Tajemnica wielkich liczb w Starym Testamencie
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
Jerzy Golowanow
Tajemnica wielkich liczb w Starym Testamencie
Czytelnik Starego Testamentu często może się zdziwić obfitości wielkich liczb, którymi się posługują autorzy biblijni. Trudno zapewne wyjaśnić wszystkie przypadki tych wielkich liczb w tekście biblijnym, a więc zatrzymamy się jedynie na początkowych zdaniach Księgi Liczb. Gwoli przypomnienia powiem, że akcja w Księdze Liczb dzieje się na pustyni już po wyjściu Izraela z Egiptu w drodze do Ziemi Obiecanej. Mojżesz wraz z książętami Izraela dokonuje spisu ludności. Liczby, które on podaje, wydają się nam nieprawdopodobnymi. Spisując lud zgodnie z jego przynależnością do dwunastu pokoleń Izraela (wyjąwszy pokolenie Lewiego i podzieliwszy pokolenie Józefa na dwa – Efraima i Manassesa), Mojżesz otrzymał następujące liczby: Ruben - 46.500, Symeon - 59.300, Gad - 45.650, Juda - 74.600, Issachar - 54.400, Zabulon - 57.400, Efraim - 40.500, Manasses - 32.200, Baniamin - 35.400, Dan - 62.700, Aser - 41.500, Neftali - 53.400. Sumując (wraz z autorem biblijnym) otrzymujemy zawrotną sumę 603.550 mężczyzn od 20 roku życia wzwyż zdolnych do służby wojskowej (por. Księga Liczb 1, 45-46). Mając na uwadze niewielką długość życia w starożytności i przy dodaniu przypuszczalnej liczby kobiet i dzieci otrzymujemy jeszcze bardziej bajecznie przesadzoną liczbę 4-5 milionów osób. Tyle ludności w tamtych czasach mógł mieć cały Egipt i Palestyna razem wzięte, a przecież te kraje były wtedy bardzo gęsto zaludnionym obszarem świata. Gdyby taka rzesza ludzi posuwała się w szyku karawanowym, samo przejście przez Morze Czerwone mogło trwać kilka miesięcy, a w chwili dotarcia pierwszych grup do Synaju, niektórzy nie ruszyliby się jeszcze z Egiptu.
Od wielu lat bibliści nie potrafili w sposób satysfakcjonujący odpowiedzieć na pytanie: skąd się wzięły te niedorzeczne liczby w tekście Biblii. Niektórzy próbowali bronić dosłownej interpretacji tekstu biblijnego, tłumacząc, że w chwili wyjścia z Egiptu liczba Izraelitów powinna była być większa, niż Egipcjan (których było wtedy ok. 1,5-2 mln.) zgodnie z tekstem Księgi Wyjścia 1,9b, w którym faraon, zaniepokojony potęgą Izraela mówi do swoich rodaków: „lud synów Izraela jest liczniejszy i potężniejszy od nas”. Jednak takie tłumaczenie napotyka liczne trudności. Przejście takiej olbrzymiej masy ludzi przez Egipt i Palestynę nie mogło nie zostać zauważone i musiałoby być zanotowane przez kronikarzy starożytnych, którzy nieraz zwracali uwagę na o wiele mniej znaczące epizody historii swoich krajów. A jednak nie mamy ani śladu tego przejścia! Z tego właśnie powodu niektórzy historycy posuwają się nawet do zakwestionowania samego faktu wyjścia Izraela z Egiptu. Pustynia (a raczej step) Synaj w żadnym wypadku nie mogła wyżywić kilkumilionowy naród. Istnieją też inne fakty, które nie pozwalają przyjąć hipotezy o dosłownej ścisłości tekstu biblijnego.
Inni próbowali tłumaczyć wyraz hebrajski elef – „tysiąc” jako „oddział” albo też „grupa żołnierzy”. Taki przekład jest możliwy, aczkolwiek w takim przypadku ucierpiałaby bardzo logika opowiadania biblijnego. W jakim celu autor biblijny, mówiąc o liczebności np. wojowników Rubena, twierdzi, że było ich „46 oddziałów i 500 osób”?! Tłumaczenie, że ci „500” osób nie są wojownikami jest sprzeczne ze stwierdzeniem, że spis dotyczy jedynie wojowników. Poza tym jeśli przyjmiemy, że w każdym z „oddziałów” było chociażby kilkadziesiąt osób, redukuje to nam ogólną liczbę ludności Izraela jedynie do ok. 200-250 tys., co nadal jest liczbą nieprawdopodobną ze względu na przytoczone powyżej argumenty. Kolejnym problemem jest fakt, że wyraz elef używany był jednak przeważnie w znaczeniu właśnie „tysiąc”, nie zaś „oddział”, albowiem był stosowany dla określenia również miar i wag. Istnieją jednak miejsca w Starym Testamencie, w których wyraz elef faktycznie można odczytać jako „oddział”.
