|
Szanowni Współobywatele!
Ministerstwo Kultury w jego obecnym składzie pracuje już
niemal połowę kadencji. Czas więc na pewne podsumowanie.
Ministerstwo aktualnie kieruje swoja uwagę na rozwój kultury
duchowej w Scholandii. Powstanie wielu muzeów, galerii i innych
instytucji kulturalnych nie zastąpi bynajmniej osobistego rozwoju
kulturalnego obywateli Scholandii. Literatura piękna, poezja,
dramaturgia, publicystyka i inne przejawy ekspresji artystycznej nie
mają aktualnie takiego tempu rozwoju jak inne dziedziny życia
kulturalnego w Scholandii. Dlatego też Ministerstwo ogłosiło kilka
konkursów, które mają na celu zaktywizować indywidualnych
twórców, aby mogli oni też włączyć się w budowanie kultury
Scholandii. W tym celu stworzono system przyznawania stypendiów
Ministerstwa Kultury dla najbardziej utalentowanych mieszkańców
Królestwa. Kolejnym zadaniem Ministerstwa jest wspieranie rozwoju
kultury prowincji Scholandii. Każda prowincji ma własna historię i
własny rys kulturowy, które potrzebują wsparcia i dalszego
rozwoju. Dlatego tez Ministerstwo postanowiło stworzyć system
dotacji, które mają wspierać rozwój kultury lokalnej.
Święto Narodowe Scholandii odznaczało się istną
eksplozją inicjatyw kulturalnych. Powstał między innymi Muzeum
Stron WWW Scholandii i Instytut Kultury Elfickiej. Powstały
również nowe strony miast i prowincji: Adalberty, Lampeduzy,
Tomaspola, Elfidy, Bergii i Dolii. Na uwagę zasługuje również
nowa szata graficzna "Elfida News", a także "Kodeks Honorowy
Szlachty Scholandzkiej"
Mamy nadzieję, że w przyszłości kultura w Scholandii
będzie rozwijała się równie dynamicznie. Korzystając z okazji
Ministerstwo gorąco zachęca wszystkich mieszkańców Scholandii do
włączania się w inicjatywy kulturalne Ministerstwa, będzie to
bowiem dobre zarówno dla własnego pożytku wszystkich
zainteresowanych, jak i działaniem na rzecz rozwoju kultury naszego
kraju.
dr Wiktor Koliński
Minister Kultury
-------------------------------------------------------------------------
Muzeum Starych Stron WWW Scholandii
Muzeum było przygotowywane już od dawna i rezultat był
imponujący. Zwiedzający mogą prześledzić heroiczna i trudna
historię Scholandii, oglądając jej stare strony WWW, opatrzone
stosownymi komentarzami. Organizatorzy nie ograniczyli się jednak
tylko i wyłącznie do stron całej Scholandii. Muzeum jest bowiem
podzielone na działy: "Komnata Portretów", "Komnata Miast",
"Komnata Prowincji", "Komnata Scholandii" i "Komnata Kultury i
Nauk". Pierwszy dział przedstawia portrety i biogramy zmarłych
już osób, którzy szczególnie zasłużyli się dla Scholandii,
kształtując jej obecny wizerunek. Komnaty miast, prowincji i
Scholandii zawierają stare strony jednostek administracyjnych
Królestwa, które zostały obecnie gruntownie przebudowane. Komnata
Kultury i Nauki przedstawia dzieje kulturalnych i naukowych instytucji
Scholandii - Uniwersytetu i periodyków.
Należy stwierdzić bez cienia wątpliwości, ze jest to
jeden z najlepszych Muzeów w Scholandii pod względem obfitości
eksponatów i dobrych komentarzy.
Zapraszamy więc do odwiedzin w Muzeum na stronie:
http://www.muzeum.friko.pl/
Wiktor Koliński
-------------------------------------------------------------------------
Instytut Kultury Elfickiej
Jednocześnie z Muzeum Starych Stron WWW Scholandii
został otwarty również Instytut Kultury Elfickiej. Jest to
zamiejscowy wydział KUS z siedziba w Elfidias. Zwraca uwagę
odmienność wizerunku strony Instytutu od innych wydziałów KUS.
