NUMER Z DNIA  25. maja 2003

SPECTATOR

REGULARNE CZASOPISMO SCHOLANDZKIE

Królestwo Scholandii - wirtualne państwo. Adres: www.scholandia.xo.pl  

HASŁO TYGODNIA: OSTATNIE (?) SZALEŃSTWA SYSTEMU

  WYDARZENIA | MIĘDZYNARODOWE | GOSPODARKA | PRAWO | NAUKA
KULTURA | NASZ KOMENTARZ | KAWIARENKA POD SPECTATOREM

 

WYDARZENIA


KRÓLEWSKI UNIWERSYTET SCHOLANDZKI
informuje, że prowadzi studia magisterskie na następujących kierunkach:
- filozofia (Nowego świata)
- stosunki międzynarodowe 
Kultura Scholandzka (od 15 marca 2003)

- teologia (biblijna i ogólna)
- geografia internetowa
-historia Scholandii i ogólna
-studia wojskowe
ADRES DO ZAPISÓW:

"U Piątka"

Na mojej farmie można kupić wspaniałe, dorodne i zdrowe zboże, warzywa i owoce. Gwarantuję, iż moje wyroby są najwyższej jakości, ponieważ wszystko to co rośnie jest objęte szczególną opieką przez moich wysoko wyspecjalizowanych pracowników. Zapraszam do zakupów
Kontakt:
 adi-scholandia@wp.pl

OGŁOSZENIE WYDAWCY! Spectator poszerzył swoją ofertę: Możecie teraz państwo: 1. Skorzystać z naszego SERWISU Informacyjnego, dzień w dzień! ustawcie go na stronę ulubioną! 2.Wziąć udział w naszej elitarnej liście dyskusyjnej, którą otwieramy jutro, ale wpisać się można już dziś TUTAJ! 3. Skomentować nasze wiadomości lub dowolne wydarzenie w kraju lub świecie wirtualnym TUTAJ! (Wasz komentarz może się nawet ukazać w naszej gazecie!) 4. Wydać u nas książkę, sztukę teatralną, zbiór wierszy TUTAJ! lub, jak dotąd, 5.  zamówić reklamę swojej firmy TUTAJ. 6. Niedługo także kupić u nas książki lub inne wydawnictwa TUTAJ! oraz 7. Urządzić z naszą pomocą muzeum, wystawę lub galerię TUTAJ!

Salon Prasy międzynarodowej także czeka na zainteresowanych innymi gazetami (10) i innymi krajami (6) TUTAJ

BIEŻĄCE AKCJE SPECTATORA:

Nie zapominamy o naszych akcjach, przecież sporo z nich uwieńczonych zostało powodzeniem: dzięki naszej natarczywości znaleziono na przykład Sędziego, otwarto Mu sąd, otworzono niejedno miasta w bezludnych prowincjach , a nawet Damodar czasem coś machnął ogonem (pozdrówko!). Nadal więc szukamy ludzi chętnych na niżej wymienione:

SZTUKA TEATRALNA

Spectator obiecuje 100 arminów honorarium za napisanie i przesłanie do nas scenariusza sztuki teatralnej o tematyce scholandzkiej - może to być komedia albo sztuka poważna, z wielką lub małą obsadą. Dodatkowo podejmiemy się zawrzeć umowę z Autorem i  dzieło takie wydać, jeśli tylko będzie ono miało szanse powodzenia na rynku czytelniczym i jako przedstawienie. 

KARYKATURA

Dobrze nam się współpracuje z Sergiosem Butterbergiem, artystą i politykiem w jednej osobie. Wspólnie zapełniamy stopniowo jego Muzeum Karykatury, a jednocześnie dostarczamy rozrywki naszym Czytelnikom. Niezależnie od tego oferujemy zarobek od 7 do 15 arminów każdemu, kto wykona dobrą karykaturę, ukazującą (wyśmiewającą aktualne wydarzenia w naszym kraju i prześle ją do nas). Jeśli zdecydujemy się ją wstawić do gazety, gwarantujemy honorarium w wyżej wymienionej wysokości. Jeśli nie, ale będzie śmieszna - prześlemy ją do Muzeum Karykatury w Mons Reale, które ma fundusze, aby ją zakupić. zachęcamy zatem osoby z talentem karykaturzysty (i dostępem do skanera), aby ta droga zaczęły zarabiać w wolnym zwodzie artysty!

GALERIA SCHOLANDCZYKÓW

Pomysł Spectatora, przedstawiony już raz na liście dyskusyjnej.  Galeria będzie miała swoją siedzibę na Inselii, w mieście Inselburg.   Będzie miała postać strony www, na której będzie można zobaczyć: 1. zdjęcia Scholandczyków, którzy prześlą swoje (zeskanowane) fotki na adres: spectator@op.pl , 2. krótkie autocharakterystyki (może być jedno zdanie, mogą - cztery, pięć), może być wiersz czy co tam kto lubi, 3. opis dokonań danej osoby, jej adres w Scholandii, funkcja którą pełni, jej wirtualne wykształcenie, jeśli jest, oraz 4. Wywiad z daną osobą , przedstawiony wg tzw. formularza Scholandczyka, opracowanego już przez Spectatora  (zebrane inne formularze plus własne pomysły). Wszyscy,. którzy nadeślą podpisane zdjęcia, zostaną  zapytani w formie tych samych ponad 40 pytań i będą mieli w ten sposób szanse przedstawić się szerszemu ogółowi.  Galeria ma przynieć kilka wymiernych korzyści: 1. Lepiej się poznamy miedzy sobą, 2. będzie nam łatwiej szukać partnerów do wspólnych projektów, znając ich zainteresowania  3. atrakcyjność Inselburga wzrośnie, 4. powstanie nowe, dobrze uczęszczane muzeum  Ponadto chcemy zamieścić w Galerii mapę Polski z zaznaczonymi punktami, gdzie mieszkają nasi obywatele - może ktoś zechce zorganizować regionalny zjazd. Prosimy przysyłać zdjęcia na pocztowy adres Spectatora: spectator@op.pl  

Twój Dostawca Wiadomości:

AGENCJA INFORMACYJNA SPECTATOR 

Zamieszcza niemal codziennie (prócz niedzieli, bo wtedy wychodzi Spectator) najświeższe wiadomości ze Scholandii  i innych krajów wirtualnych. Agencja pomyślana jest jako uzupełnienie tygodnika Spectator, wychodzącego tylko co siedem dni. W przerwach pomiędzy jego kolejnymi numerami dostarcza newsów. Czytana jest przez wielu Scholandczyków i cudzoziemców, w tym solidny kontyngent polityków. Niektórzy z nich komentują nasze posty błyskawicznie (bo a Agencji jest taka możliwość), co oznacza, że przywiązują sporą wagę do tego, co o nich prasa pisze (to się chwali). Obiecujemy, że będziemy nadal dostarczać Wam wiadomości ze Scholandii i zza granicy.

