NUMER Z DNIA 23 LUTEGO 2003

SPECTATOR

REGULARNE CZASOPISMO SCHOLANDZKIE

Królestwo Scholandii - wirtualne państwo. Adres: www.scholandia.xo.pl  

HASŁO TYGODNIA: BĘDZIE ZMIANA?

WYDARZENIA | MIĘDZYNARODOWE | GOSPODARKA | PRAWO | NAUKA
KULTURA | NASZ KOMENTARZ | DYSKUSJE U SPECTATORA

SONDA SPECTATORA

WYDARZENIA



SONDA
Ile miast powinno być w Scholandii
Tylko jedno, wszyscy mieszkamy razem (0) 0%  
Kilka (2-3), dla których łatwo znaleźć dobrych burmistrzów (2) 13% 13%
W każdej prowincji po jednym (7) 47% 47%
Jak najwięcej (5) 33% 33%
To nie ma żadnego znaczenia dla kraju (1) 7% 7%

Łącznie oddano 15 głosów

Analiza poprzedniej sondy

Temat, poruszony właściwie przez scholandzkich Sarmatów, jak widać nie jest jakimś bardzo spornym miedzy nami. Chcemy mieszkać w wielu miastach: 47% respondentów uważa, ze powinno ich być przynajmniej dziesięć (w każdej prowincji po jednym), 33% zaś sądzie, że nawet więcej (odpowiedź: jak najwięcej). Razem więc 80% sądzi, ze rozwój i dobrobyt nie wymagają jednego mega-miasta, w którym wszyscy mielibyśmy żyć, lecz że życie w mniejszych, regionalnych ośrodkach może mieć swoje plusy a każda miejscowość swoje niepowtarzalne uroki. Być może także są przekonani, że istnienie wielu rożnych miast przyciągnie także więcej ludzi do Scholandii niż jedno miejsce wspólnego życia. Pozostałe opcje nie miały wielu zwolenników: 13% uważa, że 2-3 miasta byłyby w sam raz, 7% sądzi, że ilość miast jest nieważna, a zupełnie nikt nie bronił tezy, ze jedno miasto byłoby najlepszym rozwiązaniem.

Zatem mamy jasność: Scholandczycy nie lubią centralizmu, chcą być regionalni i prowincjonalni, kultywować własną kulturę i rozbudowywać swoje małe ojczyzny. W tym kierunku idzie także polityka infrastrukturalna, więc problemu politycznego nie ma!


KRÓLEWSKI UNIWERSYTET SCHOLANDZKI
informuje, że prowadzi studia magisterskie na następujących kierunkach:
- filozofia (Nowego świata)
- stosunki międzynarodowe (od 1. lutego 2003)
- teologia (biblijna i ogólna)
- geografia internetowa
-historia Scholandii i ogólna
-studia wojskowe
ADRES DO ZAPISÓW:

"U Piątka"

Na mojej farmie można kupić wspaniałe, dorodne i zdrowe zboże, warzywa i owoce. Gwarantuję, iż moje wyroby są najwyższej jakości, ponieważ wszystko to co rośnie jest objęte szczególną opieką przez moich wysoko wyspecjalizowanych pracowników. Zapraszam do zakupów
Kontakt:
 adi-scholandia@wp.pl

OGŁOSZENIE WYDAWCY! Spectator poszerzył swoją ofertę: Możecie teraz państwo: 1. Skorzystać z naszego SERWISU Informacyjnego, dzień w dzień! ustawcie go na stronę ulubioną! 2.Wziąć udział w naszej elitarnej liście dyskusyjnej, którą otwieramy jutro, ale wpisać się można już dziś TUTAJ! 3. Skomentować nasze wiadomości lub dowolne wydarzenie w kraju lub świecie wirtualnym TUTAJ! (Wasz komentarz może się nawet ukazać w naszej gazecie!) 4. Wydać u nas książkę, sztukę teatralną, zbiór wierszy TUTAJ! lub, jak dotąd, 5.  zamówić reklamę swojej firmy TUTAJ. 6. Niedługo także kupić u nas książki lub inne wydawnictwa TUTAJ! oraz 7. Urządzić z naszą pomocą muzeum, wystawę lub galerię TUTAJ!

DO KOGO Z BUDOWĄ?

Mnożą się na liście, na komunikatorach (Gadu, Tlen i czaty) skargi na brak ofert firm budowlanych. Są przecież takie, ale jak dotąd żadne się nie promują, jakby nie chciały zarabiać. Tymczasem wielu obywateli zarobiło już na tyle dużo, ze chciałoby postawić sobie domy. Choćby z powodu niedługiego już włączenia obowiązku mieszkalnego, co spowoduje konieczność płacenia czynszów, które, jak słychać, mają  wynosić około 10 arminów tygodniowo, a więc być droższe niż jedzenie (ok 6-7). dlatego apelujemy do "budowlańców": Wyjdźcie z ukrycia! stwórzcie porządne strony i podajcie miastom, prowincjom wasze adresy, żeby mogły je powpisywać na swoje strony - to przecież darmowa reklama. A jeśli was stać - a stać was, to niedrogo! - przyjdźcie do nas albo do konkurencji i zamówcie sobie reklamę, która zorientuje klientów, gdzie mają was szukać. Żeby nie było tak, jak z biednym burmistrzem Kios, który szukał na próżno wykonawcy dla budowanej przezeń fabryki armatury. Ujawnijcie się Panowie, jest was czterech! - może któryś z was zechce zarobić? Jeśli nie, poprosimy nasze władze, żeby założyły państwową firmę (brrrr!) albo - zrobią to za Was ... Sarmaci! (dobry straszak, nie?)

