Czym żyje człowiek
(do Mt 4, 1-4)

„1 Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła.
2 A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód.
3 Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem».
4 Lecz On mu odparł: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych».

     Kluczowe słowa tego fragmentu brzmią:

„Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem”

     Z taką pokusą wszyscy się spotykamy w naszym życiu. Nie dotyczy ona jednak jedynie chleba, tylko wszystkiego, co oczekujemy od Boga. Stereotypem jest zwracanie się do Boga we wszystkich problemach własnych oczekując przy tym nadzwyczajnej pomocy i ratunku. Zwróćmy uwagę, że Jezus w Ewangelii stoi przed takim samym dylematem. Zwyczajna sprawa: głód, dokoła pustynia, nie ma skąd zdobyć jedzenia, jednym słowem: poważne tarapaty. W naszym życiu często dzieje się podobnie, gdy spotyka nas jakieś nieszczęście lub klęska, gdy zawodzi nas przyjaźń, miłość i życzliwość innych ludzi, gdy też po prostu spotyka nas wypadek losowy, na który nie mamy żadnego wpływu. To boli i powoduje pragnienie znalezienia wyjścia z tej sytuacji. Czym bardziej sytuacja jest beznadziejna tym bardziej serca nasze kierują się ku Bogu. Paradoksalnie autor Ewangelii taki odruch nazywa pokusą... Powiedział kusiciel: „jeśli jesteś Synem Bożym”. A czy każdy z nas nie jest dzieckiem Bożym? Przecież powiedział Apostoł:

„Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi.” (Rz 8, 16)

Więcej nawet, jesteśmy z Chrystusem złączeni wspólnym dziedzictwem chwały Bożej:

„Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale” (Rz 8, 17)

     Dlaczego więc nie możemy prosić naszego Ojca o pomoc? Przecież On czyni cuda, dlaczego więc nie uczyni cud teraz w naszym życiu? Podobnie jednak podszeptywał kusiciel: „powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem”. Proś Boga o cud, przecież nie odmówi własnemu dziecku. Przecież nie jest to kaprys, jesteś głodny, pościłeś 40 dni! Potrzebujesz pomocy, a trzeba jedynie poprosić. Jezus jednak doskonale wie, na czym polega prawdziwa pomoc Boża. Dlatego też w modlitwie nie poleca prosić o cud, tylko: „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” (Mt 6, 11). Nie chleba cudownego, tylko tego, na który zapracujemy własnymi rękami. 
     Na czym więc polega prawdziwa pomoc Boża? Odpowiedź Jezusa brzmi:

„Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”

     Bóg pomaga nam dzięki Swojemu Słowu, Jego pomocna rada znajduje się na kartach Biblii. Nie pragnie Bóg abyśmy marnotrawili życie na jałowym oczekiwaniu „chleba z kamieni”, lecz chce naszego posłuszeństwa Słowu Bożemu. Dobre życie w mądrości i sprawiedliwości pozwala człowiekowi być godnym miana syna Bożego. Trudno nie ulec pokusie zrzucenia z siebie odpowiedzialności za swój los. Jednak przykład Chrystusa umacnia nas w przekonaniu, że tej odpowiedzialności domaga się nasza godność współdziedzica Chrystusa. Pamiętajmy więc, aby nasza duchowość i religijność nie stała się uleganiem pokusie, aby prosić Boga o „przemianie kamieni w chleb”. Musimy być na wzór Jozue, który był „mężny i mocny, przestrzegając wypełniania całego Prawa” (Joz 1, 7). Moc Chrystusa też miała swój początek w znajomości i przestrzeganiu nakazów Pisma. Dlatego tez wyszedł On zwycięsko z walki z oszustem. On wziął na siebie odpowiedzialność za swój los i przeszedł przez życie z podniesioną głową, dzięki temu tez mógł powiedzieć:

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28)

     Sam był mocny i dlatego potrafił wyciągnąć rękę do innych. Jest On wzorem dla nas, a przecież życie Jezusa przebiegało zgodnie ze słowami Pisma:

„Prawo moje zabłysło jak światło.
Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń.”
 
(Oz 6, 5b-6)