 TU JEST

MIEJSCE

NA TWOJĄ

REKLAMĘ

 I przestańcie marudzić, że nikt o d was nic nie kupuje. Każda firma musi dbać, aby ją widziano. A kto was widzi? za nieduże pieniądze możecie zamówić u nas swoją reklamę. Jazda! piszcie do: spectator@op.pl

INTERESUJESZ SIĘ ŻYCIEM KRAJÓW WIRTUALNYCH I ICH MEDIAMI?

WEJDŹ DO 

SALONU PRASY MIĘDZYNARODOWEJ SPECTATORA

Zapraszamy wszystkich chcących  zapoznać się z życiem innych krajów wirtualnych. Prezentujemy w salonie gazety z naszego kraju:(3 inne tytuły)

SCHOLANDIA:

Scholander (Scholia)
Przekrój (Arden)
Projekt Filodeltyjski (Delta)

a także najważniejsze czasopisma z innych krajów:

SARMACJA:

Biuletyn Sarmacki
Ab Ovo
Brama Sarmacka
Agencja Informacyjna Obiektyw

 DREAMLAND:

Echo Temerii
Glos Weblandu

AZTEC

Aztec Time Magazin

LEBLANDIA:

E-Kurier Cesarski
oraz kilka innych tytułów. 

PRESTIŻ NA FINISZU

 Po dyskusji na czacie (w zeszłym tygodniu), na łamach Spectatora i w rządzie Kancelaria Koronna opublikowała na liście dyskusyjnej  projekt ostatecznej instrukcji w sprawie prestiżu indywidualnego obywateli i poddała go pod ostatnią dyskusję uczestników listy. Projekt różni się znacznie od tego roboczego, który Spectatorowi udało się wyciągnąć z Kancelarii tydzień temu. Widać że Korona uważnie przypatrywała się dyskusjom i wzięła je pod uwagę. Poczytajmy więc: "Prestiż jest jednym z faktorów indywidualnego opisu obywatela w scholandzkiej symulacji. Wyznacza on  stopień aktywności obywatela w samej symulacji  a także jego dbałości o własną opinię. Jest systemowo brany pod uwagę w odniesieniu do zdrowia (utrata prestiżu może powodować depresję), pełnienia urzędów państwowych (zbyt niskie punkty prestiżu uniemożliwiają nominacje na takie urzędy, lecz nie wybranie w wyborach) oraz otrzymywania odznaczeń. Prestiż nadaje także miejsce w rankingu prestiżowym obywateli, o ile taki zostanie wprowadzony. 
Skala punktów prestiżu: 0 - 100
W celu aktywizacji obywateli system odejmuje każdemu obywatelowi po 3 punkty prestiżu tygodniowo. Skłania to poszczególnych obywateli do regularnego "inwestowania" w swój prestiż, co z kolei wspomaga narodową kulturę i niektóre działy gospodarki. 
Punkty prestiżu otrzymuje się:
Jednorazowo: - Za zamieszkanie we własnym domu, o ile nie jest to kamienica lub farma: 5 pkt za mały dom wiejski, 7 pkt za mały dom miejski, 8 pkt za średni dom wiejski, 10 pkt za średni dom miejski, 13 pkt za wille, 18 pkt za rezydencję. - Za wybudowanie dla własnej firmy funkcjonującej farmy, fabryki, restauracji lub sklepu: 5 pkt za farmę (zakład rybacki, sad), 7 pkt za mały bar, 10 pkt za restaurację (browar), 15 pkt za restaurację wykwintną, 10 pkt za sklep, 10 pkt za biurowiec każdej wielkości, 15 punktów za fabrykę. - Za otrzymanie tytułu szlacheckiego: 10 pkt za tytuł baroneta, 20 pkt za tytuł barona, 30 pkt za tytuł hrabiego, 35 pkt za tytuł markgrafa, 40pkt za tytuł księcia. - Za otrzymanie medalu: 10 pkt za Medal Rządowy, 12 pkt za Medal Królewski. - Za otrzymanie orderu: 15 pkt za Order Św. Ulryka IV klasy, 25 pkt za Order SW. Ulryka III klasy, 35 pkt za Order Św. Ulryka II klasy, 50 pkt
za Order Św. Ulryka I klasy (Krzyż Wielki) -  Za wybór na posła do Parlamentu: 25 punktów jednorazowo w każdej kadencji. -  Za wybór do władz lokalnych: 12 punktów za wybór na burmistrza (w miastach pow. 12 mieszkańców).-        Za redagowanie regularnej prasy: 10 punktów za każdy numer
jubileuszowy (10ty, 20ty, 30ty, 40 ty itd.) - Za uzyskanie tytułów akademickich: 10 pkt za tytuł inżyniera lub magistra - Za uzyskanie tytułów naukowych:  20 punktów za tytuł doktora, 30
punktów za nominacje profesorską. - Za pełnienie urzędów państwowych: 10 pkt za otrzymanie nominacji na ministra (tylko raz w kadencji Parlamentu), 6 pkt za otrzymanie nominacji na prefekta prowincji (maksymalnie raz na 6 miesięcy) -  Za awans w siłach zbrojnych lub innych jednostkach i charakterze militarnym:  8 pkt za nominację na podporucznika, 3 pkt za każdy kolejny awans, 10 pkt za pierwszy stopień generalski, 7 za każdy kolejny. - Za założenie funkcjonującej instytucji kulturalnej lub religijnej, powiązanej ze stroną www : Kościoła, muzeum, kina, teatru, filharmonii, kabaretu itp., - od 10 do 20 pkt (decyzja ministra Kultury) - Za założenie partii politycznej lub innej organizacji społecznej, połączonej z funkcjonującą stroną www (zgodnej z prawem scholandzkim) - 10 pkt. Regularnie: - za posiadanie Krzyża Wielkiego Orderu Św. Ulryka (I klasa) - 1 pkt miesięcznie, -  za pełnienie funkcji Głowy Państwa, Szefa Rządu, Marszałka Parlamentu (2 pkt miesięcznie) - za pełnienie funkcji Ministra, szefa Banku Centralnego, Rektora Uniwersytetu lub innej uczelni (1 pkt miesięcznie) - za zamieszkiwanie we własnej rezydencji - 1 pkt miesięcznie -     za posiadanie tytułu szlacheckiego Księcia Krwi, Księcia, Markgrafa (1 pkt miesięcznie)  -za posiadanie stopnia naukowego doktora - 1 pkt miesięcznie  