BIEŻĄCE AKCJE SPECTATORA:

Nie zapominamy o naszych akcjach, przecież sporo z nich uwieńczonych zostało powodzeniem: dzięki naszej natarczywości znaleziono na przykład Sędziego, otwarto Mu sąd, otworzono niejedno miasta w bezludnych prowincjach , a nawet Damodar czasem coś machnął ogonem (pozdrówko!). Nadal więc szukamy ludzi chętnych na niżej wymienione:

SZTUKA TEATRALNA

Spectator obiecuje 100 arminów honorarium za napisanie i przesłanie do nas scenariusza sztuki teatralnej o tematyce scholandzkiej - może to być komedia albo sztuka poważna, z wielką lub małą obsadą. Dodatkowo podejmiemy się zawrzeć umowę z Autorem i  dzieło takie wydać, jeśli tylko będzie ono miało szanse powodzenia na rynku czytelniczym i jako przedstawienie. 

KARYKATURA

Dobrze nam się współpracuje z Sergiosem Butterbergiem, artystą i politykiem w jednej osobie. Wspólnie zapełniamy stopniowo jego Muzeum Karykatury, a jednocześnie dostarczamy rozrywki naszym Czytelnikom. Niezależnie od tego oferujemy zarobek od 7 do 15 arminów każdemu, kto wykona dobrą karykaturę, ukazującą (wyśmiewającą aktualne wydarzenia w naszym kraju i prześle ją do nas). Jeśli zdecydujemy się ją wstawić do gazety, gwarantujemy honorarium w wyżej wymienionej wysokości. Jeśli nie, ale będzie śmieszna - prześlemy ją do Muzeum Karykatury w Mons Reale, które ma fundusze, aby ją zakupić. zachęcamy zatem osoby z talentem karykaturzysty (i dostępem do skanera), aby ta droga zaczęły zarabiać w wolnym zwodzie artysty!

KLUB POLITYCZNY

Właśnie dziś otwieramy naszą "Kawiarenkę pod Spectatorem", czyli przedruki ciekawszych fragmentów dyskusji, jakie toczą się pomiędzy uczestnikami naszej listy dyskusyjnej. Jeśli ktoś chciałby się w nie włączyć - zachęcamy. Następnym tematem, nad którym chcemy podyskutować w przyszłym tygodniu jest: JAKĄ POLITYKĘ ZAGRANICZNĄ POWINNA PROWADZIĆ SCHOLANDIA W WIRTUALNYM ŚWIECIE? Prosimy o nadsyłanie nam Waszych opinii. Niektóre z nich na pewno wydrukujemy w następnym numerze.

AGENCJA PRASOWA 

Istnieje dopiero dwa tygodnie, ale już mamy sygnały, że czytana jest przez wielu Scholandczyków i cudzoziemców, w tym solidny kontyngent polityków. Niektórzy z nich komentują nasze posty błyskawicznie, co oznacza, że przywiązują sporą wagę do tego, co o nich prasa pisze (to się chwali). Obiecujemy, że będziemy nadal dostarczać Wam wiadomości ze Scholandii i zza granicy.

KONKURS MIAST ROZSTRZYGNIĘTY - ZWYCIĘZCA: INTERNETIA!

