Metodologia historii społeczeństw wirtualnych
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
<strong>Jerzy Gołowanow</strong>
Metodologia historii społeczeństw wirtualnych
Mówiąc o metodologii historii, warto zestawić funkcjonujące obecnie szkoły historyczne, które posiadają zarówno własną metodologię, jak i zwracają uwagę na odrębną problematykę.
Za najstarszą szkołę należy uznać nurt klasyczny, który podkreśla szczególną wagę chronologii w badaniu historycznym. Jest to nurt analityczny, który unika uogólnień i koncentruje się na właściwym umiejscowieniu wydarzeń w czasie. Podejście takie niewiele więc się różni od sztuki kronikarskiej i ma swoje początki w starożytności grecko-rzymskiej. Pozytywną cecha tego nurtu jest rzetelność badawcza, albowiem wykształcił on narzędzia, służące do tworzenia ciągłych i pełnych kronik wydarzeń, szeroko używa interpolacji i ekstrapolacji w celu uzupełnienia luk w przekazach historycznych. Z drugiej jednak strony szkoła klasyczna nie dąży do zbadania przyczyn tych czy też innych wydarzeń historycznych, nie tworzy zwartego obrazu procesu historycznego, poprzestając jedynie na relacji.
Następną szkołą historyczną jest nurt modernistyczny, który szeroko korzysta z dorobku nauk społecznych i stosuje w historii metody zapożyczone często od nauk ścisłych. Szkoła modernistyczna nie poprzestaje na relacji historycznej, lecz poszukuje związków przyczynowo-skutkowych w procesie historycznym. Moderniści dążą do stworzenia modeli wyjaśniających procesy zachodzące w historii i do sformułowania praw rządzących przebiegiem dziejów. Atutem szkoły modernistycznej jest jej metodologia, która pozwala modernistom na weryfikację swoich własnych wniosków na podstawie związku: hipoteza –dowód. Proces historyczny jest traktowany jako świat rządzony własnymi prawami, które należy odkryć i które pozwalają nawet na prognozowanie wydarzeń przyszłych. Pewna komplikacją jest tu specyfika przedmiotu badań, który często wymyka się modelowaniu z powodu wielkiej złożoności zjawisk badanych.
Ostatnim nurt nauki historycznej, o którym warto powiedzieć kilka słów jest kierunek nieklasyczny, który opiera się na dorobku antropologii historycznej (z którą jest często utożsamiany) i zwraca uwagę na sam moment zetknięcia się badacza z dawną epoką. Różnica kultur i mentalności wybitnie oddziałuje na proces poznania i decyduje o takim a nie innym odbiorze zjawisk historycznych. Jest to kierunek obecnie dominujący a zarazem rozwijający się, zatem jedynie obserwacja jego losów pozwoli na weryfikację a także na wyszczególnienie atutów i braków.
Należy teraz zwrócić uwagę na to, że podstawową kwestią związaną z badaniem historii jest odpowiedĽ na fundamentalne pytanie: czy historia jest nauką, czy też częścią kultury? Historiografia klasyczna unika odpowiedzi na to pytanie, szkoła modernistyczna optuje za naukowym charakterem historii, natomiast nurt nieklasyczny zdaje się dążyć ku historii jako dziedzinie kultury.
Zatem powinno zadać sobie pytanie: o ile i w jaki sposób historyk ingeruje w przekaz wiedzy o dziejach? Takiego rodzaju wątpliwości mają niezwykle długi żywot, bo już Tukidydes relacjonując przemówienia wodzów greckich stosuje zwrot, który można na polski przetłumaczyć w ten sposób: „powiedział mniej więcej tak”. Oznacza to, że nie jest to mowa autentyczna, tylko przemówienie, które miało miejsce i zawierało mniej więcej to, co zrelacjonował historyk bez pretensji o dokładność. W ten sposób dokonano uzupełnienia przekazu historycznego w celu stworzenia całościowego obrazu dziejów, ale czy autentycznego?
„Uzupełnienie” dziejów przez historyka może łatwo przejść w „tworzenie”. Widać to na przykładzie licznych „opowieści historycznych”pióra np. Sienkiewicza, który opierając się na wydarzeniach autentycznych stworzył własną alternatywną wersję historii. Następnym krokiem było tworzenie utopii i antyutopii. Platon, Campanella, More, Swift i inni już nie opierali się na żadnym realnym obrazie dziejów, ale tworzyli swój świat od podstaw, włączając w to też historię tych światów. Były to jednak próby cząstkowe, nikomu z ich nie udało się stworzyć obraz świata alternatywnego jako całości, zresztą nie dążyli do tego, mając cel najczęściej polemiczny.
Uwieńczeniem wysiłków zmierzających do zupełnego oderwania się od realiów jest świat Śródziemia stworzony przez Tolkiena, który posiada wszystkie cechy świata realnego łącznie z językiem, geografią etc. Jest to jednak świat też w pełni wirtualny, ponieważ nie ma żadnego odpowiednika w świecie realnym. W odróżnieniu od twórców utopii Tolkien nie miał ambicji polemicznych, więc jego świat jest wolny od tych akcentów.
Powyższy zestaw pokazuje pewną zadziwiającą tendencję. Równolegle z badaniem dziejów realnych powstał potężny nurt tworzenia dziejów wirtualnych (w większym czy też mniejszym stopniu).
