Targum do Księgi Koheleta 1,7-8
 (przekład i komentarz)

„kol-hannechalim holchim ‘el-hajjam wehajjam ‘ejnennu male’ el-meqom szehannechalim holchim szam hem kol-haddewarim jege’im lo’-juchal ‘isz ledabber lo’-tisba’’ajin lir’ot welo’-timmale’‘ozen miszszemoa’ ”

“Wszystkie strumienie podążają do morza i morze nie staje się [ono] pełne. Do miejsca, (do) którego rzeki podążają, tam one powracają aby (tam) podążać. Wszystkie słowa (są) utrudnieniem, nie potrafi człowiek mówić o (tym), nie nasyci się oko patrzeniem i nie napełni się ucho słuchaniem” (tłum. własne z języka hebrajskiego – Wiktor Koliński (Arial Szual)).

   Ten fragment Księgi Koheleta pokazuje starożytną prawdę o tym, że zjawiska, które nas otaczają są tak skomplikowane, że nie da się je precyzyjnie opisać. Owszem, my wiemy, czemu morze nie napełnia się, gdy jest zasilane wodami rzek. Jest jednak wiele zjawisk, których wyjaśnić nie potrafimy. Gdy zastanawiamy się nad zjawiskami natury, z których najbardziej skomplikowanym jest sam człowiek, ogarnia nas podziw i nieraz nie potrafimy się wysłowić, aby objąć całe piękno otaczającego nas świata. Słowa nasze są zbyt abstrakcyjne, zbyt nieprecyzyjne, aby opisać wciąż zmieniający się świat. Kohelet uczy nas, że podobnie jak fale rzek i morza tworzą wciąż zmieniający się, dynamiczny organizm, tak samo otaczający nas świat nigdy nie pozostaje w spokoju, wciąż się zmienia, w każdej chwili i nie pozwala nam uchwycić momentu zmiany. Usiłujemy nieraz w naszej wyobraźni zatrzymać świat, aby opisać jego zjawiska za pomocą naszych ludzkich symboli, do których należą przede wszystkim słowa. Nigdy jednak nie będziemy potrafili w pełni opisać tego świata, a tym bardziej przekazać komuś innemu. Wydaje się, ze każdy z nas nieraz czuł to właśnie „utrudnienie” z powodu niedoskonałości naszych słów.
   Kohelet zachęca nas spojrzeć głębiej, niż tylko do poziomu słów i znaków, które zawsze są niedoskonałe. Kohelet nawołuje nas, abyśmy niczego nie brali w tym świecie za pewnik, za cos stałego, albowiem ten świat jest niczym innym, jak wciąż zmieniającym się prądem rzeki. Warto jednak zanurzyć się w tę zmianę, poczuć ją całym sobą, uczestniczyć świadomie w tej zmianie. Jeśli uda się nam zanurzyć się w ten świat tak, aby stac sie jego częścią, raptem zauważymy, że to nie świat jest wadliwy, zagadkowy i pełen niebezpieczeństw, tylko nasze pojmowanie tego świata jest wadliwe. Gdy zechcemy świadomie chłonąć nasze otoczenie, okaże się, że dużo tracimy ze względu na braki i wady naszych symboli, w które chcemy na siłę wcisnąć nieskończone bogactwo otaczającego nas świata. Zawsze bowiem okaże się, że czegoś nie rozumiemy, czegoś nie przewidzieliśmy. Jeśli jednak zaakceptujemy, że nasze otoczenie trwa w harmonii, którą nie da się do końca opisać, tylko można przeżyć, nasze życie stanie się o wiele piękniejsze i pełniejsze.