Czym jest słowo w Biblii
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Jerzy Gołowanow
Czym jest słowo w Biblii
Na pocz±tku wykładu należy zwrócić uwagę na to, że Biblia, a szczególnie Stary Testament jest tekstem bardzo konkretnym, nie było w niej miejsca dla długich rozważań filozoficznych (poza nielicznymi wyj±tkami). Obrazy przedstawione w Biblii posiadaj± zawsze żywy koloryt i wydaje się, że s± często aż do przesady czarno-białe. Warto też wiedzieć, że Biblia została napisana przez ludzi, którzy żyli i działali w okre¶lonym ¶rodowisku społeczno-kulturowym, co niew±tpliwie znalazło swój oddĽwięk też w stworzonych przez nich tekstach.
Kultura hebrajska jest kultur± słowa podobnie jak kultura grecka jest kultur± obrazu. Dlatego też zarówno póĽne księgi Starego Testamentu jak i Nowy Testament stanowi± efekt poł±czenia tych tradycji kulturowych. Dlaczego tak się stało? Nie wiemy. Być może Hebrajczycy zawdzięczaj± swoje ukierunkowanie kulturowe własnej przeszło¶ci koczowniczej. Jednostajny step nie jest zbyt porywaj±cym widokiem, dlatego też zubaża wyobraĽnię zwi±zan± z obrazem, ale też wyostrza słuch. Dlatego też kultura hebrajska tak wielkie znaczenie przypisuje słowu, a pomniejsza znaczenie obrazu [1] . Uważny czytelnik zwrócił na pewno uwagę, że wydarzenia biblijne opisane s± bardzo krótko i pobieżnie, najczę¶ciej to tylko schemat bez żadnych szczegółów i przymiotników. Natomiast wypowiedzi postaci często s± rozbudowane i zawieraj± wiele szczegółów.
Dla Hebrajczyka wszystko zaczynało się od słowa i słowem się kończyło. Na pocz±tku życia dziecko otrzymywało imię, które wcale nie było dla niego pustym dĽwiękiem, które miało identyfikować konkretnego osobnika i odróżniać go od innych. Imię zawierało w sobie zawsze konkretny program działania, czy też status człowieka. Tak samo pod koniec życia Hebrajczyk był zobowi±zany do wypowiedzenia swojej ostatniej woli, która również nie była jedynie urzędowym testamentem, tylko podsumowaniem życia, rad± i błogosławieństwem dla najbliższych.
Wyraz dawar – „słowo” mógł równie dobrze oznaczać też „rzecz”, „sprawę” albo „co¶”. Słowo nie było więc jedynie dĽwiękiem, lecz zawierało w sobie głęboki sens, który należało odkryć. Słowo dla Hebrajczyka było jednocze¶nie wypowiedzi±, procesem jej realizacji, sam± realizacja i jej ostatecznym efektem. Więc gdy zastanawiamy się, w jaki sposób Bóg stworzył ¶wiatło, dla Hebrajczyka sprawa była bardziej niż oczywista. WypowiedĽ Boga: «Niechaj się stanie ¶wiatło¶ć!» (Rdz 1,3) nie ogranicza się tylko do samej wypowiedzi. Jest to też czynno¶ć stwórcza Boga, moment stworzenia i efekt stworzenia: ¶wiatło. Wszystko to zawiera się w jednym wyrazie „¶wiatło¶ć”. Dla Hebrajczyka więc nie istniało słowo jako takie, czyli nazwa, umownie przyjęta dla okre¶lenia jakiego¶ zjawiska. Dla niego słowo było tym zjawiskiem i wszystkim, co było z nim zwi±zane. Oczywisty zatem staje się tekst z Księgi Izajasza:
„tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomy¶lnie swego posłannictwa.” (Iz 55,11)
Odruchowo zastanawiamy się: w jaki sposób to się dzieje, że słowo dokonuje tego wszystkiego. Natomiast dla Hebrajczyka wszystko jasno: słowo już na samym pocz±tku zawiera w sobie to, co okre¶la. Męcz±cy problem stworzenia ex nihilo (z niczego) nie istnieje dla przedstawiciela kultury hebrajskiej. Dla niego stworzenie dokonuje się nie w chwili mało zrozumiałego „zabiegu” Stwórcy, lecz już w chwili wypowiedzenia słowa, ponieważ nie może istnieć nic, co nie jest nazwane. Mentalno¶ć hebrajska nie toleruje więc tzw. „nazw pustych”, czyli pojęć nie zwi±zanych z żadnymi konkretnymi istniej±cymi przedmiotami.