Jest to pierwszy w dziejach wydział KUS, która ma swoją siedzibę
poza Scholopolis. Pomysł utworzenia Instytutu należał do obecnego
Prefekta Elfidy Pawła Pawełczaka. On również wykonał stronę
Instytutu. Od strony merytorycznej przygotował Instytut do
funkcjonowania prof. dr Jerzy Gołowanow, który został również
Kierownikiem Instytutu. Do należy autorstwo artykułu wstępnego i
większości wykładów. Również jego pomysłem było
umieszczenie na stronie Instytutu postaci Galadrieli, która jest
postacią znaną z książki "Władca Pierścieni" autorstwa
J.R.R. Tolkiena. W Elfidzie Galadriela jest uznawana za patronkę
wiedzy i mądrości, dlatego też jej postać widnieje na
głównej stronie Instytutu. Wykłady dotyczą zagadnień,
związanych z kulturą elficką, ze społeczeństwem Elfów, z ich
historia i z geografia Elfidy.
Zainteresowanych studiami na Instytucie Kultury Elfickiej, a
także wszystkich zaciekawionych tajemniczym światem Elfów
zapraszamy na stronę:
http://www.redstudio.iserwer.net/tymek/scholandia/instytut/
-------------------------------------------------------------------------
Kodeks Honorowy Szlachty Scholandzkiej
Nominacja Jerzego Gołowanowa hrabiego von Lahnstein na
stanowisko Ministra-Szefa Kancelarii Koronnej spowodowała pewną
aktywizację tej instytucji. Przejawiło się to między innymi w
opracowaniu przez nowego Ministra Kodeksu Honorowego Szlachty
Scholandzkiej. Szlachta Królestwa stanowi instytucję, znaczenie
której dla kultury duchowej jest bardzo ważne, lecz dopiero teraz
zdajemy sobie z tego w pełni sprawę. Kodeks Honorowy zawiera cechy,
które wyróżniają prawdziwego szlachcica. Autor przypomniał
szlachcie Scholandii, że osoba, która należy do tego stanu stanowi
elitę kraju i powinna zachowywać się w sposób honorowy. Cechy
szlachcica, wymienione w Kodeksie stanowią rezultat analizy dorobku
teoretyków i ideologów społeczeństwa stanowego dawnej Europy
Zachodniej. Zawsze może powstać pytanie: po co w państwie
demokratycznym istnieje szlachta? Jaki jest sens nobilitacji? Otóż,
bycie szlachcicem w myśl Kodeksu jest nie tyle przywilejem, ile
obowiązkiem i pociąga za sobą konieczność przestrzegania
zasad, które w przypadku osoby spoza stanu szlacheckiego są jedynie
radami. Miłość bliźniego, wzajemna pomoc, lojalność, brak
chciwości, skromność i wiele innych cech powinien posiadać
prawdziwy szlachcic Królestwa Scholandii.
Polecamy więc wszystkim lekturę tego Kodeksu na stronie:
http://www.scholandia.xo.pl/panstwo/korona/kancelaria/kodeks_honorowy.htm
Wiktor Koliński
-------------------------------------------------------------------------
Nowe strony Prowincji i miast Scholandii
Grudzień 2003 był miesiącem tworzenia nowych stron
prowincji i miast. Mówiliśmy już w poprzednim "Scholandrze" o
nowych stronach Elfidias, ale bardzo szybko pojawiła się również
strona Elfidy, która jest zgodna ze strona swojej stolicy pod
względem stylu i układu treści. Pojawiły się również inne
strony jednostek administracyjnych Scholandii: Adalberty, Lampeduzy,
Tomaspola, Bergii i Dolii. Każda z nich wyróżnia się swoim
charakterem i trudno opisać wszystkie walory i estetyczne wrażenie,
albowiem potrzeba na to specjalnego opracowania. Tutaj możemy jedynie
zwrócić uwagę na ogólną tendencję. Otóż, strony
Scholandii zmieniają się w kierunku większej funkcjonalności i
przejrzystości. Autorzy starają się, aby rys kulturowy prowincji
znajdował swoje odbicie również w miastach. Estetyczne wrażenie
jest również bardzo dobre, widać, że w stworzenie tych stron
zainwestowano dużo pracy i fantazji. Nie jest to bynajmniej jedyny
kierunek działalności kulturalnej prefektów i burmistrzów.