Wydaje się jednak, że najlepszym rozwiązaniem byłoby powiązać wyraz elef – „tysiąc” z wyrazem aluf – „dowódca, naczelnik”. Obydwa wyrazy w języku hebrajskim są przekazywane tymi samymi trzema spółgłoskami. Z powodu tego, że język hebrajski nie posługuje się samogłoskami, łatwo było pomylić wyraz elef z wyrazem aluf, skoro ich pisownia wyglądała identycznie. A więc jeden z redaktorów Pięcioksięgu (czyli także i Księgi Liczb), przekonany, że ten wyraz oznacza „tysiąc”, nie zaś „dowódca”, całkiem właściwie zsumował podane przez jego poprzedników liczby, ale popełnił błąd podstawowy – zamiast liczyć oddzielnie dowódców i wojowników, połączył wszystkich razem, otrzymując liczbę, większą od prawdziwej niemal tysiąckrotnie! Jeśli policzymy Izraela według tej nowej zasady, otrzymamy liczbę 598 dowódców i 5550 wojowników, razem – 6148 osób. Wraz z żonami, dziećmi i ludźmi w wieku podeszłym otrzymamy liczbę zaledwie ok. 40-50 tys. osób, która jest owszem wysoka, lecz już całkiem możliwa do zaakceptowania. Okazuje się więc, że wojsko izraelskie było podzielone na oddziały mniej więcej po dziesięć wojowników, na czele każdego z których stał dowódca. Taka struktura wojska nie była niczym nowym w praktyce wojskowej starożytności. Na takie oddziały podzielono było przykładowo wojsko Mongołów i Rzymian. W przypadku jednak Izraela ta zasada nie była przestrzegana ściśle. Prawdopodobnie „dowódcą” był po prostu ojciec rodziny w szerszym znaczeniu, w skład której wchodziło przeważnie 5-10 dorosłych mężczyzn, albowiem rodziny koczowników są przeważnie wielopokoleniowe i liczne. Mieszkali oni też prawdopodobnie razem (czy też blisko siebie), natomiast w czasie wypraw wojennych walczyli również razem. Dzięki takiemu tłumaczeniu staje się zrozumiałe, czemu właściwie liczba zwykłych wojowników została zaokrąglona do pięćdziesięciu. Po prostu liczba dorosłych mężczyzn w rodzinie może się wahać, natomiast liczba oddziałów-rodzin zawsze jest taka sama i każda z nich ma również w każdym swojego przywódcę. Dlatego też liczba dowódców jest podana ściśle.
Następną jednostką wojskową był szczep, w skład którego wchodzili spokrewnieni ze sobą (prawdziwie lub też fikcyjnie) wojownicy w liczbie od 232 (pokolenie Manassesa) do 762 (pokolenie Dana). Na czele każdego z nich był "książę" – hebr. nasi. Unia szczepów nosiła miano Izraela i dowodził im charyzmatyczny przywódca, który potrafił tę Unie utworzyć i zapewnić jej trwałość. Był nim najpierw Mojżesz, później – Jozue, w późniejszych latach – sędziowie. Unia była właściwie tworzona jedynie w okresie zagrożenia. Ciekawskich odsyłam do Księgi Sędziów, przy lekturze której widać wyraźnie, że w okresie pokoju każdy szczep funkcjonował samodzielnie, natomiast w chwili zagrożenia kilka z nich mogło wejść w krótkotrwałą Unię szczepów, która niemal natychmiast rozpadała się po zwycięstwie nad wrogami.
Niektórych może dziwić, że Izrael, dysponując wojskiem, które liczyło nieco ponad 6000 wojowników, był w stanie podbić gęsto zaludnioną Palestynę, która w tamtych czasach nazywała się Kanaan. Taki stan rzeczy był jednak typowy dla tamtych czasów. Państwa rolnicze, mimo że dysponowały wielkimi zasobami ludzkimi, korzystali przeważnie z wojsk najemnych, rekrutowanych z... koczowników! Przyczyną takiego stanu rzeczy było to, że rolnik był niewiele wart jako żołnierz. Jego życie mijało w ciężkiej pracy na roli i często ani razu w życiu nie przytrafiało się mu dotykać broni. Co innego koczownik, który od dzieciństwa ćwiczył się w sztuce wojennej i walczył przez całe swe życie. Wielkie, lecz ociężałe i niedoświadczone zastępy chłopów kananejskich były bezsilne w obliczu nielicznych, lecz ruchliwych i zaprawionych w ciągłych walkach Izraelitów. Sam fakt, że wojsko izraelskie operowała jednostkami w sile 5-10 osób, mówi sam za siebie. Najczęściej jednak rolnicy w ogóle nie uczestniczyli w wojnach, lecz obojętnie przyglądali się oblężeniom miast, które prowadziły jedynie do zmiany władzy, która niczym nie różniła się od poprzedniej. Zresztą liczba mieszkańców miast była też bardzo niewielka, albowiem wykopaliska świadczą o tym, że w okresie wyjścia Izraela z Egiptu przeciętny obszar miasta kananejskiego wahał się od 0,5 do 1 ha. Łatwo policzyć, ilu mieszkańców mogło mieć takie „miasto”![1] Łatwo też zrozumieć, czemu Izraelici byli w stanie opanować większość miast Kanaanu w stosunkowo krótkim czasie.
