|
Szanowni Scholandczycy!
W aktualnym numerze biuletynu
Ministerstwa Kultury „Scholander” przedstawiamy wiersze, nadesłane do
redakcji naszego kwartalnika w ramach Drugiego Scholandzkiego Konkursu
Poetyckiego. Byliśmy zaskoczeni wielką liczbą wierszy (dziesięć!), ich
różnorodnością i ogólnie wielkim zainteresowaniem mieszkańców
Scholandii Konkursem. Oczywiście, nadesłane wiersze maja bardzo różny
poziom, wydaje się nam jednak, że obywatele maja prawo wiedzieć, jak
wygląda „żywa”, a nie „poprawiona” poezja w naszym kraju. Wygląda więc
na to, że poezja w naszym Królestwie stanowi ważny element kultury,
którego dorobek jest coraz bardziej imponujący. W ostatnim roku poezja
przeżywa renesans w Scholandii. Przeprowadzono już trzy konkursy
poetyckie (dwa scholandzkie i jeden międzynarodowy), niedawno powstała
też w Scholandii galeria z utworami poetyckimi Piotra Mura
(http://www.poezja-pm.prv.pl/). Mamy więc nadzieję, że literatura
piękna, a szczególnie poezja będzie wciąż się rozwijała i dzięki niej
coraz więcej Scholandczyków będzie mogło nie tylko przeczytać liczne
wiersze, lecz także spróbować swoich sił w tej dziedzinie kultury. Mamy
również nadzieję, że wysokie nagrody, które oczekują na zwycięzców
obecnego konkursu będą zachęta dla twórców do dalszej pracy na rzecz
rozwoju kultury naszego państwa:
I miejsce: 170 arm;
II miejsce: 150 arm;
III miejsce: 120 arm.
Zachęcamy więc wszystkich Scholandczyków do głosowania na jeden z
wierszy, który się Państwu spodoba w Biurze Statystycznym „Lamstat” (http://mizdebska.w.interia.pl/lamstat/index.htm).
Wiktor Koliński
Minister Kultury
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Wiersz 1
Nieoczekiwane
(Sonet)
W powodzi spraw i niepokojów
Gdy czas i życie płyną wartko
Podobni do pszczelego roju
Pochłania nas do szczętu walka
Lecz bywa też, że w chwili trudnej
Gdy serce ma już bólu dosyć
Odrywa wraz od walki złudnej
Aby znienacka nas zaskoczyć
Nadchodzi Nieoczekiwane
Ruszamy w drogę, której miana:
„Niespodziewane” i „Nieznane”
Nam mówią, że nadchodzi zmiana
Czy strach pozwoli w drogę ruszyć?
I ciepłe gniazdko swoje zburzyć?
Wiersz 2
Scholandio! Skarby me największe!
Już to? Niech mi skruszy mnie Twój świat,
Abym na wieki mógł się tylko śmiać!
Dwie ciała twego odcięte gałązki,
Scholandio moja, czyż nie jesteś w nas!
Królowie spocząć nie chcieli, i drogę nam przemierzali!
By choć pół twojej otrzymać miłości?
I czemu na mnie patrzysz w tej kwestii? Niestety!
Twoje Godło mnie olśniewa i życiodajne energie miewa.
Jak wrzące źródło wiatrem kołysane,
To Ty Scholandio, niczym pogromczyni złego.
Wzdymam się w twoich ustach i opada mi kropla rosy.
Ta kropla to ty cała moja!.
I z Twym oddechem niepokonana.
Czy ktoś zhańbił twe znaczenie!
Liczy się to, co jest w we mnie.
Czy dajesz nam bezpieczeństwo skromne
Owszem, tyś matka w internetowym borze?
Niech Bór lasu niesie nam pomocą.
Boś ty szczera w mojej głowie.
Niech nad Chmurami przestrzeń twą otworzę
i niech światła się przenoszą.
W wirtualnym Państwie nas obronisz,
nic w tej kwestii nie zasłaniasz.
