|
Szanowni Współobywatele!
To już drugi "Scholander" w nowej roli biuletynu Ministerstwa Kultury Scholandii. Życie kulturalne w Scholandii rozwija się w coraz szybszym tempie, powstają nowe instytucje kulturalne, a już istniejące zmieniają swoją szatę graficzną i zawartość na coraz bardziej atrakcyjna i ciekawą dla czytelników. Ministerstwo Kultury również nie pozostaje obojętne na te zjawiska. Wydano więc szereg rozporządzeń, które powinny usprawnić funkcjonowanie Ministerstwa. Wywołały one liczne kontrowersje, a wręcz oskarżenia pod adresem Ministra o biurokratyzację i marnotrawienie państwowych pieniędzy. Rzeczywiście, Ministerstwo zatrudniło jednego pracownika, który jednocześnie jest Dyrektorem Teatru w Ivonis (nie pobiera zresztą za te pracę żadnego wynagrodzenia). Wydawało się więc, że zatrudnienie takiej wybitnej osobistości w Ministerstwie na pewno zwiększy operatywność i stan estetyczny stron Ministerstwa. Uporządkowanie bowiem spraw w Ministerstwie wymaga obecnie sporo wysiłku, albowiem były one przez dłuższy czas w większym czy w mniejszym stopniu zaniedbywane.
W aktualnym wydaniu "Scholandra" czytelnicy zostaną poinformowani o powstaniu nowego Muzeum Religijnych i Kulturalnych Symboli Judaizmu, o nowej stronie Elfidias, oraz o Galerii Fanaberii da Vinci w Kanikogradzie. Publikujemy poza tym ciąg dalszy Księgi Szlachty.
dr Wiktor Koliński
Minister Kultury
-------------------------------------------------------------------------
Muzeum Religijnych i Kulturalnych Symboli Judaizmu
Na stronie Synagogi Modernistycznej niedawno zostało otwarte Muzeum Religijnych i Kulturalnych Symboli Judaizmu. Celem Muzeum jest przybliżenie zwiedzającym ciekawego i często zagadkowego świata symboli, którymi posługują się wyznawcy judaizmu, aby zamanifestować swoją wiarę. Są to również przedmioty, które są wystawione w Muzeum: menora, mezuza i kiddusz. Niedługo ekspozycja wzbogaci się również w inne przedmioty sakralne, które też będą w odpowiednim czasie zaopatrzone w stosowny komentarz.
Przedmioty w judaizmie nigdy nie odgrywały roli, która byłaby oderwana od podstawowej zasady judaizmu: życia z Bogiem. Każdy przedmiot symbolizuje jedynie jakiś jeden z wielu aspektów kontaktu człowieka z Bogiem Izraela - tajemniczym, ale też wspaniałym, który pragnie dać się poznać człowiekowi również za pośrednictwem znaków, którymi tez są przedmioty sakralne. Judaizm charakteryzuje się bogata symboliką. Izraelitę na co dzień otaczają przedmioty, które przypominają mu o nieustannym obcowaniu z Bogiem.
Muzeum zatem ma otworzyć każdemu dostęp do skarbców religijności izraelskiej, ma ułatwić zrozumienia świata religijności hebrajskiej, bez której trudno również zrozumieć jakikolwiek rodzaj religijności europejskiej.
