Chr: 
Daleko w grach soce wstaje 
I srebrem niegw szczyty byszcz 
Lecz wczeniej, jeszcze przed witaniem 
Wdrowca kroki w lesie sycha 

W ciemnociach chwila ta nadchodzi 
Gdy zew dalekich krain woa 
I kto na zawsze ju odchodzi 
Porzuca ciepo swego domu 

I zapomina to, co za nim 
Poda tam, gdzie cieka biegnie 
I cho rozka serce rani 
Ten smutek przysypay niegi 

Wdrowiec idzie coraz dalej 
Przed siebie, czy daleko zajdzie? 
Jak zby czasu  ostre skay 
Czy cel wdrwki swej odnajdzie? 

Wdrowiec: 
Daleka droga, wszdzie niegi 
I cisza tu zapanowaa 
Przede mn staj drzew szeregi 
Lecz wszelkie ycie w nich ustao 

Do gr podobne, co w milczeniu 
Przede mn stoj jak stranicy 
Dokoa byszcz jasn biel 
I rani wiatem me renice 

Tam gdzie na szczycie cel ukryty 
Do niego d z caej siy 
By moe mgiek wiatr spowity 
Opowie, o czym w nocy niem 

Mj sen przepikny jest przyczyn 
Wdrwki, w ktr wyruszyem 
Tu wszystko sen mj przypomina 
Tak pikny by! Lecz ju przemin... 

Samotny wietrze, powiedz, prosz, 
Co ja tu szukam i co znajd? 
Gdzie zrzuc ciar, ktry nosz 
Czy moe z braku si upadn? 

Wiatr: 
Wdrowcze drogi, tu w niebiosach 
Nieznane s przyziemne sprawy 
Ja nie wiem nic o ludzkich losach 
Lecz wiem, e jest to los nietrway 

W tej nietrwaoci jeste silny 
Albowiem wszystko zmieni moesz 
I to jest zdolno twa przedziwna 
Bo ty swj wiat na nowo tworzysz 

Nie zapominaj, e cielesny 
I wiek twj krtki jest niezmiernie 
Gdy idziesz wic po ciece lenej 
Otacza ciebie mierci tchnienie 

Dlatego kada chwila wana 
Aeby ycie w peni chon 
Wic silny bd i bd odwany 
Wyruszaj swe marzenia broni 

Lecz cel twj nadal tajemniczy 
Przed wzrokiem moim si ukrywa 
Ku grze podnie swe oblicze 
I soce jasne o to spytaj 

Wdrowiec: 
Gorce soce, co w niebiosach 
Na wszystko patrzysz, wiato dajesz 
Wypeniasz si zboa kosy 
I ciepem swoim wiat obdarzasz 

Odpowiedz mi, gdzie cieka biegnie 
Po ktrej stopa moja kroczy 
Ty widzisz tam, gdzie wzrok nie signie 
Mj cel, o ktrym niem w nocy 

Soce: 
Daleko widz, skay ciemne 
Mj wzrok rozwietla i przemienia 
Pierzchaj wszystkie cienie zmienne 
I cay wiat w mym wietle piewa 

C mam powiedzie, twoja droga 
Prowadzi w gry, gdzie daleko 
Tam, gdzie panuje zamie sroga 
I to nie zmienia si przez wieki 

Lecz twa obecno wszystko zmieni 
Wrd niegw kwiaty rozkwitaj 
Stopnieje nieg i twoje tchnienie 
Wypeni ciepem dal nieznan 

Gdy przejdziesz  ciemno zapanuje 
I mrozem cite wody stan 
I wanie wtedy ty poczujesz 
e twa obecno bya darem 

Nie auj kwiatw co zamarzn 
Nie pacz nad niebem wiecznie szarym 
Twe ale na nic si nie zdadz 
Pozostaw przeszo sw umarym 

Lecz jeli prawd chcesz usysze 
I pozna jzyk przemijania 
To zechciej serce swe uciszy 
W ciemnoci czekaj na witanie 

Gdy jednak serce twoje pragnie 
Dowiadczy trwania i staoci 
Pytania zadaj twardej skale 
Co niewzruszenie trwa w wiecznoci 

Wdrowiec: 
Potna skao, twoje ksztaty 
Mnie napawaj przeraeniem 
Bo przecie nawet czas uparty 
Niczego w trwaniu twym nie zmieni 

Czy zniysz si do mej saboci? 
I czy odpowiesz na pytania? 
Czy w wiekuistej swej mdroci 
Wypowiesz moe swoje zdanie? 