Organizowany przez Spectatora konkurs miast scholandzkich zakończył się o północy z 22 na 23 lutego. Komisja w składzie: Minister Infrastruktury, Kanikov, minister Finansów, de Belli oraz redaktor Spectatora, Bartkiewicz, obejrzawszy (niezależnie od siebie i bez dyskusji) strony 8 miast scholandzkich (wszystkie z wyjątkiem stolicy), poddała ja ocenie, uwzględniając 5 kryteriów: jakość graficzną strony, parametry techniczne strony (szybkość otwierania, linkowanie) ilość, poziom i wygląd instytucji kulturalnych miasta, poziom tekstów na stronie, infrastrukturę miasta (instytucje, gospodarkę, oferty). Każdy członek komisji przydzielał w każdej z 5 kategorii 5 punktów za pierwsze miejsce, 3 punkty za drugie i 1 punkt za trzecie. Ostatecznie zwyciężyło miasto Internetia w prowincji Arden (35 punktów) o jeden punkt przed Alexiopolis/DE (34), następne były: Kios, Ivonis, Mons Reale, Kanikograd, Adalberta. Niemniej wszystkie te miasta, jako posiadające całą (lub prawie całą) potrzebną infrastrukturę, polecamy nowym mieszkańcom do zamieszkania. Zwycięzcom gratulujemy, na konto Internetii zostanie do środy przelane 400 arm, zaś na (wskazane) konto twórców strony: 200 arm. Wszystkich, którzy nie byli już od pewnego czasu na stronie innego miasta niż swoje, zachęcamy do podróżowania po kraju, naprawdę wiele się zmieniło w ostatnich 3 tygodniach. Wszystkich zaś burmistrzów, którzy w konkursie nie wygrali, chcemy zmotywować do kontynuowania wysiłków dla ulepszenia i rozszerzenia stron swoich miast - różnice w punktach  były naprawdę bardzo niewielkie. Spróbujemy zachęcić burmistrzów na dwa sposoby: po pierwsze, żeby im pomóc, oferujemy burmistrzom konsultację pokonkursową: jeśli napiszą do redakcji, dowiedzą się, w których dziedzinach i dlaczego ich miasta były gorzej ocenione, będą to więc mogli szybko poprawić. Po drugie, już teraz zapowiadamy następny konkurs miast, który odbędzie się za około miesiąca. Mamy także zamiar zorganizować konkurs prowincji, a może nawet stały ranking miast i prowincji, żeby nowym obywatelom pomóc się zorientować, gdzie będą mieli najlepsze warunki do życia i realizowania swoich talentów.

DEBATA PRZEDWYBORCZA

Na scholandzkim czacie odbyła się w sobotę, 22 lutego przedwyborcza debata kandydatów. Zjawili się na niej przedstawiciele dwóch naszych partii (PPKP - Premier Kędziora, oraz PLI - Nadin de Belli, Andrzej v. Nurenberg  i Sergiej Kanikov), jak również niezależny kandydat, Adrian Bartkiewicz. Nie przybył drugi niezależny: Wojciech Wochal. Publiczność wahała się od 8 do 14 osób. Ponieważ piszący te słowa sam jest kandydatem, a wybory już się rozpoczęły, opis debaty będzie bardzo ogólnikowy, by nie zakłócać ciszy wyborczej ani nie uprawiać propagandy. Debata rozpoczęła się od kłótni, ponieważ niektórzy jej uczestnicy nie chcieli zrozumieć, że komukolwiek wolno ich krytykować. Po odejściu obrażonego polityka rozmowa potoczyła się jednak na dobrym poziomie merytorycznym. Omówiono kwestie gospodarki (zwłaszcza podatki), kultury (dofinansowanie, kierunek rozwijania), Kościołów (finansowanie, tu wszyscy kandydaci  byli zgodnie na "nie"), nauki (stypendia, strony Uniwersytetu) administracji (dobór prefektów i burmistrzów, sposoby nadzoru nad nimi) oraz infrastruktury (miasta, konieczne w nich instytucje). Debata zakończyła się około godziny 17.00. 

WYBORY ROZPOCZĘTE

Dziś od północy rozpoczęły się pierwsze wybory do Parlamentu Królestwa Scholandii. Potrwają one do wieczora, 28 lutego, czyli do najbliższego piątku, do godziny 24.00. Wybieranych jest 5 posłów do Parlamentu. Na stronie głównej zamieszczony jest skrypt wyborczy, na którym można oddać swój głos po wpisaniu numeru paszportu i własnego hasła. Wybieramy tylko jednego z listy zarejestrowanych 12 kandydatów, zaznaczając punkt przy jego nazwisku. Następnie przyciskamy button: głosuj. Wszystkich czytelników Spectatora i obywateli Scholandii zachęcamy do wzięcia udziału w wyborach. Nie ma przecież innej możliwości wpływu na politykę kraju, jego kierunki rozwoju i nawet rozwiązywanie codziennych problemów, jak skorzystanie ze swojego prawa wyboru.

MIĘDZYNARODOWE

KRÓL DREAMLANDU - PO ROKU

Dnia 19 lutego 2002 eMBe, namiestnik Weblandu, został przez założyciela i pierwszego króla Dreamlandu, TomBonda, proklamowany jego następca, królem Federacyjnego Królestwa Dreamlandu. W ubiegłą środę rozpoczęły się, a w sobotę zakończyły obchody rocznicy tego wydarzenia. Trzeba przyznać, że Dreamland świętuje z rozmachem: parada wojskowa, manewry, księga gości, hołdownicze teksty oficjeli i panegiryki na liście dyskusyjnej, wreszcie bankiet dla najważniejszych polityków (zwłaszcza rządzących) wszystkich państw, z którymi Dreamland utrzymuje kontakty dyplomatyczne. Na bankiecie ze strony Scholandii obecny był Król Armin Frederik oraz ambasador Kanikov. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, podczas przyjęcia doszło do pierwszego osobistego kontaktu pomiędzy naszym Królem a cesarzem Leblandii. Ani jedna, ani druga strona nie chce nic więcej na temat tej rozmowy powiedzieć, potwierdzają tylko fakt jej odbycia. 