Zapraszamy zatem wszystkich na stronę Muzeum: www.kultura.friko.pl\israel\
Wiktor Koliński
-------------------------------------------------------------------------
Nowa strona Elfidias
Strony miast i prowincji również są bogactwem kulturowym Scholandii, a szczególnie takie piękne jak nowa strona Elfidias. Cała strona jest utrzymana w zielonych kolorach - barwach leśnych Elfów. Zrównoważona wielkość oszczędność napisów pozwala odwiedzającym wejść w równie skromny, aczkolwiek bogaty doświadczeniem i mądrością świat Elfów. Dokładny opis herbu, flagi, kultury, religii i historii jest zapewne atutem strony Elfidias. Nie zabrakło również aktualności, potrzebnych adresów i linków. Warto zwrócić też uwagę na ogólne bardzo dobre estetyczne wrażenie, albowiem strona jest harmonijnym połączeniem obfitości informacji, która jednak nie przyćmiewa tego, co jest najważniejsze - że Elfidias jest stolicą Elfów. Dobre wrażenie wywołuje również to, że strona Elfidias jako całość wydaje się być jedną integralną całością, nie zaś połączeniem luźno sklejonych części. Stworzenie takiej wspaniałej strony miasta Elfidias zawdzięczamy Prefektowi Prowincji Elfida i Burmistrzowi Elfidias Pawłowi Pawełczakowi, któremu stworzenie tej strony zapewne kosztowało dużo wysiłku. Jest to naprawdę piękna i funkcjonalna strona, więc gorąco zapraszamy wszystkich do odwiedzin:
www.elfidias.prv.pl
-------------------------------------------------------------------------
Galeria Fanaberii da Vinci w Kanikogradzie
Nie jest łatwo pisać o czymś tak niekonwencjonalnym i świeżym w swoim pomyśle i wykonaniu jak Galeria w Kanikogradzie. Autorka podzieliła swoja ekspozycję na pięć części: "Natura", "Zwierzęta", "Ludzie", "Portrety" i "Krajobrazy". Każda z tych części wyróżnia się swoistym ciepłym klimatem, właściwym dla całej ekspresji artystycznej Pani Fanaberii da Vinci. Szczególnie zwraca uwagę odwiedzających dział "Portrety", przedstawiający znane osobistości Scholandii w sytuacjach, przedstawionych dowcipnie i oryginalnie. Niezmiernie ciekawe są też działy: "Natura" i "Zwierzęta", a dział "Krajobrazy" nie da się nazwać inaczej jak tylko "piękny". Szczególnie piękne są zdjęcia zimowego lasu: ośnieżone drzewa, cisza i ścieżka, prowadząca w gąszcz...
Zapewne Galeria wywoła pewne kontrowersje, szczególnie u zwolenników sztywności i "koturnowości" kultury Scholandii. Ale czy taki świeży powiew wolności w ekspresji artystycznej nie jest czymś pożytecznym na tle klasycyzmu innych dziedzin naszej kultury? Dobra jest rzeczą ustalić główne kierunki rozwoju kultury Scholandii, lecz nie powinno też pozbawiać te kulturę cech pluralizmu i wolności, których właśnie przejawem jest Galeria Fanaberii da Vinci w Kanikogradzie. Zapraszamy więc wszystkich do odwiedzin Galerii na stronie: www.galeriakanikograd.webpark.pl
Wiktor Koliński
-------------------------------------------------------------------------
Jerzy Gołowanow, hr. von Lahnstein
Dzieje rodu von Reichenau
Wstęp
Margraf von Reichenau zalicza się do najbliższych współpracowników JKM Armina Frederika. Jeszcze przed Wielkim Desantem ród von Reichenau był znany ze swojej wierności koronie Szwabskiej. Waleczność i wierność tego rodu szlacheckiego zyskała szczególny szacunek wszystkich członków rodu królewskiego Szwabii. Nic więc dziwnego, że Scholandia - nowe królestwo dziedzica Domu Szwabskiego nie mogło się obejść bez wiernego ramienia i stałego wsparcia przedstawiciela rodu von Reichenau.
  Pomimo tej wspaniałej historii, zgodnie z tradycją scholandzką, również margraf von Reichenau zadeklarował swoją przynależność do jednego z wielkich arystokratycznych rodów Scholii, zachowując jednak własny tytuł i zmieniając nazwę swoich włości na "Reichenau". Dlatego też w niniejszym opowiadaniu zajmiemy się scholandzką historią tego wspaniałego rodu arystokratycznego.
  Autor korzystał zasadniczo z "Kroniki rodów Scholijskich", znalezionej w archiwum miejskim w Scholopolis. Poza tym wielka pomocą służyły autorowi archiwa elfickie, zachowane w bibliotece zamku Lahnstein. Połączenie tych zróżnicowanych zarówno pod względem jak i charakteru źródeł przysporzyło sporo trudności, lecz ostateczny wynik sprawia wrażenie spójnego opowiadania. Niestety nie udało się dotrzeć do archiwów rodu Reichenau (celowo nie podaję nazwy scholijskiej, aby nie komplikować opowiadania) ze względu na pożar, który zniszczył bibliotekę zamku Reichenau w czasie jednej z wojen.
