„...narodził się wam Zbawiciel...”
(do Łk 2, 4-11)


„Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida,
żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna.
Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania.
Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.
W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą.
Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli.
Lecz anioł rzekł do nich: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu:
dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan”

Oto opowieść o dawnych dziejach, którą czytamy co roku wieczorem 24 grudnia i zastanawiamy się chyba: „co to ma z nami wspólnego?” Rzeczywiście, było to dawno i już minęło bezpowrotnie. A jednak ciągle czytamy i zastanawiamy się nad tym tekstem.
Zwyczajne opowiadanie o zwyczajnej sytuacji: podróż, niedogodne warunki, czas rozwiązania, poród dziecka przerywa się nagle i zaczyna się opowiadanie o pasterzach, którzy właściwie są głównymi bohaterami tej historii. Ci pasterze reprezentują każdego z nas, są ludźmi, którzy w szarości życia odkryli coś nowego. Dialog z aniołem dokonywał się oczywiście w głębi ich serc, spragnionych odmiany losu, wyzwolenia od beznadziei „tego świata”. Mówiąc językiem współczesności, zostali oświeceni, posiedli wiedzę, która miała moc zmienić całe ich istnienie. Zwrot „chwała Pańska” w konwencji języka hebrajskiego oznacza tyle co „bardzo wielka chwała”. Była to zapowiedź zaledwie tego, co miało nastąpić, ale zapowiedź pewna i niezawodna. Ta chwała należała się im, nie tylko jednak im, tylko wszystkim, którzy przyjęli Dobrą Nowinę o zbawieniu. Potwierdzają to następne słowa, brzmiące w ich sercach: „zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu”. Każdy zatem jest uczestnikiem tej chwały i radości, nikogo ona nie omija, nikt nie jest z niej wykluczony, chyba że sam nie będzie chciał. Następne słowa stanowią fundament naszej wiary, w nich zawiera się wszystko, w co wierzymy i czego się trzymamy:

„Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan”

„Zbawiciel”, czyli Jezus. „Mesjasz”, czyli Chrystus i On stał się Panem dla każdego, który Go przyjmuje. On jednak rodzi się ciągle w sercach ludzi zgodnie ze słowami Apostoła Pawła: „Dzieci moje, oto ponownie w bólach was rodzę, aż Chrystus w was się ukształtuje” (Gal 4, 19). Przez wiarę w Dobrą Nowinę o zbawieniu rodzimy się ponownie, stając się na wzór Chrystusa ludźmi nowymi, „przyoblec człowieka nowego, stworzonego według Boga” (Ef 4, 24), stworzonego na wzór Boga, jak się to dokonało na początku, gdy Bóg stworzył „człowieka na swój obraz” (Rdz 1, 27).
Chrystus kształtuje się w nas, kształtuje się nieustannie przez wiarę, sprawia, że „będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest” (1 J 3, 2). Trzeba tylko pozwolić, aby się urodzić na nowo, jak to jest powiedziane w Ewangelii: „trzeba wam się powtórnie narodzić”. Opowiadanie zatem, przytoczone na początku jest opowiadaniem o naszych własnych urodzinach, urodzinach nowych, dokonanych przez wiarę w Chrystusa, przez wiarę w odmianę życia w chwale i radości.