TARGUM

Elohim lanu machase waoz, ezra becarot, nimca meod”
„Bóg dla nas (jest) miejscem ucieczki i potęgą, pomocą w ucisku, łatwo Go znaleźć”

Targum do Księgi Koheleta 1, 2-3
(przekład i komentarz)

„Hawel hawalim amar Qohelet, hawel hawalim, hakol hawel.
Ma-jjitron laadam behol-‘amalo szejja’amol tachat haszszamesz”

“Oddech (wśród) oddechów”, - powiedział Kohelet, “oddech (wśród) oddechów, wszystko jest oddechem. Jaki pożytek (ma) człowiek z całej pracy swojej, którą wykonuje pod słońcem?”

        Wyraz hebrajski „hawel” jest najważniejszym w tym fragmencie. Oznacza on coś ulotnego, a jednocześnie coś lekkiego. Łatwo się oddycha, człowiek nawet nie zauważa, że oddycha, a przecież oddech jest taki ważny, albowiem nie da się bez niego żyć. „Wszystko jest oddechem”, a więc cały świat i wszystko, co się w nim dokonuje jest czymś jednocześnie ważnym i nieważnym, czymś ulotnym i koniecznym, czymś niezauważalnym, a jednocześnie niezbędnym. Kolejne pytanie, które zadaje autor brzmi: „czym więc wobec tego jest cały nasz wysiłek?” Czy warto się wysilać, gdy „wszystko jest oddechem”? Nasze życie powinno więc być podobne do procesu oddychania. Nasze czyny powinny być tak samo naturalne, jak oddech, albowiem taki jest porządek świata i taka jest droga do szczęścia i harmonii wewnątrz człowieka i na świecie.

        Po co więc wysilać się, aby posiąść coś, czego nie masz? Czy to spowoduje, że staniesz się szczęśliwszy? Bynajmniej, posiadanie powoduje tylko wzrost frustracji, albowiem będziesz chciał coraz więcej i coraz trudniej będzie ci zaspokoić swoje pragnienia. Czy nie lepiej pracować tak, jak się oddycha: w pokoju i radości, przyjmując wszystko z wdzięcznością: zarówno zyski jak i straty?

        Czy nasza praca i nasz wielki wysiłek ma sens, gdy sprawia, że rośnie nasz niepokój, że nasze serce jest rozdarte, gdy bolą niezaspokojone ambicje i chore zmysły? Czy nie lepiej zanurzyć się w porządku świata, w wielkiej harmonii, gdy otrzymujemy jedynie to, czego potrzebujemy naprawdę?

        Kohelet uczy nas właściwego życia. Jego recepta jest równie prosta jak oddech: żyć zgodnie z własna naturą, nie popędzać siebie, znaleźć swój właściwy rytm i żyć zgodnie z nim. Podobnie jak nikt celowo nie przyśpiesza swój oddech, nie warto również sztucznie przyśpieszać albo zwalniać rytmu swojego życia. Samo życie wskaże nam nasz właściwy rytm i doprowadzi nas do harmonii. Po co bezsensowny wysiłek „pod słońcem”? Czy nie warto poczekać, aż nadejdzie ochłoda i praca stanie się dla nas czymś tak naturalnym i pełnym pokoju jak oddech?

„Adonaj jiszmarcha, mikkol-ra’ jiszmor et-nafszecha”
„IMIĘ będzie cię bronił od wszelkiego zła, ochroni istotę twoją”