Duchowość elficka


<strong>Prof. Dr Jerzy Gołowanow </strong>

Duchowość elficka

Na samym początku wykładu należy stwierdzić, że Elfy nie miały nigdy nic, co moglibyśmy porównać z jakąkolwiek religią ludzką. Pojęcia: „wiara”, „religijność”, czy też „kościół” nie miały swoich odpowiedników w rzeczywistości elfickiej. Powinno raczej używać pojęcia „duchowość”. Duchowość Elfów była połączeniem wiedzy o świecie z wiedzą o sobie samych. Według przekonania Elfów cały świat stanowi nierozerwalną całość, w której szczególna rola należy do istot inteligentnych. Losy świata są związane przede wszystkim z zachowaniem i działalnością istot, obdarzonych rozumem, które są powołane do bycia strażnikami harmonii.

Najważniejszym z pojęć duchowości elfickiej było pojęcie harmonii (elf. – lae). W języku ludzkim pojęcie harmonia oznacza ( od gr. harmonia – „zgodność (dźwięków), współbrzmienie”) po prostu ład, porządek, równowagę, całkowitą zgodę części całości, czyli doskonałe wzajemne uzupełnianie się wszystkich elementów. Było to pojęcie centralne dla wielu szkół filozoficznych, przede wszystkim dla platoników, neoplatoników, a także dla stoików. Natomiast w duchowości elfickiej wyraz lae oznaczał rzeczywistość bardziej złożoną. Była to podstawowa zasada funkcjonowania wszechświata. Doskonałe połączenie wszystkich części kosmosu jednak nie było czymś danym odgórnie, lecz stanem osiągalnym, ale nie zawsze osiągniętym. Harmonia mogła zachodzić zarówno wewnątrz istoty myślącej, który sam był niejako małym wszechświatem, ale też na zewnątrz. Harmonia była możliwa jedynie dzięki temu, że zarówno cały wszechświat, jak i każda jego cząstka była połączeniem dwóch części, dwóch przeciwstawnych elementów – żywego i martwego. Podział jednak na część martwą i żywą nie przebiegał równomiernie. Na jednym biegunie były skały i szczątki (w których ślady życia były nikłe), a na drugim – nieśmiertelne Elfy. Taki jednak wszechświat nie był harmonijny, ponieważ doskonała harmonia była życiem, a nie śmiercią. Dlatego też Elfy były przeciwne wszelkiemu zabijaniu i niszczeniu. Wszechświat więc był zawsze niejako „w drodze”, podążając dwoma drogami – życia lub też śmierci, harmonii, lub też braku harmonii. Zmiany, zachodzące w świecie były jednak przypadkowe, dlatego też jedynie istota rozumna mogła ukierunkować świat w kierunku życia i harmonii.

W przypadku istot rozumnych podział na element żywy i martwy zależał od tego, w jakim stopniu taka istota posługiwała się własną inteligencją. Każda istota obdarzona rozumem mogła i była wręcz powołana do zaprowadzania harmonii w świecie, do ochrony życia przed zniszczeniem. Największym jednak zadaniem było zaprowadzenie harmonii w samym sobie. Istota rozumna według przekonania Elfów była istotą kompletną i integralną, nikogo i niczego nie potrzebującą dla osiągnięcia osobistej harmonii. Dopiero po osiągnięciu takiej harmonii był możliwy jakikolwiek pozytywny wpływ na otoczenie. Harmonia wewnętrzna była nazywana przez Elfy nesaer (elf. nes-aer – „porządek (w) sercu”). O tym, jak nieraz trudno zachować nesaer świadczy to, że co jakiś czas każdy Elf musiał ruszać w samotną wędrówkę, aby ten porządek odzyskać na nowo. Nesaer było pewnym stanem, który można zarówno łatwo uzyskać jak też stracić. Główną przyczynę nieporządku upatrywały Elfy w skłonności umysłu do zamykania się na prawdę i podążanie za fałszem. Za fałszywe uznawały Elfy wszystko, co istota myśląca przyjmuje bez własnej refleksji, albo kieruje się w wyborach czymś innym, niż rozumem. Nie oznacza to bynajmniej, że Elfy były zdeterminowane prawami logiki. Nieraz kierowali się też intuicją, której źródło upatrywali w subtelnych połączeniach ze wszechświatem, dzięki którym było możliwe poznanie bezpośrednie, tożsame z objawieniem, czy też olśnieniem. Ten sposób poznania Elfy nazywały iatsel (elf. iat-sel – „ogień (z) wysoka”). Uważały one, że jest to wiedza, ukryta wewnątrz i istniejąca od urodzenia, ale wyzwala się ona jedynie w chwilach szczególnie głębokich przeżyć. Możliwość takich „nagłych odkryć” była możliwa między innymi dlatego, że Elfy ciągle dążyły do wyostrzenia swoich zmysłów i uczuć, na rozwój swojej osobowości jako całości integralnej, aby nie było przewagi żadnej z jej części. Harmonia wewnątrz istoty myślącej nie ograniczała się więc do panowania rozumu nad całością. Wszystkie składniki osobowości posiadały swoją unikatową i niezastąpioną rolę w procesie poznania, czy też działania.