Rozwija się również prasa lokalna. Przykładowo "Elfida News"
stała się już poważnym czasopismem, zawierającym liczne
działy i dysponująca prężnym zespołem redakcyjnym. Jest to
zatem początek rozkwitu wspólnot lokalnych w Scholandii. Kultura w
prowincjach i miastach Scholandii zaczyna żyć własnym życiem.
Nie są to już jedynie sztuczne podziały, które służą
łatwiejszemu administrowaniu. Każda z prowincji stanowi
odrębność kulturową, która wzbogaca skarbiec kultury całego
Królestwa.
Wiktor Koliński
-------------------------------------------------------------------------
Pełna wersja sztuki "Odkrycie Scholandii"
W okresie Święta Narodowego Scholandii została
wystawiona sztuka teatralna autorstwa Wiktora Kolińskiego pt.
"Odkrycie Scholandii". Ponieważ reżyser zmienił tekst i
wprowadził liczne dodatki do tekstu sztuki, publikujemy tutaj
pełną oryginalną wersję "Odkrycia Scholandii".
Odkrycie Scholandii Sztuka Teatralna
Piątek 13 grudnia 19.30
Autor: Wiktor Koliński (Ariel Szual)
Postacie:
Król Armin Frederick - Król-wygnaniec
Filip von Schwaben - Brat Króla, mąż uczony.
Książę von Nuernberg - przyboczny Króla, wielki wojownik
Książę Darei - skarbnik Króla, mąż wielce mądry
Markgraf von Reichenau - stary przyjaciel Króla, mąż rozważny
Akt I W otchłani
Sceneria:
Wzburzony Ocean Wschodni, statek czerpie wodę, chmury zaściełają
niebo. Na dziobie stoją ludzie i wypatrują ziemi.
Król Armin Frederick: Przed nami woda, szlachetni panowie. Nie wiemy,
co czeka nas za chwilę. Być może śmierć w tej otchłani, a
może wielka sława!
Książę von Nuernberg: Tak, Najjaśniejszy Panie, pamiętam jak
wyruszaliśmy. Nadzieja była nam przewodniczką i ona nas na pewno
nie porzuci. Tylko ten rybak mógł nam opowiedzieć o tajemniczych
wyspach na Zachodzie, gdzie teraz podążamy
Filip von Schwaben: Jesteśmy z tobą, mój szlachetny bracie! I
nasze serca na Zachód podążają wraz z tobą. Nic nas nie
zatrzyma, ani niepogoda, ani kły rekinów, nic zatrzymać nas nie
zdoła.
Książę von Nuernberg: Aby przeszkodzić nam w naszej wędrówce
potrzebna jest wola męża i dłoń jego zbrojna, nie zaś
żywioły, które nic nie wskórają.
Książę Darei: Cóż, wybacz Panie, że ja głos zabieram. Nie
często ja przemawiam, wiesz ty o tym, lecz teraz muszę ci
powiedzieć, że mało już zapasów mamy. Ludzie narzekają.
Gdzie ziemia ta? Gdzie ziemia, o której tak często nam
opowiadano. Tu jeno woda i otchłanie straszne! Niedługo już
rozwali się nam statek. Co mamy czynić?