St±d też pochodzi oszczędno¶ć literacka autorów biblijnych, szczególnie pisz±cych w języku hebrajskim. Słowo dla nich stanowiło skarb naj¶więtszy, który był zwi±zany ¶ci¶le z realnym życiem, ale równocze¶nie było czym¶, co go przerastało. Wypowiadanie słowa było prawem należnym przede wszystkim Bogu. Już we wczesnym okresie rozwoju teologii hebrajskiej słowo Boże utożsamiono z Jego m±dro¶ci±, a m±dro¶ć z kolei utożsamiono z Tor±, czyli ze Słowem Bożym spisanym [2] :
„Patrzcie, nauczałem was praw i nakazów, jak mi rozkazał czynić Pan, Bóg mój, aby¶cie je wypełniali w ziemi, do której idziecie, by obj±ć j± w posiadanie. Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one s± wasz± m±dro¶ci± i umiejętno¶ci± w oczach narodów, które usłyszawszy o tych prawach powiedz±: «Z pewno¶ci± ten wielki naród to lud m±dry i rozumny».” (Pwt 4,5-6)
Gdy człowiek wypowiada słowo, staje się więc uczestnikiem dzieła Bożego. Takimi uczestnikami, czy tez „współpracownikami”Boga byli prorocy. Ich wypowiedĽ zaczynała się bowiem od słów: „tak mówi Pan”. W ten sposób stawali się oni nosicielami słowa, które się wypełniało, więc było „słowem prawdziwym”:
„Je¶li pomy¶lisz w swym sercu: «A w jaki sposób poznam słowo, którego Pan nie mówił?» -
gdy prorok przepowie co¶ w imieniu Pana, a słowo jego będzie bez skutku i nie spełni się, [znaczy to, że] tego Pan do niego nie mówił, lecz w swej pysze powiedział to sam prorok. Nie będziesz się go obawiał.” (Pwt 18,21n)
Dziwaczne być może dla nas „sprawdzenie” kwalifikacji prorockich nie było czym¶ niezwykłym dla Hebrajczyka. Pojęcie „słowo fałszu”było natomiast czym¶ sprzecznym samym w sobie, dlatego też najbardziej obawiano się czczej paplaniny jako największego grzechu. Jak bardzo słuchacze Jezusa tkwili w tej kulturze ¶wiadcz± Jego słowa:
„na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony»” (Mt 12,37)
O tym przekonaniu ¶wiadczy tez brzmienie jednego z przykazań aseret haddewarim (Dekalogu):
„Nie weĽmiesz imienia Pana, Boga twego dla pustki, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnym tego, który bierze Jego imię dla pustki.” (tł. wł.) (Wj 20,7)
Wyraz hebrajski szaw – „pustka” może oznaczać również „fałsz” albo też „kłamstwo”. Autor więc akcentuje fakt, że słowo Boże nie może być ani fałszem ani pustk±. Słowo, które jest fałszem jakby w ogóle nie istnieje, ponieważ nie powoduje powstania przedmiotu albo procesu.