Panowanie eMBe obfitowało w ciekawe zwroty polityczne. Na pewno sam król, jak i jego "ekipa" rządząca wydobyła Dreamland ze sporego chaosu i przezwyciężyła zastój gospodarczy, pchnęła kraj na nowe tory rozwoju, nadała mu nowy dynamizm. Dreamland odzyskał także za jego czasów inicjatywę międzynarodową: Jest pomysłodawcą i głównym wykonawcą wspólnej mapy polskich państw wirtualnych, próbuje forsować projekt Organizacji Wirtualnych Narodów. Duża część z tego to pomysły eMBe.  Niemniej król oskarżany był niejednokrotnie o autorytarne posunięcia: 

 usuwanie ludzi z listy dyskusyjnej, kasowanie kont bankowych bez zgody zainteresowanych, jego autorstwa były także nieoczekiwane wolty polityczne, jak niedawne całkiem słynne manewry dreamlandzko - leblandzkie, które m.in. na naszym kraju wymusiły poważne korekty politycznej orientacji. Z drugiej strony widoczna jest zarówno u samego króla, jak i otaczających go (doświadczonych, fakt), polityków dobra wola zachowania poprawnych stosunków ze wszystkimi. Bez wątpienia jednak bilans owego roku jest dla Dreamlandu - najstarszego i największego polskojęzycznego państwa wirtualnego - pozytywny.

AZTEC - WYBORY I FREKWENCJA

W Cesarstwie Aztec - oryginalnym państwie wirtualnym, kontynuującym tradycje imperium azteckiego i nadającym swoim mieszkańcom azteckie imiona - do połowy lutego odbyły się wybory. wygrała je partia "OIA-WQ" (czy ktoś słyszał?). I niewiele by nas to obchodziło, gdyby nie fakt, ze Aztecy po pierwszej, nieudanej turze wyborów, w której uczestniczyło zaledwie 4,88% uprawnionych do głosowania, drugie podejście urządzili całkiem inaczej: wysłali karty wyborcze ludziom do domów! I tym razem zagłosowało 24%, co jak na wirtualne państwa z ich niezliczonymi martwymi duszami jest sporym sukcesem. Być może aztecka recepta przyda się kiedyś w Scholandii, choć wolimy mieć nadzieję, że nie będzie u nas potrzebna. Nasze wybory właśnie trwają, ale -  Gdyby co - to my pokazujemy, gdzie szukać...

GOSPODARKA

 FIRMY CZY NIE FIRMY - OTO JEST PYTANIE

Znudzony wrzawą na liście dyskusyjnej o niejasne instrukcje i problemy z rejestracją firm Gała dał głos: Otóż stwierdził, ze może lepiej będzie z osobnych firm zrezygnować i po prostu dać obywatelom panele do produkcji , czego tylko zapragną. W ten sposób mniej "kumaci" Scholandczycy mogliby nawet wytworzyć cegłę (jeśli będą umieli nacisnąć button z napisem: "cegła"). A firm w takim razie są niepotrzebne, zawyrokował Gała. I dołożył, że konsultował się w tej sprawie z ... Królem. No, my wiemy, ze ponoć w realu papież jest nieomylny, ale żeby w wirtualnym państwie nieomylny był król? Zresztą nie ma to znaczenia dla gospodarki, bo to nie król nią kieruje, lecz Rząd (jeśli o tym pamięta!). Tego zdania było też wielu Scholandczyków (tych "kumatych", co już firmy założyli), i rzucili się oni do obrony firm. Gała zrejterował, firmy ocalały, zobaczymy co dalej. Nasza propozycja: pozostawić firmy i wprowadzić na KUS nowy Wydział: Scholandzkiej Biurokracji Stosowanej, na którym hr. Gała wykładałby, co miał na myśli w danej instrukcji a o czym akurat zapomniał w niej napisać. uzyskanie magisterium (a lepiej doktoratu) na tym Wydziale uprawniałoby do podjęcia próby rejestracji firmy. A może udana rejestracja byłaby zaliczana jako praca magisterska? Bo wysiłek to niemały...

GDZIE SĄ DOMY?

Zapowiedzi zeszłego tygodnia nie zostały w całości zrealizowane. Kamienice miejskie wprawdzie tu i ówdzie stoją, ale tylko na stronie miasta, nie na jego planie. Nie wiemy zatem, gdzie mieszkamy. I jak się do nich wprowadzić? Może znowu potrzebna będzie kolejna instrukcja? Do 1 marca mieszkać nie musimy, a potem? 

NOWE FIRMY W TYM TYGODNIU

Niezależnie od zmienności nastrojów Gały (i jego miłości do firm) ich ilość systematycznie się powiększa. W tym tygodniu powstały dwie nowe firmy, obie w Kios/De. Marcin Wilczarski założył Phoenix Corporation Probex (produkcja armatury), zaś Michał Knobel firmę Boodoolec (budowlana). Miejmy nadzieję, że ta ostatnia firma budowlana nie zniechęci się zasadzkami biurokracji i systemu i zacznie wreszcie budować domy!

