Służba
(do Mt 20, 25-28)

 A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: "Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę.
Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą.
A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym,
na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu".?

W tym tekście Jezus mówi do swoich Apostołów, czyli posłańców, tych, którym później powiedział:
 Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!? (Mk 16, 15).

Takie było ich podstawowe zadanie i dlatego ważne było, aby dowiedzieć się, jakimi cechami mają się odznaczać głosiciele Ewangelii. 
Jezus od razu zaznacza, że nie mogą zachowywać się jak władcy, jak władcy słowa. Słowo Ewangelii zostało im powierzone, aby głosili, nie narzucali. Jezus wprost mówi:
Ziarnem jest słowo Boże (Łk 8, 11)

Apostołowie mają się zachowywać jak siewcy, którzy jedynie rzucają ziarno w glebę i pozwalają potem Bogu działać, aby już sam Bóg nauczał i wspierał wzrost nasiona. Dobrze powiedział o tym Paweł:
               Otóż nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost - Bóg. (1 Kor 3, 7)

Tylko Bóg daje wzrost wiary. Apostoł sieje, doradca duchowy podlewa, ale są niczym, jeśli nie otrzymają wsparcie Boga, który pozwoli wierze wzrastać. Wynika stąd głęboka pokora Apostołów, której naucza Jezus. Ziarno nie będzie wzrastało, jeśli siewca ciągle rozkopuje ziemię i sprawdza, czy wzrasta, czy tez nie... Wzrost dokonuje się w ukryciu, niezależnie od niego:
 Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. (Mk 4, 27)

Jest to tajemniczy proces, któremu człowiek może częściej zaszkodzić, niż pomóc. Słowo ma być wrzucone jak ziarno. Jest ono małe i niepozorne, ale posiada wielką moc, większą, niż moc siewcy. Jezus zdawał sobie z tego sprawę najlepiej. Dlatego też głosił on Ewangelię wszystkim napotkanym: sprawiedliwym i grzesznikom, chociaż tez wiedział bardzo dobrze, że większość z nich odrzuci jego słowa. Pracował jak siewca, który wie, że wiele ziaren zmarnuje się, nie da owocu. Mimo tego przeświadczenia siewca sieje nadal, bo wie, że niektóre z ziaren zakiełkują i wydadzą owoc obfity.
Syn Człowieczy przyszedł, aby służyć i była to służba słowa:
"Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem". (Mk 1, 38)

Jezus nieustannie wędrował głosząc Królowanie Boże, głosząc Dobra Nowinę o zbawieniu dla wszystkich, bez wyjątku. Mówił co miał do powiedzenia i szedł dalej, ponieważ wiedział, że wzrost wiary daje tylko Bóg. 
Podobnie ma czynić prawdziwy apostoł, głosiciel Dobrej Nowiny. Jest nim poniekąd każdy chrześcijanin, chociaż niektórych Bóg specjalnie przeznaczył dla tej funkcji. Nie wymaga się od nas dużo. Mamy tylko świadczyć. Nikt z nas nie ma władzy nad sercem innego człowieka. Jednak przypadła nam zaszczytna misja być przekazicielami Słowa Boża
 Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał (Ps 37, 5)

Pan będzie działał w sposób od nas niezależny. Wypowiedź Jezusa zawiera też przestrogę dla niefortunnych - apostołów. Nie znamy ścieżek Bożych wystarczająco dobrze, aby narzucać innemu człowiekowi naszą własna interpretacje Bożego Słowa. Zachowalibyśmy się wtedy jak władcy narodów. Przecież powiedział . Nie
jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje - nad waszymi drogami i myśli moje - nad myślami waszymi. (Iz 55, 9)

Sam Bóg pouczy człowieka, jak ma rozumieć Jego słowo, możemy jedynie świadczyć i doradzać, nigdy narzucać. Nie oznacza to jednak, że rzucamy słowa na wiatr. Słowo Boże posiada wielką moc:
słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa. (Iz 55, 11)
Są to słowa, które powinny dodać otuchy znużonym głosicielom. Nie wiemy, jak to się dzieję, to tajemnica. Następuje chwila, gdy głosiciel już nie jest potrzebny. Jest jak sługa, który spełnił swoją powinność. Może więc odejść i pozwolić działać samemu Bogu, który przez słowo zamieszkuje serce człowieka i przemienia go na swoje podobieństwo.