S  C  H  O  L  A  N  D  E  R
B    I    U    L    E    T   Y   N         M    I    N    I    S    T     E    S    T    W    A        K    U    L    T    U    R    Y

 

Kwiecień '04, nr6 (18)

 Redaktor: Wiktor Koliński  

Omnis ars naturae
imitatio est
_ _ _

wszelka sztuka jest naśladowaniem natury
(Seneka, Listy moralne do Lucyliusza, 41,8)

-------------------

Artykuły

[+] Wstęp

[+] Międzynarodowy konkurs poetycki

[+] Wiersze

[+] Wiersze z Dreamlandu

-------------------

Legendy Scholandii

[+] Sztuka teatralna:
Król Radgar III
(Zjednoczenie Scholii)
 

-------------------
Linki:
+Archiwum
+Filharmonia
+Min. Kultury
+Kącik poetycki
+Muzeum na zamku
+Galeria Scholandczyków
+Galeria Fanaberii
+Galeria Karykatury
+Muzeum starych stron Scholandii
-------------------
Wszystkich chętnych do współpracy (nie za darmo oczywiście) prosimy o kontakt: ariel.szual@wp.pl 
-------------------
Archiwum 
-------------------

 Siedziba: Ivonis /DE

Szanowni Scholandczycy!

    Ministerstwo Kultury pracuje w nowej kadencji Rządu już od dwóch miesięcy i może się poszczycić kilkoma osiągnięciami. Przede wszystkim wielką radością napawa nas fakt, że tak wiele osób pozytywnie ustosunkowało się do pomysłu zorganizowania Pierwszego Międzynarodowego Konkursu Poetyckiego. Otrzymaliśmy liczne wiersze, udało się również szybko zorganizować Jury. Chcemy jednocześnie gorąco podziękować przedstawicielom władz Dreamlandu w osobie Ministra Kultury i Nauki Królestwa Dreamlandu Edwarda Kriega. Szanowny Pan Minister entuzjastycznie przyjął nasz pomysł i wydajnie przyczynił się do organizacji Konkursu. Mamy nadzieję, że nasza współpraca będzie nadal trwała w atmosferze życzliwości i wzajemnego zrozumienia jak dotychczas. Poza Konkursem Ministerstwo Kultury wydało kilka rozporządzeń, dotyczących regulacji życia kulturalnego w Scholandii. Utworzono system pośrednictwa pomiędzy autorami i wydawcami. Każdy autor teraz może się zgłosić do Ministerstwa Kultury, które zobowiązuje się do publikacji jego dzieła, jeśli uzna, że ma ono wysoką wartość kulturalną. Problemem każdej instytucji jest niska kompetencja jej pracowników. Patrząc więc w przyszłość Ministerstwo Kultury powołało Stałe Kolegium Ekspertów przy Ministerstwie Kultury i uregulowało działalność Kolegium w specjalnym rozporządzeniu. Odtąd monitorowanie i koordynacja rozwoju kultury w Scholandii zostało ujęte w ramy konkretnej instytucji, która posiada określone kompetencje i obowiązki. W skład Kolegium weszły osoby, posiadające odpowiednią wysoką kompetencję w dziedzinie kultury i od nich będą zależały w wielu przypadkach kierunki rozwoju kultury w Scholandii. Jak wszyscy mogą zauważyć, Ministerstwo Kultury nadal wydaje miesięcznik kulturalny „Scholander”, w którym informuje czytelników o nowościach kulturalnych i o pracach Ministerstwa Kultury. Chcielibyśmy zachęcić wszystkich poetów i pisarzy Scholandii do współpracy z naszym miesięcznikiem. Płacimy honoraria i gwarantujemy publikację.