PODWÓJNE OPODATKOWANIE?

Scholandia jest bodaj jedynym krajem internetowym, w którym istnieją całkiem realistyczne podatki właściwie na wszystko. Ma to zbliżać ekonomiczną sytuacje do warunków realnych. To może i dobrze, choć wielu sarka, że taniej jest gdzie indziej, że podatki za wysokie. Jednak w tym tygodniu, dzięki dokładnym obliczeniom kilku zdenerwowanych biznesmenów okazała się rzecz wysoce dla gospodarki szkodliwa: otóż opodatkowanie produkcji jest podwójne! Tak - najpierw płaci się w składzie podatek za surowce, następnie produkuje, i przy sprzedaży znów jest 155 podatku. Bardzo to rozeźliło naszych tuzów biznesu. Przyznajemy, podwójny podatek nikogo nie raduje z wyjątkiem może barona de Belli. Ale, jeśli już porównujemy: w realnych państwach tak właśnie jest - najpierw płaci podatek producent, za materiały. Drugi zaś podatek, przy kupnie gotowego produktu, płaci klient. Istnieją wprawdzie systemy odpisów i ulg, ale zasadniczo nie dotyczą one głównych gałęzi gospodarki. Więc co z tym fantem zrobić? Robota dla przyszłego rządu, bo na aktualny nie liczymy już wcale.

 

PRAWO

SĄD JUŻ SĄDZI I ODRZUCA 

Pierwszy pozew Scholandii został odrzucony. Nie trzeba się było długo wysilać: by zgadnąć jego losy: nie było żadnych konkretnych zarzutów, nie nadesłano dowodów. Sędzia Lipiński, w ich braku, odesłał wniosek do powódki. 

PROCES O GŁUPOTĘ

Mamy także już pierwszy proces polityczny: Michał Strudziński (PPKP) podał do sądu barona de Belli (prezesa PLI) o zniesławienie, gdyż w programie jego partii zamieszczone było hasło: "Mądrzy na stołki, głuptaki pod stół!". Powód poczuł się obrażony (!), był przy tym święcie 

 Przekonany, że inkryminowane hasło jest spotem wyborczym LI. To może dlatego, że jest w Scholandii od tygodnia. Szkoda, ze nie spytał premiera, swojego partyjnego kolegi. Ten zapewne pamięta, ze PLI (najstarsza partia Scholandii) to hasło miała od swojego założenia (październik 2002), nie może zatem ono być skierowane wprost do przeciwników politycznych, ponieważ PPKP po prostu wtedy jeszcze nie istniała (założono ją w listopadzie 2002). smaczku sprawie dodaje fakt, że jednak pan Strudziński poczuł się obrażony określeniem "głuptak". A dlaczego poczuł się obrażony, zapewne wyjaśni sądowi. Nas to także by ciekawiło... W chwili, gdy pisane są te słowa, rozprawa na czacie trwa (jak sprawdziliśmy, pod nieobecność powoda), nie możemy zatem podać jej wyniku.

NAUKA

 NOWY WYKŁAD NA WYDZIALE STOSUNKÓW MIĘDZYNARODOWYCH

22 lutego dr Adrian Bartkiewicz zamieścił nowy wykład na stronie kierowanego przez siebie Wydziału Stosunków Międzynarodowych w Sieci. Wykład nosi tytuł: "Cele i narzędzia polityki zagranicznej państw wirtualnych". Tematyka wykładu została ujęta w oryginalny sposób: kolejne cele i służące ich realizacji narzędzia polityczne zostały ułożone i zinterpretowane z perspektywy młodego państwa internetowego, które dopiero wchodzi w przestrzeń międzynarodową. zatem najpierw mowa jest o środkach i metodach uzyskiwania prestiżu, następnie dopiero o działaniach dyplomatycznych. Ciekawy i oryginalny może być zwłaszcza fragment dotyczący celowości wysiłków w kierunku uzyskiwania dominacji lub hegemonii w wirtualnym świecie oraz zagrożeń dla państwa, związanych z taką polityką.

STUDENCI Z AKLANDII NA KUS?

Zastępujący wiecznie nieobecnego rektora (patrz obok), JKW prof. Filip von Schwaben poinformował, ze wpłynęła prośba Króla Aklandii, Artosa, o przyjęcie na Wydział Wojskowy KUS jego poddanych. Zgodnie z Traktatem Scholopolskim prośba musi zostać spełniona, pierwsi studenci z Aklandii przybędą do Scholopolis prawdopodobnie przed połową marca. Nie wiadomo jeszcze, ilu ich będzie, wiadomo za to, iż wszyscy musza mieć osobista rekomendacje swojego Króla. Aklandczycy byliby pierwszymi zagranicznymi studentami, którzy rozpoczęliby swoją naukę na KUS. Jednocześnie mówi się w kręgach uniwersyteckich, że choć zawarty układ o współpracy naukowej z Dreamlandem zawiera także klauzule o wymianie studentów, to raczej realizowany będzie punkt o wymianie kadry naukowej, jako że jest to obu krajom na dziś bardziej potrzebne.

