Chr: 
Elfidy chluba, Myath miasto 
Na wzgrzu w lesie zbudowane 
Tu wszdzie domy, ptakw gniazda 
W gazie biaych drzew wpltane 

Nad ziemi may domek biay 
Tam mieszka Kemmotar poeta 
Pod oknem  pergaminw zway, 
Na stole  stos papierw zmity 

Kemmotar tworzy, rk szybk 
Spisuje wierszy szereg rwny 
Lecz nagle ptaki raptem milkn: 
Kemmotar pisze temat gwny 


Kemmotar: 
O ptaki, mae przyjaciele 
Istoty wolne na wzr Elfw 
Beztroska, rado i wesele 
Natchnieniem jest dla waszych pieww 

Dzikuj wam, e w chwili wanej 
Me piro bez przeszkd pracuje 
Poeta musi by odwany 
Bo yje dwikiem, sowem czuje 

Syszaem wczoraj piew przepikny 
Jak gdyby ptak, lecz co innego... 
Jak wiatr wolnoci, miy, lekki 
Czy poznajecie ju swojego? 


Chr: 
Lecz milcz ptaki, ich wspomnienia 
Dnia wczorajszego nie sigaj 
W przeduajcym si milczeniu 
Odpowied tkwi, e nie, nie znaj... 

Lecz nagle strzaa przelatuje 
W powietrzu jasnym lni zieleni 
Utkwia w cianie i wibruje 
Ze piewem cichym opierzenia 


Kemmotar: 
Zieleni kolor, symbol ycia 
I ostry grot, nosiciel mierci 
S poczone cienka nici 
Czy nie ma tutaj odpowiedzi? 

Czy nie odpowie mi ta strzaa 
Kto piewa wczoraj piknym gosem? 
Czy moe by si tak udao 
Usysze gos, zrodzony z rosy 

Czy znw usysz dwiki cudne 
Z powodu ktrych serce boli? 
Czy moe to marzenia zudne, 
Jak mga, co zniknie wnet na dole 

Lecz rka, ktra uk trzymaa 
Nie jest zudzeniem, nie jest zjaw 
To ta, co wczoraj zapiewaa 
Odpowiedziaa dzisiaj strza 


Chr: 
Usysza znw poeta: piewny, 
Wczorajszy gos za swoim oknem 
W swym piknie stay i niezmienny 
Harmonii staym rwnym tonem 

Za okno spojrza i zobaczy 
Wrd drzew zielonych czyj posta 
Przez okno nieruchomo patrzy 
Lecz nie mg duej ju pozosta 

Zagbi si w gstwin lasu 
piew si oddala, sycha sowa 
Melodii takiej ani razu 
Nie sysza jeszcze Elf zdumiony 


Hiril: 
Na ciekach wskich, w Myath wielkim 
Szukaam ciebie i znalazam 
Nie pozostan tutaj wieki 
I w lasach znikn trzecim razem 

Ju dawno mnie syszae w sercu 
Natchnieniem twoim byam zawsze 
piewaam o trawy kobiercu 
O tym, e lasy bd nasze 

Mj piew prowadzi piro twoje 
Lecz tylko wczoraj rozpoznae 
e pergaminw grube zwoje 
Pod mym natchnieniem napisae 


Kemmotar: 
Zaprawd czuem to, wiedziaem, 
e czyje serce mnie prowadzi 
Lecz na pocztku tylko miaem 
Bo tego przecie nikt nie sprawdzi 

Lecz teraz wiem, e twoje usta 
Wypowiedziay sowa mocy 
Bez nich me serce byo puste 
Zadanie siy me przeroso 

Lecz ja pisaem poematy 
Sonetw deszcz  zasug twoj 
Jak strzaa poprzez ciasne kraty 
Poezja wesza w serce moje 


Hiril: 
Ja wci z oddali bd piewa 
Nie zbli si do dnia trzeciego 
Me sowa z tw poezj zlewa 
Lecz nie dla ucha to sennego 

Mj piew jest celny jak ta strzaa 
Bo w serce trafia i nie chybia 
Ja po to tutaj pozostaam 
Bo wiem, e w serce twe trafiam 


Chr: 
Ju piew si skoczy, lekkie kroki 
Kieruj Hiril w gbi lasu 
Ju zapadaj cicho mroki 
Poeta trwa, nie czuje czasu 


Kemmotar: 
Ostatni dzie, to ju niebawem 
Nic nie zostanie tak jak byo 
Jej piew me serce przebi strza 
Wcielenie marze mi si nio 

Lecz to jest prawd, e na zmiany 
Nadchodzi czas i jutro musz 
Na dwie poowy rozerwany 
W dalek drog std wyruszy 

Me pikne miasto, ci zostawi 
Mj dom i pergaminw zwoje 
Woaj lasy i postawi 
M stop wnet na ciece mojej 

Lecz czy ja mog miasto rzuci, 
Gdzie trwaem tyle lat spokojnie? 
Czy bd mg to wszystko zburzy, 
Gdzie byo mylom mym przestronnie? 

Rozterka, bl, lecz wiem na pewno, 
e w lasach pokj mj odzyskam 
Postanowieniom swoim wierny 
Czy strac, czy tez raczej zyskam? 


Chr: 
Poety los  wyrusza w drog 
Wierszami trosk wypowiada 
Sonetem on wyraa trwog 
I w smutku poematy skada 

Nie znamy dziejw dnia trzeciego 
Ten dzie za chwile ju nastanie 
Czy serce poety wiernego 
Przy ukochanej pozostanie? 

Nie znamy tego, tylko wiersze 
Z poety ust w sonet zoone 
Nasz such decyzj pociesz 
Szczeroci Elfa nasycone. 


Kemmotar: 
Otworzy oczy i zobaczy, 
Otworzy uszy i usysze, 
Zrozumie wszystko i przebaczy, 
Wzburzone serce wnet uciszy. 

Olepn lekko, gdy soneczne 
Promienie oczy owietlaj. 
Ukoi myli: bdne, sprzeczne, 
Gdy strugi deszczu twarz smagaj 

Pobiegn szybko... gdzie, przed siebie 
Zapomnie wszystko, y t chwil 
Zapatrzy si na ptaki w niebie 
I poczu w sercu wielk si 

Wci stoj, oczy nie otwieram 
Wci boj si, odwag zbieram.