Świat, jego przyczyna, istota i cel


<strong>Agata Jaroma</strong>

ŚWIAT, JEGO PRZYCZYNA, ISTOTA I CEL W FILOZOFII GRECKIEJ DO ARYSTOTELESA

PRACA MAGISTERSKA NAPISANA POD KIERUNKIEM PROF. FILIPA VON SCHWABEN I PRZEDŁOŻONA NA WYDZIALE FILOZOFII NOWEGO ŚWIATA KUS, STYCZEŃ 2003.

Dziś wielu z nas wierzy, że to Bóg (Allach, Jahwe, jakkolwiek go nie nazwiemy) stworzył wszystko, ale… W takim razie, kto (lub co) stworzył Boga? A może powstał sam? Z czego powstał? Są to pytania gdybologiczne („co by było, gdyby…”, „A może…”), na które nie ma odpowiedzi. A może raczej odpowiedĽ jest kwestią wiary? Inni z kolei uważają za początek świata tak zwany Big Bang, Wielki Wybuch, podczas którego na skutek zawirowań materii uformowały się galaktyki, mgławice, gwiazdy i planety.
A jak na te sprawy zapatrywali się greccy myśliciele?
Wspólny dla pierwszych filozofów greckich był pogląd, że istnieje jakaś pierwotna materia, która jest zasadą wszystkiego. Uważali, że musi istnieć coś, z czego wszystko bierze swój początek i do czego wraca. W zasadzie na tym kończą się analogie w ich rozumowaniu, gdyż każdy miał własną teorię dotyczącą świata, jego przyczyny, istoty i celu. Pierwszymi znanymi nam filozofami byli trzej myśliciele z Miletu: Tales, Anaksymander i Anaksymenes.
Tales uważał, że początek wszystkiemu dała woda. Być może chodziło mu o to, że wszelkie życie zaczyna się w wodzie i podczas rozkładu również się w nią zmienia. A może szedł tym tropem, że woda zamienia się w lód lub parę, by znów powrócić do postaci ciekłej? Zapewne widział też, że gdy Nil cofa się z pól, nasiona zaczynają kiełkować, a po deszczu pojawiają się żaby, dżdżownice i ślimaki. Miał również powiedzieć, że wszystko pełne jest bogów. Dziś możemy się jedynie domyślać, co miał na myśli mówiąc te słowa, wiemy jedynie, że nie chodziło mu o bogów Olimpu.
Anaksymander zaś uważał, że świat jest tylko jednym z wielu światów, powstających i ginących w bezkresie. Według niego pierwotną materią nie jest woda, lecz coś nieokreślonego, co nazwał właśnie bezkresem.
Trzecim filozofem był Anaksymenes. On z kolei sądził, że wszystko powstało z powietrza lub mgły. Znał naukę Talesa o wodzie, ale…Skąd wzięła się woda? Anaksymenes był przekonany, że woda to zgęstniałe powietrze. Kiedy mgła gęstnieje, zamienia się w wodę. Wtedy pada deszcz. A kiedy zgęstnieje jeszcze bardziej, zamienia się w ziemię. Z kolei ogień to dla Anaksymenesa rozrzedzone powietrze. Prawdopodobnie Anaksymenes uważał, że do powstania życia potrzebna jest i woda i ziemia i powietrze i ogień, ale także, że tak naprawdę zasadą istnienia jest powietrze.
Wszyscy trzej wielcy filozofowie z Miletu podzielali ten sam pogląd, że musi istnieć jeden rodzaj materii, który jest przyczyną wszystkich zmian zachodzących w przyrodzie. Ale, w takim razie, jak jedna materia może przekształcać się w drugą?