Cześć I
Prawy i wierny
Państwo Scholów od dawna znane było ze swoich tradycji arystokratycznych. Ze względu na to, że Wyżyna Scholijska była rozciętą dolinami rzek na izolowane płaskowyże, na każdym z nich w starożytności powstały odrębne państwa, które dopiero w okresie późniejszym zostały połączone przez królów Scholii z dynastii Ragdar. Jednym z tych starożytnych rodów byli "panowie z Reichenau". Zamek Reichenau górował nad okolicznymi wioskami, zapewnia im bezpieczeństwo i praworządność. Margrafowie zawsze wyróżniali się swoim poczuciem sprawiedliwości i dlatego niemal nigdy nie zdarzały się w ich włościach jakieś poważne przestępstwa. Inną cechą szczególną rodu Reichenau było to, że potrafili oni żyć w pokoju i zgodzie ze wszystkimi okolicznymi państwami. Szczególnie zażyłe stosunki łączyły ród Reichenau z niziołkami, mieszkającymi w Liceas Veta i okolicach. Przywódca niziołków Mikeon Wearied bywał więc dosyć częstym gościem w Reichenau. Nic tez dziwnego, że królowie Scholopolis też nieraz udawali się do sławnego ze swojej gościnności pałacu na zamku Reichenau, aby zasięgnąć rady margrafa w sprawach polityki. Często jego mądre rady pozwalały zapobiec zgubnym wojnom i pozwoliły ostatecznie na zjednoczenie wszystkich krain Scholii w jeden organizm państwowy. Dlatego też do przydomku "prawy", nadanego margrafom von Reichenau przez wdzięcznych poddanych, król Scholii Ragdar V dodał miano "wierny". Odtąd na herbie margrafa widnieje napis: "probus et fidelis". Reichenau stało się ważną prowincją Scholii, natomiast sam margraf stał się członkiem Rady Koronnej i przebywał raczej w Scholopolis, niż w swoich włościach. Niestety, zaprzątnięcie się sprawami państwa nie wyszło na dobre włościom Reichenau. Pomimo mądrego dobierania zarządców, jeden z najazdów dzikich plemion górskich zniszczył zamek. Ratunek przyszedł ze strony niziołków, którzy stanęli w obronie swojego przyjaciela i wrogowie zostali ostatecznie odparci. Niestety, pastwą płomieni padł archiwum rodu von Reicheau, dlatego też nasza historia jest trochę niekompletna.
Porywczy margraf postanowił odpłacić hordom górali za zniewagę. Ten zamiar uzyskał gorące poparcie samego króla, który od dawna planował akcję, zabezpieczającą granicę zachodnią. Zebrawszy wojsko, waleczny margraf von Reichenau wyruszył na Zachód. W niedługim czasie łagodne płaskowyże Scholii zmieniły się na górskie stromizny, a kwitnące wioski i miasta pozostały na Wschodzie. Jedynie małe grupki pasterzy i ich nędzne mieściny spotykało po drodze wojsko scholijskie. Przyzwyczajona do najazdów i pożogi ludność nieufnym okiem patrzyła na przybyszów, lecz dobroć i sprawiedliwość pana von Reichenau zerwała tamy wzajemnych uprzedzeń. Mieszkańcy przedgórskich wiosek chętnie wskazali wojsku drogę przez przełęcz. Ślady pożogi i mordów doprowadziły w końcu wojsko do doliny, którą górale nazywali Karrazul - "czarna dolina", albowiem otaczające ja góry miały taką wysokość, że w dolinie panował stały półmrok. "To jest straszne miejsce, Panie", - mówili mieszkańcy wiosek przedgórskich. Istniało proroctwo, że w tej dolinie niegdyś rozegrała się bitwa, w której polegli wszyscy, którzy w niej uczestniczyli. Z tego powodu przekleństwo padło na Karrazul, jedynie dzicy górale nawiedzali tę dolinę i składali ofiary duchom gór, które spowodowały tragedię sprzed wieków. Nic jednak nie mogło zatrzymać walecznych wojsk, które prowadził dzielny margraf von Reichenau. Zachodnia cześć doliny była porośnięta gęstym lasem i stanowiła dogodna kryjówkę dla wojsk przeciwnika. Jednak to właśnie wojsko scholijskie, a nie górale obsadzili zachodnie stoki górskie i gdy wyjące hordy rzuciły się z leśnej gęstwiny na zmęczone wojsko scholijskie, jazda przecięła im drogę. Klęska górali była straszliwa. Niewielu uszło z życiem, aby opowiedzieć w swoich górskich kryjówkach o karzącej dłoni Scholii. Ołtarz, na którym składano ofiary krwiożerczym demonom został zburzony, a na jego miejscu pogrzebano poległych. Dolina Karrazul zmieniła swoją nazwę na Iaean (elf. Ia-ean - "dzień jeźdźca") w pamięć o wspaniałym zwycięstwie. Natomiast margraf von Reichenau powrócił w chwale i nadal wspierał króla Scholii w niełatwym rządzeniu rozległymi włościami.