Skaa: 
Od wiekw trwam i ju widziaam 
Jak wiat si niszczy i przemija 
Przychodzi czowiek, saby, may 
I pokj nasz jak szat zwija 

Wypenia przestrze obecnoci 
Przed ktr broni si nie sposb 
Dotyka wiat swoj mioci 
Podziwia pikno kropli rosy 

Jest dzieckiem wiata, lecz w obcoci 
Ten wiat dla niego  tajemnic 
Pytania swe zadajesz gono 
Lecz mroczne gry tylko milcz 

Nie odpowiada niebios bkit 
Zielona trawa w zamyleniu 
Ugina si pod twoj rk 
I pozostawia ci w milczeniu 

By moe jednak znajdziesz w ciszy 
Swe przeznaczenie  tam na szczycie 
By moe w kocu gos usyszysz 
Co brzmi w cichoci i ukryciu 

Zadaniem twoim zmieni siebie 
Albowiem wiat na wieki trway 
Przyglda si w wieczystym niebie 
W nim nie zachodz adne zmiany 

Wic mnie nie pytaj, spjrz w niebiosa 
Na ptaka popatrz, co tam leci 
By moe skrzyda te przynios 
Na twe pytania odpowiedzi 

Wdrowiec: 
Na szczycie stoj, wkoo cisza 
Spokojnie trwam w oczekiwaniu 
piew ptaka coraz lepiej sysz 
Przylecia na moje wezwanie 

Samotny ptaku, widzisz wszystko 
I ca ziemi oblatujesz 
Ja tutaj stoj, nad urwiskiem 
Samotno coraz bardziej czuj 

Odpowiedz mi, dlaczego jestem 
I czym jest moje przeznaczenie 
Gdy tutaj stoj, czuj sercem 
e tu mej drogi zakoczenie 

Ja wiem, e tutaj odpowiedzi 
Otrzymam ja na me pytania 
Tak dugo byem na uwizi 
Mczyo mnie oczekiwanie 

Lecz tutaj czuj wreszcie wolno 
Pozosta cay wiat na dole 
Tam me cierpienie, moja bole, 
Tam pozostay troski moje 

Jedynie bkit i zocisto 
Wypenia teraz moje serce 
W powietrzu fruwasz cudnie czystym 
Za chwil do mnie te podlecisz... 

Ptak: 
Ja wszystko widz z wysokoci 
Rozterki twoje, bl i smutek 
I twe pragnienie wolnoci 
I twe nadzieje widz zudne 

By moe moje sowa twarde 
Kolejnym blem twoim bd 
Lecz tutaj, na tych skaach twardych 
Przepikne kwiaty rwnie widn 

Posuchaj w ciszy jak ja piewam 
I odkryj swoje przeznaczenie 
I zobacz, jak ten dzie umiera 
I cho apczywie bkit nieba 

Zastanw si nad przemijaniem 
I nad tym, e nadejdzie koniec 
Bo nie dla ciebie wieczne trwanie 
I ez nie ma potrzeby roni 

Woanie usysz w twoim sercu, 
Na skrzydach duszy odlatujc 
I zobacz jak te chmury lec 
adnego blu ju nie czujc 

Docz si do nich, pole w niebo 
Zostaniesz wolnym i potnym 
Tam sens odnajdziesz ycia swego 
Bd przy tym jednak bardzo mnym 

Nieatwe jest w bkicie niebios 
Odnale siebie, siebie tracc 
By wszechmogcym czujc niemoc 
I w ndzy wielce si bogacc 

Chr: 
Legenda gosi, e w bkicie 
Wdrowiec cay si roztopi 
Nie byo jego ju na szczycie 
Gdy w grach nowy dzie nastpi 

I jako chmura wci wdruje 
I ptaki  jego przyjaciele 
Dla niego pieni wypiewuj 
Gdy przelatuj w jego bieli