Każdorazowo punkty prestiżu uzyskuje się: - za korzystanie z ofert turystycznych na poziomie luksusowym (1 do 8 punktów jednorazowo, według instrukcji ustawowej) - za żywienie się w restauracji wykwintnej (1 pkt za każdy posiłek) - za aktywne uczestnictwo na liście dyskusyjnej Scholandii (powyżej 10 wypowiedzi w ciągu miesiąca, posiadających merytoryczną wartość (ocena - Minister Kultury) - 1 pkt, pow. 30 wypowiedzi - 2 pkt. Punkty przyznawane najwyżej raz w miesiącu. - Za odwiedziny w instytucjach kulturalnych płatnych (teatr, kino, filharmonia, ZOO, kabaret, księgarnia, muzeum galeria, biblioteka) - 1 pkt  każdorazowo. -  Za korzystanie z lotów SKLL (płatnych) - 1 pkt a każdy przelot tam i z powrotem.  
Punkty prestiżu traci się:
systemowo (regularnie) - 3 punkty tygodniowo, 
jednorazowo: - za utratę miejsca zamieszkania wskutek własnego niedopatrzenia (stan bezdomności) - 1 pkt za każdy dzień bezdomności - za brak kultury w wypowiedziach na liście dyskusyjnej lub czacie (1 do 3 pkt za każde przewinienie - decyzja ministra kultury lub moderatora listy, czata) - za łamanie prawa: 5 do 30 punktów za każdy wyrok skazujący Sądu Królewskiego, według sentencji wyroku. -      za trafienie do szpitala wskutek niejedzenia (3 pkt jednorazowo) - za odwołanie z funkcji państwowej, dokonane nie na własną prośbę lub nie na skutek wyborów (zatem z powodu braku aktywności) - 8 pkt jednorazowo. Zasady uwzględniania punktów prestiżu: 1. Wszyscy obywatele i mieszkańcy uwzględnieni są w rankingu prestiżu i mają w nim swoją indywidualną punktację 2. W wypadku dojścia obywatela (mieszkańca) do liczby 100 punktów prestiżu, otrzymuje on Medal Rządowy (za aktywność) lub odpowiednio wyższe odznaczenie, jeśli taki Medal już posiada, a jego punkty redukowane są do 60. 3.  W przypadku powtórzenia się takiej sytuacji obywatel otrzymuje Medal Królewski za Zasługi (lub odpowiednio wyższe odznaczenie, jeśli taki już posiada), a otrzymane punkty redukowane są do 50. 4. Przy trzecim przypadku osiągnięcia takiego stanu punktów obywatel otrzymuje tytuł szlachecki baroneta, o ile dotychczas nie był nobilitowany. Jeśli obywatel był nobilitowany, otrzymuje tytuł barona (wyższego tytułu nie przyznaje się z samego faktu posiadania punktów prestiżu). Jednocześnie jego stan prestiżu redukowany jest do 50 punktów. 5. W przypadku posiadania liczby punktów mniejszej niż  60 obywatel nie może otrzymać Krzyża Wielkiego Orderu Św. Ulryka ani tytułu Markgrafa lub Księcia, choćby zasługi jego były odpowiednie. 6. W przypadku posiadania liczby punktów mniejszej niż 50 obywatel nie może otrzymać tytułu szlacheckiego Hrabiego ani tytułu naukowego Profesora, choćby zasługi jego lub osiągnięcia naukowe były odpowiednie. 7.     W przypadku posiadania liczby punktów mniejszej niż 40 obywatel nie może zostać nobilitowany ani otrzymać wyższego tytułu szlacheckiego. 8.     W przypadku posiadania liczby punktów mniejszej niż 30 obywatel nie może otrzymać żadnego
odznaczenia rządowego ani Królewskiego. W przypadku

 posiadania liczby punktów mniejszej niż 10 obywatel nie może być mianowany na żadne stanowisko państwowe za wyjątkiem tych, pochodzących z wyboru (posła i burmistrza miasta otwartego, o ile mają w nim  miejsce wybory). 

CZAT O UNII BYŁ O DREAMLANDZIE

Zapowiedziana debata o Unii Europejskiej na czacie Scholandii nie odbyła się. Z prostego powodu: jedyny przeciwnik Unii europejskiej, baronet Strudziński, z jakichś przyczyn nie przybył. Sami zaś zwolennicy nie bardzo mieli o czym dyskutować, jako, że wszyscy byli jednego zdania. Natomiast zupełnie nieoczekiwanie dyskutowano o ... Dreamlandzie i krajach wirtualnych w ogóle. A to dlatego, że Król zaprosił na czat markiza Kriega, Ministra Kultury i wicepremiera Dreamlandu, który akurat składał mu nieoficjalną wizytę na zamku. Okazało się, że cieplejsze dla Scholandii wiatry w Dreamopolis  zostały u nas zauważone i docenione. Uczestnicy czata, a był tam miedzy innymi w komplecie scholandzki rząd i chyba pół Uniwersytetu, wiedzieli bardzo dużo na temat samego kraju oraz jego potencjału i polityki. Zdumiało to nas nieco, zważywszy na  niewiele w sumie informacji, które na temat Dreamlandu obecne są w scholandzkiej prasie (Po drugiej stronie do niedawna było jeszcze gorzej). W każdym razie markiz Krieg (sam uważany za zwolennika ścisłej współpracy Dreamlandu i Scholandii, autor pamiętnego artykułu w "Dreamland Voice": "Królu, daj nam sojusz trafił z pewnością na oczekiwanych przez siebie partnerów i będzie miał o czym rozmawiać z pozostałymi kierownikami tamtejszej polityki. Zresztą mówi się od zawsze, że największy przyjaciel Dreamlandu w Scholandii siedzi na Zamku. Kiedyś dostał kosza, co pod wpływem ówczesnego rządu spowodowało całą kaskadę wydarzeń. Dziś wszyscy jesteśmy mądrzejsi (i po tej, i po tamtej stronie). Wizyta zaś dreamlandzkiego wicepremiera zdaje się potwierdzać, że coś jest na linii, coś znacznie większego niż współpraca naukowa, o której podobno rozmawiali Król z Ministrem. Sądząc po aktualnym składzie scholandzkiego Rządu i Parlamentu, po tej stronie wiele jest możliwe.

