|
NUMER Z DNIA 27. KWIETNIA 2003 |
||
![]() |
SPECTATOR REGULARNE CZASOPISMO SCHOLANDZKIE Królestwo Scholandii - wirtualne państwo. Adres: www.scholandia.xo.pl |
![]() |
|
HASŁO TYGODNIA: CHLEBA (BEZ WPADEK!) I IGRZYSK! |
|
WYDARZENIA |
MIĘDZYNARODOWE |
GOSPODARKA |
PRAWO |
NAUKA
|
|||||||
BIEŻĄCE AKCJE SPECTATORA: Nie zapominamy o naszych akcjach, przecież sporo z nich uwieńczonych zostało powodzeniem: dzięki naszej natarczywości znaleziono na przykład Sędziego, otwarto Mu sąd, otworzono niejedno miasta w bezludnych prowincjach , a nawet Damodar czasem coś machnął ogonem (pozdrówko!). Nadal więc szukamy ludzi chętnych na niżej wymienione: SZTUKA TEATRALNA Spectator obiecuje 100 arminów honorarium za napisanie i przesłanie do nas scenariusza sztuki teatralnej o tematyce scholandzkiej - może to być komedia albo sztuka poważna, z wielką lub małą obsadą. Dodatkowo podejmiemy się zawrzeć umowę z Autorem i dzieło takie wydać, jeśli tylko będzie ono miało szanse powodzenia na rynku czytelniczym i jako przedstawienie. KARYKATURA Dobrze nam się współpracuje z Sergiosem Butterbergiem, artystą i politykiem w jednej osobie. Wspólnie zapełniamy stopniowo jego Muzeum Karykatury, a jednocześnie dostarczamy rozrywki naszym Czytelnikom. Niezależnie od tego oferujemy zarobek od 7 do 15 arminów każdemu, kto wykona dobrą karykaturę, ukazującą (wyśmiewającą aktualne wydarzenia w naszym kraju i prześle ją do nas). Jeśli zdecydujemy się ją wstawić do gazety, gwarantujemy honorarium w wyżej wymienionej wysokości. Jeśli nie, ale będzie śmieszna - prześlemy ją do Muzeum Karykatury w Mons Reale, które ma fundusze, aby ją zakupić. zachęcamy zatem osoby z talentem karykaturzysty (i dostępem do skanera), aby ta droga zaczęły zarabiać w wolnym zwodzie artysty! GALERIA SCHOLANDCZYKÓW Pomysł Spectatora, przedstawiony już raz na liście dyskusyjnej. Galeria będzie miała swoją siedzibę na Inselii, w mieście Inselburg. Będzie miała postać strony www, na której będzie można zobaczyć: 1. zdjęcia Scholandczyków, którzy prześlą swoje (zeskanowane) fotki na adres: spectator@op.pl , 2. krótkie autocharakterystyki (może być jedno zdanie, mogą - cztery, pięć), może być wiersz czy co tam kto lubi, 3. opis dokonań danej osoby, jej adres w Scholandii, funkcja którą pełni, jej wirtualne wykształcenie, jeśli jest, oraz 4. Wywiad z daną osobą , przedstawiony wg tzw. formularza Scholandczyka, opracowanego już przez Spectatora (zebrane inne formularze plus własne pomysły). Wszyscy,. którzy nadeślą podpisane zdjęcia, zostaną zapytani w formie tych samych ponad 40 pytań i będą mieli w ten sposób szanse przedstawić się szerszemu ogółowi. Galeria ma przynieć kilka wymiernych korzyści: 1. Lepiej się poznamy miedzy sobą, 2. będzie nam łatwiej szukać partnerów do wspólnych projektów, znając ich zainteresowania 3. atrakcyjność Inselburga wzrośnie, 4. powstanie nowe, dobrze uczęszczane muzeum Ponadto chcemy zamieścić w Galerii mapę Polski z zaznaczonymi punktami, gdzie mieszkają nasi obywatele - może ktoś zechce zorganizować regionalny zjazd. Prosimy przysyłać zdjęcia na pocztowy adres Spectatora: spectator@op.pl
TU JEST MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ I przestańcie marudzić, że nikt o d was nic nie kupuje. Każda firma musi dbać, aby ją widziano. A kto was widzi? za nieduże pieniądze możecie zamówić u nas swoją reklamę. Jazda! piszcie do: spectator@op.pl
|
|||||||
|
ŻYWIENIE I
PROBLEMY - SYSTEM KULEJE Na liście dyskusyjnej Scholandii mnożą się przez ostatni tydzień okrzyki o pomoc, protesty, zapytania i apele. A wszystkiemu winien supermarket, czyli instytucja, w której żywi się większość Scholandczyków. Oto z powodu błędu systemu można tam wprawdzie zapłacić za posiłek czy zakupy, tylko że się go nie otrzymuje... Teksty systemowe informują grzecznie i dowcipnie, że obywatel jest tak głodny, jak i poprzednio. Wszystko byłoby może i pocieszne, gdyby nie fakt, ze od dwóch tygodni to nie przelewki: idzie przecież o życie i (wirtualną) śmierć obywateli. Jeśli ktoś nie będzie jadł przez 10 dni (a niedziałający system uważa go, mimo zapłacenia rachunku, za nie jedzącego), trafi do szpitala i będzie tam musiał