|
Zmartwychwstanie
(do Łk 9, 22-25)
„I dodał (Jezus): «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».
Potem mówił do wszystkich: «Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!
Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa.
Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?”
Powyższy fragment ma znaczenie podwójne. Jezus mówi jednocześnie o sobie i o nas. „Syn Człowieczy” – to każdy z nas. Już w drugim wersecie Jezus zwraca się do słuchaczy z apelem o naśladowanie Jego życia. Naśladowanie Chrystusa ma być pełne, nie można zaniedbać żadnego z Jego kroków, aby nie zatracić sensu naśladowania.
„Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie”.
Rzeczywiście, cierpienie Jezusa pochodzi z odrzucenia. Odrzucili go ci, na których opierał się cały ówczesny porządek religijny i społeczny. Odrzucili Jezusa ludzie, którzy byli strażnikami tradycji i wiary. Nie chcieli mieć z Nim nic wspólnego „sprawiedliwi” swoich czasów, którzy mieli posłuch wśród ludu. Skazali Jezusa ci, na których opierała się egzystencja narodu, ludzie wybitni, otoczeni szacunkiem współczesnych. Czyżby prawdziwy wyznawca Chrystusa też ma iść tą ścieżką? Jest to nieuniknione. Nie jest przypadkiem, że Jezus używa tu zwrotu „Syn Człowieczy”. Ten tytuł odnosi się też do Jego wyznawców. Prawdziwe człowieczeństwo zakłada samodzielność w myśleniu i działaniu. Prawdziwe człowieczeństwo prowadzi do konfliktu między Człowiekiem a tradycją, zwyczajami, poglądami, przyjętymi przez ogół, których nośnikiem staje się elita:
„starszyzna, arcykapłani i uczeni w Piśmie”, która jakże często nie toleruje samodzielności w wolności.
„będzie zabity”
Czy zerwanie więzi ze swoim środowiskiem, z tradycją, ze zwyczajami, odrzucenie autorytetów nie wydaje się być swoista „śmiercią”? Zapewne. Niegdyś istniał zwyczaj u Żydów ortodoksyjnych, że gdy któryś ze współwyznawców porzucił wiarę, jego krewni odprawiali obrzędy grzebalne i przestrzegali okresu żałoby. Zerwał z tradycja – to jakby umarł. Właśnie o czymś takim mówi Jezus, zwracając się do nas. Mamy dać się zabić – przez pogardę naszego środowiska, przez zerwane przyjaźni, przez ból, smutek i samotność.
„a trzeciego dnia zmartwychwstanie”
Jednak jest to smutek krótki, bo mija na symboliczny trzeci dzień. Podobnie jak Jezus stał się
„ustanowionym według Ducha Świętości przez powstanie z martwych pełnym mocy Synem Bożym”, my też będziemy posiadali prawdziwą moc. Wierzymy w to, że
„Mesjasz ma cierpieć, pierwszy zmartwychwstanie, głosić będzie światło”. Jest to światło nowego życia, które może posiąść jedynie ten, kto przeszedł z Jezusem całą Jego drogę, od początku do końca.
Rzeczywiście, na co przyda się człowiekowi cały świat, gdy straci siebie, swoje człowieczeństwo, swoją godność i swój cel w życiu? Jezus wskazuje na wewnętrzny sens zmartwychwstania: dokonuje się ono już tu i teraz w naszych sercach. Jezus wzywa nas do radykalizmu, lecz nie do fanatyzmu. Walka dokonuje się w naszym wnętrzu, nie jest to walka z ludźmi, lecz przemiana wewnętrzna. Bolesne poszukiwanie własnego człowieczeństwa jest porównywalne tylko ze śmiercią, ale znalezienie nie jest niczym innym jak tylko zmartwychwstaniem.
Niegdyś Pascha stała się symbolem wolności. Krew baranka uchroniła Izraelitów w Egipcie od śmierci, a ofiara paschalna stała się początkiem wyzwolenia. Jezus umarł i zmartwychwstał również w czasie Paschy. Jego ofiara stała się dla nas początkiem wyzwolenia z niewoli. On wskazał nam drogę, którą mamy kroczyć. Wiedzie ona przez cierpienie i ból, ale prowadzi do radosnego zmartwychwstania.
|