PRZEBUDZENIE POSŁA

21 maja przebudził się ze swego słodkiego zimowo - wiosenno- letnio - jesiennego snu poseł Wojciech Wochal, niezależny. Jakieś trzy tygodnie po całej hecy z komunistami, o której dawno już w naszym kraju prawie wszyscy zapomnieli, Poseł napisał na listę maila o treści: "A co wy macie przeciw komunistom? Przecież to tacy sami ludzie, jak wszyscy inni". Abstrahując od tego, że post był wyraźnym dowodem, iż poseł nie zadał sobie trudu przeczytania jakichś 100 maili na ten temat i ni z gruszki ni z pietruszki zaatakował nie wiadomo kogo i nie wiadomo za co, okazało się, że Marszałek Parlamentu czuwa. Baron Kanikov, ujrzawszy list od Posła Wochala (a więc widomy dowód jego życia), zagotował się ze złości. I nie szło tu o jego treść, o nie. Baronowi jest najzupełniej obojętne, kogo i za co poseł Wochal lubi. Szlag go trafił z zupełnie innego powodu: Poseł Wochal otóż, będący członkiem Parlamentu od trzech miesięcy, w czasie tym tylko raz zagłosował, i to na niewłaściwą ustawę (bo dawno już była ona przegłosowana) i pod niewłaściwym adresem (bo wysłał swój głos na ... prywatny adres Marszałka zamiast na grupę Parlamentu). Wszystko to Marszałek wysypał posłowi. Oddajmy głos Marszałkowi samemu:  "Przy okazji chciałbym Panu przypomnieć publicznie - skoro na prywatne wiadomości Pan nie reaguje - o tym, że jest Pan POSŁEM i Pańskim OBOWIĄZKIEM jest uczestniczenie w obradach Parlamentu, podczas których nie oddał Pan ŻADNEGO ważnego głosu. Sądziłem, że w Scholandii nie będą potrzebne postępowania dyscyplinarne w stosunku do posłów. Widać będę musiał zweryfikować ten pogląd. Jeżeli ma ktoś pomysł na ustawę umożliwiającą karanie posłów (np. karami pieniężnymi i cięciami pensji) za nie uczestniczenie (szczególnie notoryczne) w obradach". Tak, już wiemy, kto będzie miał w następnych wyborach kampanie negatywną - Kanik jest w roli państwowca jak buldog, nie popuści:-). A posłowi Wochalowi mówimy: dobranoc. Całe szczęście, że w naszym 5-osobowym Parlamencie quorum wynosi 3, a glosuje zawsze 4, więc i bez niego prawa w Scholandii mogą być stanowione.

SYSTEM WARIUJE - PREMIER SIĘ LECZY

W ostatnim tygodniu mieliśmy szansę obserwować naprawdę nadzwyczajne wydarzenia: Zmarli nam oto: Prof. Gołowanow (niech spoczywa w pokoju!), Hr. Reichenau-Spectator (tak tak!), połowa przedsiębiorców, kilku prefektów a nawet następca tronu, Książę Filip von Schwaben. Ten ostatni jednak, znany z mizernego poczucia humoru, nie wytrzymał. Kiedy zobaczył swój nagrobek na (zwykłym) cmentarzu (a może o to chodziło, ze nie w królewskiej krypcie?), narobił takiego rabanu, ze chyba wszyscy, którzy w Scholandii mogli choćby we śnie mieć coś do czynienia z systemem, mieli twarde przebudzenie. Chodzi o to, że Jego Królewska Wysokość odżywiał się bardzo regularnie, czasem nawet z wykwintnych restauracjach, mieszka zaś w ekskluzywnej rezydencji w Inselii. tym samym jest wręcz wzorcowym obywatelem, z punktu widzenia wymagań systemu. Jakież było więc jego zdziwienie, że ów szalony system tak go potraktował. Doprowadził nawet do tego, że zaniepokojony (o jego stan nerwów zapewne) Król podjął interwencję w jego sprawie, przy czym okazało się, że nie o niego tylko chodzi. Gdy już Księcia odratowano, odmówił zapłacenia rachunku. I słusznie, gdyż nic się od niego nie należało, choć na biednego nie trafiło. Stwierdził jednak, że czując się jak najzdrowiej, nie będzie płacił złodziejskich rachunków za leczenie, którego nie miało prawa być. Na takie dictum Premier de Belli postanowił osobiście sprawdzić system i ... położył się do szpitala. zawiadomił o tym rząd i Króla, ale niestety nie opozycję. Ta zaś, w osobach panów Strudzińskiego, Szmidta i Wilczyńskiego, nie omieszkała uczynić z tego stosownego hałasu, ciesząc się przedwcześnie, ze premiera robaki zjedzą, zanim przegra wybory. Niedoczekanie! Premier przetestował, co miał sprawdzić i ukazał się narodowi na sobotnim czacie. Nieboszczycy zmartwychwstali (w liczbie 100 sztuk!), a na cmentarzu pozostało tylko trupów sześć, jak nas zapewniają autentyczni wirtualni zmarli (atestowane nie jedzenie i bezdomność, przejście całego procesu szpitalnego bez uiszczenia rachunku). Morał z tej historii? O, nawet kilka morałów: 1. Jak premier jest w szpitalu, to się nie należy cieszyć, tylko zapytać, w jakiej szczytnej misji tam się udał. 2. Jak się jest systemowcem i uśmierca księcia krwi, należy się spodziewać telefonów po nocach (tak się to ponoć odbyło, Książę jest nocnym Markiem). 3. Jak się już leży na scholandzkim cmentarzu, to też nic straconego. Trzeba po prostu poczekać na sprostowanie!

MIĘDZYNARODOWE

WSZ CHCE MIEĆ KOLONIE 

Miniaturowy kraik, składający się przede wszystkim z prezydenta i wice, czyli dumne z nazwy Wirtualne Stany Zjednoczone, postanowiły zająć Asterland. Królestwo to, jak ogłosiły jego władze dwa tygodnie temu, padło ofiara wybuchu bomby atomowej i teraz zamiast jego strony www widzimy nuklearny grzyb (bardzo zresztą sugestywny). Ponieważ jednak Asterland, w przeciwieństwie do WSZ miał kilku, a nawet swego czasu kilkunastu żywych obywateli, a na deklaracje pomocy rząd jego nie odpowiada, pan Wiktor Krauze, Prezydent Wirtualnych Stanów Zjednoczonych logicznie domniemywa, ze królowi lub innemu mającemu www Asterlandu w ręku zabawa się znudziła i postanowił efektownie zakończyć swoje występy w wirtualnym świecie. Ujął się więc za biednymi mieszkańcami (o ile tacy jeszcze są). Nie zrobił tego jednak tak delikatnie jak Cyberia (która, mając te same zamiary, zaproponowała jedynie "przyjęcie uchodźców"), tylko postanowił zająć terytorium Asterlandu i rządzić nim ze swojej stolicy. Tak to wirtualne Monako będzie teraz miało kolonie wielkości wirtualnego, powiedzmy, Zairu. O ile, oczywiście, nikt nie zaprotestuje. Problem chyba nie jest duży, gdyż na proponowanych (wszystkich wersjach) map v-świata Asterlandu nie było, zatem nikt się w istocie nie wzbogaci. No chyba że Leblandia (patron Paktu, do którego Asterland zdążył był wstąpić, zanim zamienił się w proch i pył), najpierw każe go narysować, a następnie zajmie. Nie takie już rzeczy wirtualny światek widział!

