Strona Główna      Scena      Repertuar      Archiwum      Zapowiedzi      Kontakt      Elfidias


Król Ratramnus I (Podbój Darei)

Sztuka teatralna

Autor: Wiktor Koliński (Ariel Szual)





Wstęp historyczny:
W roku 1435 na tron Scholii wstąpił kuzyn zmarłego bezpotomnie Abogarda III. Przyjął on imię tronowe Ratramnus I (1435-1460). Prowadził on politykę ekspansji, szczególnie w Faerie i w Darei. W roku 1448 po zwycięskiej bitwie pod Adalbertą cała Darea została przyłączona do Scholii. Nie popełnił jednak Ratramnus I błędów swoich poprzedników i nie wprowadził w prowincji bezpośredniego zarządu królewskiego. Darea uzyskała szeroka autonomię, Adalberta i Tomaspol zostały wolnymi miastami na prawie scholijskim. Ta mądra polityka króla zdecydowała o pokojowym współżyciu Darejczyków i Scholijczyków. Stopniowe przenikanie bardziej rozwiniętej kultury Scholii spowodowała w następnych dziesięcioleciach niemal całkowite roztopienie się Darejczyków w żywiole scholijskim (poza mieszkańcami gęsto zalesionych terenów).

(por. Gołowanow J., Historia Scholii III. Późne dzieje dynastii Abogardów (od Ratramnusa I do wygaśnięcia dynastii, wykład na Wydziale Historycznym KUS)



Postacie:

Król Ratramnus I–władca Scholii

Markus von Jägerdorf–dworzanin scholijski

Lukas von Steinheim–dowódca wojska Scholii

Roderick Gärtner–możnowładca darejski

Reinhardt Müller–Stadthalter Tomaspolu




Akt I. Królewski rozkaz

Sceneria:
Sala tronowa w Scholopolis. Dworzanie otaczają Króla, przed nim stoi Lukas von Steinheim, trzymając w ręce Miecz Radgara

Król Ratramnus I:
To Miecz Radgara, symbol wojny, za chwilę wezmę go do ręki. Już czas wyruszyć nam na wroga, co granice nasze wciąż nęka. Drżyj Tomaspolu, gniazdo zbójeckie, bo wyruszają pod twe mury legiony Scholii niezwyciężone!
Markus von Jägerdorf:
Tak, Panie, już czas, aby czarne statki pozostały na zawsze zatopione i aby nasi kupcy mogli spokojnie przemierzać lądy i morza Wyspy Wschodniej. Niech upadną mury Tomaspolu i niech zniknie niebezpieczeństwo czyhające na gościńcach.
Król Ratramnus I:
Doprawdy, rację masz, szlachetny Panie Markusie! Już zbyt długo mój stryj tolerował zbójeckie wyczyny dzikich Darejczyków. Oto czas, aby zanieść światło cywilizacji na południe. Niech barbarzyńcy ukorzą się przed naszym orężem.
Lukas von Steinheim:
Przyjmij ten miecz, Najjaśniejszy Panie, albowiem nadszedł czas, aby zniszczyć naszych wrogów. Wojsko czeka na twój znak, aby wróg skosztował naszej stali. Jesteśmy gotowi.
Król Ratramnus I:
Nie możemy jednak zapomnieć, że arystokracja Darejczyków pochodzi z naszych ziem. W naszym kraju byli oni prześladowani, bo niegodnie poczynali sobie ze swoimi braćmi albo też zachłanność dworu i arystokracji ich zrujnowała. Jesteśmy jednak nosicielami światła cywilizacji i nie możemy odrzucić tych, którzy pochodzą z naszego rodu, braci naszych Germanów.
Lukas von Steinheim:
Zniszcz ich Panie, pomścij krew naszych żołnierzy, którzy aż do dnia dzisiejszego walczą na granicach z Dareą! Nie ma miłosierdzia dla przeklętych banitów, wieśniaków i mieszczan scholijskich, którzy mienią się wodzami tej hołoty.
Król Ratramnus I:
Prawdę powiedziałeś, szlachetny Panie ze Steinheim, lecz kamienie twojej ojcowizny nie uczynią kamiennymi serca Germanów. Jesteśmy sprawiedliwi, lecz też miłosierni, bez tego nie podbilibyśmy tej krainy, podobnie jak w Starym Świecie. Musimy być mądrzy i rozważni.
Król bierze Miecz Radgara