Markgraf von Reichenau: O, dzielny Książę, spójrz, nikt z nas tu
nie drży! Żywioły ugiąć się muszę pod wolą naszą, my
zwyciężymy! Młodzikiem ja nie jestem, wiesz o tym dobrze, mam
doświadczenie, pływałem już morzami. Więc niepogody,
Książę, się nie lękaj.
Filip von Schwaben: Dobrze rzekłeś, naprawdę, Szlachetny Panie von
Reichenau. Niedługo już minie czas niepogody i znajdziemy naszą
Ziemię Obiecaną.
Król Armin Frederick: Wspominam ja Ziemię mą ojczystą. Jej
łany złote, drzewa owocowe. A teraz muszę ruszać w niepogodę,
abym przybycie świata nowego obwieścił i znalazł nowe swe
dziedzictwo. Miecz nas wypędził z Ojczyzny, mieczem zdobędziemy
nowe. Nie chciałbym jednak od wojny zaczynać nowe życie. Być
może przywitają nas życzliwie.
Książę Darei: Ach, Najjaśniejszy Panie. Tak dobrzy było nam w
twym zamku, dlaczego też musieliśmy uciekać? Tak dużo trudów
czeka nas za oceanem.
Filip von Schwaben: Szlachetny Książę, zważ, tak być nie
może, że wielki ród ma być poniewierany! Nie mógł
dopuścić Król, żeby zawierać sojusz z nikczemnikiem. Cóż,
jeśli ten nikczemnik silniejszy się okazał. On zdradą, nie
zbrojna ręka nas pokonał!
Król Armin Frederick: Szlachetni Panowie! Tutaj nasz los się
wypełni i wy wierni moi druhowie jesteście znów ze mną, jak
w pałacu, tak i na polu walki i tutaj, na statku, co się kołysze
na wielkim oceanie. Razem walczyliśmy i jeśli trzeba będzie,
umrzemy razem!
Wszyscy: Tak, Panie!
Akt II Ziemia!
Sceneria:
Pogoda się ustabilizowała. Świeci słońce, ocean błyszczy jak
roztopione srebro, statek leniwie się kołysze, a ludzie na dziobie
wciąż trwają na swoim miejscu.
Król Armin Frederick: Tam widzę jakby kropki jakieś na niebie.
Spójrz, Książę von Nuernberg, masz lepsze oczy. Być może to
są ptaki i zwiastuny ziemi, a może to omamy oczu mych zmęczonych.
Już lękam się mieć nadzieję, kilka raz nas zwodziły omamy,
piana, grzbiety ryb bądź chmury. Lecz jedynie w otchłaniach morza,
gdy tam wpadnę, przestanę mieć nadzieję. Póki żywy
nadzieja stoję!
Książę von Nuernberg: To ptaki, Panie! Ja... jestem pewny, to
ptaki! Zwiastuny ziemi, kochane stworzenia! Przeklęta moja ręka,
że na polowaniu ich odważyła się nieraz zabijać! Ptaki!
Książę Darei: Ach, spójrzmy lepiej, Panie, Książe jest
porywczy i kilka razy złudną nadzieję nam dawał. Te kropki
mogą być czymkolwiek. Więc poczekajmy.
Filip von Schwaben: We wszystkich pismach starych mędrców jest
zapisane, że ptaki nam zwiastują wielką radość! My to widzimy.
Więc naprzód i znajdziemy, nasz obiecany ląd, co z ust rybaka tak
piękny się wydawał, zobaczymy!
Książę von Nuernberg: Tak, widzę ja już jasno, to są ptaki!
Więc, Najjaśniejszy Panie, to zwycięstwo! Na polu bitwy nas
pokonało wojsko zdradą, lecz teraz nadszedł czas naszej radości.
Niedługo się ukaże brzeg przybranej ojczyzny naszej.
Król Armin Frederick: Otwórzmy nasze serca, szlachetni Panowie i
zacznijmy dziękczynną modlitwę. Ty, mój szlachetny bracie
poprowadzisz te nasze modły. Uklęknijmy!
