|
|
|
|
Cisza...
Bo tak należy określić to, co dzieje się obecnie w Scholandii. Wszyscy prawie powyjeżdżali i nastała cisza. A może to cisza przed burzą? Kto wie?.. Choć przyznać trzeba, że nie wszyscy próżnują. Pan Strudziński w pełni oddał się powierzonej mu funkcji i nie zamierza urlopować. A o tym, że i nie brak mu pomysłów, świadczy chociaż ostatni artykuł jego gazety. Propozycje programów w wirtualnym radiu są trafne w dziesiątkę. Jest mi bardzo miło, że chciałby Pan bym budziła ze snu o 8 rano J Kto wie, kto wie...
Netykieta...
Chyba należy ją przypomnieć, a co niektórych nawet nauczyć. Po ostatnich dysputach na naszej liście uznałam za niezbędne przypomnienie zasad dobrego wychowania. Cała zawartość mieści się w linku poniżej, natomiast podkreślę tylko mały punkcik.
- Swoim prywatnym animozjom dawaj wyraz wyłącznie w listach prywatnych. Nie ma nic bardziej denerwującego i żenującego niż oglądanie grona publicznie wyzywających się osób.
- Nigdy nie przesyłaj "łańcuszków szczęścia" przy użyciu poczty elektronicznej. Jest to piętnowane w Internecie.
Proszę nie ograniczać się jedynie do przeczytania punktów powyżej i wgłębić się bardziej w lekturę
http://kni.ae.krakow.pl/html/netykieta/net
Lista dyskusyjna...
Tyle jest gazet w Scholandii, że nie wiadomo o czym pisać, żeby być konkurencyjnym. W tym numerze pomija się więc wszelkie informacje na temat oszałamiającego rozwoju
Mariusburga, kina w Alexiopolis, wszelkich Rezerwatów Przyrody czy też powstaniu gazet, itp. Scholender ma coś bardziej twórczego (?) ochotę przedstawić. Oto dzisiaj zostaje otwarta nowa lista dyskusyjna w Scholandii, lista Scholandra. Jej tematyką będzie kultura! Można się będzie na niej wypowiadać na temat naszej kultury (poezja, malarstwo, etc.) Kto ma więc ochotę zostać członkiem kulturalnych rozgrywek nich się zapisze J A tym czasem pod spodem druk wiersza Pana Czepana. Oceńcie sami. Najlepiej na liście...
scholander-zapisz@hydepark.pl
"Wady"
wiesz, rozmyślałem o tym co mi mówiłaś
tak jestem obłudny
lubię niszczyć ludzi
lubię patrzeć jak duszą się moimi słowami
czuję się wtedy panem ich sumień
słyszę ich walkę z własnym ja
czuję ich oddech na moich skroniach
gotowy by mnie zgładzić
lecz ja jestem teraz BOGIEM
ja decyduję nad ich losem
to ode mnie zależy czy ów lub owa
będzie miała możliwość obrony
czy padnie w morderczych konwulsjach własnej osobowości
ja walczę z ich kompleksami
jeszcze mi kiedyś za to podziękują
Nazywasz to sarkazmem
Ja bym to miłosierdziem zastąpił...
Triller
cz II
Dokończenie...
Oczywiście obiecane dokończenie „dreszczowej” historii też wstawiam. Zapraszam do przerażającego ;-) zakończenia.
IV
W szkole odbyło się spotkanie dotyczące bezpieczeństwa.
Dyrektorka szkoły uznała, że to potrzebne uczniom, po minionych wydarzeniach. Po spotkaniu uczniowie rozeszli się
do klas. Ze wszystkich przyjaciół w tym dniu w szkole został
tylko Richard, bo miał najdłużej lekcje. Czuł się jakoś dziwnie
i nieswojo, więc zwolnił się do łazienki, aby się otrząsnąć.
Ustał przy umywalce, odkręcił kran i zmoczył wodą całą twarz. Ochłonął trochę i spojrzał w lustro. Wtedy ujrzał w nim
Dereka. Zbliżał się do niego. Na rękach miał czerwoną maź,
jakby krew (?!?)....... I wtedy Richard zrozumiał- teraz kolej
na niego. Lekko odsunął się do tyłu. Już chciał uciekać, ale
Derek go zatrzymał.