Nonsensem dla Hebrajczyka było więc wypowiadanie słów, które nic nie znacz±. Natomiast słowa o doniosłym znaczeniu były otaczane wielkim poważaniem. Najważniejszym słowem było oczywi¶cie imię Boże, czyli tzw. tetragram JHWH. Te cztery litery wyrażały sam± istotę Boga, więc z założenia ich znaczenie nie mogło być poznane przez człowieka. Dlatego też wielokrotne próby wyja¶nienia tego wyrazu nie powiodły się. Nie wiadomo nawet jak to imię się wymawia. Niemal całkowity zakaz wymawiania imienia Bożego był dla Hebrajczyka oczywisty. Nie była to bowiem tylko „etykietka”, lecz sam Bóg, obecny w swoim imieniu. Zrozumiałe staje się też inne przykazanie:
„Nie będzie u ciebie bogów innych przed obliczem Moim” (tł. wł.) (Wj 20,3)
Samo wzywanie innych bogów, wymawianie ich imienia sprawia, że „staj± się”, słowo niejako przenosi ich z niebytu do rzeczywisto¶ci.
Słowo zatem jest dobrodziejstwem, ale też groĽna broni±. Błogosławieństwa i przekleństwa nie były dla Hebrajczyka zwykłymi słowami, lecz działały w sposób niezawodny. Dlatego tak bardzo król Moabu Balak tak bardzo zabiegał o pomoc Balaama, który miał przekl±ć Izraela, zagrażaj±cego królestwu Balaka (Lb 22-24). Autor po¶więca niemal trzy rozdziały na opowiadanie o Balaamie, który był niejako „zmuszony”przez Boga do błogosławieństwa zamiast przekleństwa. Balak powiedział:
„PrzyjdĽ, a przeklnij ich, abym mógł z nimi walczyć i wypędzić ich».” (Lb 22,11)
Wierzył więc, że słowo Balaama nie pozostanie zwykłym życzeniem, tylko rzeczywi¶cie sprawi, że Izrael będzie zwyciężony. Wiara ta wynikała wła¶nie z tej niesamowitej powagi słowa mówionego, a potem też pisanego, która tkwiła swoimi korzeniami w mentalno¶ci każdego Hebrajczyka.
Je¶li tak wielka moc posiada słowo ludzkie, to czym jest wobec tego słowo Boże? Powoli w teologii Starego Testamentu doszło do przypisywania słowu Bożemu cech personalistycznych. Słowo Boże stało się jakby odrębnym bytem, które z kolei powoływało do istnienia inne byty. Słowo staje się posłańcem Boga:
„Posłał swe słowo, aby ich uleczyć i wyrwać z zagłady ich życie.”(Ps 107,20)
- obiektem uwielbienia:
„W Bogu uwielbiam Jego słowo, wielbię słowo Pana.”(Ps 56,11)
- uzdrowicielem:
„słowo Twe, Panie, co wszystko uzdrawia”(Mdr 16,12)
Utożsamienie słowa Bożego z m±dro¶ci± daje jeszcze więcej cech personalistycznych, ponieważ m±dro¶ć jest okre¶lana jako nauczyciel, który głosi swoja naukę:
„M±dro¶ć woła na ulicach, na placach głos swój podnosi”(Prz 1,20)
- gospodarz uczty:
„M±dro¶ć zbudowała sobie dom i wyciosała siedem kolumn, nabiła zwierz±t, namieszała wina i stół zastawiła.” (Prz 9,1n)
- duch miłuj±cy:
„M±dro¶ć bowiem jest duchem miłuj±cym ludzi” (Mdr 1,6)
- dzieli tron z Bogiem:
„dajże mi M±dro¶ć, co dzieli tron z Tob±, i nie wył±czaj mnie z liczby swych dzieci” (Mdr 9,4)
- przemawia przed Bogiem:
„M±dro¶ć wychwala sama siebie, chlubi się po¶ród swego ludu. Otwiera swe usta na zgromadzeniu Najwyższego i ukazuje się dumnie przed Jego potęg±: Wyszłam z ust Najwyższego i niby mgła okryłam ziemię. Zamieszkałam na wysoko¶ciach, a tron mój na słupie z obłoku.” (Syr 24,1)
Ale najbardziej personifikuj±cy tekst o m±dro¶ci brzmi następuj±co:
„Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, jako pocz±tek swej mocy, od dawna, od wieków jestem stworzona, od pocz±tku, nim ziemia powstała. Przed oceanem istnieć zaczęłam, przed Ľródłami pełnymi wody; zanim góry zostały założone, przed pagórkami zaczęłam istnieć; nim ziemię i pola uczynił - pocz±tek pyłu na ziemi. Gdy niebo umacniał, z Nim byłam, gdy kre¶lił sklepienie nad bezmiarem wód, gdy w górze utwierdzał obłoki, gdy Ľródła wielkiej otchłani umacniał, gdy morzu stawiał granice, by wody z brzegów nie wyszły, gdy kre¶lił fundamenty pod ziemię. Ja byłam przy Nim mistrzyni±, rozkosz± Jego dzień po dniu, cały czas igraj±c przed Nim, igraj±c na okręgu ziemi, znajduj±c rado¶ć przy synach ludzkich.” (Prz 8,22-31)
Ten długi proces u¶wiadomienia sobie roli słowa Bożego doprowadził do ukształtowania teologii Mesjasza jako Słowa Bożego, która jest znana za po¶rednictwem Ewangelii Jana:
„Na pocz±tku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na pocz±tku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było ¶wiatło¶ci± ludzi” (J 1,1-4)
Wyraz grecki arche, przetłumaczone tu jako „pocz±tek” oznacza również: „zasada”, „władza”. „fundament”. Autor zapewne chciał nawi±zać do pocz±tku Księgi Rodzaju, gdzie w Septuagincie [3] użyty został ten sam wyraz arche jako przekład hebrajskiego bereszit – dosł. „w głowie”, czyli zarówno „na pocz±tku” jak i „jako podstawa, fundament”. Interpretacja chrze¶cijańska wi±że „Słowo”z powyższego fragmentu z postaci± Jezusa Mesjasza. Było to kolejnym krokiem w procesie personifikacji słowa:
„A Słowo stało się ciałem i zamieszkało w¶ród nas. I ogl±dali¶my Jego chwałę, chwałę, jak± Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.” (J 1,14)
Zwróćmy jednak uwagę, że już w Starym Testamencie słowo odbiera chwałę, jest prawd± i jest posłańcem Bożym. To, że słowo staje się ciałem nie stanowi natomiast jakiej¶ rewelacji dla Hebrajczyka, ponieważ dla niego każde słowo musi się objawiać w ¶wiecie jako co¶ konkretnego, czyli jako „ciało”. Nowo¶ci± natomiast jest nazywanie słowa „Jednorodzonym Ojca”. Jak już przekonali¶my się, stosunki pomiędzy Bogiem a m±dro¶ci±, która jest Jego słowem były uznawane przez pisarzy starotestamentalnych za bardzo bliskie. Jednak nigdy personifikacja, choćby poetycka nie była posunięta aż tak daleko.