Filip von Schwaben: Pomoże mi w modlitwie Szlachetny Pan von
Reichenau.
Wszyscy klękają, Markgraf von Reichenau wstaje obok Księcia
Filipa, który stoi z rękami rozłożonymi w modlitwie
Filip von Schwaben: Niech Pan nasz w niebie będzie uwielbiony! On
dał nam nowe życie, które my otrzymaliśmy przez wiarę, a teraz
też dał nam nową ziemię. Więc dziękujemy Tobie, Panie nasz w
niebiosach, że byłeś miłosierny dla wygnańców, łupinę
naszą Ty poprowadziłeś i nową ziemię nam podarowałeś!
Markgraf von Reichenau: Tyś miłosierny, Tyś wielki i modlitwy
wiernych tobie wysłuchujesz. Nie pozostawiasz nas w naszych
utrapieniach, lecz rękę swą pomocną do nas wyciągasz. Bądź
błogosławiony!
Filip von Schwaben: Niech tak się stanie, że nowy ląd
błogosławioną ziemią będzie. Niech wraz z nami będzie ten
ląd błogosławiony. Amen.
Wszyscy: Amen!
Akt III Lądowanie
Sceneria:
Statek przybija do nieznanego lądu. Król wraz z szlachtą stoi na
brzegu i patrzy w stronę lądu.
Król Armin Frederick: Nareszcie ziemia! Jak wspaniale stąpać po
glebie, czuć jej moc. Niedługo już zakwitnie to miejsce. Zadbajmy
o sprawiedliwość i rozwój naszego nowego królestwa. Ta ziemia
pusta jest. Czekała na nas. To była Opatrzność, Szlachetni
Panowie! Nieznane miasta, wioski, lecz ani śladu mieszkańców.
Bóg jest z nami, to nasza Ojczyzna! Popatrzcie, tam na wzgórzu
ruiny. Tam zbudujemy stolicę naszą Scholopolis, a ziemię tą
Scholandią nazwiemy!
Filip von Schwaben: Szlachetny bracie mój, my wraz z tobą się
cieszymy. Radością napełniają nas twoje słowa. To nowy świat
i nie wspominajmy już o starym, pozostały tam jeno ruiny i
nienawiść. To miejsce uczynimy naszym krajem.
Książę Darei: Ten ogrom pracy, panie, mnie przeraża. Ty wiesz,
ja zawsze byłem twym skarbnikiem i dbałem o gospodarkę twego
zamku. Jak teraz będziesz królem nieznanej tej krainy, pozwól mi
stanąć przy tobie, lecz w starej mojej roli. Nikt mnie nie widzi,
lecz potrafię tak sprawić, by tu wszystko zaczęło działać,
tłum będzie się kłębić, zaludniać się będą wioski, a
złoto do skarbca twego, mój Panie, zacznie się sypać.
Król Armin Frederick: Mój stary druhu! Tak się cieszę, że
jesteś ze mną w trudnej, choć i radosnej tej godzinie. Więc
działaj, lecz poproś najpierw mojego brata o błogosławieństwo,
które ci da on w Bożym imieniu. Polecam ci mój bracie, Księcia
Darei, męża mądrego, daj mu błogosławieństwo, bo ma on przed
sobą wielką pracę, czy podoła? Tak, jestem pewien, że
podoła!
Filip von Schwaben: Więc przyjmij Książę, moje
błogosławieństwo. Niech pobłogosławi cię nasz Pan Bóg,
niech strzeże cię w twej pracy wielkiej, niech napełni cię
pokojem, niech pobłogosławi.
Król Armin Frederick: Książę von Nuernberg jest niepocieszony.
Popatrzcie, jak miecz ściska, do walki gotowy. Lecz nie będzie dana
mu walka na ziemi tej pełnej pokoju.