LEBLANDIA: DOMKI ZA DARMO I DZIENNIKI WYPRAW

Oryginalna w swoim skokowym rozwoju Leblandia (gdzie długo nic się nie dzieje, a potem nagle wyskakują trzy tytuły, parka narodowy i piętnaście dekretów), postanowiła uwłaszczyć swoich obywateli domkami. Oczywiście są to domki w stylu cyberyjskim a la śp. Magda Hasse: obrazki bez jakiegokolwiek zaplecza systemowego, bez możliwości faktycznego zameldowania konsekwencji (dodatnich czy ujemnych) mieszkania w nich. Ale liczy się fakt: cesarz, niczym sułtan Brunei, okazał się szczodry. Tylko na co komu w takim wypadku lebeny (to leblandzka waluta)? Jedzenia za nie nie kupi, bo go tam nie ma, domu nie musi, bo ma za darmo. Chodzi chyba o kolekcjonowanie kolejnych zer na kontach. też robi wrażenie. Natomiast, co nam się podoba (bo nie mamy!), to opublikowane "Dzienniki Damhallagh", opisujące podróż leblandzkich odkrywców na Kraniec Świata. A niechby i na kraniec - dlaczego nie mamy w Scholandii takich fantastów, którzy ku chwale swego kraju i dla rozwoju kultury napisaliby taki dziennik wirtualnego Livingstone a? Nasz ludek składa się z pracowitych przedsiębiorców, zrównoważonych polityków, kilku dziennikarzy a nawet muzyków. Ale brak nam twórcy epopei na miarę choćby "Dzienników".  Spectator uważa, że powinniśmy wciąż przykład z Leblandii choćby, nie mówiąc o Dreamlandzie, który ma swoją wielka literaturę. Leblandia nam wzorem! A czemu nie, jeśli na coś wpadła....

GOSPODARKA

WIECZNE SKRYPTY

Kłótni o skrypty ciąg dalszy nikogo już nie zdziwi. Już wiemy, że jakieś są, tylko jak prosić, to nikt ich nie chce instalować. Wiemy, że baron Pijac grzebie coś tam dalej, tylko w jakim kierunku? Na własną rękę grzebie też "jumper" (baronet Lamperski), chcąc pewnie zakończyć długą awanturę o skrypty i dać nam wszystkim szansę zarabiania na owocach własnej pracy. W ogóle jumper to chyba najbardziej konkretny człowiek w tym kraju, typujemy go na ministra Gospodarki w następnym rządzie i przepowiadamy mu najwyższe ordery. A jeszcze pan Cocacolatl, który zgodnie ze swoją naturą bije się z państwem o prywatne skrypty, które mógłby sprzedawać żądnym zarobku obywatelom. Tyle że państwo (ustami swojego ministra Kanikova) składa veto, twierdząc, że w prywatnych skryptach wielkie jest ryzyko opanowania cudzych haseł i kont przez nieuczciwego dostawcę. Prawda! Prawda też, że nie akurat o Cocacolatla idzie, ten jest może niewyparzony, ale uczciwy. Ale mogą być także inni, a kto ludziom zwróci, jakby co,  stracone pieniądze, a przede wszystkim zaufanie do systemów? Spectator zaproponował więc Cocacolatlowi udział w grupie, która opracowałaby projekt ustawy na temat skryptów, którą następnie Reichenau przedstawiłby w Parlamencie. Prywatny oferent skryptów zgodził się, co najwyżej, na skonsultowanie konkretnego projektu. No dobrze, ale kto ma go napisać? Spectator, mający o skryptach takie pojęcie, jak, nie przymierzając, Cocacolatl o dyplomacji i obiektywnym dziennikarstwie :-)?. Więc chyba Pijac plus Kanikov, w końcu za to im płacą! Panowie, do dzieła! Nie popuścimy, póki nie ujrzymy skryptów w otwartej (i pewnej ofercie).

ZBOŻE ZNIKŁO Z SSS - DOBRY POCZĄTEK

Na skutek licznych i długich monitów ze strony farmerów znikło właśnie z oferty Scholandzkiego Składu Surowców, czyli państwowej hurtowni zboże, podstawowy produkt do wytwarzania żywności i piwa. Tym samym uczyniony został pierwszy krok do tego, by gospodarka mogła normalnie działać. ale to nie wszystko. kiedy zostanie wycofane mięso, ryby, owoce, warzywa? już najwyższy czas, by ludzie, którzy inwestują , biorą kredyty i produkują nie musieli cierpieć z 

powodu niesprawiedliwej państwowej konkurencji!. a może by tak SSS zamknąć w ogóle? Na początku byłoby trochę chaosu, ale potem pojawiłyby się prędko prywatne firmy, oferujące wszystko, kto wie? Albo niech SSS skupuje z Bazaru produkty i je odprzedaje wtedy, gdy ktoś będzie ich potrzebował? Tym mógłby się zająć Minister Gospodarki (po coś niech będzie) albo można stworzyć osobne miejsce pracy. wtedy mielibyśmy interwencyjny skup, jeśli trzeba, strategiczne zapasy państwowe w SSS oraz uwolnioną gospodarkę. trzeba się nad tym poważnie zastanowić.

KIEDY SKLEPY?

