Chr: 
Na ce pord lasw gstych 
Gdzie soce jasnym blaskiem wieci 
Wrd traw zielonych, kwiatw lenych 
Bajecznie barwny motyl leci 

I ciepy wietrzyk traw pieci 
Wygadza patki kwiatw piknych 
Panuje pokj na tym wiecie 
I soce k t rozwietla 

Lecz teraz lato przemino 
Jesieni chd wypenia ziemi 
I deszcze smutkiem ogarny 
rdlany strumyk, wiecznie zmienny 

Porodku ki krzaki ry 
Przekwity wobec zimnych czasw 
Lecz cztery pki - ju za pno 
W swym sercu kryj pikno kwiatw 

Tu lada chwila zima mrona 
Uderzy nieodpart si 
I niegu biaa moc bezgonie 
Uczyni tak, e kwiaty zgin 

Lecz o poranku gdy soneczne 
Strumienie k owietliy 
Zadray fundamenty wieczne 
I ka piknem r zalnia 

Vingilote: 
Witajcie, mie towarzyszki 
Ja jestem biaa Vingilote 
Dokoa widz te licie 
Podmuchy wiatru, zimne boto 

W przedziwnym wiecie si zbudziam 
Czy to jest moje przeznaczenie, 
Abym o szczciu wiecznie nia 
I napotkaa tu zniszczenie? 

Tak chciaam piknem si nacieszy 
I poczu ciepo w patkach moich 
Czy warto byo tak si pieszy, 
Bo jestem pena niepokoju... 

Laurelin: 
Ja jestem Laurelin zota 
W tym szarym wicie patki moje 
Wypenia smutek i zgryzota 
Ju urodziam si z tym blem 

Dlaczego soce mi nie wieci 
I chmury ciemne zasnuwaj 
Horyzont smtny, zimne deszcze 
Gwatownie patki me smagaj 

Dokoa pustka, mga jesienna 
Wypenia k swoim smutkiem 
I chmur dalekich ksztaty zmienne 
Przypominaj wntrze studni 

Czy warto byo si narodzi 
Aby zobaczy wiata pustk 
C moe smutek mj osodzi 
I co zagodzi zimna skutki? 

Tak bardzo marzn, moje patki 
Niszczej w deszczu lodowatym 
Jesienne chmury  szare statki 
W niebiosach pyn grup zwart 

Tak marz o tym, eby soce 
Na k promyk swj wysao 
Lecz szaro trwa i trwa bez koca 
Od ciepa nic nie pozostao 

Runya: 
Jam jest Runya, gdzie ja jestem? 
Ten dziwny wiat  zupenie ciemny 
Dlaczego w takim strasznym miejscu 
Jestecie wy, postacie zwiewne? 

By moe czas nasz jest ju krtki 
I kada z nas niedugo umrze 
Lecz nasze ble, cierpie smutki 
Niech piknem wznios si ku grze 

I tam roztopi si w bkicie 
Powyej chmur, od deszczu cikich 
I spadn na tych traw poszycie 
W postaci maych drobin nienych 

I doczekaj si tam wiosny 
Aby napoi mikk gleb 
A nowa ra tu wyronie 
I pie radosn bdzie piewa 

Tintalle: 
Witajcie, pikne, jak wspaniale 
By teraz w waszym towarzystwie 
By moe nasze gosy sabe 
Przebudz czyje dobre myli 

By moe pikno krtkotrwae 
Jak bysk soneczny - stworzy ycie 
Bdziemy rosy wic wytrwale 
A mier zabierze nas o wicie 

I nasze ycie gdzie w niebiosach 
Bkitem stanie si i biel 
I nasze zy jak czysta rosa 
Brzydot w pikno wraz przemieni 

Wytrwae bdmy, niech w szaroci 
Kolory nasze wiat ozdobi 
W dobroci, piknie i mioci 
Ld smutku w sercach niech roztopi! 

Chr: 
Jak tylko kwiatw monologi 
Skoczyy si i niegu warstwa 
Pokrya wszystko, zamie sroga 
T k uczynia martw 

Umary re na polanie 
Przepada pikno coraz bardziej 
Lecz to ich szybkie przemijanie 
Ma w sobie sodycz miych marze 

Ulotne, zwiewne, chwil szczcia 
Dla patrzcego na nie byy 
Malarza pdzel, sowa mdrca 
Te re sensem wypeniy 

Albowiem mier nadchodzi szybko 
Lecz strachu w sercu ci nie maj 
Co yj tak, jak re, znikn 
Lecz swoje pikno pozostawi... 

Poeta: 
Gdy mier nadejdzie, cztery re 
Na moim grobie niech zakwitn 
Albowiem temu wiatu su 
Poezji piknem i jej si 

By moe moje sowa marne 
Przepadn zanim si narodz 
Jak licie martwe cicho spadn 
Jak wiato, wyniszczone w nocy 

Jak ptaki biae gdzie w oddali 
Skrzydami swymi powiewajc 
Ju dawno gdzie tam odleciay 
W pamici krtko pozostajc 

Czy ycie skoczy si za chwil? 
Czy moe lata bdzie trwao? 
A przecie wszystko bdzie pyem 
Za duo bdzie czy za mao? 

Lecz nieraz jednej chwili starczy 
Aby napeni ycie sensem 
Gdy los ciarem swym obarczy 
To wszystko poczujemy sercem 

Albowiem ycie trwa przez chwil 
Dla niebios niezauwaalne 
Jedynie pikno swoj si 
Jest wadne dokona przemian 

Rozkwita ra i przepada 
Zniszczona zimnem i mrozami 
Lecz pikno ry pozostao, 
Przebywa wiecznie bdzie z nami 

Jak duch, co przyszed w odwiedziny 
To pikno, odtd niewidzialne 
Jest trwae, nigdy nie przeminie 
Jest rwnie nieprzekazywalne 

Te moje wiersze s jak re 
Co kwitn jedynie przez chwil 
Wyfrun z klatki - tam, ku grze 
I sowem zym trafione zgin 

I rozsypujc pira  patki 
Na ziemi lec wnet przepadn 
Tak zgniecie czyja do me kartki 
I trynie krew z bolesnej rany 

Ju nie dbam o to, koniec bliski 
Poezji i radoci ycia 
Gdy czas nadejdzie  w ogie cisn 
Me wiersze wszystkie  suche licie... 

I ogie je obejmie mocno 
I razem przepadn w niebiosach 
Potne, wolne i radosne 
Porankiem bd kropl rosy 

W poudnie promieniami soca 
Wieczorem  ciepym, miym wiatrem 
Przemianom tym nie bdzie koca 
Bo kada pierwsza jest ostatni...