Książę von Nuernberg: Ach, Najjaśniejszy Panie! Nawet gdy
wrogów nie ma, ja jestem twym przybocznym i walczyć będę zawsze
w twej obronie. Przyjmij więc podziękowania, Mój Panie, Królu,
ze doprowadziłeś nas do takiej pięknej Ziemi.
Król Armin Frederick: A więc zacznijmy pracę, Szlachetni Panowie.
Tak wiele trudów nas czeka, że nawet sobie my nie wyobrażamy, lecz
razem wszystko pokonamy i ziemia ta zakwitnie. Niech tak się stanie!
Wszyscy: Tak się stanie.
Wiktor Koliński
-------------------------------------------------------------------------
Jerzy Gołowanow, hr. von Lahnstein
Dzieje rodu margrafów Liceas
Wstęp
Margraf Liceas jest jednym z najaktywniejszych obywateli
Scholandii. Scholandczycy słusznie uznali go za najuczciwszego
scholandczyka. Jest to osoba znana ze swoich niezłomnych zasad i
gorącego temperamentu. Badanie archiwów wykazało również, że
przeszłość rodu margrafów Liceas była równie barwna jak i
teraźniejszość. Pisząc o historii tego znacznego scholijskiego
rodu arystokratycznego, opierałem się częściowo na elfickich
archiwach z Lahnstein, a częściowo z "Księgi Krain" -
swoistej historii mieszkańców Liceas, zawierającej nie tyle suchy
opis dziejów, ile mnóstwo barwnych szczegółów, związanych z
wydarzeniami dalekiej przeszłości, gdy pradawni mieszkańcy
uprawiali jeszcze ziemię w swoich wioskach na żyznym płaskowyżu
w północno-zachodniej części dzisiejszej prowincji Scholia.
Z powodu przewagi źródeł, związanych z
tradycją mieszkańców Liceas, zachowany został humor i
specyficzny styl ich dziejopisarstwa, - prostego i szczerego. Ci
prości i poczciwi ludzie nie odróżniali ważne wydarzenia od
mniej ważnych, dlatego też szczegóły związane z urządzeniem
living-room w domu bohatera opowiadania są dla niech niemal tak samo
ważne, jak fakt wygrania jakiejś ważnej bitwy. Zgoła odmienne
źródła elfickie zostały też stylizowane, aby mogły być
harmonijnie złączone z "Księgą Krain".
O tym, jak Mikeon Wearied został przywódcą mieszkańców Liceas
Veta
Piękna jest rolnicza kraina w okolicy Liceas. Łagodne
wzgórza, zielone doliny i czyste, płytkie rzeczki są niejako
mocą samej natury przeznaczone do ogrodnictwa i sadownictwa, -
dziedzin, w których jej mieszkańcy przodowali od zawsze. Takich
słodkich ziemniaków i pięknych róż nie znajdziesz w całej
Scholandii! Swój kraj zgodnie ze swoim zdrowym rozsądkiem nazywają
po prostu "Krainami", - nic dodać i nic ująć! Mieszkańcy
Liceas zawsze też żyli w przyjaźni z okolicznymi ludami - Elfami
i ludźmi ze Scholii. Środkiem Krain biegnie udeptany trakt ze
Wschodu na Zachód. Dzięki kupcom z traktu rolnicy z okolic Liceas
zawsze byli zorientowani we wszystkich wydarzeniach "Wielkiego
Świata", lecz ich optymizm był niewzruszony, a zresztą wszystkie
nieszczęścia omijały Krainy, więc mieszkańcy wesołych i
sytych wiosek pędzili życie beztroskie i pełne pokoju. Nikt nie
wiedział też, gdy zostało założone miasto Liceas Veta (w
języku miejscowych - Old Freedom). Najprawdopodobniej początkowo
istniała tam gospoda, w której zatrzymywały się karawany
zmęczonych kupców. Nowe czasy nastąpiły dla Liceas wtedy, gdy
gospoda wraz z całą ziemią dookoła została zakupiona przez
bogatego właściciela ziemskiego z okolic, który nosił imię
Tommly Wearied. Od tego czasu Liceas rozkwitło dzięki gospodarnej
dłoni starego landlorda i jego pracowitej małżonki Rose Wearied (z
domu Highroads), spokrewnionej zresztą z poprzednimi właścicielami
gospody (zresztą obcemu wydaje się, że wszyscy mieszkańcy Liceas
są ze sobą nawzajem spokrewnieni ze względu na ich nieszkodliwą
obsesję, związaną ze sporządzania dłuuugich genealogii).