Wiktor Koliński
Minister Kultury

-----------------------------------------------------------------------------------------------

Pierwszy Międzynarodowy Konkurs Poetycki

    Ministerstwo Kultury ogłosiło Pierwszy Międzynarodowy Konkurs Poetycki. Biorą w nim udział obywatele Scholandii i Dreamlandu. Można zadać pytanie: jaka była przyczyna ogłoszenia tego konkursu. Otóż, przeprowadzenie Konkursu Poetyckiego w Scholandii było naszym wielkim sukcesem, zarówno pod względem zaangażowania literatów i poetów, jak i pod względem zaangażowania obywateli naszego kraju. Dzięki Konkursowi Poetyckiemu Scholandia poczuła się odpowiedzialna za swój kulturalny wizerunek i okazała się pod tym względem bez zarzutu. Kultura bowiem, a szczególnie kultura słowa stanowi najtrwalszy element jakiejkolwiek cywilizacji. Dlatego też każdy naród chlubi się swoimi pisarzami i poetami. Chcemy, aby Scholandia stworzyła własną kulturę słowa, która pozwoli naszej wirtualnej ojczyźnie stanowić centrum cywilizacyjne całego v-świata. Jest to jednak długa droga, lecz mamy już własne niezaprzeczalne osiągnięcia. Doświadczenie jednak historyczne pokazuje, że kraj, który stawiał w swojej polityce na izolację, zawsze przegrywał z innymi w wyścigu cywilizacyjnym. Dotyczy to również izolacji kulturalnej. Dlatego też Scholandia poszukuje kontaktów kulturalnych poza jej granicami. Polityczny sojusz z Dreamlandem nie jest zapewne ostatnim krokiem w procesie zbliżania się naszych krajów. Mamy ze sobą wiele wspólnego, posiadamy jednak odmienne tradycje, również w dziedzinie kultury słowa. Warto zatem połączyć nasze wysiłki w dziele budowania kultury, zarówno Scholandii jak i Dreamlandu. Jedną z możliwości takiej wymiany kulturalnej jest właśnie zorganizowanie Pierwszego Międzynarodowego Konkursu Poetyckiego. Mamy więc nadzieję, że ten konkurs będzie równie wielkim sukcesem, jak i przeprowadzony już konkurs krajowy. Niewykluczone poza tym, że ta cenna inicjatywa zostanie rozszerzona również na inne kraje wirtualnego świata, jest to jednak dalsza perspektywa i trudno w tej chwili mówić o jakichkolwiek szczegółach. Rozwój kultury jest wielką wartością każdego kraju i konkursy są najlepszą chyba formą aktywizacji zainteresowania obywateli tą dziedziną życia wirtualnego. Zachęcamy więc wszystkich do uczestnictwa w naszym Konkursie. Każdy zainteresowany może wysyłać swoje wiersze pod adres: ariel.szual@wp.pl 


Wiktor Koliński

-------------------------------------------------------------------------

Wiersze

Do tych co opuszczają

Wszystko się zmienia ...
To co miało kiedyś trwać nagle się skończyło .....
Bez pamięci lepiej żyć niż wiedzieć że kiedyś było lepiej 


Ciągle bez powodu ...
Staram się odwrócić świat i spojrzeć w oczy
I napluć mu w twarz oskarżyć go o moje łzy ... ciągłe łzy ... wieczne łzy przez niego 


Wiem nie mogę się poddać, muszę żyć mimo wszystko
Chociaż zginę to wiem że z poświęceniem przeżyłam choć jeden dzień jedną noc
Bez marzeń bez pragnień bez żadnych i złudnych nadziei
Choć jeden dzień zwyczajnie jakby wszystko było idealne


Problemy gonią błędy ...
Pragnę znów odwrócić czas zamienić chociaż chwilę 
Bez pamięci brnę w ten strumień dna, monotonny ma smak wciąż samego potępienia


Marzą mi się gwiazdy
Wielkie słowa wielkie myśli coś co imponuje i wyróżnia nas
Lecz wiem że nie mogę odejść, wiem, że wciąż muszę tutaj być, wiem
Że pragnienie goni chęć, że to kiedyś zgubi mnie .....


