Odpuszczenie grzechów
(do Mt 8,2-8)
2 I oto przynieśli do niego sparaliżowanego, położonego na łożu i gdy zobaczył Jezus wiarę ich rzekł do sparaliżowanego: „odwagi, dziecko, odpuszczone (są) grzechy twoje.
3 I oto niektórzy z uczonych w Piśmie powiedzieli sami sobie: „on bluźni”
4 I gdy Jezus zobaczył myśli ich, powiedział: „czemu myślicie o czymś złym w sercach waszych?
5 Albowiem jest łatwiej powiedzieć: „odpuszczone (są) grzechy twoje”, niż powiedzieć: „powstań i idź”.
6 Abyście więc wiedzieli, że posiada zdolność Syn Człowieka na ziemi odpuszczać grzechy”, - zaraz mówi do sparaliżowanego: „jesteś podniesiony, weź łoże swoje i ruszaj do domu twojego”
7 I będąc podniesiony ruszył do domu swojego.
8 Widząc zaś to tłumy były pod wrażeniem i uwielbiały Boga, który dał taką zdolność ludziom”
(tłumaczenie własne z języka greckiego – Jerzy Golowanow)
Przekład tego tekstu z języka greckiego w większości tłumaczeń jest niewłaściwy, gdyż jest to tekst bardzo nietypowy, odbiegający nie tyle od przesłania Ewangelii, ile od tradycyjnych poglądów religijnych. Początek jest bardzo tradycyjny, albowiem ukazuje typową scenę uzdrowienia, cudu typowego w charakteryzowaniu postaci Jezusa. Lecz już od samego początku sam Jezus zadziwia słuchaczy, mówiąc do sparaliżowanego: „odpuszczone są grzechy twoje”. Jezus nie powiedział: „odpuszczam grzechy”, tylko „odpuszczone są grzechy”. Jest to wielka różnica. Jezus wypowiedział te słowa „widząc wiarę ich”, czyli tych, którzy przynieśli sparaliżowanego. Oni spodziewali się, że sparaliżowany zostanie uzdrowiony i wierzyli w moce, które posiadał Jezus. I tu raptem okazuje się, że Jezus nie uzdrawia, tylko jedynie „informuje”(!?) chorego, że jego grzechy są odpuszczone. W starożytnym Izraelu ludzie byli tak bardzo przekonani, że choroba i śmierć mają za swoją przyczynę grzech, że nieraz człowiek, który czuł się grzesznikiem, rzeczywiście zapadał na chorobę. Jego sytuację pogarszało również przekonanie, że świadomy grzech nie może być odpuszczony, a więc i kara jest również nie do odwołania.
Jezus więc widział wiarę ludzi, lecz właśnie ta wiara doprowadziła tego człowieka do choroby! Problemem tego człowieka była wiara destrukcyjna, która nie pozwalała rozpocząć życia na nowo, ani odrzucić dawnych błędów. Wiara ta nie dawała też możliwości człowiekowi, aby zmierzyć się z własnym losem. Wiara niewolnicza, wiara fatalistyczna doprowadziła do wielkiego cierpienia, w którym człowiek był całkowicie bezradny.
Jezus więc oznajmia temu człowiekowi, że jego grzechy są odpuszczone. „Wierzący” jednak, którzy otaczali Jezusa uznali te słowa za bluźnierstwo. Nie widzieli bowiem w chorym człowieka, któremu należy pomagać, ale jedynie skazanego wyrokiem prawa, który w pełni zasługuje na swój los i któremu nie należy okazywać litości i miłosierdzia. Jak więc Jezus może zmieniać wyrok Boga, wyrok prawa? Dla zaślepionych własną religią „wierzących” Jezus był więc przestępcą.
Jezus doskonale wiedział, do jakiego wniosku dojdą ci „wierzący”, gdyż celowo ich prowokował. Odpowiada więc im: „czemu myślicie o czymś złym w sercach waszych?”. Źle jest bowiem zapominać o dobru człowieka ofiarując go na ołtarzu religii, obojętnie w jakim szczytnym celu. Nie można również stawiać prawa wyżej człowieka, nawet prawa, pochodzącego od samego Boga. Jezus orientował swoje działania jedynie n człowieka i to człowiek był dla niego w centrum religii. Jezus przyszedł do ludzi i poza ich dobrem nic go nie obchodziło: ani prawo, ani religia, ani autorytety. Jest bowiem łatwiej powiedzieć „odpuszczone są grzechy twoje”, niż „wstań i chodź”, albowiem przyczyna choroby była w tym, że człowiek był złamany poczuciem winy i w tym właśnie tkwiła przyczyna choroby. Jezus mówi dalej zadziwiające słowa: „ posiada zdolność Syn Człowieka na ziemi odpuszczać grzechy”. Nie wiemy początkowo, czy chodzi o niego, czy też o każdego człowieka. Doskonale to jednak zrozumiały tłumy, które na zakończenie tej sceny „uwielbiały Boga, który dał taką zdolność ludziom”. Widać z tego wyraźnie, że tekst chce wyrazić następujące prawdy: że to człowiek posiada zdolność do odpuszczania grzechów, albowiem jest to nieraz jedyna droga dla „złamanych duchem”, aby odzyskali na nowo chęć życia, aby „zostali podniesieni i poszli”.