Nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”

(do Gal 2, 19-20)


Ja bowiem wraz z prawem dla prawa umarłem, abym żył dla Boga, ze względu na Chrystusa zostałem współukrzyżowany. Żyję zaś już więcej nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus. Tak więc teraz żyję w ciele, w wierze żyję, (w) tej (wierze) Syna Bożego, który mnie umiłował i oddał siebie samego dla mnie”

(tłumaczenie własne z języka greckiego – Jerzy Gołowanow)


Jest to niezwykle trudny tekst, zarówno dla przekładu jak też dla zrozumienia. Jest to związane chyba z tym, że tekst ten przekazuje bardzo doniosłe treści. Są one ujęte w krótkie i konkretne sformułowania, w których każdy wyraz zawiera własne doniosłe znaczenie.

Apostoł Paweł mówi: „wraz z prawem dla prawa umarłem”. Ten krótki tekst zawiera właściwie podstawową treść całości Listu do Galacjan, w którym się znajduje. Gdy mówi się, że człowiek umiera dla prawa, to oznacza to jednocześnie, że umiera samo prawo. Takie sformułowanie wskazuje na wielką prawdę, którą głosił Chrystus, że człowiek jest ważniejszy od prawa. Chrystus ujmuje tę prawdę mówiąc: „to szabat został ustanowiony ze względu na człowieka, nie człowiek ze względu na szabat” (Mk 2, 27). A więc gdy człowiek postanawia odrzucić prawo, kierując się słowami „litera zabija, Duch zaś ożywia” (2 Kor 3,6), oraz przekonaniem, że „zakończeniem prawa jest Chrystus” (Rz 10,4), to rzeczywiście staje się tak, że prawo znika. Dzieje się tak dlatego, że prawo nie posiada własnego niezależnego bytu, gdyż zależy ono jedynie od woli człowieka. To właśnie od decyzji człowieka zależy, czy poddać się niewoli prawa, czy też odrzucić tę niewolę, albowiem jak mówi Pismo „wszystko mi wolno, lecz niczemu nie oddam się w niewolę” (1 Kor 6,12). Skutkiem „śmierci prawa i śmierci dla prawa” jest „życie dla Boga”, które uzyskuje się poprzez „współukrzyżowanie”.

Czym jest jednak to „życie dla Boga”? Jest to życie, które miał Chrystus po swoim zmartwychwstaniu, gdy śmierć już nie miała nad nim władzy. Było to „życie dla Boga”, „życie Boże”, „życie boskie” (por. Rz 6,9-10). Do prowadzenia takiego samego życia zachęca Paweł również nas (por. Rz 6, 11). To życie nie jest więc tym życiem, które cechowało nas wcześniej, lecz życiem „Chrystusa w nas”. To życie oznacza „przyobleczenie się w Chrystusa” (por. Gal 3, 27) oraz „ukształtowanie się Chrystusa w nas” (por. Gal 4,19). A zatem zarówno na zewnątrz, jak też w naszym wnętrzu stajemy się Chrystusem. Jest to również „życie w wierze”, w „wierze Syna Bożego”, czyli w tej wierze, która była w Chrystusie, w wierze, że jest się „Synem Człowieczym”, a zarazem „Synem Bożym”. Jesteśmy bowiem nie tylko tak po prostu ludźmi, ale jesteśmy również „dziećmi Bożymi”, i to nie tylko z nazwy, lecz w rzeczywistości (por. 1 J 3, 1).

Cóż więc innego mogą oznaczać słowa Chrystusa: „umiłował mnie i oddał samego siebie dla mnie”, jak nie to, że Chrystus pokazał mi drogę, abym stał się Nim, nie tylko pozornie, lecz także w rzeczywistości. Chrystus pragnął i pragnie, abym posiadł jego boską moc, która zawiera się w tych tylko słowach: „ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (Gal 5,1). To on dał nam „prawo wolności” (Jak 1, 25), prawo z jedynym przykazaniem, które brzmi: „jesteś wolny!”.