GDZIE JEST REKTOR KUS - ORAZ AMBICJE JEGO WYSOKOŚCI FILIPA?

Kiedy zaczynaliśmy pracować w scholandzkich mediach, nie wiedzieliśmy jeszcze chyba, co jest prawdziwym głównym zadaniem gazet internetowego państwa. teraz już wiemy. Ich zadaniem jest poszukiwanie wirtualnych polityków i urzędników, którzy są i nie ma ich jednocześnie. I tak szukaliśmy już: naszego miłego Damodara (ministra Kultury, jeśli ktoś już nie pamięta), prefektów Dolii i Inselii, ostatnio nawet samego Premiera. teraz szukamy Rektora KUS, prof. Tony Greena. Nasz pan Rektor bywa z doskoku, a to zrobi bibliotekę, a to dołoży nowy button, a to marudzi o jakimś instytucie, który podobno już już jest gotów, ale jakoś nie jest. A podania kandydatów na studia leżą u niego czasem po dwa tygodnie, choć w scholandzkim systemie ambitny student w takim czasie potrafiłby studia i zacząć, i może nawet zakończyć. W tej sytuacji to chyba dobrze, że mamy na KUS księcia Filipa von Schwaben, który (z konieczności chyba, a może jednak z lubością) szarogęsi się na uniwerku, decydując o wszystkich niemal jego sprawach. Cokolwiek by nie mówić o jego oryginalnym stylu bycia i jeszcze bardziej oryginalnych pomysłach politycznych, o których ćwierkają wszystkie wróble w Scholopolis, jest naprawdę cenny. To może JKM zaspokoi ambicje swojego Brata i mianuje go Rektorem? I KUS na tym zyska, bo facet łeb ma i aktywny, a Książę chyba poczuje się trochę spełniony i przestanie zakulisowo mieszać w polityce. Bo mówią nieoficjalnie w sferach politycznych (zasłyszane na czacie!), że scholandzki następca tronu to bardzo lubi, oni zaś, politycy, gdy pomyślą o ewentualnej, potencjalnie tylko możliwej sytuacji,  w której  Jego Wysokość Filip miałby zasiąść na tronie, zgodnie mruczą albo i krzyczą: "Niech Bóg zachowa Króla!"

KULTURA

POWSTAŁO MUZEUM NA ZAMKU

Scholopolis, bez żadnych zasług jego burmistrza czy mieszkańców, coraz bardziej staje się kulturową potęgą: Otwarto właśnie "Muzeum na Zamku", dawno zapowiadaną autonomiczną część Muzeum Narodowego. Muzeum mieści się w renesansowym skrzydle królewskiej rezydencji i zawiera zbiory, będące osobistą własnością Króla Armina Frederika lub należące do jego rodziny, książęcego Domu Rohrscheidt-Schwaben. Muzeum zaplanowane jest na pięć działów: 1. insygnia książęce i regalia królewskie 2. portrety sławnych przodków Króla, 2. Grafiki i obrazy świata wirtualnego (które Król zakupił), 4. Prywatną kolekcję ikon (za których znawcę i miłośnika uważa się Armina Frederika od dawna i których zbieranie jest od dawna królewskim hobby) oraz 5. wystawę prezentów, które Król otrzymał w wirtualnym państwie przy okazji różnych uroczystości. Na razie otwarte są tylko dwa z nich: insygnia i regalia oraz ekspozycja ikon. niemniej i to już warto obejrzeć: wystawione i opisane zostało profesjonalnie. Muzeum Na Zamku jest autonomiczną częścią Muzeum Narodowego, czyli podlega mu organizacyjnie, lecz jego zbiory, jako prywatna własność, nie są w swobodnym rozporządzeniu tej instytucji.

DYSKUSJA O SCHOLANDZKIEJ KULTURZE 

Czy istnieje coś takiego, jak odrębna scholandzka kultura? I co ją stanowi? Co wyróżnia Scholandczyków jako naród we wspólnocie internetowego świata? Co jest dla nich charakterystyczne? Takie pytania padły na czacie scholandzkim podczas odbywanej 22.lutego debaty wyborczej. Postawił je niejaki "Sofer", pod którym to nickiem wielu podejrzewa Wiktora Kolińskiego, członka PLI. Może pan Koliński chciał tylko pokazać swoje kwalifikacje, gdyż mówi się, że jest on kandydatem PLI na stanowisko ministra Kultury. ale może jednak ma on zamiar rozpocząć poważną dyskusję na ten temat. Jedno drugiemu nie przeczy. Warto byłoby dokonać poważnej refleksji nad dziedziną, która powszechnie uznawana jest za jeden z głównych atutów naszego państwa i w której - prócz Dreamlandu, nie mamy chyba poważnych konkurentów. Naszym zdaniem bardzo by w tym pomogło uruchomienie od dawna zaplanowanego, ale nie istniejącego nadal Wydziału Kultury Scholandzkiej - jest już przecież o czym i o kim pisać i wykładać. Tylko, żeby jeszcze było komu... 