uregulować rachunek za leczenie. A jeśli i szpitalny system jest niedostatecznie przetestowany, to może nam obywatel umrzeć mimo uczciwych wysiłków, żeby żyć, jeść i mieszkać. Reakcje? Niektórzy wołają o wyłączenie niepewnego systemu, który nie daje gwarancji podtrzymywania życia i zdrowia obywateli, a może wyeliminować zamiast martwych dusz nawet tych najaktywniejszych. Twórca zaś systemu, Gała, usuwa błąd po błędzie, wyrażając nadzieję ze to już był ostatni. Minister Kanikov jak lew broni Gały i rządu, a wieczny krytyk wszystkiego, co się rusza, pan Cocacolatl podaje Rząd do sądu za "straty moralne i materialne". Nasze zdanie? Nie należy systemu wyłączać, bo w ten sposób nigdy go się nie poprawi. Ale nie można tego ot tak zostawić: ktoś umrze, ktoś przeżyje, a potem się zobaczy. Uważamy, ze po wprowadzeniu czegoś tak poważnego jak system żywienia zarówno premier, minister gospodarki jak i szefowie systemu powinni na zmianę dzień i noc czuwać przy nim, wyłapując każdy najdrobniejszy apel, ze coś jest nie w porządku i natychmiast nie tylko usuwać błąd, ale i jego skutki, przywracając pokrzywdzonemu obywatelowi jego punkty zdrowia i prestiżu, zwracając mu (natychmiast, bez dodatkowych wniosków) jego wyrzucone w błoto pieniądze oraz przepraszając go za niedoskonałość systemu. W ten sposób obywatele poczują się bezpieczni, system będzie testowany na dużej populacji a jego błędy usuwane na bieżąco. Mało tego. Najlepiej by było, żeby członkowie rządu sami zachęcali obywateli prywatnymi mailami i na GG do testowania, tj. robienia zakupów zarówno w markecie, jak i w państwowych i prywatnych restauracjach i sklepach i wyrażania na gorąco swojej oceny oraz meldowania podejrzeń. W ten sposób naprawa będzie błyskawiczna, obywatele nie będą pozostawieni samym sobie, zaś nasza wzajemna integracja się pogłębi, a zaufanie do systemu zostanie odbudowane. System żywienia był i jest ogromnym krokiem naprzód - nie można go marnować czy odwoływać. Trzeba tylko poważnie do tego podejść i reagować na usterki błyskawicznie i kompetentnie. KŁOPOTY ZE SZPITALEM ALE GAŁA CZUWA Jak się należało spodziewać, około 40 obywateli, nie przejmujących się żywieniem, znalazło się w szpitalu. To nawet nie tak dużo, niecałe 24% obywateli jest więc zupełnie martwymi duszami. Może być gorzej, nie cieszmy się za prędko. Problem w czym innym: 2 obywateli aktywnych, którzy (prawda) zapomnieli o swoich obowiązkach względem żołądka, chciało wczoraj zapłacić rachunek szpitalny i wyjść na świeże powietrze, ale ... nie mogli! System im ogłosił, że zaszedł jakiś błąd. Zaalarmowany przez Spectatora na liście Dyskusyjnej Margraf Tomaspola zareagował tym razem błyskawicznie: obywatele zostali "wypisani" ręcznie. To dobrze! Źle natomiast, że może się to zdarzyć także mniej "kumatym" mieszkańcom, którzy na wieść o błędzie opuszczą ręce, zwieszą nosy i nie poskarżą się, |
gdzie trzeba: i wtedy mamy kolejne parę trupów ludzi, którzy mogliby spokojnie dalej żyć i wnieść swój wkład do Scholandii. Wniosek? Przyjrzeć się uważnie szpitalowi! Bo następną instytucją do przetestowania jest... cmentarz! "ZNIKAJĄCY PREMIER 2" Czyżby historia się powtarzała? Kolejny Premier Scholandii wydaje się okresowo niedostępny. Ani na GG, ani na liście dyskusyjnej nie można go było znaleźć. Członkowie rządu "uspokajali", że padł mu komputer. Ładne mi uspokojenie! Czy z powodu jednej wadliwej maszyny całe rządzenie państwem ma zostać sparaliżowane? W końcu premier się pojawił (w sobotę po południu). Niech jednak na przyszłość premier w takiej sytuacji zgłosi Królowi wniosek o powołanie wicepremiera! I niech ten na okres tygodnia czy dwu przejmie jego funkcję, jeśli inaczej się nie da. Przewiduje to artykuł 6 Ustawy o Królewskim Rządzie. Tak jest uczciwie, a obywatele mają się do kogo zwracać. Sądzę, że nawet nieobecność trwająca więcej niż 3 dni powinna być w ten sposób "uzupełniona" przez innego ministra, który prowadziłby sprawy rządu, wykonując uprawnienia premiera. Uważam, ze nie może się powtórzyć sytuacja z okresu premierowania brn. Kędziory, który tygodniami się nie pojawiał, lekceważąc nawet dokonywanie koniecznych zmian personalnych