Wiem nie mogę się poddać, muszę żyć mimo wszystko
Chociaż zginę to wiem że z poświęceniem przeżyłam choć jeden dzień jedną noc
Bez marzeń bez pragnień bez żadnych i złudnych nadziei
Choć jeden dzień zwyczajnie jakby wszystko było idealne


Może to absurd, może tylko moja zabawa bez sensowna, bez litosna wieczna gra o wszystko chciałabym poznać jej sens zapytać się dlaczego muszę to ja przeżywać wciąż rozczarowania, ból i gniew ....
Może kiedyś będzie lepiej może wtedy znów zrozumiem to, z czego teraz śmieję się głośno
Co znaczy kochać, co szanować, wierzyć, marzyć, mieć ambicje, królować, naprawdę żyć!!

Amelia Kimiecińska


Szczęście

Szczęście jest jak płomień
Jak nikłe wspomnienie z przeszłości...
Nie możemy o nim zapomnieć
Bo zniknie
Nie możemy o nim za dużo pamiętać
Bo odejdzie
Ono po prostu musi być ....
Musi wiedzieć, że jest potrzebne
Musi czuć, że jest przydatne, użyteczne
Twoje ......

Szczęścia nie kupisz, nie zaprosisz,
Nie zmusisz by było!
Ono samo wybiera – tak lub nie
Ciebie lub mnie lub nas ....

Dlatego szanuj szczęście!! 
Gdy je masz – troszcz się o nie
Gdy go nie ma – pragnij jego
Bo czymże my jesteśmy bez szczęścia?!?

Szczęście to ja, to ty, to oni
Szczęście jest w nas ..... 

Amelia Kimiecińska

Wyzwolona

Próba marzeń ..... nieudana
Próba wyobraźni ..... nieudana
Próba wzruszeń, troski, słów – bez komentarza
Beznadzieja .... zapomnienie .... sen .... udręka

Wciąż czekam i czekam aż zawita słońce 
Aż zapomnę, że wszystko to było kiedyś snem 
Aż będę mogła powiedzieć „jestem szczęśliwa”
Aż krzyknę WYZWOLONA

Na wieki poprzez pryzmat szczęścia
Będę się uśmiechać, bo mam wszystko:
Przyjaciół, rodzinę, dom, miłość
Będę kłębkiem radości

Niby mądra – a taka naiwna .....

Amelia Kimiecińska

Piosenka do Ciebie ...

W nicości giną chwile, już ich nie ma, już za późno ....
Zapominamy o nich zapatrzeni w swoje własne błędy
Chociaż wiem, nie jest łatwo Ci
To dlaczego ten lęk i gniew

Ja nie jestem twoim marzeniem ...
Nigdy nigdy nim nie byłam...
Nigdy nim nie byłam ...
Ja nie jestem twoim marzeniem ...
Nigdy nigdy nim nie byłam...
Nigdy nim nie byłam ...

Kiedy mnie zrozumiesz, gdy pojmiesz pomyłkę swą
Gdy będziesz wiedział, że to wszystko to jeden długi zły sen
Kiedy będziesz umiał pogodzić się z tym to powiedz
Lecz dzisiaj zapomnij na chwilę to, co bolało
Poddaj się fantazji, to nie jest trudne 

Ja nie jestem twoim marzeniem ...
Nigdy nigdy nim nie byłam...
Nigdy nim nie byłam ...
Ja nie jestem twoim marzeniem ...
Nigdy nigdy nim nie byłam...
Nigdy nim nie byłam ...

Choć trudno usłyszeć żal, choć trudno zrozumieć gniew
Choć ciężko zniweczyć ból to jednak spróbuj ....

Amelia Kimiecińska

-------------------------------------------------------------------------
Wiersze z Dreamlandu

I.