NASZ KOMENTARZ

NOWE KIERUNKI, NOWI LUDZIE

Nie sposób nie pisać o polityce, gdy właśnie trwają wybory. jednak w specyficznej sytuacji, gdy piszący sam jest w nich kandydatem, niełatwo to robić, by nie zostać posądzonym o wyborczą agitację. Zatem krótko, możliwie bez zajmowania konkretnego stanowiska, i tylko garść ogólnych zamyśleń.

Po pierwsze, trzeba wybierać. wybierać muszą obywatele, bo tylko w ten sposób mają wpływ na losy kraju. jeśli tego nie zrobią, przegrali nie tylko swoją szansę, ale także nie mają potem prawa do krytyki czegokolwiek, sami są sobie winni, że nie wskazali innych ludzi ani innych rozwiązań. Ale wybierać muszą także i wybrani: nowy Rząd Scholandii, ktokolwiek po wyborach go stworzy, będzie musiał się zdecydować, w którym kierunku użyć swojej (ograniczonej przecież) energii i czasu, co wybrać jako priorytet rozwojowy, co nadzorować pilnie, a co zostawić swemu własnemu losowi, licząc, że samo sobie poradzi. Będzie także musiał wybrać nowych współpracowników, zastąpić nieudolnych prefektów prowincji ludźmi, którym ufa i którzy rokują szanse, że będą aktywni, doprowadzić do usunięcia nie angażujących się burmistrzów.

Po drugie, trzeba nadrobić zaległości. Rząd Tymczasowy, który kierował początkami państwa, zaiste był tymczasowym, i nie można o to do niego mieć pretensji: wielu z jego członków pełniło po dwie odpowiedzialne funkcje, inni nie mieli dojścia do Internetu poza kafejką, jeszcze inni po prostu przeliczyli się z siłami i nie umieli właściwie sprawować swojego urzędu. Co zrobiono - zrobiono i chwała za to budowniczym kraju: Rządowi, prefektom, ludziom nauki, gospodarki, kultury, sztuki, kościołom i webmasterom. Czego nie zrobiono, widać gołym okiem i potykamy się

 wszyscy o tego brak - to musi być priorytet. Następny Rząd nie będzie już tymczasowy, będzie mógł wybrać swoich urzędników i współpracowników, będzie więc także inaczej - ostrzej - oceniany za swe działania i zaniechania. To muszą wiedzieć już od początku ci, którym za parę dni przypadnie władza.

Po trzecie, trzeba wybrać jakąś linię polityczną, określić trwałą rację stanu kraju i potem konsekwentnie się jej trzymać. Trzeba odpowiedzieć sobie na podstawowe pytania: tolerujemy martwe dusze czy nie (czyli liczymy się z niewielkim,  ale za to skutecznym społeczeństwem żywych i aktywnych obywateli, czy wolimy piękne statystyki z setkami nieaktualnych maili naszych muszek-jednodniówek). Stawiamy na naukę i kulturę na poważnie, finansując je szczodrze i zachęcając ludzi do zajęcia się nimi, a może wolimy rozwijać potencjał wojskowy (ładnie wygląda i budzi respekt). Łatamy dziury w gospodarce natychmiast, gdy się pojawią, i mamy z tym pełne ręce roboty, czy lekceważymy je i pracujemy z całą energią nad nowym, integralnym systemem z pełną automatyzacją, ale wtedy musimy lekceważyć niedostatki aktualnego systemu i cierpliwie czekać, aż nasi spece skończą  żmudną i długą robotę. ale ileż można czekać? Tu i drugi problem: integrujemy się gospodarczo z innymi aż do zlikwidowania własnej waluty i być może utraty niezależności gospodarczej czy też pozostajemy niezależni, ale na uboczu, być może też stratni i zacofani? Wreszcie: stawiamy na bliską współpracę z Dreamlandem także w sferze strategicznej, czy pogłębiamy Czwórporozumienie z Aklandią, Baridas i Sarmacją licząc na wspólny wzrost i osiągnięcie pozycji kolektywnego mocarstwa. Nie zazdroszczę nowemu premierowi, ktokolwiek nim będzie. Ale ktoś nim musi zostać. Scholandczycy, wybierajcie mądrze: "Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz".

KAWIARENKA POD SPECTATOREM - DYSKUSJE

TEMAT: CZY OBECNA POLITYKA ZAGRANICZNA JEST WŁAŚCIWA?