Z kolei sam Jezus używa wyrazu „słowo”w jego zwyczajnym znaczeniu, w konwencji starotestamentalnej. Jego troska przede wszystkim jest zwi±zana z zachowywaniem słowa Bożego:
„Nie s±dĽcie, że przyszedłem znie¶ć Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znie¶ć, ale wypełnić.” (Mt 5,17)
„I znosicie słowo Boże przez wasz± tradycję, któr±¶cie sobie przekazali. Wiele też innych tym podobnych rzeczy czynicie».” (Mk 7,13)
Występował On przede wszystkim jako prorok, który przekazuje słowa Boże, typowo prorocka jest podstawa Jego nauczania:
«Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie». (Mt 3,2)
Był On ¶wiadomy swojego posłannictwa prorockiego:
„Ja jednak nie przyszedłem sam od siebie; lecz prawdziwy jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie.” (J 7,28)
Słowa Jezusa to słowa Boże:
„Moja nauka nie jest moj±, lecz Tego, który Mnie posłał.” (J 7,17)
Uznawał On siebie za proroka:
«Tylko w swojej ojczyĽnie i w swoim domu może być prorok lekceważony». (Mt 13,57)
Inni tez uznawali Go za jednego z proroków:
«To jest prorok, Jezus z Nazaretu w Galilei». (Mt 21,11)
«Wielki prorok powstał w¶ród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój». (Łk 7,16)
Natomiast zupełnie inny był odbiór postaci Jezusa we wczesnych gminach chrze¶cijańskich. Słowo Boże i Ten, które je wypowiada stały się jedno¶ci±. Jezus utożsamił się ze słowem Bożym, stał się t± m±dro¶ci±, która „wyszła z ust Bożych”. Już bowiem Apostoł Paweł nazywa Go „m±dro¶ci± Boż±” (1 Kor 1,30).
Przyjęcie Jezusa jako Słowa Bożego było łatwe w ¶rodowisku greckim, gdzie przede wszystkim rozpowszechniło się chrze¶cijaństwo ze względu na odmienn± mentalno¶ć. Jak już zostało powiedziane, mentalno¶ć grecka przywi±zuje większ± wagę do obrazu. Dlatego też słowo, które było czym¶ tak konkretnym dla Hebrajczyków, Grekom z kolei wydawało się być czym¶ niezmiernie abstrakcyjnym i niezrozumiałym. Utożsamienie natomiast Słowa Bożego z konkretn± postaci± Jezusa Mesjasza zado¶ćuczyniło ich potrzebie wizualizacji obiektu kultu. Dlatego też judaizm nigdy nie odważył się sięgn±ć po co¶ więcej, niż tylko poetycka personifikacja. Nie było bowiem takiej potrzeby, ponieważ Słowo Boże, które brzmiało w ich uszach w synagodze było równie realne jak dla chrze¶cijan postać Jezusa Chrystusa.
Ewolucja pojęcia „słowo” w teologii biblijnej była długim procesem, od „słowa”jako wypowiedzi, w której zawiera się również czyn teologia przeszła do Słowa, które samo jest Bogiem. Słowo od samego pocz±tku pełniło role po¶rednika miedzy ludĽmi a Bogiem, ponieważ niepoznawalnego Boga można było opisać jedynie ludzkim słowem. To słowo przybierało coraz więcej cech ludzkich (i też nadludzkich), aby w końcu być zł±czonym z osob± oczekiwanego Króla-Mesjasza w Nowym Testamencie. Podobny proces miał miejsce również w judaizmie. Zgodnie z nauczaniem rabinów Tora też jest po¶rednikiem między ludĽmi a Bogiem, podobnie jak dla chrze¶cijan Chrystus. Tora tez ma wiele cech personalistycznych, więc trudno nieraz odróżnić tu poetyck± fikcję i mityczne przedstawienie rzeczywisto¶ci od faktycznego stanu rzeczy.
[1] St±d pochodzi między innymi zakaz sporz±dzania rzeĽb i obrazów w celach kultycznych. Z kolei dla Greków pos±gi bóstw były podstawowym elementem kultu. Podobnie się działo też w innych kulturach rolniczych: w Egipcie, w Mezopotamii i w Kanaanie.
[2] Wyraz torah oznaczał pierwotnie „prawo”, póĽniej tym pojęciem okre¶lano Pięcioksi±g, a w sensie ogólnym Słowo Boże jako cało¶ć.
[3] Septuaginta – łac. „siedemdziesi±t” –przekład Starego Testamentu na język grecki dokonany prawdopodobnie na terenie Egiptu na przełomie III/II ww. p.n.e.