Prawdziwym "doładowaniem" dla gospodarki będzie jednak dopiero zlikwidowanie supermarketu, sprzedającego nie wytworzona wirtualnie żywność i założenie w jego miejsce 2-3 prywatnych sklepów, które naprawdę będą kupowały zboże, mięso i owoce od farmerów i robiły z nich produkty żywnościowe, a następnie oferowały je klientom. W ten sposób po pierwsze, wytwórcy sprzedadzą więcej i wyjdą na swoje, po drugie powstanie kilka nowych miejsc pracy, po trzecie zaś nikt nie będzie już mógł zarzucić nam socjalizmu i państwowej gospodarki w punkcie, gdzie obrót jest największy (bo wszyscy przecież muszą jeść). Ponieważ Minister Gospodarki (nasz ukochany Premier we własnej osobie) zdaje się nie spieszyć ze znalezieniem i wspomożeniem inwestorów i dopuszcza istnienie księżycowego marketu, Spectator swoim zwyczajem postanawia mu pomóc. Oświadczamy otóż, ze posiadamy środki by bez łaski (to jest bez kredytu) wybudować sklep. Jeśli tego nie zrobi kto inny w ciągu siedmiu dni, my to zrobimy! Trudno, nikt inny nie zarobi, a Spectator stanie się gospodarczym rekinem, co w jego zamiarach nigdy nie leżało. Ale jeśli to ma pomóc scholandzkiej gospodarce, jesteśmy gotowi! apelujemy także do innych, którzy albo mają pieniądze (jakieś 3.500 arm), albo żyłkę do wirtualnego ryzyka (kredyt!). Załóżcie sklep i rozpocznijcie sprzedaż! To się musi opłacić, gdy tylko zlikwidowany zostanie Market państwowy, gdyż obywatele będą musieli kupować albo u was, albo w droższej restauracji! Jeśli postanowicie wziąć kredyt, dostaniecie go pewnie bez problemu, gdyż Premier da go Wam choćby ze strachu przed kolejna inwestycją Spectatora, którego, jak wieść gminna niesie, czegoś panicznie się boi :-) (Memento Kędziora!). 

PRAWO

Z POWODU ŚMIERCI POWODA... ORYGINALNE UMORZENIE

Po raz pierwszy w historii sądownictwa Królestwa Scholandii pozew został odrzucony z powodu śmierci powoda. D. Konieczny, nie zauważył, że jego organizm domaga się jedzenia i w kilka dni po złożeniu pozwu przeciwko Filipowi von Schwaben zmarł z głodu. Tym samym śledztwo w tej sprawie zostało wstrzymane, a  pozew cywilny oddalony. Problem żywienia jest od jakiegoś czasu często podnoszony ze względu na pewne problemy jakie powoduj? skrypty - powodują one  bowiem często wymieranie najedzonych i aktywnych obywateli Scholandii. Choć w  tym przypadku nie może być o tym mowy (jak dowiedział się Spectator, zmarły z pewnością nie jadł już od dłuższego czasu) to nie można wykluczyć, że w  przyszłości 'system' może uśmiercić niechcący zupełnie zdrowego obywatela - jak  zachowa się wtedy Sąd? Brak tu uregulowań ustawowych, jednak przyjmuje się, że postępowanie może być warunkowo zawieszone. Trudno jednak obstawać przy tym określeniu w przypadku osób figurujących oficjalnie jako zmarłe. Sprawa ta z pewnością wymaga uregulowania gdyż wydaje się, że śmierć powoda jako przyczyna oddalenia pozwów może się powtarzać.

(MLD)

POWRÓT SĘDZIEGO

Po krótkiej nieobecności Sąd znów pracuje i nadrabia zaległości. Na pierwszy ogień poszły zaległe pozwy, które masowo trafiły na wokandę. Trwają też przygotowania do rozpoczęcia procesów. Nie jest wykluczone, że nie będą one odbywały się w dotychczasowej formie, ale pisemnie, za pośrednictwem  e-mailów. Metoda ta ma wiele zalet (jak chociażby brak konieczności wspólnego zebrania się stron i sędziego), a także kilka wad (mniejsze tempo procesów czy problemy praktyczne z utrzymaniem warunku ich jawności). Wkrótce przekonamy się czy nowy sposób jest dobry, czy będzie trzeba wróci? do poprzedniego. (MLD)

NIEZATAPIALNI W SCHOLANDII

Wciąż nierozwiązana pozostaje sytuacja prefekta Szmidta, który pełni jednocześnie funkcję burmistrza Porta Regni. Jak wiadomo Porta Regni jest miastem w Scholii, a to oznacza, że prefekt będący  jednocześnie burmistrzem jest swoim własnym przełożonym. Daje mu to szereg ciekawych uprawnień - jest własnym organem nadzorczym i  odwoławczym. Sam siebie powołuje i tylko sam może się odwołać. Sprawa ta wkrótce jednak się wyjaśni, jako że Porta Regni rozrasta się i obecnie ma już 12 mieszkańców. Najwyższy czas aby zacząć zastanawiać się nad wyborami w tym mieście. (MLD)

NAUKA

REKTOR KUS OPUBLIKOWAŁ SPRAWOZDANIE Z DZIAŁALNOŚCI UNIWERSYTETU

Prof. Filip von Schwaben, Rektor KUS, ogłosił na liście dyskusyjnej sprawozdanie za cały okres działalności naszej państwowej uczelni. Z podanych faktów wynika, że KUS jest najbardziej rozbudowanym uniwersytetem wirtualnego świata.  Ma on w sumie 17 wykładowców (w tym 6 profesorów i 6 z tytułem doktora), 41 studentów, w tym 5 na studiach doktoranckich. KUS składa się z 6 Wydziałów i 2 samodzielnych Instytutów. Dotychczas opublikowano 47 wykładów. Główną bolączką Uniwersytetu jest jego strona www (siedziba wirtualna). Mimo rozstrzygniętego już na początku kwietnia przetargu na jej remont kapitalny, nowej strony nie ma do dziś: Oferent okazał się niesłowny, a co najgorsze, zrezygnował dopiero po miesiącu zwodzenia władz Uniwersytetu. Jednak te nie dały za wygraną. Jak wynika ze sprawozdania, metodą poza przetargową znaleziono kolejnego webmastera, który pracuje już nad nową stroną i ma 

ją oddać do końca maja. Ks. Filip zapowiada także na najbliższy czas: weryfikację studentów (skreślenie z listy studentów tych, którzy przez najbliższe 2 tygodnie nie zdadzą żadnego egzaminu) oraz uzupełnienie brakujących wykładów, zwłaszcza na Wydziałach Geografii i Wojskowości. Tandem Schwaben-Reichenau ma także dokonać kolejnej aktualizacji Leksykonu Scholandzkiego, sztandarowego dzieła Uniwersytetu.

NOWY WYKŁAD Z TEOLOGII

Ten wykład z pewnością zainteresuje ludzi, którzy chcieliby rozumieć Biblię. Prof. Gołowanow (hr. Lahnstein) napisał bowiem tekst, wyjaśniający, jak bada się krytycznie Pismo Święte. Nosi on tytuł "Metoda historyczno-krytyczna badania Biblii. Gatunki literackie Starego Testamentu."  Na przykładzie kilku znanych tekstów biblijnych ukazuje, jak wnioskować o pierwotnej wymowie tekstu i celu jego napisania, a także i czasie powstania. Wykład z pewnością także nie jest za trudny, zatem zachęcamy do zapoznania się z nim.

