Akt II. Wysannik

Sceneria:

Paac w Liceas. Szary poranek, mga na dziedzicu. Dwie postaci okryte paszczami. To Lindoll i Targoll.

Lindoll: Mj Panie, wieci mam od Krla, co w Scholopolis rzdzi. Wiem, ze sawa ora jego nie dociera do twoich krain, jednak ci zapewniam, e on nie jest bezbronny, wrcz przeciwnie, a Scholopolis siln jest warowni. Lecz to nie jest wane. Wiem, e jest zamiarem twoim, mj Panie, na Scholopolis naciera i zdoby wadz w swoich krainach pen. Lecz nie jest to zbyt proste, cho ci by moe tak wanie si wydaje.

Ksi Targoll: Walczymy o krzywdy swoje. Krl Radgar nie jest mi wrogiem, lecz gdy zamierzy mi narzuci namiestnika, odpowiedziaem wprost, e nie pozwol, by moja wadza ograniczana bya. Nie zna on pnocy, tam watahy Deltyjczykw atakuj, a moi ludzie za namiestnikiem nie pjd. On chcia podzieli moje woci, to jest wbrew prawu, na to nie pozwol. A zatem id i podbije Scholopolis, a potem wrc na pikna moj pnoc. Nic mi po bagnach i po kach poudniowcw!

Lindoll: Szanowny Ksie, rozumiem gniew twj, wite oburzenie, lecz wiedz, e Krl ju cofn swoje rozkazy. Naley podzieli woci twoje Ksie, by tam zarzdza bardziej sprawnie, kontyngenty wojsk wystawia i Deltyjczykw bija, sprawniej ni ty to robisz, oni nacieraj, a twoje straty coraz wiksze. Ile jeszcze czasu zostao, a cakiem zniszcz twoje ziemie, rozlege bardzo? Jednak Krl nie chciaby, aby nie wiedzia o tym, co chcemy robi. Twojej rady potrzebujemy, Krl mianuje ci Najwyszym Wodzem wszystkich wojsk krlestwa, gdy tylko zechcesz bunt porzuci i swoje wojska do Scholopolis przyprowadzi.

Ksi Targoll: C, Panie, masz racje zapewne, e broni si ja nie potrafi zbyt dobrze. Naciera, walczy i podbija  to jest mj ywio, lecz wrogw jest tak wielu i wojn wci prowadz podjazdow. C, zgoda, jeli Krl ju zdecydowa, e bez mej zgody nic na pnocy nie zrobi, wyruszam dzisiaj, zabieram moje wojska, do Scholopolis id, bd Krla broni.

Odchodzi Targoll. Lindoll wci czeka. Za chwil nowa mglista posta pojawia si na dziedzicu. To Hrabia Thalmar.

Lindoll: Ach, witaj Hrabio, czekaem ju na ciebie. Twe wojsko dzielne zamierza walczy teraz przeciwko wojsku krlewskiemu. Bogaty strj, rynsztunek wietny, ty gospodarzem dobrym, nadmorski wadco!

Hrabia Thalmar: Nie jestem tutaj, Panie, by mi pochlebstwa mwi. C ma do powiedzenia tchrz ten, Krl Radgar, czyja korona ju ledwie trzyma si na skroniach? Podatki nowe? A moe mam mu odda cay mj skarbiec? Kres temu nadszed, nie bd paci po to jedynie, aby utrzymywa dwr krla w wielkim Scholopolis. Wic mw, a ja posucham.

Lindoll: C, Krl przekaza przeze mnie propozycje wspaniaa, aby zarzdza skarbcem i mia piecz nad podatkami, cami i pienidzmi. Wybrzee jest bogate, handlowe miasta i Inselia yzna. Masz dowiadczenie, Panie Hrabio, wic Krl prosi, aby zawita na Dwr i zosta pierwszym doradc Krla. Jaka twa odpowied?

Hrabia Thalmar: Nie zgadzam si! Za pno, gdy prosiem, aby podatki nieco lejsze byy, Krl si opiera, teraz jednak, gdy wojska gro mu  sta si ustpliwy. Nic z tego, orem, wsplna walk monowadcw my wolno sobie wywalczymy teraz!

Lindoll: C, musz zmartwi ci, mj Panie Hrabio. Ksie Targoll, potny sprzymierzeniec wasz w tym buncie ju zosta mianowany przez Krla dowdc jego wojsk i teraz idzie do Scholopolis, aby sta na stray Korony Scholii.

Hrabia Thalmar: Czy to... jest pewne?

Lindoll: Rozmawiaem z nim przed chwil.

Hrabia Thalmar: A jeli jednak pozostan przy Margrafie? Wiesz, Panie, Mindor cik ma rk, a jego wojsko bitne, i dzicy grali mu pomog chtnie, bo im obieca pldrowanie Scholopolis. Zreszt on te zastrzeg dla siebie tytu krlewski, a ja po wojnie wrc na wybrzee i bd wada tam spokojnie, nic nie pacc.

Lindoll: Obawiam si, e jeste w bdzie, szlachetny Hrabio. Z czego waciwie Mindor utrzyma dwr swj, wojsko i swych urzdnikw? Z kamieni Liceas, z bagien Poudnia moe? Zapewne szybko wycignie rk po pienidz twj, co z handlu posiadasz i trzykro tyle, ile da Radgar.

Hrabia Thalmar: Masz racj, Panie, wie o rozrzutnoci Mindora nawet do wybrzea ju dotara. A skarbiec Krla, jego by doradc... C, zgoda! Dzisiaj ju wyruszam!

Thalmar znika we mgle. Lindoll czeka jeszcze chwil i rwnie odchodzi.