śród prefektów prowincji. Ilu zniechęconych obywateli nas to wtedy kosztowało, sam Bóg tylko wie. A teraz wdrażane są systemy dla państwa najważniejsze: mieszkanie i jedzenie. Rządowi należy pogratulować odwagi i zdecydowania, owszem, ale także zaapelować do niego o sumienność w takiej chwili! Sytuacja przeprowadzania ważnych reform w państwie wymaga stałej obecności premiera. Dlatego wołamy: albo co dzień w państwie, choćby z kafejki, albo wicepremier! ZMIANA MINISTRA KULTURY Znikający czy nie, ale o jedno Premier de Belli zadbał: wreszcie wymienił ministra kultury. Wydawało się nawet przez chwile, ze zlikwiduje całe ministerstwo, takie były w tonie dyskusje polityków na czacie Scholandii. Dlaczego? Bo kultura sobie żyła nawet i bez ministra, choć mogłaby pewnie żyć lepiej. Minister nie robił nic, a sztuka czy literatura pojawiała się i bez tego. Teraz jednak Premier dal kulturze nową szansę: Pani Smoręda pożegnała się ze stanowiskiem (szkoda że dopiero po 60 dniach bezczynności!) a na jej miejsce powołano inną panią: Damę Hawę Cantabile, burmistrzynię Ivonis i twórczynię Filharmonii scholandzkiej. Pani Hawa, jakkolwiek słynie z ostrego języka i jest podobno w osobistej niełasce u Króla (jak sama się użala, Korona nie potwierdza, ale co ona kiedykolwiek potwierdziła?), to przynajmniej coś już zrobiła: kulturalne miasto i przybytek muzyki, który da się widzieć i posłuchać. zatem jest nadzieja, że po dwóch nieudacznikach na urzędzie (czy pamięta ktoś jeszcze gnuśnego, a nam tak nieodżałowanego Damodara?) kulturą Scholandii zajmie się ktoś, kto się na tym nie tylko zna, ale też potrafi zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Jakby na zachętę dla nowej Minister (której nie lubi!) Król, znany ze spontanicznych akcji wspomagania przeróżnych urzędów i miast wykonał i zamieścił na stronach Ministerstwa Kultury spis zabytków klasy zerowej i pierwszej oraz złożył w Parlamencie projekt Ustawy o Kulturze i Dziedzictwie Narodowym. może zresztą zrobił to ze zniecierpliwienia (z którego także jest znany, choć się przykładnie hamuje) a tylko przypadkowo terminy się zbiegły. Niemniej skutek: mamy teraz nowego ministra, mamy listę największych pomników kultury (do uzupełnienia) i rychło będziemy mieli nowoczesną ustawę o Kulturze a raczej o jej jednej części: ochronie narodowego Dziedzictwa. Kwiecień - miesiącem Kultury scholandzkiej? |
||||||
| WYSPA
AWARA - FANTOM NA MAPIE Nowym pomysłem niewyczerpanych w pomysły naszych przyjaciół z Sarmacji jest wyspa Awara, która jakoby ma pojawić się na Morzu Deltyjskim pomiędzy Scholandia i Sarmacją (nieco w bok od prostej linii) i należeć do ... Sarmacji oraz Baridas. Nic o tej wyspie nie wiedziała Scholandia (leżąca znacznie bliżej niej, niż Baridas), której wydawało się dotąd, że wszelkie projekty zmiany mapy mają być konsultowane w Czwórporozumieniu i tego się trzymała. W dodatku przez wyspę ma przebiegać tunel podmorski, łączący Sarmację z Baridas nie tylko przez morze, ale mający swoje przedłużenie na ziemi niczyjej, powstałej po wycofaniu się Sarmacji z kontynentu. Decyzje zaś na temat tej ziemi miały nie być podejmowane bez wspólnej zgody Scholandii i Baridas. wyspa niby jest tylko projektem, niemniej umieszczonym na oficjalnych stronach Sarmacji. Więc jak to jest? To każdy już może sobie na wspólnej mapie dorysowywać wyspy i inni mają to przełknąć? Mamy świetny pomysł, który na pewno spodoba się scholandzkim awanturnikom: Załóżmy sobie kolonię na jeszcze nowszej wyspie , tym razem jednak ulokujmy ją naprzeciw ... Grodziska, sarmackiej stolicy! I połączmy tunelem ze Scholandią! Jestem ciekaw, jakie polityczne trzęsienie ziemi wywoła takie "odkrycie geograficzne" naszych geografów. Bo my na razie reagujemy spokojnie: nie uznajemy tej wyspy za istniejącą i tyle, nie wyrazimy też zgody na takie zmiany mapy. Tyle dowiedzieliśmy |