Następnym elementem duchowości Elfów było przekonanie, że najwyższą wartością istoty rozumnej jest wolność, albowiem tylko wtedy taka istota jest w stanie utrzymać wewnętrzną harmonie. Uzależnienie się od czegokolwiek i od kogokolwiek Elfy uznawali za zezwierzęcenie i ich stosunek do takich istot był pełen litości, ale też obawy o ich człowieczeństwo. Wiązało się z tym specyficzne rozumienie przez Elfy kwestii posłuszeństwa władzy i umowy społecznej. Według nich sama natura istoty myślącej sprzyja w naturalny sposób pokoju i rozwoju społeczeństwa. Dopiero strach przed karą i poczucie władzy nad kimś powoduje powstanie zazdrości, okrucieństwa, tchórzostwa i w ogóle całego zła na świecie. Uważali więc, że należy pozwolić każdej istocie rozumnej żyć tak, jak ona pragnie i jak uważa dla siebie za najlepsze. Trzeba tylko pomagać takiej istocie w jej dążeniu do życia w harmonii i aby ochronić przed ewentualnymi błędami. Nie ma natomiast możliwości inną osobę nauczyć jak ma żyć, czy jak się zachowywać, czy wreszcie jakie ma posiadać przekonania. Elfy sądziły, że każdy idzie tylko jego własną drogą, którą podąża zgodnie z okash – (elf. – „przeznaczenie, los”). Tym pojęciem Elfy określały całokształt możliwości i pragnień, które stanowią osobowość istoty rozumnej. Oczywiście, żadna istota inteligentna nie była zdeterminowana warunkami, czy tez wydarzeniami. Wręcz przeciwnie, rozwój istoty inteligentnej nie ma granic, jedynie kierunki rozwoju zależą od własnych predyspozycji. Właśnie realizacja tych możliwości była uważana przez Elfy za prawdziwy sens życia.

Elfy utrzymywały, że na świecie istnieje wiele istot duchowych, które nie są dostępny dla zwykłego postrzegania [1]. Ważnym elementem tego „duchowego” świata są „Duchy Lasu”. Niejednokrotnie w literaturze elfickiej można znaleźć wzmiankę o Duchach Lasu. Są to istoty niewidzialne, eterycznej, ale bynajmniej nie nadprzyrodzone. Kontakt i wiedzę o nich Elfy opierały na własnym doświadczeniu. W częstych wędrówkach po lasach ich postrzeganie wychodziło poza świat widzialny i kierowało się ku istotom duchowym, istnienie których było dla Elfów równie realne jak też istnienie istot fizycznych, z krwi i ciała. Nie były to jednak kontakty, oparte na poddaństwie, czy tez posłuszeństwie. Istoty duchowe były raczej partnerami, swoistymi „drzwiami” do innego świata. Żaden z Elfów nie nazywał istoty duchowe „bogami”, albowiem one również posiadały ograniczoną inteligencję i możliwości. Elfy były przekonane, że poznanie świata i jego tajemnic jest nieskończone, ale dla każdego zjawiska istnieje racjonalne wyjaśnienie, więc tzw. „cuda”, które nieraz spotykamy w naszym doświadczeniu są niczym innym jak po prostu nieznanymi zjawiskami natury, które należy poznać i wyjaśnić.

Podejście Elfów do zjawisk, związanych ze społeczeństwem było związane z ich specyficznym rozumieniem historii. Dzieje świata były przedstawiane jako wieczne powtarzanie się tych samych wydarzeń, różnica miedzy którymi była jedynie w szczegółach. Istniała jednak droga do wyjścia z tego zaklętego kręgu. Oderwanie się jednak od tymczasowości i wejście w wieczność dokonuje się wewnątrz istoty myślącej przez rozumienie i widzenie ukrytego znaczenia świata. Zatem społeczeństwo odgrywa rolę drugorzędna, więc jest jedynie zbiorowiskiem jednostek, połączonych więzami, które powstają spontanicznie i nie powinny być kodyfikowane, albowiem byłoby to ograniczeniem wolności.

