W Duchu i Prawdzie

(do J 4, 19-24)

9 Rzekła do Niego (Jezusa)  kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem.

20 Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga».

21 Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca.

22 Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów.

23 Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec.

24 Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie».

                Szukamy Boga, a jeszcze częściej szukamy samych siebie. Szukamy miejsca, w którym zaznamy odpoczynku, pokoju, stabilności, pewności... Wciąż szukamy i wciąż czujemy niedosyt, jak ta kobieta z Ewangelii. Podobnie jak ona jesteśmy zaprzątnięci drobiazgami: gdzie, kiedy, jak? Nie zagłębiamy się w sedno naszego życia, jedynie ślizgamy się po powierzchni, myśląc, że nie ma nic poza tą powierzchnią. 

                Kobieta z Ewangelii pyta Jezusa o to, gdzie znajduje się miejsce, w którym należy czcić Boga. Czy to góra Garizim, na której składali ofiary Samarytanie, czy też Świątynia w Jerozolimie? My możemy jeszcze dopowiedzieć: czy to meczet? Czy może synagoga? A może jakąś świątynia chrześcijańska? Tylko jaka? Miliony ludzi na świecie zadają sobie takie pytanie. Wędrują z kościoła do kościoła, porzucają jedno wyznanie, nabywają nowe, ale ciągle są niespokojni, szukają radości i pewności, a znajdują rozterki. Nawet ci, którzy są pewni swojej wiary, nieraz zadają sobie pytanie: dlaczego tych miejsc i sposobów kultu jest takie mnóstwo? Jaki to wszystko ma sens? Przecież Bóg jest jeden.

                Jezus nie pozostawia to pytanie bez odpowiedzi. Pierwsza jego odpowiedź jest szokująca:

Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca.

                Jak to?! Nie ma takiego miejsca? Przecież uczono mnie, ciebie, każdego z nas, że takie miejsce jest w naszym kościele, synagodze, meczecie, świątyni... A teraz raptem okazuje się, że takiego miejsca po prostu nie ma! Twarde są to słowa, obalają one zwykłe ludzkie przywiązanie do miejsc i zwyczajów, niszczą tradycje, istniejące od wieków. Ale jednocześnie są to krzepiące słowa, a szczególnie ich ciąg dalszy:

Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec.

                Duch w Biblii jest symbolem wolności, w języku hebrajskim ten wyraz oznacza „wiatr”. Nie można zatem zamknąć cześć, oddawaną Bogu w wąskie ramki, w klatkę własnych przesądów i tradycji:

Pan zaś jest Duchem, a gdzie jest Duch Pański - tam wolność” (2 Kor 3, 17)

                Dopiero gdy człowiek staje się wolny, jest w stanie prawdziwie czcić Boga. Otwierają mu się oczy, a Boża prawda przemawia przez Słowo Boże. Nie jest ważne, do jakiej tradycji należy, jakie modlitwy odmawia. Liczy się tylko wiara i dobra wola. Chrystus zachęca nas do wolności, do patrzenia głębiej, niż widzi świat. On chce, abyśmy znaleźli prawdę ukrytą, ale przecie dobrze znaną. On pragnie otworzyć nasze oczy, zaślepione oszustwem i błyskotkami. 

                Na górę wiary prowadzi wiele ścieżek, każdy człowiek ma własną, ale odnajdzie ją jedynie wtedy, gdy oderwie się od wrzasku tłumów i wsłucha się w ciszę Ducha i Prawdy.