Woda żywa

(do J 4, 13-15)

„10 Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i [wiedziała], kim jest Ten, kto ci mówi: "Daj Mi się napić" - prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej».

 11 Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej?

 12 Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło?»

 13 W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął.

 14 Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu».”

 

 

                Jezus mówi o wodzie, mając chyba na myśli wszystkie nasze codzienne potrzeby. Woda jest konieczna dla życia. Pijemy codziennie, gdy czujemy pragnienie, a jednak już za kilka godzin musimy pić na nowo. Pragnienie powraca, często jeszcze większe, niż wcześniej. Inne nasze potrzeby i ich zaspokajanie rozwija się według tego samego schematu. Dążymy do dóbr materialnych, do przyjemności, do zaspokajania wszystkich naszych realnych i wyimaginowanych potrzeb. Nieraz wydaje się nam, że wystarczy, aby posiąść jakąś rzecz, czy też coś osiągnąć w życiu, aby być szczęśliwym. A jednak ciągle pragnienie powraca i wciąż na nowo musimy kontynuować nieskończoną walkę o zaspokojenie naszych potrzeb. Jezus odwołuje się do symboliki wody, która jest najprostsza dla zrozumienia. Od zaskakuje Samarytankę propozycją obdarzyć ją „wodą żywą”, która sama staje się w człowieku źródłem wody. Odpada więc potrzeba ciągłej gonitwy za dobrami, które mają zaspokoić nasze potrzeby, wszystko, czego potrzebujemy, możemy posiąść już na zawsze i na zawsze pozbyć się niepokoju, który tak bardzo nas męczy.

                Czym jednak jest ta „woda żywa”? Przekład na polski tego wyrazu jest nie całkiem właściwy. W języku greckim te dwa wyrazy oznaczają raczej „wodę żyjącą”. Jest to więc coś, co pozwala nam znaleźć z tą wodą kontakt i ją zrozumieć, jak to istotę żywą. Jezus więc nawołuje nas do zrozumienia naszych potrzeb, które bynajmniej nie są zakorzenione w instynktach, lecz są częścią nas samych. Nasze potrzeby i sam proces ich zaspokajania jest elementem naszego życia. Nie możemy więc traktować to, czego pragniemy, bądź to przedmiot, dobro duchowe, czy też inna osoba jako coś wyalienowanego z naszego życia. Jezus pragnie przekazać nam wielką prawdę o naszym życiu, która polega na tym, że gdy uda się nam przyjąć nasze pragnienia jako coś żywego, wspaniałego i dobrego, będziemy w stanie wkroczyć na drogę pełnego (czy też w terminologii biblijnej – wiecznego) życia. Ciągłe chodzenie Samarytanki do studni, które było związane ze zmęczeniem, niechęcią i bólem jest symbolem naszej alienacji. Nie akceptujemy naszych potrzeb i pragnień, które więc stają się naszymi wrogami i prawdziwą zmorą. Stajemy się niewolnikami własnych potrzeb, które męczą nas i prowadzą do wiecznej, ale zawsze przegrywanej walki z nimi. Jezus daje nam wodę swojej nauki, której treścią jest dążenie do poznania samego siebie, do zrozumienia tych dążeń i potrzeb, które rzeczywiście tkwią w naszej naturze. "Woda żywa" jest nauką o wolności, którą może posiąść każdy człowiek, jeśli przestanie koncentrować się na zdobywaniu i walce i w pokoju własnego serca zastanowi się nad sensem i celem własnego życia.

                Gdy zaakceptujemy samych siebie wraz z naszymi pragnieniami i potrzebami, przyjmiemy samych siebie jako całość integralną, nasze pragnienia same znajdą dla siebie właściwe miejsce. Od razu będziemy w stanie zobaczyć, które jest ważne, a które jest zbędne. Najpierw jednak musimy je pokochać, traktując jako żywe i bliskie.