Pierwszym krokiem jednostki do wolności było według Elfów wyzbycie się wszystkich własnych poglądów i całkowite oczyszczenie umysłu. Każdy Elf podejmował się takiego działania regularnie. Służyły temu celowi długie samotne wędrówki, lub też zamkniecie się w Wielkim Klasztorze Elfidy (jednak tę drogę wybierali raczej ludzie, którzy starali się naśladować Elfy). Samotność pozwalała zweryfikować całe własne doświadczenie. Podstawową kwestią była tu wnikliwa samoobserwacja. Elf starał się zobaczyć, jakie doświadczenia przepływają przez jego świadomość i dojść do stanu, w którym stawał się jedynie bierny obserwatorem procesów, zachodzących wewnątrz. Drogą do takiego stanu były techniki koncentracji, o których znamy bardzo niewiele przede wszystkim dlatego, że każdy Elf wypracowywał dla siebie własne, które były jednocześnie całkowicie bezużyteczne dla kogokolwiek innego. Główną cechą takich technik było całkowite rozluźnienie wszystkich władz umysłu i ciała. Całkowity brak wysiłku prowadził do tego, że organizm kierował się spontanicznie do samoobserwacji. Moment, w którym Elf stawał się biernym obserwatorem samego siebie w języku elfickim nosił miano shetho (elf. sze-tho – „czas prawdy”). Wtedy bowiem Elf stawał w prawdzie przed samym sobą, widział wyraźnie swoje błędy i braki. Później następował trudny proces oczyszczenia umysłu. Nie dokonywało się to jednak za pośrednictwem wysiłku, lecz jedynie przez akceptację tych braków. Wtedy zaakceptowany błąd i brak przestawał być postrzegany jako część osobowości Elfa, tylko jak coś zewnętrznego, co przychodzi i odchodzi samo, jeśli nie jest zatrzymywane. Moment oczyszczenia umysłu od wszystkich naleciałości i brudów Elfy nazywały eilia (elf. eil-ia – „dzień błękitu”), albowiem porównywali umysł do nieba, natomiast braki i błędy porównywali ze chmurami. Zatem gdy umysł był oczyszczony, stawał się podobny do bezchmurnego, błękitnego nieba. Elfy podkreślały zawsze, że podobne doświadczenie jest również dostępne dla ludzi i zachęcały ich do oczyszczania umysłu w ten właśnie sposób. Skutkiem oczyszczenia było przywrócenie harmonii i połączenie Elfa niewidzialnymi więzami z całą naturą.

Kolejnym, paradoksalnym elementem duchowości Elfów było strzelanie z łuku. Strzelanie z łuku bowiem nie było uważane przez Elfy za czynność wyłącznie użytkową, tylko za swego rodzaju medytację, ćwiczenie umysłu i ciała, prowadzące do ścisłego zespolenia całej osobowości i integracji wszystkich władz organizmu. Elfy uważały, że w chwili strzału zarówno strzała jak i strzelec stanowią jedną całość i podążają do celu. Ciekawe, że w języku espruar wyrazy „strzała” i „łucznik” wyrażane są jednym wyrazem (cael). Elfy nigdy nie polowały ani nie lubiły wojny, ale każdy z nich zawsze nosił ze sobą łuk i strzały. Od czasu do czasu każdy z nich też strzelał do wyznaczonego przez siebie celu, aby doświadczyć niemal mistycznego przeżycia bycia strzałą, jedynym celem której jest trafienie. Ponieważ Elfowie ciągle ćwiczyły się w strzelaniu, trafiali bezbłędnie, ale nie chodziło tu o regularność ćwiczeń, tylko o zespolenie duchowe z wypuszczana strzałą. Duchowość bowiem Elfów traktowała istotę inteligentna jako „byt ukierunkowany”. Tym kierunkiem nie była bynajmniej śmierć, lecz osiągnięcie postawionych przez siebie celów. Właściwe postępowanie według Elfów wiązało się z właściwym „trafieniem” w cel, który każdy sam sobie wyznacza.

[1] Jest tym bardziej zrozumiałe, ze sama etymologia wyrazu elf, elv, elb w kulturze germańskiej wskazuje na to, że tym wyrazem określano ducha poległego wojownika.