Król Ratramnus I:
Ten miecz spadnie na głowy tych, którzy zawinili, lecz ci, którzy się ukorzą, poznają królewską łaskę. Być nie może, żeby serca Germanów, nawet zdeprawowane, bądź też pełne żalu i pragnienia zemsty nie były pełne pragnienia światła i porządku. Niech ten miecz stanie się narzędziem pokoju, nie chaosu, porządku, nie anarchii, cywilizacji, nie barbarzyństwa.
Markus von Jägerdorf:
Mój Panie, przybywa wysłannik Darejczyków. Wygląda tak, jak gdyby miał rzucić rękawicę, nie prosić o pokój.
Król Ratramnus I:
Cóż, wysłuchajmy jednak, co powie. Być może moc Scholii zmusiła Darejczyków o poddanie się.
Roderick Gärtner:
Oto stoję przed tobą, Królu Scholii, jako przedstawiciel Wielkiego Stadthaltera miasta Tomaspol, potężnie zbudowanego. Stadthalter żąda, abyś przestał gromadzić wojska, Królu Scholii, albowiem jedynie pokojowe usposobienie Stadthaltera utrzymuje w ryzach gniew ludu.
Król Ratramnus I:
Rodericku Gärtner, znam cię, znam twoja rodzinę, mieszkają oni nadal w Porta Regni. Czemu zechciałeś raczej być wodzem wyjących barbarzyńców, nie znających języka naszych szlachetnych przodków, niż trudnić się złotnictwem, jak twój szanowny ojciec?
Roderick Gärtner:
Twój stryj, Królu, swoimi podatkami przygniótł do ziemi rodzinę naszą, żydowskich złotników ulgami obdarzając, bo dawali podarki dla Dworu. Czy mam ci dobrze życzyć? Czy nie powinienem raczej zemsty szukać na oszukańczym Dworze, skąpanym w złocie z Inselii sprowadzanym? Już setki zrujnowanych rzemieślników azyl znaleźli w Darei dzikiej.
Król Ratramnus I:
Tak, dzikiej... Darei dzikiej, jakże barbarzyńskiej. Lecz teraz ja tu rządzę, nie mój stryj, więc rzemieślnicy mogą znów odetchnąć, albowiem cła złotników nie rujnują, natomiast prawa wszystkie równe wszyscy w mym królestwie mają.
Roderick Gärtner:
Czy to... jest prawda?
Król Ratramnus I:
Prawda absolutna. Germanów Król gościnny jest dla wszystkich, lecz nikt nie będzie miał tu żadnych przywilejów, niechaj tu każdy spokojnie pracuje, zarabia i pomnaża chwalę Scholii – swej Ojczyzny. Lecz jeśli zbójcą stanie i w Darei się schowa, dosięgnie go miecz naszej sprawiedliwości. Kto się ukorzy, wręcz przeciwnie, odnajdzie łaskę w naszych oczach, do swoich miast i wiosek będzie mógł powrócić bez żadnych konsekwencji dla życia i majątku. Germanów-braci powitamy tu serdecznie. Tak właśnie powiedz Stadthalterowi walecznemu, że jego ojciec wciąż na niego w Scholopolis czeka i my czekamy.
Roderick Gärtner:
Cóż, zechciej Panie, że opuszczę cię na razie, aby przekazać Stadthalterowi twą odpowiedź. Ja teraz widzę, że wielkim jesteś władcą i wielkim Królem, Scholii wspaniałej godnym.
Roderick Gärtner odchodzi

Markus von Jägerdorf:
Podziwiam cię, mój Królu i mój Panie, żeś tak hardego człowieka słowem swym ujarzmił. Być może też Tomaspol bez wodzów pozostanie, przez Germanów walecznych opuszczone.
Król Ratramnus I:
Niech tak się stanie. Kto miecz wybierze, też pod miecz niech pójdzie, kto miłosierdzie – miłosierdzia zazna.


Akt II. Trudny wybór

Sceneria:
Pałac w Tomaspolu. Stadthalter Reinhardt Müller i Roderick Gärtner sami w pustej sali