 KULTURA

NIE MA TEATRU, NIE MA KINA (NOWEGO). ZA TO SĄ PLOTKI!

Nic o kulturze dziś pisać nie będziemy. Albowiem Pani Minister (Nr 2, dla porządku), wyczerpana wydaniem w zeszłym tygodniu wydaniem ciekawego, acz niezbyt pojemnego i trochę feministycznego w treści "Scholandra", odpoczywa w najlepsze. Były i niedoszły (jednocześnie) dyrektor Teatru, Karbownik, obiecał jej z kolei kino i jak nic nie zrobił w teatrze, tak nic nie robi w kinie. Pani Minister, osoba znana z dobrotliwości, ufności i absolutnej bezkonfliktowości, wierzy i 

czeka. Czekajmy więc wraz z nią, cóż nam pozostaje? Chyba założyć prywatny teatr i pokazać, że można, jak się tylko chce. Może zresztą jesteśmy niesprawiedliwi? Może Pani Minister nie jest w stanie nikogo poganiać, bo ostatnio zrobiła się znacznie wolniejsza, a to z powodu błogosławieństwa, jakie na nią spadło z rąk (?) hrabiego Taurinosa? Chętnym do dowiedzenia się, o co chodzi, polecamy lekturę listy dyskusyjnej,. My już nic nie powiemy, jako że o rzeczy znacznie bardziej błahe o mało nie doszło do pojedynku między nami a rzeczonym Dostojnym Panem. A kto nie wie, o co chodzi, niech odwiedza scholandzki czat, bo tam się rzecz (o mało co) dokonała. Tak, Deltyjczycy trzymają się razem!

KOMENTARZ 

SZALONY SYSTEM NISZCZY PAŃSTWO

Może tytuł jest trochę na wyrost, ale w ostatnim tygodniu trochę się działo. Sto trupów na cmentarzu, i to nie byle martwych dusz, tylko najaktywniejszych obywateli Scholandii! Redaktorka wyrzucona z własnego domu przez oszalały "apache-sauron", którego niedługo już będziemy nazywać pierwszym bandytą Scholandii. Następca tronu, przykładnie żywiący się Scholandczyk, akurat przeprowadzający przebudowę Uniwersytetu - "tot". Do tego spadające nie wiadomi skąd i dlaczego zdrowie. Jedni dostają szereg ostrzeżeń o niewyjaśnionej treści ("zapłać czynsz za własny dom!"), drudzy nie dostają nic i nagle widzą siebie na cmentarzu. OK. To tylko błąd. Ale już nie pierwszy. Można go tłumaczyć. Jasne. Każdy może się pomylić. Ale jeśli system szaleje do tego stopnia,  

trzeba go na bieżąco pilnować. trzeba reagować natychmiast naostrzeżenia i skargi. trzeba wyjaśniać na liście, co się dzieje, prosić wszystkich o zgłaszanie usterek. Zgoda: rząd był ambitny. Chciał wykonać więcej, niż obiecał. Ale chyba za dużo wziął na raz. Teraz co rusz coś się sypie. Ludzie niczego nie są pewni. A najgorsze, że tracą zaufanie do swojego państwa. Jeśli płacą za jedzenia w państwowym sklepie, a państwowy system pakuje ich do szpitala, albo, co gorsze, od razu na cmentarz, to kto im cokolwiek jeszcze może zagwarantować? Jedyna rada: usiąść do systemu na dłużej, nie wstawać i nie odchodzić, sprawdzić każdą skargę od razu, odpowiedzieć na nią, poprawić i przede wszystkim szukać błędu. Tylko w ten sposób można: system  uspokoić i usprawnić, ustabilizować na powrót państwo a  ludziom zwrócić zaufanie. To jest w tej chwili NAJWAŻNIEJSZE zadanie i rządu, i systemowców. 

KAWIARENKA "POD SPECTATOREM" - DYSKUSJE POLITYCZNE 

PYTANIE TYGODNIA: Co nam może dać zbliżenie z Dreamlandem? Czy warto skoczyć do tego stawu?

Takie pytanie postawił Spectator bywalcom swojej kawiarenki dyskusyjnej. Oto odpowiedzi:

Michał Strudziński, polityk opozycyjny: Odpowiedź jest prosta: warto. Jestem za współpracą z każdym poważnym państwem internetowym, a więc tym bardziej za współpracą z Dreamlandem. Jest to pastwo niezwykle rozwinięte, które posiada wiele cech, o których my możemy na razie tylko pomarzyć, choć my też przodujemy w niektórych dziedzinach. Szczególnie warto położyć większy nacisk na współpracę naukową i kulturalną, bo na gospodarczą to na razie chyba nie ma co liczyć. Ale od czegoś trzeba zacząć. Już taka niby prosta wymiana studentów na pewno poprawi wzajemne relacje, a pozwoli też na wzajemne poznanie dorobku państw. Myślę też, że można by obustronnie organizować wystawy i galerie tymczasowe. Które np. w Dreamlandzie pokazałyby to co najważniejsze w kulturze Scholandii, a w Scholandii przybliżyłyby nam dorobek kulturalny Dreamlandczyków. A może warto też udzielić sobie wzajemnej pomocy, na przykład my byśmy skorzystali z pomocy w dziedzinie budowy i zasad funkcjonowania giełdy, a Dreamlandczycy mogliby od nas dowiedzieć się coś na temat żywienia lub mieszkania, a wiemy, że takie pomysły w Dreamlandzie się pojawiły.

Agnieszka Smoręda, dziennikarz: Oczywiście że warto! Dreamland jest bardzo ważnym państwem i uważam, że  w im bliższych stosunkach będziemy tym lepiej i dla nas i dla Dreamlandu. Ich państwo jest bardzo rozwinięte i może nam pomóc poradzić sobie np. z błędami w systemie żywienia, chociażby dobrą radą. Trzeba tylko się postarać by nie wyszło tak jak z Sarmacją.