Liczą się chęci Ludzi, i wszystko
potoczy się ku twej słudze.
Sługą to ja jestem i będę garść
odsypywał i liczył twe czasy.
Niech twe liczne łąki doprowadzą do przyszłości
Chwalmy Ludzi pracujących w jasności.
Nie cofaj kroku! będziemy płakać z tobą,
Gdybyśmy mogli ulżyć ci żałobą!
Wiersz 3
OBROŃCA ELSYNORU
Jakże mam odnaleźć drogę,
Gdy takich dróg jest tysiąc,
Jakże mam nie czuć trwogi,
Przed tym, czego nie mogę usłyszeć?
Jakże mam bronić swego Elsynoru,
Gdy wszyscy są przeciwko mnie,
Może by pomyśleć pospołu,
Z sumieniem, jak zaplanować życie swe.
Czy wy tak skrycie, naprawdę wierzycie,
Że wygryziecie mnie stąd,
Nie, ja się nie dam, honoru nie sprzedam,
A wiarę zostawię dla klątw.
Możecie mnie męczyć, możecie mnie dręczyć,
A ja i tak pozostanę tu,
Bo choćbyście stali nade mną jak księżyc,
Dla mnie to będzie niszczenie dróg.
Dróg, z których jakąś wybrać muszę,
Więc dróg wyboru będzie mniej,
Czy może wszystkich złych po prostu uduszę,
Lecz czy na ziemi będzie mi lżej?
Czy da mi to zbawienie, czy większe cierpienie,
Co dla mnie będzie lepsze,
Najlepsze będą czary, by w rolę ofiary,
Przemienić się cały jak najprędzej.
Więc jestem obłąkany i nic z tym nie zrobię,
Pomóc nie mogę już sobie,
Lepiej opowiem, co się tu zdarzyło,
Co mnie rozdrażniło, bo było.
Na to po prostu nie mogę już patrzeć,
Lecz pamięci zatrzeć też nie mogę,
Zobaczycie, że sprawiedliwość tu dotrze,
I wiedzcie, że kary będą srogie!
Wiersz 4
życie jest błahostką,
błahe takie...jakieś....
nie wiem...nie...
...nie podoba mi się
srogiej zimy,
pewnego lata....
...nasza ziemia
urodziwa była...
błahe jest te nasze życie...
próbujemy czegoś nowego...
czegoś ładnego
powinnego, ale delikatnego...
elf nam usiadł na kamieniu...
...kamień wrósł się w kamień...
zapadał się!
niebiosa się rozsypały...
strach!
zgroza!
elf ucieka!
baaa... i na tym polega
nasza życiowa przygoda...
Wiersz 5
Przemijanie
(sonet)
Przemija cicho dzień kolejny
Odchodzi niezauważalnie
I nocy mrok nadejdzie ciemny
Gdy słońce za horyzont spadnie
Tak życie ludzkie też przemija
Był młodym wczoraj, dziś już stary
Jak liść pożółkły gniecie, zwija
Jesienny wiatr, na wpół umarły
Co było wczoraj, będzie jutro
O „dzisiaj” jednak zapominam...
Czy może mi dlatego smutno
Ze „dzisiaj” wcale ja nie żyłem?
A liść przyleciał i odleci
Pod koniec życia, wobec śmierci.
Wiersz 6
Chwytaj Dzień...
Droga się kończy
Trochę tego szkoda
brak będzie wiary
brak i wysiłku
wyrzeczeń ogromnych
zwiedzania świata
i maków polnych
Będą pamiętać
chociaż już minie
Dlaczego dobre
nie wspomną jak żyje
Czego kto pragnie
na końcu czeka
Każdy dochodzi
los taki człowieka
Choć wolałby w znoju
iść strach widzą oczy
Boisz się końca?
Tak wolno kroczy ...
Wiersz 7
Sonet?
Kim jesteśmy, dokąd zmierzamy
odpowiedzi ciągle szukamy
W książkach filmach serialach
wróżbach i koktajl barach.