Reinhardt Müller:
Cóż ci powiedział Król Ratramnus I? Czy stryja swego godną dał odpowiedź? No chyba nie, bo widzę cię przy życiu. Cóż stało się z okrutnym dworem Scholii, żeś tu przy życiu powróciłeś, nie z głową w worku i z ciałem na wozie? Czy to zdrada?
Roderick Gärtner:
Król Scholii mnie przyjął tym łaskawiej, że teraz te obelgi ja musze wysłuchiwać. Król wojsko już zgromadził i w pochód już wyrusza, walecznych Scholijczyków liczne legiony na Tomaspol są gotowe już wyruszyć.
Reinhardt Müller:
Nie pierwszy raz naciera wojsko Scholijczyków, lecz są tutaj waleczni Darejczycy, a mury miasta wytrzymają też nie jedno. Za szturmem szturm z łatwością odeprzemy, a głód z zarazą Scholijczyków zdziesiątkują.
Roderick Gärtner:
Król Ratramnus ci przeze mnie przekazuje, że kto z Germanów do Scholii powrócić zechce, otrzyma łaskę, win wszystkich odpuszczenie, z banicji też będzie przywrócony i wszystkie dawne prawa taki zatrzyma, z rodziną złączy się jak było za dawnych czasów.
Reinhardt Müller:
Ratramnus Król mądrzejszy jest od stryja, bo głowy chce pozbawić dzielnych Darejczyków, bo bez Germanów oświeconych ich własna waleczność do niczego się nie przyda i Tomaspol padnie zanim bramy zamknie, bo Darejczycy nawet tego nie wiedzą, jak rygle tam działają.
Roderick Gärtner:
: I jeszcze coś. Król Scholii ciebie też zaprasza, abyś odwiedził swoją tam rodzinę, gdzie mury Scholopolis są potężne. Twój ojciec jest Królowi znany, na ciebie czeka w domie twym rodzinnym, jeśli więc powrócisz...
Reinhardt Müller:
Przestań natychmiast! Jak śmiesz... o moim ojcu teraz wspominać? Uciekłem stamtąd, albowiem Król poprzedni zapragnął winnicę naszą na własność posiąść i mnie wypędził za rzekome przewinienia, ze niby jego ziemie ja wielokroć najeżdżałem. Ja? Wtedy miecza w ręku nie nosiłem i kuszy ciężar mi też był nieznany, lecz gdy na pustkowia Darei ja przybyłem, zemściłem się na wiarołomnym Królu, paliłem wioski i burzyłem wieże.
Roderick Gärtner:
Jeśli pozwolisz, pozostawię cię, Stadthalter, zastanów się i powiedz mi decyzję. Ja jednak wiernym tobie pozostanę, choć źle mnie teraz traktujesz, lecz wiem, że rozterkę wciąż przeżywasz, co do której teraz my wspólnotę mamy.
Reinhardt Müller:
Tak, odejdź, wkrótce cię zawołam, każ zwołać wielką Radę, niech tu przybędą wszyscy też dowódcy i możnowładcy Tomaspolu i okolic.
Roderick Gärtner odchodzi

Reinhardt Müller:
Mój ojciec, dom, rodzina i narzędzia, którymi władać ja w dzieciństwie się uczyłem... Moja winnica, zieleń pól wspaniałych i gwarne Scholopolis po trzykroć ukochane... Co ja mam tutaj? Wciąż intrygi i napaści, wyczekiwanie noża, wbitego w plecy ręką ambitniejszego banity, który następny władzę tu podejmie, aby walczyć ze swą Ojczyzną? Przeklęte hordy Darejczyków, które tylko rabować i mordować potrafili, zanim germańskich zbójców władza ich zmusiła warowne grody wznosić i napady przeprowadzać. Przeklęty los, co każe nam mordować swoich braci, Germanów. Czyż my podobni do Loki podstępnego, co Baldra pięknego prześladował srodze i karę wieczną teraz ponosi? Tak być nie może, lecz co mam teraz robić? Zaufać Scholijczykom po tysiąckroć podstępnym? Rozterka, ból, lecz też decyzja należy do mnie i ja ją też podejmę.

Wchodzą członkowie Rady Tomaspolu. Kurtyna. Przemawia Stadthalter. Słychać krzyki i uderzenia, następnie wszystko cichnie.



Akt III. Upadek Darei

Sceneria:
Sala tronowa w Scholopolis. Król Ratramnus przyjmuje możnowładców Darei