ŁZY

Deszcz. Na szybie krople jak łzy
Spływają nie spiesząc się, powoli
Zniekształcają świat i tak już zły
Malując obraz mej doli.
Gdzieś daleko pies zaciekle ujada
To wróży źle! Tak ludzie mi mówili
Ja stojąc teraz na rozdrożach świata
Czekam zawzięcie tej chwili...
Chwili gdy deszczu łzy
Obmyją okna duszy
Zabiorą ze sobą dni
Dni cierpienia dni suszy...
Ludzie najlepiej wiedzą
Że moje czekanie próżne
Bo gdy deszcz padać przestanie
Okna znów...
będą brudne...


II.

PAN S.

Tylko dotyk anioła uzdrawia
Tylko człowieka można kochać
Tylko w ciemności dostrzegam nadzieję
Tylko Mojżesz płynie w moich żyłach
Tylko ja... i cisza.
powiedz. Jak to jest
nigdy nie spotkać anioła
nigdy nie dotknąc człowieka
nigdy nie wpaść w ciemność
nigdy nie ujrzeć zbawcy.
Ty wiesz...
wiec dlaczego nie mówisz?
Usta masz sklejone strachem?
Serce zamarzlo od nienawiści?
Krew stężała od niepewności?


III.

***

Chcę napisać wiersz...
... po prostu coś pięknego...
... napisać wiersz na temat...
... lecz gdzież natchnienia szukać mam ?
Za oknem ?
W lesie ?
Czy w sali sądu ?
... miałem napisać wiersz -
- na temat i z celem
... piszę teraz Coś -
- bez celu bez tematu


IV.

DWA ŚWIATY

To było piękne
Mrużąc oczy mówiłeś
Jak cudownie wchodzić
Po skrzypiących schodach
Zapamiętałam tylko
To jedno jedyne zdanie
Wyrwane z kontekstu
Potem było coś
O ciepłych czereśniach
Gęstej ulewie gdy stoi się w bramie
Mówiłeś...
Nie zauważyłeś
Nie ma moich oczu
Biegną tam daleko
Gdzie ciebie oślepia słońce
Twoje oczy są tam daleko
Gdzie dla mnie jest
Zbyt szaro-buro
Więc zamykam oczy


-------------------------------------------------------------------------
Sztuka Teatralna

Król Radgar III (Zjednoczenie Scholii)
Autor: Wiktor Koliński (Ariel Szual)

Postacie:

Król Radgar III – władca Scholii Centralnej
Lindoll – doradca Króla
Rhendir – dworzanin Króla
Hrabia Thalmar – władca wybrzeża
Margraf Mindor – Pan Scholii Zachodniej
Książę Targoll – władca północy.



Akt I. Bunt

Sceneria: 
Sala tronowa. Wieczór. Król pełen niepokoju wpatruje się w twarz swego dworzanina, który przynosi wieść o buncie.

Król Radgar III: Czy jesteś pewien, mój dobry Rhendirze, że tak smutna wiadomość jest prawdą? Czy może są to jedynie zwykłe zamieszki, którym zwykliśmy wciąż czoła stawiać?

Rhendir: Któż może być pewniejszy, niż ja, mój Panie, ledwie żem głowę całą uniósł przed gniewem Margrafa Mindora, który wprost w twarz mi rzucił swoja rękawicę i wyzwał cię na walkę wielce krwawą.

Król Radgar III: Cóż, jest to wielki pan i wojska ma on dużo, lecz Scholopolis bramy nie otwarło jeszcze nigdy nikomu, kto nie pochodziłby z królewskiego rodu. Niech będzie wojna! Wiele już lat wasale nie czczą Koronę Scholijską, każdy żyje po swojemu, na nas nie zważając.

Rhendir: Zechciej wybaczyć Panie, lecz mam nową smutna wiadomość...

Król Radgar III: Mów!

Rhendir: Hrabia Thalmar i Książe Targoll są w zmowie z buntownikiem. Widziałem wojowników w ich barwach na zamku Margrafa w Liceas. Gotowi, aby na Scholopolis wyruszyć, zbierają wciąż wojsko...