- Stój! Dlaczego rozpowiadasz w szkole, że ja zabiłem mojego ojca?!? To nie ja, naprawdę!!!
- Nie, nie ty?!? W takim razie co masz na rękach?
- To, to farba! Teraz mamy plastykę.
- Plastykę?!? Nie wierzę ci! Nie musisz się tłumaczyć!!!
Derek jednym krokiem zbliżył się do Richarda, ale Richard odsunął się w bok i uciekł. Wybiegł ze szkoły. Co robić? Gdzie
uciekać? Myśli kłębiły mu się w głowie. Czuł się zagubiony,
nie wiedział co robić. Najbliżej miał do Anny. Pobiegł do niej.
Szybko otworzył drzwi i wbiegł do środka. Szukał wzrokiem koleżanki i ujrzał ją siedzącą na schodach. Twarz miała
mokrą od łez. Była blada. Spojrzała na niego czerwonymi od
płaczu oczami i tylko wskazała na drzwi swojego pokoju.
Richard niepewnym i chwiejnym krokiem wszedł po schodach i otworzył drzwi. To co ujrzał w pierwszej chwili nie dotarło do
niego. To było straszne! Na podłodze leżał Robert. Ale on
był... on był przecięty na pół. Leżał w kałuży szczyn. Szczyny
widniały także na pastelowych ścianach pokoju Anny. Zbiegł
po schodach do koleżanki.
- Jak to się w ogóle stało? I dlaczego właśnie w twoim domu?
Ona podała mu tylko karteczkę. Był to list:
" Widzisz? Twoi przyjaciele giną jeden po drugim. Ty będziesz
następny."
- Nie płacz.... zgłosimy to na policję! Wsadzą go do poprawczaka i już nigdy stamtąd nie wyjdzie! Pójdę przykryć
czymś Roberta, żebyś nie musiała na to patrzeć.
V
Znów wszedł po schodach. Widok przeciętych zwłok ponownie go odrzucił, ale wszedł do pokoju. Postanowił przykryć
martwego przyjaciela kołdrą. Zdjął ją więc z łóżka Anny.
Nagle upadł na ziemię. To co zobaczył było jeszcze bardziej
odrażające. Na prześcieradle leżała piła elektryczna. Cała
była we krwi i odłamkach ludzkich kości. Wtedy Anna weszła
do swojego pokoju i wzięła do ręki piłę.
- Nie dotykaj tego! To dowód rzeczowy!- wykrzyczał Richard. Nagle dziewczyna zaczęła się szyderczo śmiać. Richard nie
rozumiał dlaczego.
- Dla ciebie to takie straszne?- spytała Anna
I wtedy już wiedział o co chodzi. To ona go zabiła. To ona zabiła tych wszystkich ludzi.
- Ale.. ale dlaczego?
- Sama nie wiem... tak dla zabawy...
- Jak to dla zabawy?!? Oni wszyscy byli niewinni! Jak mogłaś?!? I jak to się stało, że nikt tego nie wykrył?
- Sprytne, prawda? Wystarczyło tylko podłożyć Derekowi zakrwawiony nóż. To ty dokonałeś reszty! Naopowiadałeś
wszystkim , że to on zabił ojca. Byłam więc bezpieczna, bo
bez względu na to kto by zginął , wszystkie podejrzenia padły
by na Dereka. Ale ty teraz zbyt dużo wiesz i podzielisz ich los.
- Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!- krzyknął David i zaczął odsuwać się do tyłu.
Gdy znalazł się przy schodach wiedział że nie może zrobić
kroku do tyłu bo spadnie i na pewno się zabije.
Anna z piłą elektryczną zbliżała się do Richarda. Robił uniki,
ale w końcu stało się! Piła znalazła się na jego twarzy i czuł
już tylko wylewającą się z jego głowy strumieniami krew. Padł tylko na kolana...i OBUDZIŁ SIĘ!
the end
| |