Problemem zmian zajmowali się tak zwani eleaci, myśliciele z Elei, greckiej kolonii leżącej w Italii. Najbardziej znanym spośród nich był Parmenides. Uważał on, że wszystko, co istnieje, istnieje od zawsze. Był też zdania, że nic nie może powstać z tego, czego nie ma, a to, co jest, nie może przestać być. W swoich rozważaniach doszedł do tego, że żadna prawdziwa zmiana nie jest możliwa. Nic nie ma możności przekształcić się w coś, czym nie jest. Parmenides jednakże zdawał sobie sprawę z tego, że w przyrodzie ciągle zauważalne są jakieś zmiany. Jego zmysły rejestrowały je, lecz rozum nie zgadzał się z tym, co one dostrzegają. Gdy został zmuszony do wyboru, czy godniejszym zaufania jest rozum czy zmysły, wybrał rozum. Nie ufał temu, co odczuwał, sądził, że zmysły dają fałszywy obraz świata, który nie zgadza się z ludzkim rozumem. Pogląd ten nazywamy racjonalizmem, a racjonalista to człowiek, który wierzy, że jedynym prawdziwym Ľródłem poznania jest rozum.
Równocześnie z Parmenidesem żył Heraklit z Efezu, którego poglądy były zupełnie odmienne od parmenidesowych. Uważał on bowiem, że wszystko ciągle się zmienia i jest to charakterystyczna cecha przyrody. Wszystko płynie, nie możemy wejść dwa razy do tej samej rzeki, bowiem, kiedy wchodzimy drugi raz, i my jesteśmy inni, i rzeka jest inna. Świat także pełen jest przeciwieństw, bez których nie mógłby istnieć. Bóg to dzień i noc, zima i lato, wojna i pokój, głód i sytość –tak mawiał filozof. Bóg według Heraklita to coś, co obejmuje wszystko. Często zamiast słowa Bóg, Heraklit używał słowa logos, które oznacza rozum. Uważał, że musi istnieć rozum świata, rządzący wszystkim, co dzieje się w przyrodzie, wspólny dla wszystkich, któremu wszyscy muszą się podporządkować i który jest początkiem wszystkiego.
Filozofię Parmenidesa i Heraklita porównał, zweryfikował i uzupełnił Empedokles. Jego zdaniem tak duże rozbieżności w rozumowaniu myślicieli wynikają stąd, iż założyli oni, że istnieje tylko jeden pierwiastek, tylko jedna pierwotna materia. Zgadzał się z Parmenidesem, że faktycznie woda się w rybę nie przekształci, że w ogóle nie może się zmieniać. Czyli – nic się nie zmienia. Z kolei jednak przyznał też rację Heraklitowi, że można ufać doświadczeniom. A wszak obserwacje prowadzą do jednego wniosku –wszystko się zmienia. Jak to pogodzić? Empedokles uważał, że istnieją cztery pierwiastki główne, z których zbudowana jest materia. Te korzenie, bo tak je nazywał, to ziemia, powietrze, ogień i woda. Wszystkie zmiany spowodowane są łączeniem i rozdzielaniem się tych substancji. Dlatego można połączyć teorie Parmenidesa i Heraklita. Gdyby materia składała się z tylko jednej zasady, to faktycznie nie mogłyby zachodzić żadne zmiany. A istnienie aż czterech pierwiastków, mieszanie się ich w różnych proporcjach i kombinacjach pozwala na przeobrażanie się i różnorodność w przyrodzie. Kiedy Empedokles stwierdził istnienie czterech korzeni, zaczął zastanawiać się, co kieruje procesami zachodzącymi między nimi. Doszedł do wniosku, że przyrodą rządzą dwie skrajne siły. Nazwał je miłością i niezgodą. Miłość łączy, niezgoda dzieli rzeczy. Filozof zastanawiał się również, w jaki sposób odbieramy świat za pomocą zmysłów. Uznał, że narządy zmysłów, tak jak i wszystko inne, składa się z czterech pierwiastków, więc, na przykład, ziemia w naszym oku dostrzega ziemię w tym, co widzimy, woda widzi wodę, ogień – to, co jest ogniem, powietrze –to, co powietrzem. W związku z tym, gdyby w oku zabrakło któregoś ze składników, na przykład ziemi, wtedy nie moglibyśmy w pełni dostrzegać otaczającego nas świata.