Król Radgar III: To straszna nowina! Potędze ich nie oprę się, lecz będę walczył, niech ulice Stolicy Wielkiej krwią spłyną, lecz nigdy się nie zdarzyło, żeby Radgar wasalom się poddał! Więc odejdź teraz, mój dworzaninie i zwołaj wojsko, niech obstawią mury, niech Scholopolis się stanie twierdzą!

Rhendir wychodzi

Lindoll: Czy mogę słowo rzec, Radgarze?

Król Radgar III: Na pewno tak, mój przyjacielu i doradco, lecz widzisz sam, że już stracone wszystko, ich wojsko jest tak wielkie, że nawet wysokie mury sławnego Scholopolis nie ostoją się przez szturmem. 

Lindoll: Od wielu lat ja mieszkam w twoim kraju i w rządach ci pomagam. Sam wiesz zapewne, że jeszcze dziadka twego byłem ja doradcą i śmiało mógłbyś ty na radach moich polegać teraz.

Król Radgar III: Czym dłuższy wstęp, tym gorsze zakończenie. Cóż, rzeknij, jam zapalczywy, lecz teraz już wszystko mi jedno, wszystko co doradzisz, ja przyjmę z radością wielką, albowiem bezradny stoję przed przepaścią zatracenia.

Lindoll: Od razu bym powiedział, lecz widzę, że roztrzęsiony jesteś i gniew z rozpaczą oczy ci zasłania. Więc słuchaj mojej rady: uspokój się, bo zawsze chłodna głowa wraz z gorącym sercem wspólnie decydować musi, nigdy osobno!

Król Radgar III: Cóż, zgoda, pamiętam, gdy mały byłem, wciąż mi powtarzałeś: „słuchaj serca, chłopcze, lecz rozum też niech będzie twoim przewodnikiem, w ich połączeniu harmonii istota”. Już stary jestem, lecz wszystko to pamiętam. To wszystko wiem, lecz cóż możemy zrobić, gdy wróg u bram czatuje z groźną swoją bronią. Cóż ja mam czynić?

Lindoll: Minęły już dziesięciolecia, odkąd w Scholopolis Radgarowie rządzą. Lecz ani razu nie było chwili, gdyby im wojna znikąd nie zagrażała. Wiesz dobrze, mój szlachetny uczniu, że wasale niewiele mniej znaczą w Scholii, niż Królowie, co w sławnym rządzą i bogatym Scholopolis. Kim był jeszcze niedawno Książe Targoll, co na północy rządzi? Jedynie dworzaninem twojego ojca szlachetnego, lecz oto, on odsunął granice Scholii na północ, dzięki zwycięstwu nad wojskiem dumnych Deltyjczyków. On wodzem był królewskiego wojska, najwybitniejszym zresztą ze wszystkich oficerów. I za to godność otrzymał on książęcą, lecz teraz władzy pełnej pragnie dumny książę, niż jako wasalowi mu należy.

Król Radgar III: Cóż mamy czynić? Jego wojsko bitne, zahartowane w walkach z ludźmi Delty, nie damy rady mu się oprzeć! On jest największym przeciwnikiem naszym!

Lindoll: Inaczej spójrzmy na to, mój Radgarze. Bo przecież wdzięczny jest on wielce twemu ojcu i wcale nie jest tobie osobiście wrogiem, on chce jedynie władzy, więc mu dajmy.

Król Radgar III: Czy mam pozwolić na to, żeby nam północ nie była już posłuszna? Gdzie będzie mój królewski autorytet? A zresztą chyba nie mamy już wyjścia, bo wszystko, co mój ojciec i dziadek tyle lat już budowali przeze mnie w gruzy jest jak widać rozwalone.

Lindoll: Rozumiem cię, lecz musisz wiedzieć i na pewno, że Targoll obawia się gwałtownego Mindora, bo ten chciałby królem Scholii być koronowany i tak jak Radgarowie po staremu rządzić. Nie zważaj proszę na jego słowa pyszne, że wszystko zmieni, wszystko będzie nowe. On nie wie, co to jest zarządzać tak wielkim państwem jak Scholia bogata i wszystko po staremu pozostawi. Wyślijmy więc do Targolla posłańców, zaproponujmy mu wieczne przymierze, sojusz wojskowy, co będzie chronił was przed zakusami Mindora. Zapewniam cię, ze zgoda będzie szybka. Podobnie uczynimy też z Thalmarem.

