|
|
|
|
Przerwany śpiew w zimowych kwiatach Sztuka teatralna Autor: Jerzy Gołowanow (Elf)
Specyfiką sztuki elfickiej jest jej forma, albowiem jest to sztuka wierszowana, wykonana całkowicie wierszem sylabotonicznym z ta samą liczbą sylab w każdej linijce. Przeważnie używano stylu dziewięciosylabowego, lecz czasami również stosowano 11 sylab, jak też w sztuce obecnej (poza sonetem „Marzenie”, wykonanym wierszem piętnastosylabowym). W starożytności aktorzy śpiewnie recytowali swoje kwestie, natomiast komentował wydarzenia chór, spełniający rolę narratora. Sztuka elficka była zawsze prosto, a nawet „ascetycznie” obstawiona, wystawiano sztuki elfickie na leśnej polanie, nie używano ani rekwizytów, ani dekoracji. Elfy posiadały dobrze rozwiniętą wyobraźnię, której wystarczyło nieraz jedno słowo, aby mogły one sobie plastycznie przedstawić całą scenerię. Dlatego też aktualna sztuka, mimo że jest wystawiana w teatrze, niczym się nie różni swoją prostotą od klasycznej sztuki elfickiej. Każda sztuka elficka odwołuje się w każdym razie do duchowości Elfów i jest najbardziej starożytną formą sztuki teatralnej w Scholandii. Obecna sztuka stanowi kontynuację sztuki elfickiej pt. „Śpiew zielonej strzały”. Przypomnę jej treść. Poeta Kemmotar spotyka Hiril, śpiewaczkę leśną, która śpiewa dla niego przez dwa dni i zapowiada, że trzeci dzień będzie dniem ostatnim. Kemmotar zastanawia się, czy ma opuścić miasto i podążyć za Hiril, czy też nie. Nadchodzi dzień trzeci...
Postacie: Hiril - Śpiewaczka z elfich lasów
Kemmotar – Poeta z miasta elfickiego
Myath
Chór: Nadchodzi trzeci dzień, jutrzenka piękna Zimowe niebo światłem rozjaśniła Pokryta lodem zamarznięta rzeka Strumienia wód przed wzrokiem mym ukryła
Kemmotar idzie, w lesie się zagłębia I jego usta Hiril nawołują Lecz mroźnej ciszy elfi głos nie zgłębi Kemmotar idzie, chłód w swym sercu czuje
Wysokie drzewa, mroźną mgłą spowite Martwotą swych gałęzi przerażają Pod śniegiem trawy cicho śpią ukryte I na nadejście wiosny tam czekają
Kemmmotar: Pamiętam jeszcze dobrze dzień wczorajszy Tu wszędzie kwiaty były i w zieleni Ukryty był horyzont ten najdalszy Lecz dzisiaj pozostały tylko cienie
Przedziwne mroki wszystko tu spowiły I mroźny wiatr wśród czarnych drzew zawodzi Tu zwały mgły zarysy gór ukryły Zamarłe w ciszy, zagubione w chłodzie
Lecz tutaj mnie prowadzi moja droga Mej ukochanej głos usłyszeć pragnę Niech ścieżka wiedzie przez śnieżycę srogą Wciąż będę szedł, w dążeniach nie ustanę
Chór: Wichura wyje, śniegiem tnie ubranie Rozdziera niebo zasłonięte mgłami Pokrywa śniegiem wszystko co się widzi Powietrze ciemne oko elfie rani
Wciąż Hiril nie ma, ślady zasypane W martwocie zimy chłodem napełnione Niebiosa wypatrują coś nieznane Gdzieś w mglistej dali chmury drżą skłębione
Lecz drzewa czarne nagle wycofują Gałęzie, śniegiem mocno otulone Polana biała, białe mgły kotłują I biorą drzewa w białe swe ramiona
Kemmotar: Cóż widzą moje oczy? Kwiaty tutaj? Co kwitną teraz w śladach ukochanej Ja wiem, ze nie doczekać się im jutra Ja wiem, że znikną teraz z mgłą poranną
![]()
Na drzewach martwe ich gałęzie kwitną Piękniejszych kwiatów nikt nie wyobrazi Za chwile umrą, mrozem tknięte znikną Lecz teraz kwitną, cieszą mnie na razie
Ja wiem, że Hiril była tu przed chwilą Pozostawiła ślady swe i kwiaty Te znaki jasne są i mnie nie zmylą Te mroki, co zasnuły wszystkie światy
Chór: Daleko w lesie śpiew Kemmotar słyszy To Hiril, która zniknie już za chwilę Nastaje cisza, milknie chrobot myszy I tylko jastrząb cicho jeszcze kwili
Hiril: Odchodzę teraz w głębię cichą lasu Gdzie zima sroży się i zamieć wyje Tam zniknę aż nadejdą wiosny czasy Mnie mgła do czasu ciepłych dni ukryje
Gdzie pójdę - tego teraz jeszcze nie wiem Ukryta przyszłość przed wzrokiem żyjących Odejdę w dal, gdzie las, okryty śniegiem Trwa w ciszy martwej pośród gór milczących
Nie możesz zbliżyć się, albowiem nie ma Mojej tu cieni, tylko kwiaty w śniegu I moje ślady mroźny wiatr rozwiewa I zadeptuje zwierzę szybkie w biegu
Kemmotar: Początek, koniec ma wszystko na świecie To, co jest piękne i to, co jest smutne Podobnie jak wiatr dmucha silnie i leci Tak znika nadzieja jak coś co jest złudne
I czas ten przemija, a chwile znikają Co było nie wróci, przepada jak sen Wspomnienia pędzą i się oddalają |