Będziecie rzeczywiście wolni
(do J 8,34-36)
„Oznajmił im Jezus: „Z pewnością, z pewnością mówię wam, każdy, kto czyni grzech, jest niewolnikiem grzechu, niewolnik jednak nie pozostaje w domu na zawsze, syn pozostaje na zawsze. Jeśli więc syn was wyzwoli, rzeczywiście wolnymi będziecie”
(tłumaczenie własne z języka greckiego – Jerzy Gołowanow)
Każdy człowiek marzy o tym, aby być wolnym. Niestety bardzo często nasza wolność jest poważnie ograniczona przez środowisko, innych ludzi, nasze obowiązki i zobowiązania, a przede wszystkim przez nas samych. Właśnie ta niewola jest najgorsza, te kajdany są najcięższe, które sami na siebie nakładamy. Mamy własne przekonania, poglądy i cele, lecz jakże często odrzucamy je ze względu na własna słabość, czy też strach. Apostoł Paweł napisał: „wszystko co nie pochodzi z wiary jest grzechem” (Rz 14, 23). Wiara oznacza tutaj coś bardzo wewnętrznego, najgłębsze i najsilniejsze przekonania, które są w szczególny sposób osobiste. Gdy więc postępujemy niezgodnie z naszą osobistą wiarą (niekoniecznie chodzi tu o wiarę religijną) stajemy się niewolnikami, albowiem postępujemy wbrew swojej naturze. Nikt nie może sadzić naszych przekonań, nikt nie dał również nam prawa sądzić przekonania innych ludzi, chyba ze ich działanie zagraża innym. Powiedział bowiem Jezus: „nie osądzajcie, abyście nie zostali osądzeni” (Mt 7,1). To właśnie niewolnik jest ciągle osądzany przez swojego Pana i zawsze jest winny. W takim stanie znajduje się bardzo wiele osób, które sami dla siebie są panami i niewolnikami, sędziami i podsądnymi. Mało kto traktuje siebie jak syna, jako bliską osobę, jak kogoś, komu należy okazywać miłość i obdarzać dobrocią. Jezus pokazuje nam właściwą postawę, która powinna cechować nas przy postępowaniu. Traktowanie siebie jak „syna” pozwala na uwolnienie się od grzechu i zła. Życzliwe spojrzenie na swoje czyny, akceptacja swojego stanu i pragnienie dobra dla siebie może stać się punktem wyjścia do prawdziwej wolności. Niewolnik nie pozostaje w domu na zawsze, albowiem nieraz się zdarza, że brak akceptacji samego siebie może doprowadzić do samoodrzucenia. Jest to symboliczne „wypędzenie niewolnika z domu”, z domu, który pozostaje pusty, aż zdobędziemy się na to, aby potraktować siebie jak syna i życzliwie przyjąć z powrotem. Dopiero akceptacja siebie takim jakim się jest pozwala na rozpoczęcie procesu przemiany, inaczej pozostajemy sami dla siebie niewolnikami, których obcość niszczy jakąkolwiek możliwość uwolnienia.