Król Radgar III: Któż tam wyruszy, kto skieruje się na zachód, prosto w paszczękę wilka. Kto ma męstwo, by stawić czoła Mindora wściekłości, jeśli nawet dzielny Rhendir stamtąd uciekł jak zając pędzony przez sforę psów myśliwskich?

Lindoll: Ja pojadę. Nie boję się ich oręża. Odwaga i prawość będą moimi opiekunami.
Król Radgar III: Wyruszaj z Bogiem.

Akt II. Wysłannik

Sceneria: 
Pałac w Liceas. Szary poranek, mgła na dziedzińcu. Dwie postaci okryte płaszczami. To Lindoll i Targoll.

Lindoll: Mój Panie, wieści mam od Króla, co w Scholopolis rządzi. Wiem, ze sława oręża jego nie dociera do twoich krain, jednak cię zapewniam, że on nie jest bezbronny, wręcz przeciwnie, a Scholopolis silną jest warownią. Lecz to nie jest ważne. Wiem, że jest zamiarem twoim, mój Panie, na Scholopolis nacierać i zdobyć władzę w swoich krainach pełną. Lecz nie jest to zbyt proste, choć ci być może tak właśnie się wydaje.

Książę Targoll: Walczymy o krzywdy swoje. Król Radgar nie jest mi wrogiem, lecz gdy zamierzył mi narzucić namiestnika, odpowiedziałem wprost, że nie pozwolę, by moja władza ograniczana była. Nie zna on północy, tam watahy Deltyjczyków atakują, a moi ludzie za namiestnikiem nie pójdą. On chciał podzielić moje włości, to jest wbrew prawu, na to nie pozwolę. A zatem idę i podbije Scholopolis, a potem wrócę na piękna moją północ. Nic mi po bagnach i po łąkach południowców!

Lindoll: Szanowny Książe, rozumiem gniew twój, święte oburzenie, lecz wiedz, że Król już cofnął swoje rozkazy. Należy podzielić włości twoje Książe, by tam zarządzać bardziej sprawnie, kontyngenty wojsk wystawiać i Deltyjczyków bijać, sprawniej niż ty to robisz, oni nacierają, a twoje straty coraz większe. Ile jeszcze czasu zostało, aż całkiem zniszczą twoje ziemie, rozległe bardzo? Jednak Król nie chciałby, abyś nie wiedział o tym, co chcemy robić. Twojej rady potrzebujemy, Król mianuje cię Najwyższym Wodzem wszystkich wojsk królestwa, gdy tylko zechcesz bunt porzucić i swoje wojska do Scholopolis przyprowadzić.

Książę Targoll: Cóż, Panie, masz racje zapewne, że bronić się ja nie potrafię zbyt dobrze. Nacierać, walczyć i podbijać – to jest mój żywioł, lecz wrogów jest tak wielu i wojnę wciąż prowadzą podjazdową. Cóż, zgoda, jeśli Król już zdecydował, że bez mej zgody nic na północy nie zrobi, wyruszam dzisiaj, zabieram moje wojska, do Scholopolis idę, będę Króla bronił.

Odchodzi Targoll. Lindoll wciąż czeka. Za chwilę nowa mglista postać pojawia się na dziedzińcu. To Hrabia Thalmar.

Lindoll: Ach, witaj Hrabio, czekałem już na ciebie. Twe wojsko dzielne zamierza walczyć teraz przeciwko wojsku królewskiemu. Bogaty strój, rynsztunek świetny, tyś gospodarzem dobrym, nadmorski władco!