Kuba Lamperski, przedsiębiorca i dyplomata: Warto podjąć każdą możliwą współpracę. To, że współpraca z Sarmacją, o którą zabiegaliśmy okazała się niewypałem, nie jest powodem by bać się podjęcia współpracy z innymi, tym bardziej, że znamy (idiotyczne wręcz) powody fiaska dobrych stosunków z "sojusznikami" zza wody. Należy się integrować, a nie dzielić. To jest nadrzędna reguła, to zawsze wychodzi na dobre. Chęci i świadomość zysków musza być jednak po obu stronach. Jeśli potencjalny współsojusznik nie docenia układu, to świadczy tylko o jego krótkowzroczności, pysze lub uprzedzeniach. Wtedy wszelkie czynności dyplomatyczne są daremna grą grzecznych (lub, w wyjątkowo ciężkich przypadkach, mniej grzecznych) słów. Jeśli zatem Dreamlandowi zależy na współpracy z nami, to w naszym wspólnym interesie jest taką współpracę partnerską nawiązać.

Nadin de Belli, polityk, premier KRS: Myślę że zbliżenie pomiędzy Scholandią a Dreamlandem jest dobrym pomysłem. Zdaję sobie sprawę że przy każdych zbyt intensywnych kontaktach będzie dochodziło do konfliktów ale z tego co udało mi się zaobserwować dyplomacja dreamlandzka jest na wysokim poziomie i myślę że jeżeli nie zabraknie woli z obu stron, będzie to korzystna współpraca zarówno dla Dreamlandu jak i Scholandii. Jakie korzyści z tego będą? Cóż, ciężko teraz wyrokować ale moim zdaniem oba państwa zyskają dużo na polu kultury i nauki, być może Dreamland będzie zainteresowany naszymi Kościołami, a my skorzystamy z doświadczenia które zdobywało to państwo przez tak długi czas. Także ożywienie kontaktów między obywatelami i stworzenie partnerstwa pomiędzy miastami wydaje mi się dość realne. Co do innych możliwości ..... nie wiem, czas pokaże.

Sergiej Kanikov. polityk, minister KRS: Dreamland to moim zdaniem zdecydowana czołówka polskich v-państw. Pomimo, iż działają najdłużej, wciąż się rozwija. Charakteryzuje się wysoką kulturą wypowiedzi. Na liście dyskusyjnej prawie nigdy nie spotkałem stwierdzeń obraźliwych. Jeżeli Dreamlandczyk chce dać komuś do zrozumienia, że nie jest on jego ulubieńcem, robi to z kulturą. W Dreamlandzie na wysokim poziomie stoją też wszelkie akty normatywne oraz prawo (sądy). Widać, że czuwają nad tym ludzie, którzy mają o tym niemałe pojęcie. To dobrze wróży. Są chętni do współpracy. Jedyny ich "brzydki" zwyczaj jaki zauważyłem to skłonność do
podpisywania różnego rodzaju traktatów i zapominanie o nich, nie korzystanie z ich dobrodziejstw. Myślę jednak, że przy dobrych stosunkach z władzami Dreamlandu oraz przy uporze Korony, MSZ-etu i całego rządu "poradzimy sobie" wspólnie z tą cechą. Dreamland ma wiele podobnych cech do Scholandii.
Najważniejszą jest dążenie do realizmu. W ostatnim czasie w Dreamlandzie pojawił się pomysł wprowadzenia zdrowia oraz mieszkania w kamienicach. Autor twierdzi, iż był niezależny w swoim pomyśle... czy tak było? Myślę, że to nieistotne. Istotnym może być to, iż te przedsięwzięcia napędzą dreamlandzką gospodarkę w tym samym kierunku w którym podąża scholandzka; czyli najważniejszy stanie się przemysł spożywczy i budowniczy. To z pewnością będzie stanowić podstawy do współpracy gospodarczej oraz ją ułatwi. W Scholandii na niezwykle wysokim poziomie stoi Nauka, na czele z Królewskim Uniwersytetem Scholandzkim. Jednak w Dreamlandzie wykłada się kierunki, których przynajmniej na dzień dzisiejszy na KUS nie znajdziemy. Jest to szansa.  Wciąż obie strony starają się o wymianę wykładowców. Współpraca na tej płaszczyźnie może okazać się bardzo owocna. Czekamy!

Filip von Schwaben, wykładowca, rektor KUS: Z punktu widzenia współpracy w wielkiej liczbie aspektów warto. Dreamland jest obliczalny, kierują nim ludzie nieco starsi i bardzie wyważeni niż przeróżne nadęte własną arogancją młokosy w niektórych innych państwach. ale i Dreamland nie jest rajem w wirtualnym świecie: Po pierwsze istnieją tam pewne zadawnione urazy na przykład do religii. Rzutują one nawet na wolność wypowiedzi w tym kraju. Przekonałem się o tym, gdy usiłowałem po prostu zaprosić na wirtualną Paschę. Miałem wtedy do czynienia z samym Królem, który wyraził swoje niezadowolenie z mojej inicjatywy bez zgody władz. Potem rozpętała się dyskusja na tydzień (co z kolei o Dreamlandczykach świadczy dobrze). Nie jestem fanatykiem wolności słowa za wszelką cenę, a już nigdy za cenę spokoju społecznego i sprawiedliwości, ale czy zwykłe zaproszenie do Kościoła burzy jakikolwiek ład? Po drugie, wydaje mi się, że przynajmniej dotąd Dreamland nie bardzo interesował się tym, co jest nieco dalej, niż jego czubek nosa. Może więc okazać się, że byłby to kolejny sojusz na papierze, za którym nie pójdą fakty. Pozostaje mi liczyć na to, i życzyć nam wszystkim, żeby się okazało, że i Dreamland także nieco skoryguje swoje podejście do zagranicznej polityki i postanowi się na tym polu nieco uaktywnić. Żeby nikt nie widział we mnie tylko kraczącej wrony: doceniam Dreamland i cieszę się z tej jego inicjatywy. Liczę też na współpracę naukową. Życzę dobrze temu przedsięwzięciu, bo każdy potrzebuje przyjaciół, kraje także ich potrzebują. A lepszego kandydata nie widzę.

Adrian Bartkiewicz, Spectator: Oszczędzę sobie długiego pisania. Wszystko już zostało powiedziane. Władza chce, opozycja chce, a na Zamku siedzi "pierwszy dreamlandofil" Scholandii. Chcę tylko dodać, że także jestem "za" 


 Napiszcie do nas!
Adres Redakcji:
spectator@op.pl
Abonament naszego pisma
Warunki abonamentu: Jeden miesiąc (4 numery plus ewentualne wydania specjalne) - 7 arm
Kwartał - 12 numerów plus specjalne - 20 arm.
Konto do wpłacania abonamentu: FX/007, w rubryce: tytułem (przelewu): 
W Banku Centralnym
w rubryce: tytuł (przelewu prosimy wpisać słowo: abonament