Król Ratramnus I:
Jak widzę jednak zwyciężył rozsądek i bracia z braćmi walczyć już nie będą. Opowiedz więc dowódco, jak wyglądała bitwa?
Lukas von Steinheim:
Gdy legiony doszły do przedmieścia Tomaspolu spotkaliśmy kilkaset jeźdźców i na ich czele jechał Stadthalter Müller bez broni i bez zbroi, a za nim – dowódcy wojska Darejczyków, wszyscy z rodu Germanów. Poddali nam i miasto i Dareę. A bez dowództwa rozproszone hordy Darejczyków my pokonaliśmy bez trudu, bo bez Germanów oni też niewiele byli warci. I oto oni tutaj, zdrajcy, którzy poddali miasto, bo się bali słusznego twego gniewu, Panie.
Król Ratramnus I:
Waleczny generale, nie tchórzostwo, lecz miłość ziemi i krwi germańskiej ich tutaj prowadziła. Niech jednak za siebie mówią. Przemówi niech Stadthalter, a gdzie wysłannik twój, cnotliwy Roderick Gärtner?
Reinhardt Müller:
Roderick Gärtner padł, mój Panie, pod mieczami morderców, spośród członków Rady Tomaspolu, których przestępstwa za duże były i zawziętość zbyt wielka, aby uwierzyć mogli twoim słowom. Ostatnie słowa jego były: „Niech żyje Król Ratramnus!” i wskazują na to, że był on największym twoim zwolennikiem spośród wszystkich możnowładców Tomaspolu. Opłakujemy śmierć jego szczerze.
Król Ratramnus I:
To wielka strata, był to człowiek wartościowy i w jego oczach ja widziałem też tęsknotę za życiem pokojowym, żalem przyduszoną, banicją wytrzebioną, lecz słowa królewskie nadzieję nową dały Roderickowi Gärtner. Wielka to jest strata.
Reinhardt Müller:
Najjaśniejszy Panie, pozwól odpowiedzieć dowódcy twemu, co opowiadał tobie o przebiegu bitwy i zdrajcami nazwał skruszonych.
Król Ratramnus I:
Mów!
Reinhardt Müller:
Panie Lukas von Steinheim, zdrajcami nas nazwałeś i miałeś rację aż do niedawna. Obecnie jednak krwią naszych sprzymierzeńców starych przez nas przelaną myśmy udowodnili, że Scholię uznajemy za naszą Ojczyznę. Zasługujemy też na karę, lecz to Król Ratramnus wymierzy karę, myśmy podporządkujemy, bo wina nasza też jest wielka...
Król Ratramnus I:
Doceniam twoje wyznanie, albowiem wiele krwi przelali twoi sprzymierzeńcy, lecz w ten dzień szczęśliwy, gdy Darejczycy są zwyciężeni, nie będzie kary, bo zmazana wina, bo wiele krwi oszczędziło wasze przejście na stronę braci Germanów.
Reinhardt Müller:
Dziękuję, Panie, jesteś miłosierny!
Lukas von Steinheim:
Cóż, widzę, że twoje serce jest rzeczywiście na właściwym miejscu. Uściśnij więc moja prawicę, Stadthalterze i niech wszyscy widzą, że nie ma wrogości pomiędzy nami. Byłem niesprawiedliwy co do ciebie, więc wybacz mi, staremu wojownikowi, który nieraz z pozoru sądzi.
Reinhardt Müller:
To zaszczyt dla mnie, waleczny generale, ja nie mam żalu, bo dużo krwi stanęło między nami, lecz teraz razem walczyć już będziemy na chwałę Króla Scholii, jeśli potrzeba się pojawi. Lecz teraz, Królu, pozwól już nam odejść, stęskniły się nasze ręce po narzędziach rzemieślniczych, które czekają w domach naszych mieszczańskich. Rodziny nasze zobaczyć my pragniemy i już do końca życia spokojnie tam przebywać, gdzie myśmy się urodzili i z powodu urodzenia pozostać też powinni.
Król Ratramnus I:
Tak być nie może, albowiem nie może Darea pozostać bez władzy jej znajomej. Czy chcesz może, aby powstania tłumiły bracia twoi ciągle, którzy nawet języka Darejczyków dzikich nie znający bez miary błędów popełnić mogą? Któż lepiej zna Dareę od was, jej byłych zbójeckich możnowładców. A więc pokażcie, że i w pokoju rządzić tam możecie, gdzie przemocą i strachem rządziliście wcześniej.
Reinhardt Müller:
Jest to zadanie wielkie, nie wiem, czy my temu podołamy. Odpowiedzialność wielka, lecz ty, Królu, wielka łaskę nam okazałeś, a więc jakby nie ciągnęło nas do miast i wiosek rodzinnych, będziemy rządzić Dareą na twoją chwałę. Słabe są nasze ręce i umysły, lecz wiedząc, że twoja potęga zapewnia naszym rządom prawość i pokój, wyruszymy natychmiast do Tomaspolu. Jeśli jednak masz, Panie, choć jedną wątpliwość, wyślij kogo innego, albowiem nie jesteśmy godni ze względu na mnóstwo naszych przestępstw.
Król Ratramnus I:
Wysyłam was, Germanów pośród Darejczyków „jak owce pomiędzy wilki. Bądźcie nieskazitelni jak gołębie i mądrzy jak węże”. Tak rzekł nasz Pan i tak niech się stanie. Podobnie jak nasz Pan powołał na swoich wysłanników grzeszników, tak samo ja powołuję was na moją służbę. Idźcie i bądźcie prawi!
Markus von Jägerdorf:
I tak mądrość wielkiego Króla Ratramnusa I przemieniła krainę krwi i przemocy w krainę pokoju i dobrobytu rękoma byłych przestępców i banitów. Mądry Król rządził długo i sprawiedliwie, aż Darea stała się jedno z Koroną scholijską, a Darejczycy porzucili swoje złe przyzwyczajenia i stali się na wzór Germanów scholijskich ludem oświeconym i cywilizowanym.