Hrabia Thalmar: Nie jestem tutaj, Panie, byś mi pochlebstwa mówił. Cóż ma do powiedzenia tchórz ten, Król Radgar, czyja korona już ledwie trzyma się na skroniach? Podatki nowe? A może mam mu oddać cały mój skarbiec? Kres temu nadszedł, nie będę płacił po to jedynie, aby utrzymywać dwór króla w wielkim Scholopolis. Więc mów, a ja posłucham.

Lindoll: Cóż, Król przekazał przeze mnie propozycje wspaniała, abyś zarządzał skarbcem i miał pieczę nad podatkami, cłami i pieniędzmi. Wybrzeże jest bogate, handlowe miasta i Inselia żyzna. Masz doświadczenie, Panie Hrabio, więc Król prosi, abyś zawitał na Dwór i został pierwszym doradcą Króla. Jaka twa odpowiedź?

Hrabia Thalmar: Nie zgadzam się! Za późno, gdy prosiłem, aby podatki nieco lżejsze były, Król się opierał, teraz jednak, gdy wojska grożą mu – stał się ustępliwy. Nic z tego, orężem, wspólna walką możnowładców my wolność sobie wywalczymy teraz!

Lindoll: Cóż, muszę zmartwić cię, mój Panie Hrabio. Książe Targoll, potężny sprzymierzeniec wasz w tym buncie już został mianowany przez Króla dowódcą jego wojsk i teraz idzie do Scholopolis, aby stać na straży Korony Scholii.

Hrabia Thalmar: Czy to... jest pewne?

Lindoll: Rozmawiałem z nim przed chwilą. 

Hrabia Thalmar: A jeśli jednak pozostanę przy Margrafie? Wiesz, Panie, Mindor ciężką ma rękę, a jego wojsko bitne, i dzicy górali mu pomogą chętnie, bo im obiecał plądrowanie Scholopolis. Zresztą on też zastrzegł dla siebie tytuł królewski, a ja po wojnie wrócę na wybrzeże i będę władał tam spokojnie, nic nie płacąc.

Lindoll: Obawiam się, że jesteś w błędzie, szlachetny Hrabio. Z czego właściwie Mindor utrzyma dwór swój, wojsko i swych urzędników? Z kamieni Liceas, z bagien Południa może? Zapewne szybko wyciągnie rękę po pieniądz twój, co z handlu posiadasz i trzykroć tyle, ile żądał Radgar.

Hrabia Thalmar: Masz rację, Panie, wieść o rozrzutności Mindora nawet do wybrzeża już dotarła. A skarbiec Króla, jego być doradcą... Cóż, zgoda! Dzisiaj już wyruszam!

Thalmar znika we mgle. Lindoll czeka jeszcze chwilę i również odchodzi.


Akt III. Zwycięstwo

Sceneria: 

Sala tronowa w Scholopolis. Przed tronem stoją: Lindoll, Targoll i Thalmar.

Król Radgar III: Jak cieszę się, Panowie, że zaproszenie moje zechcieliście przyjąć. Czekałem na was, doradcy moi. Teraz razem zdławimy bunt Mindora zdrajcy łatwo. Dowódco, powiedz, jak obrona nasza: czy wojsko czuwa?

Książę Targoll: Lepiej być nie może. I nawet mysz nie wejdzie do stolicy bez pozwolenia. Dziękuję, Panie, za zaufanie! Walczymy teraz razem. 

Król Radgar III: Dziękuję, Książe, jesteś doświadczony wojownik, a twoje wojsko jest niezwyciężone. A jak wygląda sprawa naszych murów, czy naprawione, a czy skarbiec nasz jest pełny?

Hrabia Thalmar: Tak, Najjaśniejszy Panie, wszystko jest w porządku. Pustkami świecił wprawdzie twój skarbiec, lecz nieco uzupełniłem go z moich pieniędzy. Walczymy teraz za wspólna sprawę, więc miasto jest gotowe do obrony, żywność przygotowana, żołd wypłacony. Gotowi już jesteśmy, jak sądzę, aby Mindora tutaj spotkać tak, jak on zasługuje.