się ze scholandzkiego MSZ-tu i z Urzędu Premiera. Pozwolimy sobie w tym miejscu na mały komentarz: Jeśli już tak bardzo Sarmacji i Baridas zależy na pokazowej współpracy, to może zaczęłyby oba te państwa wreszcie realizować układy na temat współpracy kulturalnej i naukowej, partnerstwa miast oraz wojskowej integracji? Pewnie, łatwiej jest dorysować wyspę! A jeszcze łatwiej (i szybciej) zrobić to, nie konsultując tego kroku z nikim, w tym z sąsiadem, który nie tylko jest członkiem wspólnych porozumień, ale także jest tej wyspy bliżej niż jej współposiadacz. Brawo! UMIERA PROJEKT OLIMPIADY? "Zatrzęsła się góra, narodziła się ... mysz". Tak kiedyś Horacy opisywał duży hałas, z którego nic nie wynikło. W Wirtualnych państwach po cichutku chyba pogrzebano projekt wspólnej Olimpiady, który ongiś zgłosiła Sarmacja. W Scholandii powstał nawet Komitet Olimpijski, zaczęto zbierać pomysły na dyscypliny, pojawili się chętni do działactwa. Jak to jednak często bywa - ani tu, ani tam nie starczyło zapału na zbyt długo. Strona Komitetu olimpijskiego straszy na www Salvepola, spisanych jest z 8 dyscyplin (niektóre się powtarzają). na pociechę: tak samo, albo jeszcze gorzej jest w innych państwach. jedynie Dreamland coś robi w sporcie, ale tam to się dzieje od dawna i niezależnie od olimpiad. No i po wszystkim? |
||||||
GDZIE SĄ PRYWATNE RESTAURACJE I SKLEPY? Wiemy że są, od czasu do czasu np. właściciel firmy "Pasibrzuch" reklamuje swoja wykwintna restaurację, dodającą prestiżu. Podaje przy tym jej link i można (jednorazowo) skorzystać, jeśli ktoś akurat jest głodny Dziwnym natomiast obyczajem nie zadbał on ani nikt inny z prywaciarzy (oprócz Króla, posiadającego browar) o reklamę swojego przybytku. Przecież na rejestrze firm nie ma linku, na stronie lokali gastronomicznych restauracja ta nie widnieje, na stronie miasta też jej nie ma. To jak klienci mają ją znaleźć? Tymczasem strona żywienia z linkami do lokali nie jest tylko państwowa. Tam mogą się znaleźć wszystkie sklepy spożywcze i lokale gastronomiczne Scholandii, o ile tylko faktyczni da się w nich najeść. Dlaczego nie wpisać swojej knajpy na tę stronę? Spectator na przykład chciał podnieść swój prestiż. Nie może tego zrobić w państwowym sklepie ani restauracji, szukał więc "Pasibrzucha" i nie znalazł. Panowie, zacznijcie dbać o public relations! PROSIMY O SKRYPTY SPRZEDAŻY Zgodnie z naszą zapowiedzią: Nie damy spokoju, póki nie wprowadzi się w naszym państwie skryptów sprzedaży. Ich nieistnienie jest jawną dyskryminacja wszystkich tych, którzy chcieliby świadczyć usługi niematerialne. Farmer może już sprzedać swoje zboże czy mięso, Budowniczy swój dom, fabrykant kable czy maszyny a Król swoje piwo :-) Dlaczego pisarz nie może sprzedać książki, dziennikarz gazety, a pani Hawa biletów do Filharmonii? Ile miejsc pracy przepada co tydzień przez to, ze ludzie w ten sposób pracujący nie mogliby się utrzymać? Czy to nie pogarda dla twórców niematerialnych wartości? Żądamy skryptów sprzedaży! APEL W IMIENIU PRODUCENTÓW Szanowni przetwórcy, budowlańcy i inni producenci finalnych wyrobów! Dlaczego wielu z was, z przyzwyczajenia chce nadal kupować w SSS, płacąc państwowy haracz za wszystkie surowce i półprodukty, kiedy większość towarów |
możecie kupić na Bazarze (Giełda towarowa) za nieco (ale zawsze!) niższą cenę? Kupując w Scholandzkim Składzie Surowców nie tylko tracicie niepotrzebnie parędziesiąt iwonek na sztuce, ale zniechęcacie naszych farmerów (zboże, owoce, mięso), rybaków (ryby) fabrykantów (kable, maszyny, cegła cement) i wydobywców (piasek, glina, inne), którzy nie mogą sprzedać swojej produkcji, mimo iż istotnie są tańsi niż państwowy były monopol. Dajcie im żyć i bądźcie sami konkurencyjni! Wejdźcie zawsze najpierw na Bazar i sprawdźcie, czy większości towarów nie możecie tam dostać nieco taniej? Pomożecie sobie i gospodarce prywatnej, która ma być główną dźwignią rozwoju Scholandii! Z drugiej strony: do zastanowienia: Jeśli przyzwyczajenia producentów są tak silne to może Rząd zacznie zamykać niektóre działy sprzedaży w SSS? Jasne, mówiło się, że dopiero przy istnieniu 3 firm z danego działu zamknie się tę sprzedaż w SSS. Ale może już przy dwóch? A jednocześnie można zmodernizować spis firm i dołożyć do nich link, aby każdy szukający łatwo trafił do oferty i mógł kupić, czego szuka. Warto się nad tym zastanowić, gdyż pomoże to wytwórcom surowców. Mamy np. już 2 farmy zbożowe. Może więc zamknąć sprzedaż zboża