Operując wielkimi liczbami redaktorzy Starego Testamentu pragnęli podkreślić wielkość i wspaniałość legendarnych czasów wyjścia z Egiptu i podboju Kanaanu. Nie mieli oni jednak najczęściej pojęcia o warunkach panujących w obszarach, o których pisali. Prawdopodobnie Pięcioksiąg został ostatecznie zredagowany w okresie panowania perskiego na obszarze Palestyny. Judejczycy, którzy wrócili do Ojczyzny z wygnania do Babilonii zapewne dobrze pamiętali tę ludną krainę, a także sam Babilon – miasto z kilkusettysięcznym zaludnieniem. Pragnąc podkreślić wielkość czasów minionych, redaktorzy judejscy opierali się na realiach im dobrze znanych, które jednak nie pasowały absolutnie do zamierzchłej przeszłości. Należy uznać też, że dane z Księgi Liczb chyba są ostatnią rzetelną informacją co do liczebności wojsk Izraela w Starym Testamencie, wyjąwszy chyba tylko Ksiąg Machabejskich, które jednak gatunkowo należą już do historiografii greckiej. Owszem, sposób przedstawiania, zawarty w Księdze Liczba niemal nigdzie się nie powtarza, a to z powodu stosowania skrótów myślowych. Otóż, niezmiernie często używa się wyrazu elef, aby określić zarówno dowódcę, jak i oddział. Po prostu skoro dowódca był patriarchą rodu, nikogo nie dziwiło to, że wraz z nim wyruszali na wojnę również członkowie jego rodziny (w szerokim znaczeniu). Obecność w jednej rodzinie kilku dorosłych mężczyzn nie powinna nas dziwić chociażby z powodu tego, że nieraz nawet żonaty mężczyzna wolał zamieszkać tam, gdzie mieszkają jego krewni z klanu, aby nie narazić się na napad i móc skuteczniej bronić swojej własności.
Wysokiej liczebności Izraela w Starym Testamencie zadają kłam liczne teksty, które nazywają Izrael „najmniejszym z narodów” (Księga Powtórzonego Prawa 7, 7; Księga Daniela 3, 37). Prawdę o wojskowej taktyce Izraela przekazują też inne teksty, zgodnie z którymi zwycięstwa były najczęściej osiągane za pomocą podstępu i małymi siłami. Przykładowo miasto Jerycho było zdobyte przez Izraelitów z powodu zniszczenia jego murów (Księga Jozuego 6), miasto Aj – dzięki zasadzce (Księga Jozuego 8). Jerozolima była zdobyta, gdy mały oddział wojowników przedostał się do miasta przez wodociąg (2 Księga Samuela 5). Małymi siłami pokonał Madianitów Gedeon, gdy wykorzystał podstęp i panikę w szeregach wroga (Księga Sędziów 7). Taktyka Izraela polegała na szybkim operowaniu niewielkimi siłami, mimo że nie dysponowali oni wierzchowcami. Specyfiką koczowników Palestyny był brak wierzchowców, istniały jedynie zwierzęta juczne – początkowo osły, w czasie późniejszym – wielbłądy[2].
Tajemnica wielkich liczb w Biblii nie jest jeszcze do końca wyjaśniona. Pewne jest tylko to, że żyjąc w wielkim imperium, czyje armie osiągały liczebności nieraz stu tysięcy wojowników, redaktor tekstów biblijnych starał się opisywać wydarzenia historyczne, posługując się obrazami, które były dostępne jego współczesnym, obrazami wielkich zmagań wojskowych i licznych wędrówek ludu. Obrazy biblijne oddziałują również na naszą wyobraźnię, ukazując świat barwny, epicki, chociaż niekoniecznie zgodny z rzeczywistością i prawdą historyczną.
[1] Ponad 1500 lat później, na początku naszej ery przeciętne miasto palestyńskie nawet w ludnej Galilei liczyło nie więcej niż ok. 2000 mieszkańców. Jerozolima z jej ludnością w kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców była jak na palestyńskie warunki olbrzymią metropolią.
[2] Jako ciekawostkę warto przytoczyć fakt, że nawet w dniu dzisiejszym Beduini na pustyni Synaj podróżują przeważnie pieszo, oszczędzając wielbłądy, które jedynie niosą ich bagaże.