Wchodzi Rhendir

Rhendir: Mój Panie, Królu, parlamentariusze przed bramą miasta, z nimi – Margraf Mindor! Czy mam ich wpuścić, czy też kazać po prostu strzelać jak do buntowników, którym nie należy się litość?

Król Radgar III: Mój rozkaz brzmi...

Lindoll (cicho – do Radgara): Zaczekaj, Radgarze, czuję, że gniew oczy przesłonił twoje i pragniesz zemsty. Nie jest to rozsądne. Zobaczmy, czego chce nasz możny Margraf, potem osądzimy też jego sprawę.

Król Radgar III (cicho – do Lindolla): Tyś jest zwycięstwa naszego twórcą, więc rozkazuj, ja się podporządkuję. Jeśli nadzieję masz na dogadanie się z Mindorem – rozmawiaj, lecz wierz mi, to tylko strata czasu. On nienawidzi wszystkich, kto mu na drodze stoi.

Lindoll: Król rozkazuje Margrafa wpuścić.

Książę Targoll: Cóż, Margraf w końcu już zrozumiał, ze walka jest nierówna, więc chce na pewno się poddać, a potem znów buntować się, jak zawsze. To już nie moja sprawa, ja zajmę się wojskami.

Targoll odchodzi

Hrabia Thalmar: Najjaśniejszy Panie, pozwól, abym już odszedł, mam spraw zbyt dużo, aby czas mój marnotrawić na rozmowy ze zdrajca i buntownikiem, którego przeznaczeniem jest tylko śmierć haniebna, jak sądzę.

Thalmar odchodzi

Król Radgar III: Ja nie rozumiem, nie, naprawdę, to zbyt trudne, nie na mój rozum. Przecież mamy w garści Mindora z jego wojskiem całym. Czy byłoby nie lepiej, zgnieść go już w bitwie i zaznać spokoju?

Lindoll: Radgarze, uczniu mój szlachetny. Musisz zrozumieć, że jeśli będzie wojna, Zachodnia Scholia nam będzie wroga zawsze, powstania, bunty, wieczny ferment, wrzenie? Czy tego chcemy? Wątpię, raczej chcemy, by Scholia całością jedną stała, a możnowładcy stracili swoje wpływy. I zobacz, teraz Targoll z Thalmarem przywiązani są do ciebie, i nic im po prowincjach odległych. 

Król Radgar III: Masz rację jak zawsze, ale...

Wchodzą Mindor i Rhendir

Margraf Mindor: O, Panie, przebacz mi winy moi, wierz mi, ja bym nigdy... Gdyby nie oni... Teraz koniec, koniec...

Lindoll: Nikt cię nie obwinia, szlachetny Margrafie. Zechciej przekazać dowództwo nad swoim wojskiem Księciu Targollowi, a sam pozostań z nami w Scholopolis jak drogi gość, jak nasz dworzanin bliski i bądź codziennie tu w pałacu z nami, abyśmy mogli towarzystwem twym nacieszyć.

Margraf Mindor: Zachodnia Scholia...

Lindoll: To na pewno zbyt wielki ciężar dla twoich barków, szlachetny Margrafie. Niech nią zarządza człowiek Królowi znany, wielce zaufany, szanowny Rhendir, którego już poznałeś.

Margraf Mindor: Dziękuję, Panie!

Król Radgar III: Już wszystko otrzymałeś, Margrafie, czego pewnie oczekiwałeś, nie będzie kary, chociaż zasługujesz ty na nią. Jak Lindoll powiedział, tak będzie, więc pozostań tutaj i strzeż się też opuszczać Scholopolis! A teraz możesz odejść!

Odchodzi Mindor

Lindoll: Tak właśnie skończyła historia buntu, Scholia piękna była już zjednoczona i bezkrwawo stłumiony bunt w historii się zapisał. A Radgar Król panował jeszcze długo, nie obawiając się żadnego przeciwnika.