w SSS i na liście dyskusyjnej zachęcić kogoś do otwarcia trzeciej? Może także zachęcić do otwarcia drugiej farmy owocowej i zaraz po tym zamknąć sprzedaż owoców? A może to samo zrobić z cegielniami (jedna jest!) a potem z fabrykami armatury czy kabli? Rząd (a konkretnie Minister Gospodarki) powinien uprawiać bardziej aktywną politykę: namawiać, obiecywać kredyty, ogłaszać na liście zapotrzebowanie na nowe firmy, rozmawiać prywatnie z potencjalnymi inwestorami - wtedy szybko będzie można rozruszać prywatne firmy produkcyjne i zapewnić im godziwy zysk. Może problemem jest to, ze ministrem i finansów i gospodarki jest sam premier? Może w sytuacji, gdy zajmuje się głównie wprowadzanym żywieniem i leczeniem potrzebny mu do tych spraw energiczny wiceminister? Może Spectator powinien ogłosić "casting" na to stanowisko? Niech to będzie ktoś, kto wie z detalami, jaka firma powstaje, jaka się rozwija, kto co oferuje na Bazarze i dba naprawdę o to, by się przedsiębiorcom opłacało? Gospodarka potrzebuje energicznego człowieka, który zadba o to, by w ramach istniejących systemów możliwości rozwoju firm były jak najlepsze. Uprzejmie prosimy się nad tym zastanowić! |
||||||
|
NOWY POZEW: O (NIE) ŻYWIENIE I STRATY MORALNE Złożył w Sądzie Królewskim pan Cocacolatl, tropiciel błędów systemu. Poczuł się on nie tylko oszukany, ale i skrzywdzony moralnie przez niedziałający system supermarketu, który zainkasował jego pieniążki (a jakże!) ale nie wydał mu artykułów spożywczych, i jeszcze drwiąco posumował jego stan najedzenia (kto pisał te prześmiewcze teksty?). Ale główny atak rozwścieczonego Cocacolatla poszedł po linii rządowej: Oskarżył on Rząd o zaniedbanie, uruchomienie wadliwie działającego systemu i brak nadzoru nad nim. I słusznie. Wyżej już napisaliśmy, ze jak się wprowadza taki system, mający swoje konsekwencje już nie tylko dla kieszeni obywateli, ale wręcz dla ich życia, to trzeba go pilnować. Spectator wprawdzie (już 3 razy) skutecznie się najadł, ale skoro tylu innym się to nie udało, to coś w tym jest, a pustych żołądków przykładnych i uczciwych obywateli Rząd nie może lekceważyć. dlatego Premier de Belli znów znajdzie się w Sądzie, chyba już zdążył tę instytucję polubić, jest jej najczęstszym klientem. a my panu Cocacolatlowi dziękujemy za troskę o swój własny, ale także i nasze żołądki oraz wspólne bezpieczeństwo. Wprawdzie znieść nie możemy jego niemożliwej i niepotrzebnej złośliwości, ale niemniej wnosimy o udekorowanie go jakimś medalem, jeśli takie jest pod ręką. Bo przynajmniej Rząd czegoś się boi: Cocacolatl czuwa! A swoją drogą, rząd, który nie wystraszył się Hasse, kogoś w końcu bać się powinien. Może chociaż takiego, który choć niemożliwy, ma rację! USTAWA O POMNIKACH KULTURY I DZIEDZICTWIE KULTUROWYM Na wniosek Korony Parlament uchwalił wczoraj Ustawę o powyższym tytule. Istotą nowego prawa jest sprecyzowanie, co w Scholandii ma prawo nazywać się zabytkiem lub pomnikiem kultury (są tu nie tylko budynki, ale i przedmioty, strony www, miejsca, związane z historią kultur przedscholandzkich oraz współczesnej, a także rezerwaty, nawet gatunki zwierząt, nazwa więc jest nieco myląca), jakie są ich kategorie ("0", "1" i "2"), jakie zasady ochrony i konserwacji obowiązują, kto ma za to płacić i jak przechowywać cenne, a nie działające już pliki, które |
mają jednak wartość historyczną i kulturową. Ustawa, choć krotka (8 artykułów). jest chyba najnowocześniejsza w v-państwach i po raz pierwszy definiuje zbiera zasady postępowania odnośnie do wszystkich rzeczy cennych, istniejących na stronach www konkretnego państwa. Może być ważnym narzędziem Ministerstwa Kultury i przyczynić się do usystematyzowania, ale także i rozwinięcia tego wszystkiego, co nazywamy materialną i intelektualna sferą kultury. Do ustawy Korona załączyła pierwszy oficjalny spis zabytków Scholandii (5 zabytków klasy "0" i 6 - klasy "1"), który można oglądać na stronach Ministerstwa Kultury. Spis jest krotki i tylko minimalnie opracowany: jedno zdanie opisu, adres internetowy, numer aktu prawnego, zaliczającego obiekt do klasy zabytków. Wystarczy jednak aktywnemu Ministrowi Kultury jako początek i wskazuje