Potomkiem Tomly`ego był właśnie Mikeon Wearied
- bohater naszego opowiadania. Należy stwierdzić, że gdy Mikeon
ledwie wszedł w wiek męski, Krainy nawiedziło nieszczęście:
piraci ze wschodu skorzystali z niezwykle mroźnej zimy, która
spowodowała głód i znaczne zmniejszenie liczby obrońców
wybrzeża. Zaatakowali oni więc centralne tereny królestwa
Scholijskiego. Dlatego też dobrotliwy i łagodny ludek z Liceas
stanął przed koniecznością obrony własnych ziem przed
niebezpiecznym i okrutnym przeciwnikiem. Przedstawiciele okolicznych
wiosek zebrali się w przestronnym domu Master Mikeona, albowiem
już wtedy Liceas było ważnym ośrodkiem handlu i komunikacji w
Scholii. Wskazuje na to fakt, że nawet Elfowie nadali temu miejscu
nazwę Kanithar ze względu na wielką gościnność miejscowych
dla podróżników (elf. Kan-ithar - "przyjaciel orła").
Narady były pełne trwogi. Większość pragnęła wysłać
posłów do zaprzyjaźnionych ziem Lahnstein (zamieszkałych przez
elfów) i Reichenau (zamieszkałych przez ludzi), aby uzyskać pomoc
wojskową. Lecz dzielny Mikeon Wearied przypomniał zgromadzonym, że
Krainy są ich ziemią i jeśli oni nie są w stanie jej obronić,
to nie są godni, aby ją posiadać. Zgodził się na wysłanie
posłów, ale zażądał też wystawienia własnego wojska.
Sławni ze zręczności łucznicy z Liceas pod dowództwem
Mikeona Wearied wraz z drużynami margrafa von Reichenau i hrabiego
von Lahnstein uczestniczyli w historycznej "Bitwie w Krainach".
Możnowładcy z Scholopolis z niedowierzaniem patrzyli na postać
Mikeona, który wykazał się tak niezwykłym męstwem w bitwie,
która uratowała całą Scholię od pożogi i grabieży. Król
Ragdar osobiście podziękował wojsku z Liceas i nadał
Mikeonowi tytuł dziedzicznego margrafa Liceas. Odtąd nikt już
się nie ważył okazywać chłopom z okolic Liceas brak szacunku.
Wysokie odznaczenie, szacunek własnego ludu i arystokracji
scholijskiej nie spowodowały zmianę trybu życia szlachetnego
margrafa. On nadal mieszkał w swoim pięknym domu na wzgórzu,
rozbudowanym wprawdzie i upiększonym przez mistrzów ze Scholopolis,
ale podobnie jak niegdyś zagłębionym w ziemię z typowymi dla
miejscowych obyczajów okrągłymi drzwiami i oknami. Podobnie jak w
przeszłości dom Master Wearieda był znany ze swojej
gościnności i otwartości. Jedynie pamiątki, pozostawione
Mikeonowi przez arystokratycznych przyjaciół przypominały
gościom, że są w domu wielkiego, acz skromnego bohatera Scholii.
Jednak prości mieszkańcy Krain nie przyzwyczaili się do wysokiego
tytułu swojego sławnego rodaka i nazywali go po prostu: "Old
Mikeon" i właśnie to miano było najpiękniejszym tytułem,
jakiego mógł sobie życzyć właściciel ziemski z okolic Liceas
- Mikeon Wearied.
|