"Uczyniłeś siebie Bogiem"

(do J 10, 30-36)

""Ja i Ojciec jedno jesteśmy". Podnieśli znowu Judejczycy kamienie, aby go ukamieniować. Odpowiedział im Jezus: liczne piękne czyny ukazałem wam od Ojca. Ze względu na który z nich mnie ukamienujecie? Odpowiedzieli mu Judejczycy: "nie z powodu pięknego czynu ukamienujemy cię, lecz z powodu bluźnierstwa i ponieważ ty - człowiekiem będąc uczyniłeś siebie Bogiem". Odpowiedział im Jezus: "(czy) nie jest napisane w prawie waszym w ten sposób: "Ja rzekłem: bogami jesteście"? Jeśli tych nazwało (ono) bogami, którzy otrzymali słowo Boga, a (przecież) nie można być zniszczone Pismo, (temu), którego Ojciec poświęcił i posłał na świat wy mówicie: [że] "bluźnisz", że powiedziałem" synem Boga jestem"?" (tłum. własne)

 

       Trudno zrozumieć reakcję innych ludzi bez zagłębienia się w ich mentalność i psychologię. Co właściwie tak zdenerwowało Judejczyków? Jezus w sposób alegoryczny i zawoalowany wprawdzie, lecz też niedwuznacznie twierdził, że jest Bogiem. Jego słowa: "Ja i Ojciec jedno jesteśmy" spowodowały gwałtowną reakcję Judejczyków, którzy oskarżyli Jezusa w bluźnierstwie. Ich oskarżenie opierało się na przykazaniu Dekalogu, które w dosłownym przekładzie brzmi: "Nie będzie u ciebie innych bogów przed obliczem Moim" (Wj 20, 3). Badania pokazują, że Judejczycy w starożytności, ale też w czasach Jezusa akceptowali istnienie innych bogów, sądzili też często (zresztą mylnie), że inne narody uważają, że bogami są ich posągi. Stąd pojawiały się oskarżenia "pogan" w głupocie, Judejczycy bowiem sądzili, że czczą oni kawałki drewna, czy też kamienia. Istnienie jednak duchów różnego rodzaju i istot boskich Judejczycy wraz z innymi narodami starożytności bynajmniej nie odrzucali. Zabraniali jednak czcić swoim współwyznawcom innych bogów, a tym bardziej utożsamiać innych bogów z Bogiem Izraela. Dlatego też ich oskarżenie brzmi nieco dziwnie dla naszego ucha: "będąc człowiekiem uczyniłeś siebie Bogiem". Wyraz "uczynić" przekazany jest w tekście greckim wyrazem poio - "uczynić, zrobić, stworzyć". Judejczycy sądzili, że Jezus na wzór cesarza rzymskiego chce deifikować (ubóstwić) samego siebie na podstawie "wielkich czynów", czyli cudów i jednocześnie utożsamić swoją osobę z Bogiem Izraela. Ten zabieg był dosyć częsty w świecie hellenistycznym, więc gdyby Jezusa słuchali Grecy, nikt by się nie zdziwił. Dla starożytnych "boskość" była atrybutem każdego wielkiego człowieka - Sakratesa, Aleksandra Macedońskiego, czy też Juliusza Cezara. Żydzi jednak zwalczali w swoim gronie takie podejście do kwestii boskości, albowiem wiedzieli, że po akceptacji boskości musi mieć miejsce kult, a to właśnie było zabronione.

    Jezus jednak miał zupełnie co innego na myśli. Widać to z jego odpowiedzi. Jezus wskazuje na Pismo, które nazywa bogami ludzi, którzy "otrzymali słowo Boga". Słowo Boga więc ma moc przemienić, "przebóstwić" człowieka, który potrafi je zrozumieć. Zrozumiał słowa Pisma Apostoł Paweł, albowiem powiedział w Gal 2, 20: "żyję już więcej nie ja, żyje we mnie Chrystus" (tłum. wł.). Jezus nawołuje nas do stawania się Nim, do życie życiem boskim, które jest wspaniałe, piękne i pełne znaczenia. Takie życie jest dostępne dla każdego człowieka, który potrafi zrozumieć Słowo Boże. Taki człowiek wie, że prawdziwa boskość nie polega na wielkich czynach na wzór starożytnych wodzów, czy też cudotwórców. Tajemnica boskości ukrywa w ludzkim sercu. Każdy bowiem jest do takiej boskości powołany, napisano bowiem: "I stworzył Bóg człowieka na podobieństwo swoje, na podobieństwo Boga stworzył go" (Rdz 1, 27). To podobieństwo było doskonałym w przypadku Jezusa i my wszyscy jesteśmy powołani do boskości na Jego wzór.