mu kierunek dalszego rozwijania. Dzięki trosce Korony jest więc budowa podstaw opieki państwa nad już wytworzoną kulturą, a dzięki decyzji Premiera (nowa minister kultury) jest szansa na silny bodziec w tej dziedzinie. Dobrze się dzieje! PROJEKT USTAWY O WSPIERANIU KSZTAŁCENIA I STYPENDIACH Poseł Adrian Bartkiewicz, hr. Reichenau (wasz "Spectator"), wywiązując się z wyborczej obietnicy wniósł właśnie pod obrady Parlamentu projekt Ustawy o powyższym tytule. W Skrócie: Ustawa ma zapewnić państwowe stypendia studenckie dla osób studiujących oraz doktoryzujących się. Nie mają to być "kokosy": studenci mają mieć tyle, by podczas nauki mogli wyżyć (ma starczyć na najskromniejsze jedzenie i mieszkanie), doktoranci o 25%więcej. Projekt ogranicza oczywiście także czas pobieranie stypendium: student do 8 tygodni, doktorant do 12. Stypendium studenckie według projektu można nabyć po zdaniu pierwszego egzaminu minimum na ocenę dobrą i dostaje się je, jeśli co tydzień zdaje się następny egzamin - zatem nic za darmo! NA pisanie pracy magisterskiej przysługuje dwa tygodnie płatne. Doktorant uzyskuje stypendium po otrzymaniu dyplomu magisterskiego, jeśli zadeklaruje pozostanie na uczelni, podjęcie studiów specjalistycznych i przygotowywanie doktoratu. Jego postępy są sprawdzane co miesiąc. Ponadto ustawa przewiduje tzw. "granty", czyli finansowanie przez państwo projektów naukowych i dydaktycznych uczelni i instytutów badawczych. Jeśli ustawa zostanie uchwalona, ludzie uczący się w Scholandii mają szansę oddać się na niedługi okres czasu tylko temu zajęciu, nie obawiając się o brak środków. tym samym państwo wywiąże się z nałożonego nań konstytucyjnego obowiązku zapewnienia wszystkim równego prawa do kształcenia. I jeszcze, jeśli nie zostanie to z projektu wykreślone: państwo ma być wspaniałomyślne: także osoby, przebywające na terenie Scholandii a nie będące jej obywatelami, maja prawo wystąpić o stypendium. |
||||||
| GDZIE
SĄ NOWE STRONY KUS? Pamiętamy konkurs na przebudowę stron królewskiego Uniwersytetu? Miały być gotowe do dziś. Na razie ani słychu. Typowe dla twórców stron, powiecie? Ale to jest państwowy przetarg i chodzi o duże pieniądze. Proponowane strony zwycięzcy konkursu, p. Adama Makarowicza, podobały się wykładowcom (w tej liczbie i Spectatorowi), ale jeśli mamy na nie czekać kolejne pół roku, to może już niech je robi ten z drugiego miejsca? Wasza Królewska Wysokość Rektorze! Znajdźcie zwycięzcę konkursu i spytajcie go, kiedy będziemy się mogli w prowadzić na naszą odnowiona uczelnię? NOWE WYKŁADY NA KUS Dr Wiktor Koliński, dyrektor Instytutu Kultury Scholandzkiej opublikował czwarty wykład na swoim instytucie. Wykład nosi tytuł: "Muzyka w Scholandii" i daje bardzo krótki zarys teorii muzyki, ale raczej w ogóle. jakkolwiek wykłady p. Kolińskiego są niezmiennie ciekawe a przez swą krótkość nie zniechęcają o czytania także laików, mamy pytanie: Czy tytuł był odpowiedni? Skoro w pierwszym zdaniu pada stwierdzenie, że muzyka w Scholandii to na razie jeden utwór w 2 częściach w Filharmonii, to może wykład powinien nazywać się po prostu: "Teoria Muzyki?" Przecież o scholandzkiej muzyce (jak słusznie zauważa autor" nie da się nic napisać. Choć stwierdzenie o jednym utworze to niesprawiedliwość: Scholandia od pierwszego dnia swego istnienia ma swój hymn. Czy to nie muzyka? |
Muzyka i słowa, i to na dokładkę o wartości historycznej (choćby zanalizować gamę, nastrój, tempo, użyte instrumenty) oraz nośności kulturowej (analiza słów hymnu?). Każdy naród poświęca swojemu hymnowi grube analizy, a pan dr Koliński o nim zapomniał. no chyba ze ma zamiar poświęcić mu osobny wykład, albo choć ciekawy fragment w wykładzie pod tytułem: "Przejawy scholandzkiego patriotyzmu w dziełach literackich, muzycznych i architektonicznych". Już dziś w tym temacie dałoby się nazbierać więcej niż jeden utwór, jeden obiekt analizy. Dyrektor z pewnością ma swoją koncepcje, ale może by tak zacząć opisywać to, co jest (prasę, literaturę, kulturę języka konwersacji, kody językowe, neologizmy języka Scholandczyków, architekturę itd., a przez ten czas w dziedzinach innych coś się może nazbiera i nie