Temat postawiony przez Redakcję brzmiał (wraz z tezą dyskusyjną):

A. Bartkiewicz, dziennikarz: Czy obecna polityka zagraniczna jest właściwa? Czy powinniśmy tworzyć nowe jakości, takie jak Czwórporozumienie? I iść w tym tak daleko: aż do paktu
wojskowego, a może i Unii? I może już za miesiąc umierać (albo dać sobie spalić dysk) za Aklandię , albo za Baridas? Czy może nawet chcemy Unii Wirtualnej, w której rozpłynie się nasza państwowość? Czy nie obawiamy się np. zdominowania we własnym domu przez duże sarmackie korporacje? Czy może będziemy musieli zrezygnować z własnej waluty, a może nawet z niezależnego systemu gospodarczego i poddać się jakiemuś centralnemu, który miałby siedzibę gdzie indziej: W Sarmacji albo Dreamlandzie? Oczywistym jest, że nasza polityka międzynarodowa miała podnieść znaczenie Scholandii, zdobyć jej uznanie i dać należne jej miejsce wśród wirtualnych państw. To już chyba osiągnęliśmy. Liczą się z nami wszyscy, nawet ci, którzy wciąż jeszcze udają, że nas nie ma - skoro przeciw nam intrygują, to się liczą! Ale teraz dalej: czy nie dosyć? Czy te wszystkie piękne i daleko idące umowy (zwłaszcza Grodziska) będą w stanie być "skonsumowane" - tam jest przecież daleko idąca integracja gospodarcza. Czy może powinniśmy teraz powiedzieć: stop! i zająć się na poważnie realizacją, choćby części zawartych umów, ale robić to ostrożnie, patrząc na ewentualne skutki dla naszej gospodarki i przede wszystkim dla naszej niezależności. Myślę, że pytań starczy, pora na odpowiedzi.

S. Kanikov, polityk: Jeśli chodzi o zawieranie kolejnych paktów ... jest to bezcelowe! Porozumienie Grodziskie daje nam takie możliwości, że jeszcze długo ich nie wykorzystamy. Także porozumienie z Dreamlandem daje nam wiele możliwości: edukacja, kultura, partnerstwo miast. To naprawdę dużo i wiąże się z tym wiele kolejnych możliwości. (mówię o Dreamlandzie, gdyż tej sprawy jestem bliżej). Natomiast
obecność Sarmatów (a niedługo może nie tylko) miejmy nadzieje, że zmobilizuje naszych scholandzkich inwestorów do działania (kiedy ruszy gospodarka naturalnie, nie mogę się już doczekać! :-) ) Bojąc się konkurencji ludzie, którzy maja w tym już jakieś doświadczenie - zaczną działać.
    

Oczywiście jest to tylko jedna wersja... Uważam że ta jest najbardziej prawdopodobna. Myślę, że nie powinno dojść do zdominowania rynku przez obcokrajowców. Mam nadzieje, że nasi rodzimi inwestorzy do tego nie dopuszczą. Jednak jeżeli sprawdzi się czarna wersja... Trzeba będzie ograniczyć prawa "osób z prawem stałego pobytu". Przykład - można by wtedy było zastrzec branżę budowlaną (do której każdy nowy inwestor musi się zgłosić) tylko dla obywateli. Nie regulując tego ustawą można także nie sprzedawać obcokrajowcom niektórych parcel (z pewnymi surowcami). Trzeba jednak
pamiętać, że wszelkie tego typu działania pogorszą nasze stosunki z tymi państwami. Myślę też, że tego typu ograniczenia nie będą potrzebne. Uważam to za "mało prawdopodobną ewentualność". Cóż... tutaj jestem optymistą!

M. Knobel, przedsiębiorca: Na dzień dzisiejszy uważam, że z takimi umowami i otwartą  polityką zagraniczną trzeba poczekać, a przynajmniej uważać. Nie  czytałem jeszcze szczegółów wszystkich porozumień i traktatów, ale należy się zastanowić czy są one w stanie pomoc naszej  gospodarce, która niestety dopiero raczkuje. Nie mamy jeszcze na tyle silnego przemysłu ani kapitału w rękach prywatnych  aby stworzyć silne firmy, silna walutę.  Powinniśmy poczekać aż cały system ruszy, będziemy wówczas silni i stabilni   gospodarczo, kulturowo, a także w innych dziedzinach.
 Poza tym, nie wiem czy w Konstytucji jest zapis, ale może można by sięgnąć do narzędzia jakim jest referendum, tylko, że tu znowu budzą  wątpliwości obecność i (nie) zaangażowanie niektórych "pustych" obywateli.
Jestem za ostrożną polityka zagraniczna, którą przede wszystkim  kieruje interes Scholandii.

Baron Nadin de Belli, mimo obietnicy, nie wyraził swojego zdania. Może Mu to trudno idzie?

 

Napiszcie do nas!
Adres Redakcji:
spectator@op.pl
Abonament naszego pisma
Warunki abonamentu: Jeden miesiąc (4 numery plus ewentualne wydania specjalne) - 7 arm
Kwartał - 12 numerów plus specjalne - 20 arm.
Konto do wpłacania abonamentu: FX/007, w rubryce: tytułem (przelewu): 
W Banku Centralnym
w rubryce: tytuł (przelewu prosimy wpisać słowo: abonament