W obecnych czasach ma miejsce kolejny krok zmierzający do dalszej wirtualizacji historii. Oczywiście chodzi tu o państwa wirtualne, które również posiadają własne dzieje, lecz w odróżnieniu od prób pisarskich, historia państw wirtualnych posiada cechę interaktywności, jest historią w rozwoju, którą tworzą ludzie będący w relacjach ze sobą nawzajem. Jest to sytuacja bez precedensu. Dlatego też kwestia „historii starożytnej” państw wirtualnych musi być potraktowana w sposób wyjątkowy, dopasowany do ich realiów. Świat wirtualny z racji swojego pochodzenia netowego jest bardziej „inteligentny”niż świat realny. Stąd też właściwym podejściem do historii wirtualnej wydaje się być nurt modernistyczny, a to dlatego, że nie ma tu miejsca bariera kulturowa pomiędzy badaczem a okresem badanym. Badacz stwarza własny obraz świata, ale nie jest to obraz chaotyczny, ani przypadkowy. Dzieje wirtualne są rządzone prawami i oparte są na modelach. Dzieje się tak z powodu właściwości ludzkiego umysłu, który domaga się klarowności wywodu i jest oparty na logice. Powstaje jednak pytanie: jakie Ľródła należy wykorzystać, tworząc historię wirtualną? Wielcy poprzednicy zawsze opierali się na pewnych modelach kulturowych. Nawet Tolkien ewidentnie opierał się na tradycjach celtyckich. Dlatego też należy określić na samym początku ten fundament kulturowy, na którym zostanie zbudowany gmach historii.
Następnie warto zastanowić się, jakie mechanizmy świata realnego mogą mieć miejsce w dziejach wirtualnych. Wadą utopii i antyutopii były liczne zniekształcenia dotyczące rozwoju społeczeństwa i relacji międzyludzkich. Dlatego też utopie są czymś fantastycznym i nie są do zastosowania w praktyce. Natomiast dla historyka wirtualnego „praktyką”jest aktualna sytuacja państwa wirtualnego, którego historia jest badana.
Wydaje się, że można tu zaproponować podejście, które nazywa się „modelowaniem historii” lub też „historią modelową”. Modelem nazywamy tu abstrakcję, którą od faktycznego stanu zjawiska opisywanego odróżnia niezakłócony stan relacji przyczynowo-skutkowych i brak niedokładności w opisie. Krótko mówiąc jest to idealny opis rzeczywistości, który jednak jest opisywany tymi samymi prawami co i sama rzeczywistość, tyle że w bardziej uproszczonej formie, pozbawionej nieścisłości i wyjątków. Nie oznacza to bynajmniej, że w obrębie modelu nie mogą zachodzić zmiany. Naturalnie tak, ale pod warunkiem, że są dopasowane do teorii albo powodują powstanie nowej.
Może powstać słuszne pytanie: po co? Otóż, modelowanie historii posiada niezwykle doniosłe walory poznawcze. Tworzenie i badanie modelu pozwala na dokonywanie eksperymentów wirtualnych, które nie do pomyślenia w przypadku dziejów realnych, w badaniu których jesteśmy zdani jedynie na obserwację, która nie pozwala zbadać, jak system będzie się zachowywał przy zmianie warunków.
Następnie, ponieważ historia wirtualna bierze wzory, a także pewne aspekty chronologiczne i kulturowe ze świata realnego, modelowanie pozwoli stworzyć swoisty „szkielet”historii, czyli system powiązań i praw, które rządzą dziejami, a które dotąd jeszcze nie są odkryte.
Kolejnym argumentem za modelowaniem zjawisk historycznych jest wartość edukacyjna tego rodzaju zabiegu. Nauczanie historii w większości przypadków opiera się na przyswojeniu pewnej liczby faktów, które są traktowane zgodnie z zasadami historiografii klasycznej, czyli analiza nie idzie poza ustalenie chronologii i szczegółów procesu dziejowego. Stworzenie, zbadanie i przyswojenie sobie modeli różnych zjawisk i procesów historycznych pozwoli na odciążenie umysłu i lepszego zrozumienia dziejów, które przestaną w ten sposób być jedynie zbiorem faktów, a staną się systemem logicznym, w który wszystkie te fakty są wpasowane i znajdują właściwe sobie miejsce. Znalezienie powiązań przyczynowo-skutkowych pozwoli na odtworzenie przebiegu wydarzeń nawet w sytuacji braku nawet podstawowych faktów. Wiedza o procesach pozwoli wyprowadzić dalszy ciąg dziejów na podstawie modelu. Nie wykluczone, że w przyszłości modele dziejów zostaną opracowane matematycznie, co pozwoli na jeszcze większą ścisłość opisu. Warto zwrócić uwagę, że socjologia – nauka pokrewna historii, korzysta szeroko z metod matematycznych, chociaż ogranicza się najczęściej do statystyki. O ile jednostka może się wydawać nieobliczalną (nie jest to jednak pewne), wielkie zbiorowości, powiązane relacjami społecznymi, zorganizowane w państwa i organizacje o wiele lepiej dają się przewidzieć. Pisał o tym już A. Asimov i wydaje się, że jego pomysł opracowanie modelu matematycznego dziejów wielkich zbiorowości wymaga poważniejszego traktowania, niż było to dotychczas.