trzeba będzie za pół roku pisać nowego wykładu o muzyce, bo będzie już 5 (albo może 10) utworów i stary wykład będzie po prostu po dziesięciokroć nieaktualny? Drugi wykład jest autorstwa prof. Gołowanowa (hr. Lahnstein) i opublikowany został na stronie Wydziału Teologicznego. Jego temat to: "Czym jest słowo w Biblii" Dla zgłębiających nauki biblijne wykład ma charakter fundamentalny, wykazuje bowiem, jak bardzo myślenie ludzi tamtego czasu i tamtej sfery kulturowej różniło się od naszego, zatem jak bardzo inaczej rozumieli oni i świat, i skierowane do nich słowa. Wniosek: żeby Biblie czytać i rozumieć, trzeba zadać sobie trud głębszych badań nad nią. |
||||||
SCHOLANDER ZMIENIŁ REDAKTORA Zasłużony dla kultury scholandzkiej Draszyr Arudipuk, stwierdził że nie będzie w stanie podołać obowiązkom regularnego wydawania Scholandra i przekazał redagowanie tego pisma pani Hawie Cantabile, burmistrzyni Ivonis, obiecując, że będzie kontynuował swoją z nim współpracę. Bardzo by się chciało, gdyż jego "Legendy Scholandzkie" były niezwykle udanym cyklem i prawdę mówiąc Spectator ostrzył już sobie zęby na wydanie ich zbioru w formie książki. niestety potem Scholander ukazywał się coraz rzadziej, a legendy były coraz krótsze. Gratulujemy nowej redaktorce, życzymy jej powodzenie i utrzymania pisma przynajmniej na tym samym poziomie, na którym było prowadzone oraz koniecznie kontynuacji legend. Tylko w tym celu będzie musiała pana Arudipuka chyba podtrzymywać w wirtualnym życiu, gdyż ostatnio Spectator odkrył jego obecność w ... szpitalu. Tak cenny człowiek nie może umrzeć! Spectator ofiaruje się sam zapłacić mu honorarium za kolejne legendy, żeby utrzymać pisarza przy wirtualnym życiu (oczywiście nabywając przy okazji prawa do wydania ich, jak sobie zamierzył / zamarzył? Nowy Scholander stara się , jak widać kontynuować tradycje: jest w nim regionalna legenda z okolic Ivonis (bardzo udana, choć widać inne pióro). A może (marzenie) będziemy mieli dwóch zbieraczy legend? Jak by to było pięknie! GDZIE JEST TEATR? Oto mijają już trzy tygodnie, jak pan A. Karbownik (Arturo vel Kiszka) podjął się organizacji Scholandzkiego teatru. teatru zaś nie ma, choć jego dyrektor-nominat ma całkiem dużo czasu, jak świadczą jego liczne i duchowo ożywione maile na liście Scholandii. A gzie jest "nobile verbum", Panie artysto? My naprawdę chcemy teatru, chcemy potracić parę groszy na dobrą sztukę, chcemy się pośmiać i popłakać. Niech pan siadzie i coś zrobi? Lista fajna sprawa, korespondencja podnosi na duchu, ale sztuka ma swoją wartość , a Scholandia rozpaczliwie rozgląda się za własnym teatrem. Będzie jaki będzie, zawsze można poprawić, ale najpierw musi być! Nie święci garnki lepią! Wiem, że pewnie będzie Pan następnym, który mnie znienawidzi, ale jako gazeciarz mam swoje obowiązki, i dlatego publicznie proszę: Nich Pan wreszcie zrobi, co obiecał! |
GALERIA SCHOLANDCZYKÓW ZACZYNA POWSTAWAĆ Uprzejmie proszę wszystkich chętnych obywateli i mieszkańców Scholandii, w szczególności zaś (lecz nie wyłącznie) tych, którzy cokolwiek kiedykolwiek zrobili (na martwych duszach nie zależy!) dla kraju, instytucji, jakiegoś miasta lub prowincji, by włączyli się do budowy wspólnego Muzeum, jakiego jeszcze nie było: GALERII SCHOLANDCZYKÓW. To pomysł Spectatora, przedstawiony już raz na liście dyskusyjnej. Pierwsze ustalenia: Galeria będzie miała swoją siedzibę na Inselii, w mieście Inselburg. Prefekt Inselii zaofiarował się pierwszy z tą oferta, czemuż więc jej nie przyjąć? W ten sposób Inselburg będzie miał kolejną atrakcję turystyczną. Galeria będzie miała postać strony www, na której będzie można zobaczyć: 1. zdjęcia Scholandczyków, którzy prześlą swoje (zeskanowane) fotki na adres: spectator@op.pl , 2. krótkie autocharakterystyki (może być jedno zdanie, mogą - cztery, pięć), może być wiersz czy co tam kto lubi, 3. opis dokonań danej osoby, jej adres w Scholandii, funkcja którą pełni, jej wirtualne wykształcenie, jeśli jest, oraz 4. Wywiad z daną osobą , przedstawiony wg tzw. formularza Scholandczyka, opracowanego już przez Spectatora (zebrane inne formularze plus własne pomysły). Wszyscy,. którzy nadeślą podpisane