Inny filozof, Anaksagoras, uważał, że przyroda zbudowana jest z maleńkich cząsteczek, niewidzialnych dla oka. Wszystko da się podzielić na mniejsze cząstki, ale nawet w najmniejszej z nich jest część całości. Anaksagoras nazwał te cząsteczki ziarnami albo zarodkami, zaś siłę, która je porządkuje duchem (nous). Anaksagoras interesował się także astronomią. Sądził, że wszystkie ciała niebieskie składają się z tej samej substancji, co Ziemia, a do tego wniosku doszedł, badając meteoryt. Twierdził, że Księżyc nie świeci sam z siebie, lecz odbija światło z Ziemi (jakże niedaleko był prawdy!). Oprócz tego wyjaśnił również przyczynę zaćmień Słońca.
Następnym wielkim filozofem był Demokryt. Zgadzał się on z teorią Anaksagorasa, że świat jest zbudowany z małych, niedostrzegalnych dla oczu, cząsteczek, z których każda jest wieczna i niezmienna. Nazwał je atomami. Słowo atom oznacza niepodzielny. Według filozofa elementy, z których zbudowana jest przyroda, nie są nieskończenie podzielne. Uważał, że gdyby tak było, świat stałby się płynny. Sądził poza tym, że atomy są trwałe i muszą mieć pewną określoną masę, natomiast nie mogą być identyczne, bo wtedy nie dałoby się wyjaśnić różnorodności gatunków występujących w naturze. Atomów jest nieskończenie wiele, łączą się ze sobą w rozmaite kształty dzięki swej niejednolitości, poruszają się w próżni. Tylko –co je porusza? Dla Demokryta nie istniała żadna siła ingerująca w procesy zachodzące w przyrodzie, jedynie atomy i próżnia. Nie wierzył w istnienie świata innego, niż materialny, stąd nazywamy go materialistą. Z jego rozumowania wynika, że dusza nie jest nieśmiertelna, skoro zbudowana jest z atomów, a te po śmierci rozpierzchają się, tworząc inne ciała. Czyżby było to wyjaśnienie zjawiska zwanego deja vu? Ktoś, do kogo należały kiedyś atomy znajdujące się teraz we mnie, był gdzieś, gdzie ja teraz jestem po raz pierwszy. Dlatego wydaje mi się, że już tu byłam, że znam to miejsce. A może jednak dusza jest nieśmiertelna, przecież jej elementy przeżywają w innym ciele, wciąż w nowym, ale… Pozostają nadal tymi samymi atomami…
Platon uważał, że skoro wszystko w przyrodzie płynie, nie istnieją żadne pierwiastki, nie ulegające rozkładowi. Wszystko niszczeje pod wpływem czasu. Zarazem wszystko stworzone jest według formy, która, podobnie jak sokratejska reguła, jest niezmienna i wieczna. Co sprawia, że mamy podstawy do rozróżnienia gatunków? Dzięki czemu możemy zidentyfikować dane zjawisko? Rozwiązaniem tego problemu według Platona są idee. Istnieją różne odmiany koni, ale wszystkie posiadają pewne cechy wspólne, wspólny pierwowzór. Platon stwierdził, że istnieje ograniczona liczba form, które są ponad lub za wszystkim, co nas otacza. Formy te nazwał ideami. Za wszystkimi królikami, małpami czy ludĽmi kryją się kolejno: idea „królik”, idea „małpa” i idea „człowiek”. Wobec tego musi istnieć rzeczywistość będąca poza światem zmysłów. Określił ją jako świat idei. W tym miejscu znajdują się właśnie formy, będące wzorcami wszystkiego, co spotykamy w przyrodzie. Taki pogląd nazywamy platońską teorią idei. Idąc dalej: skąd czerpiemy wiedzę o danym zjawisku? Otóż dusza ludzka nie jest materialna, wobec czego może zajrzeć do świata idei, skąd pochodzi. Widząc konia, widzimy tylko cień idei „koń”, którą rozpoznaje dusza. Wtedy budzi się tęsknota za powrotem do świata idei, właściwej siedziby duszy. Tęsknotę tę Platon nazwał eros, czyli miłość. Dusza odczuwa więc „miłosną tęsknotę” do świata idei, dąży do powrotu do „domu”. Tak postrzegał Platon życie idealne. Najczęściej nie pozwalamy duszy wrócić do świata idei, zadowalając się tylko cieniami wiecznych form. Konkludując: świat według Platona dzieli się na świat zmysłów i idei. W świecie idei przechowywane są formy wszystkiego, co nas otacza, tam dąży dusza. Wszystko pochodzi ze świata idei i tam dąży, a w świecie zmysłów dostrzegamy tylko cienie wielkich idei.