Cześć II
Przyjaciel Elfów
Wielka chwała margrafa von Reichenau dotarła też do Elfów, mieszkających w pobliskim Lahnstein. Oni nazywali "pana z Reichenau" wdzięcznym mianem Arnii (elf. Arn-ii - "południowy pan")., albowiem przybyli z północy do Scholii i margraf był pierwszym, który okazał im życzliwość i pomógł uzyskać audiencję u króla Ragdara. Natomiast mieszkańców Reichenau Elfowie nazywali Veryth (elf. ver-yth - "lud pokoju") z powodu ich niezwykłej życzliwości i uczciwości we wzajemnych stosunkach z sąsiadami. Prawdziwa jednak zażyłość wiązała margrafa von Reichenau z Lermialem, założycielem dynastii von Lahnstein. Dostojny margraf od wielu lat był gorliwym wyznawcą chrześcijaństwa, więc zdziwił się, że Elfowie z Lahnstein również są chrześcijanami. Owszem, nieraz raziła pana von Reichenau lekkość, z jaką Elfowie traktują religię, nie odróżniając nieraz ortodoksji od herezji. Nie było to związano z ignorancją, lecz z elfickim przeświadczeniem, że wszystkie religie świata głoszą te same prawdy i dlatego też trzeba zmieniać religię w zależności od miejsca zamieszkania. Margraf z namiętnością walczył w obronie swojej wiary, dlatego też miał nieraz za złe Elfom, że we włościach Lahnstein znajdują azyl wyznawcy wszystkich możliwych religii. Te jednak drobne nieporozumienia nie poróżniły zaprzyjaźnione rody szlacheckie, lecz jedynie wzmocniły przyjaźń, opartą na wzajemnym szacunku i wyrozumiałości dla różnicy poglądów.
Gdy pojawił się pomysł założenia biskupstwa chrześcijańskiego na ziemiach Scholii, panowie z Reichenau i z Lahnstein ramię w ramię zabrali się do pracy nad sporządzeniem prawodawstwa, które unormowało relacje między kościołem i państwem na terenach Scholii. Dzięki temu Scholia stała się na wiele lat miejscem spotkań paladynów ze wszystkich wysp. Celem tych spotkań były plany uwolnienia wysp ze wszystkiego zła. Z ziem von Reichenau wyruszały więc liczne krucjaty przeciwko piratom i rozbójnikom górskim, którzy nękali wybrzeża i wyżynne tereny wszystkich wysp. W czasie jednej z wypraw pan von Reichenau trafił na wyspę, na której od wielu lat trwały wojny pomiędzy ludźmi i Elfami. Wzburzony margraf zapragnął spotkać się z przedstawicielami zwaśnionych stron, aby znaleźć rozwiązanie konfliktu. Okazało się, że ludzki władca, którego Elfowie nazywali Mairae (elf. Mai-rae - "bestia śmierci") rządził w okrutny sposób, a dopełnił miary swoim okrucieństwom tym, że zapragnął zniszczyć świątynię Elfów, która od wieków znajdowała się na terenie neutralnym, na górze między terenami ludzkimi i elfickimi. Elfowie, ufni w moc natury, nie zapobiegli zniszczeniu świątyni, lecz to jedynie rozzuchwaliło tyrana. Wojna była krwawa, lecz straty ponosił jedynie Mairae, ponieważ nie mógł sprostać potędze Elfów w ich ojczystych lasach. Margraf von Reichenau ze swoim wojskiem paladynów z różnych krain zażądał, aby Mairae stawił się na sąd, lecz przebiegły tyran znienacka zaatakował krucjatę. Nie wiedział jednak, że w składzie krucjaty byli też Elfowie, którzy porozumieli się ze swoimi pobratymcami. Wojsko tyrana poszło w rozsypkę, a sam okrutny król został schwytany i osądzony przez pana von Reichenau...
Niestety w tym miejscu kronika się urywa, lecz nie mamy wątpliwości, że wyrok był sprawiedliwy i dzięki temu również Prześwietny Margraf uzyskał głęboką wdzięczność Pięknego Ludu na wszystkich wyspach, a jego imię nigdy nie poszło w zapomnienie.
|