Moc wiary
(do J 6, 35-40)

„35 Odpowiedział im Jezus: «Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie.
36 Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie.
37 Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę,
38 ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał.
39 Jest wolą Tego, który Mię posłał, abym ze wszystkiego, co Mi dał, niczego nie stracił, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym.
40 To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym».”

         Tematem powyższego fragmentu jest wiara, od niej Jezus zaczyna i na niej kończy. Na początku Chrystus mówi o sobie jako o chlebie. Czym jest chleb, czy też pokarm (a przecież w kulturze hebrajskiej są to pojęcia używane zamiennie) dla człowieka? Każdego dnia musimy się odżywiać, jeśli tego nie robimy, odczuwamy łaknienie. Brakuje nam pokarmu, poszukujemy go pilnie, aż znajdziemy i zaspokoimy swoje podstawowe potrzeby. Ale tu Jezus mówi o innej potrzebie, o potrzebie wiary. Jest ona jak pokarm, bez którego człowiek nie może istnieć. Gdy brak mu wiary, miota się, szuka czegoś, nie wiedząc, czego mu brakuje. Jest jednak możliwość zaspokojenia tej potrzeby, jest nią wiara w Jezusa. Czym ona jest?

„Wiara jest istotą nadziei, pewnością (co do) rzeczy niewidzialnych” (Hbr 11, 1 (tłum. własne))

         Wiara więc jest tym, co jest w nadziei najważniejsze: decyzją na „skok w ciemność”, na krok w nieznane, jest to ryzyko walki z samym sobą, z nawykami, przyzwyczajeniami, porzucenie asekuranctwa i pójście drogą, wytyczoną przez Jezusa. Wiara wtedy staje się chlebem, pokarmem koniecznym do życia. Bez wiary bylibyśmy zagubieni, pozbawieni mocy, która pozwala nam na zerwanie z przeszłością i podążanie drogą Jezusa, drogą niezrozumienia i cierpienia, drogą odrzucenia i pohańbienia, drogą tych wszystkich, którzy zdecydowali się na własną drogę, którą nikt jeszcze nie szedł, która jest ukryta przed nami. Każdy krok po tej drodze wymaga siły, którą można czerpać jedynie z pokarmu wiary. Wtedy dopiero możemy dostąpić zbawienia, ponieważ

„Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie.” (Rz 10, 9)

         Jezus jest Panem, więc jest tez Przewodnikiem, On pokazuje, jaką drogą mamy kroczyć. On już przeszedł tę drogę i został wskrzeszony z martwych! 

„Chrystus powstawszy z martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy.” (Rz 6, 9)

         Tak samo śmierć nie ma władzy nad wierzącymi, albowiem

„Jeżeli bowiem przez śmierć, podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, to tak samo będziemy z Nim złączeni w jedno przez podobne zmartwychwstanie.” (Rz 6, 5)

         W ostatnim wersecie Jezus ukazuje wspaniałe perspektywy dla tego, kto wierzy. W teście oryginalnym zamiast wyrazu „miał” stoi „ma”, więc jest to już tu i teraz, nie trzeba czekać, aż skończy się życie, ponieważ nigdy się ono nie skończy! Wierzący pozbawiony jest leków, dla niego śmierć przestała być wrogiem, została pokonana przez wiarę, każdy wierzący może urągać śmierci wraz z Apostołem Pawłem:

„Gdzież jest, o śmierci twoje zwycięstwo?” (1 Kor 15, 55)

         Moc wiary przemienia człowieka i wybawia go od śmierci. Droga wiary, droga nieznana, droga tajemnicza prowadzi ku życiu. Podobnie jak z braku pokarmu człowiek umiera, śmierć dopada człowieka wtedy, gdy pozbawiony jest mocy wiary. Podobnie jak życie wieczne jest „tu i teraz” dla wierzącego, dla tego, kto nie wierzy, tu i teraz jest śmierć. Czym jest życie bez wiary jak tylko śmiercią. Brak wiary nie pozwala człowiekowi podąć decyzji o własnej drodze, lęki i obawy sprawiają, że taki człowiek żyje jak roślina, podąża za tłumem, robi to, co inni, ulega poglądom i wpływowi innych. Czy nie jest to śmierć za życia? Przecież prawdziwe życie, prawdziwe człowieczeństwo polega na znalezieniu własnych dróg, na odważnych decyzjach i odpowiedzialności za własny los. Taki człowiek żyje prawdziwie i jest to życie wieczne, ponieważ czyny takiego człowieka mają wartość nieprzemijającą:

”Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto <wszystko> stało się nowe.” (2 Kor 5, 17)