Cóż w tym takiego
wciągającego
Że filozofom spać nie daje
Przez historii stulecia całe?
Siła ta nieodparta
pcha nas stale
do nieba czy czarta?
Wiersz 8
W wieku piętnastu lat
spotkałem Boga
Szedł koło mnie
wzdłuż ulicy
Na twarzy miał
kurz zapomnianych ludzi
We włosach
wichry wojny
Nogi miał
zmęczone ciągłą bieganiną
A ręce
popękane od pracy.
Tylko oczy
miały blask absolutu…
Mamrotał coś do siebie:
„I tak trwają:
wiara, nadzieja, miłość…”
Chwilę stał jeszcze
I skręcił w lewo
Do sklepu mięsnego.
Wiersz 9
The return
"To live without your caresses is more neglect;
to live without your words is moresolitude;
to live without your loving one to watch, ingenuous and sure
is more dark..."
I return pale fiancèe, that you were accustomed to
my return to hope so of tomorrow,
with the same song that you preferred
and the same tenderness of other days
and the same love of always, to your window.
And I choose to see you, in delicate
complicity with the Nature,
late like this one: in a faint
in a bed of lilas, and impregnated
of certain aristocratic sadness.
I return to you with the connected fingers
in attitude of plea and yearning
- like always -, and my lips nontired
of alabarte, and my obstinate eyes
in seeing yours through the sky!
Calm take me, without rancor,
And calm I murmur: "I pardon to You",
and let sleep with abandonment,
in your noble lap, until tomorrow ...
Przekład autorski
z języka angielskiego:
Powrót
„Bardziej lekceważące jest życie bez twych pieszczot
Większą samotnością –bez twych słów
Większą ciemnością – bez oglądania ukochanej tak pewnej i niewinnej”
Powracam, jasna kochanko, która przyzwyczaiłaś się już
do moich powrotów, do nadziei na jutro.
Powracam do twojego okna z ta samą pieśnią, którą uwielbiałaś.
Z tą sama czułością tamtych dni,
Z tą sama wieczna miłością.
Wybieram zobaczyć Ciebie z subtelnym akompaniamentem Natury.
Spóźniony jak ten w omdleniu
W liliowym łożu, impregnowany pewnym
Arystokratycznym smutkiem.
Powracam do Ciebie ze złączonymi palcami.
Z postawa błagania i tęsknoty:
-jak zawsze- i z oczami uparcie
Wpatrzonymi w twoje(oczy) przez niebo!
Przyjmij mnie spokojnie, bez urazy
Spokojna zamruczę: „Przepraszam Cię”
I pozwól mi zasnąć bez opuszczenia
Na twych szlachetnych kolanach do jutra.
Wiersz 10
Coś ty Scholii uczynił Radgarze…
dawno, dawno temu
za górami, za lasami
za wielkimi morzami
dary składali Radarowi dziewiątemu
książęta, hrabiowie, baronowie
z krajów podbitych
z dawna zdobytych
są więc, zgodnie z relacjami
rośli i silni Darejczycy
mądrzy żeglarze z Delty
piękne elfy ze starej roty
oraz najwierniejsi Scholijczycy
co ich sprowadza na dwór Wielkiej Scholii
dziś urodziny monarchy, Radgarowi świętować
każdy kto był zdrów i pełen energii
cały rok na haracz dla niego musiał pracować
dla króla, co swój kraj biednym uczynił
z lodów północy i ognia wschodu
wykuł złoty miecz wiecznego wschodu
słońca, które swoim bóstwem uczynił
na zgubę swoją, Scholii i królestwa całego
władzę i nas poddanych za błysk złota zdradził
i zamknął się w skarbcu, a kraj przetrzebił
myślał o bogactwie, a nie troskach ludu cierpiącego
umrzesz pomazańcze niegodny tronu
zażądamy twego zgonu
urządzimy piekło ci na ziemi
cos ty Scholii uczynił Radarze.
|