zdjęcia, zostaną zapytani w formie tych samych ponad 40 pytań i będą mieli w ten sposób szanse przedstawić się szerszemu ogółowi. Jak znamy życie, Galeria przyniesie kilka wymiernych korzyści: 1. Lepiej się poznamy miedzy sobą, 2. będzie nam łatwiej szukać partnerów do wspólnych projektów, kiedy będziemy znać zainteresowania poszczególnych obywateli, 3. atrakcyjność Inselburga wzrośnie, 4. powstanie nowe, dobrze uczęszczane muzeum (ludzie zawsze są ciekawi, jak wyglądają, co oglądają czytają i słuchają, jak na co reagują inni ludzie. Ponadto chcemy zamieścić w Galerii mapę Polski z zaznaczonymi punktami, gdzie mieszkają nasi obywatele - może ktoś zechce zorganizować regionalny zjazd Scholandczyków, albo po prostu się z kimś innym spotkać?. Oczywiście nie pogardzimy innymi pomysłami na wzbogacenie naszej Galerii teraz i w przyszłości. Serdecznie zapraszamy wszystkich do uczestnictwa pod hasłem "Promuj siebie, a przynajmniej wyjdź z kąta!". Obiecujemy interesujący, miejscami poważny a miejscami zabawny formularz. Dostanie go każdy, kto zechce wziąć udział w naszym przedsięwzięciu. |
||||||
|
W TRUDNYCH CZASACH:
IGRZYSKA! Że czasy są trudne, nie ma wątpliwości nikt, kto zagląda na listę dyskusyjną: ludzie płacą, a nie jedzą, idą do szpitala, i nie mogą zeń wyjść, ponoszą "straty moralne", a nad tym wszystkim czuwa (nie czuwa?) znikający Premier, który zapomniał o gospodarce, bo właśnie wziął się za uśmiercanie martwych dusz za pomocą (o ironio!) jedzenia i szpitala. Co można zrobić w takich trudnych czasach, by jakoś przeżyć? Wiadomo: przeczekać i robić swoje. Ile to czekanie potrwa, nie wiadomo, ale miejmy nadzieję, że Rząd oraz wszechmocny Gała (jak widać pan życia, zdrowia i śmierci) dojdą do porządku z puszką Pandory, którą w postaci systemu żywienia i leczenia sami otworzyli (przyznajemy, że z naszą aktywną zachętą). Teraz bowiem mają nieosiągalne dotąd możliwości: testują swój śmiercionośny system na całkiem reprezentatywnej próbie ponad 180 przypadków! No bardzo fajnie, choć trup może się za chwilę gęsto słać, szpital w każdym razie już trzeszczy w szwach a cmentarz może okazać się za mały. Jak pocieszyć zestresowanych, wystraszonych, moralnie i materialnie poszkodowanych obywateli, na których władza (z braku lepszego wyjścia) postanowiła poeksperymentować? Jest jedna, starożytna recepta - wprawdzie ongiś brzmiała |
ona: "panem et circenses" - chleba i igrzysk, ale w Scholandii postanowiono ją nieco "dostosować": jak są problemy z chlebem, będzie tym więcej igrzysk! Żeby odwrócić oczy od padających wokół nieaktywnych współmieszkańców, dostarczyć refleksji wyższego rzędu i rozrywki Król najwyraźniej zawarł sojusz w Premierem i par\oma luminarzami narodu robią wszyscy, co mogą: Powstaje nowy Instytut Kultury, który pisze wykłady dla wysublimowanych typów. Organizuje się Wirtualne Święta Wielkanocy (niech się pomodlą) a dla wybrednych i zwolenników egzotyzmu otwiera się meczet. Wyrzuca się z pracy nic nie robiącą minister Kultury i wprowadza nową, znaną z aktywności i pomysłów, dając jej szersze pole do popisu. a nawet kupiona prawa centralna (jak Spectator:-) bierze w tym udział, nawołując do otwarcia nowej Galerii z możliwością aktywnego udziału właściwie wszystkich. W Delcie piszą wierszyki (popatrzcie sobie) a jakiś gość od tygodni obiecuje otwarcie teatru. No więc dobrze: jeśli gospodarczo i społecznie wielka reforma jest czasem kryzysu, to bawmy się. Ale przy okazji nie odpuśćmy: Dawajcie ten teatr, więcej muzyki w Filharmonii, szybciej z tym muzeum. a właściwie gdzie rozrywka dla mniej wyrobionych? Co robi kino, gdzie jest ZOO?, może jakiś cyrk z kawałami i śmiesznymi obrazkami? Niech i plebs ma swoje igrzyska. tylko kto to zrobi? Ja d razu mówię: nie znam się na rozrywce dla ubogich! |
||||||
|
W tym miejscu miał być zamieszczony wywiad z nową Minister kultury, panią Hawą Cantabile. Niestety coś chyba nie zagrało i pytania Spectatora nie doszły do |
niej na czas. Nie wiadomo, dlaczego, ale fakt sprawdzony. Pytania wysłaliśmy po raz drugi, jeśli Pani Minister je otrzyma i zdąży, opublikujemy jak najszybciej zdążymy. |
||||||
|
Napiszcie do nas! |
|||||||