Pierwszą krytykę Platona przeprowadził Arystoteles –wychowanek filozofa. Twierdził on, że założenia platońskiej teorii idei są błędne, że forma nie jest odrębna, leżąca gdzieś poza światem przyrody, lecz tkwi w samej rzeczy jako cecha, która wyróżnia ją spośród innych rzeczy. Tak, jak Platon praktycznie odwrócił się od świata zmysłów na rzecz rozumu, pragnąc dotrzeć do świata idei, tak Arystoteles polegał na tym, co dostrzegał zmysłami. Arystoteles dochodzi do tego, że rzeczywistość składa się z rozmaitych konkretnych rzeczy, stanowiących jedność formy i materii. Uważa, że w materii zawsze tkwi możliwość zmiany, przekształcenia możności w rzeczywistość. Jednakże…co powoduje te zmiany? Według filozofa jest to przyczyna celowa. Aby zaistniało jakieś zjawisko, musi być ku temu przyczyna, musi istnieć cel. Na przykład postawmy sobie pytanie: dlaczego pada deszcz? Można wymienić kilka przyczyn: materialna to taka, że para wodna znalazła się akurat w miejscu, gdzie powietrze było chłodne. Przyczyna sprawczą jest fakt, ze para wodna ochładza się, natomiast przyczyną formalną jest to, że w naturze deszczu jest spadanie na ziemię. Brakuje tu jeszcze jednego stwierdzenia, o które uzupełniłby moją wypowiedĽ Arystoteles. Deszcz pada dlatego, że rośliny i zwierzęta potrzebują wody deszczowej, by rosnąć. Dziś podalibyśmy inne wyjaśnienie, ale według Arystotelesa celowość istnieje w całej przyrodzie. Deszcz pada po to, by rośliny mogły rosnąć, a rośliny rosną, by człowiek mógł się najeść. W dzisiejszych czasach takie wyjaśnienie wydaje nam się nieco dziecinne, jednakże w tamtych czasach było zapewne dosyć logiczne…
Starożytni filozofowie greccy poruszali tematy wielkie, na które odpowiedzi nie należą do prostych teraz, przy tak dużym zasobie wiedzy, jaką posiadamy i tych możliwościach technicznych. I mimo że w czasach „przed Sokratesem”, „sokratejskich” i krótko „po Sokratesie”teorie filozofów oparte były na mało precyzyjnych obliczeniach, prostych obserwacjach i dedukcji, to jednak stanowią one fundamenty wiedzy do dziś, a wielu póĽniejszych uczonych nawet nieświadomie korzystało z założeń filozofów przyrody, czyli tych przed Arystotelesem. Nie możemy się wyprzeć historii. Tym bardziej tej chlubnej jej części, jaką byli wielcy mędrcy greccy. Jak napisał Goethe…
Komu trzy tysiące lat
Nie mówią nic,
Niech w ciemności niewiedzy
Żyje z dnia na dzień.
Lecz… czy istnieje człowiek, któremu te trzy tysiące lat naprawdę nic nie mówią? Myślę, że nie. Powiem inaczej: mam nadzieję, że nie. Ale to jest temat na osobną wypowiedĽ…