Targum do Koh 5, 7

Im 'oszeq rasz wegezel miszpat wacedeq tir'e wammedina 'al-titmach 'al-hachefec ki gawoach me'al gawoach szomer ugwohim 'alejhem

"Jeśli ucisk biednego i plądrowanie sądu i sprawiedliwości zobaczysz w prowincji, nie zdziwisz się z powodu sprzyjania temu, albowiem wyższy od wysokiego pilnuje (go), a (jeszcze) wyżsi nad nimi."

Kohelet rozmyśla nad odwiecznym problemem ludzi myślących - nad problemem niesprawiedliwości i cierpienia niewinnych. Zawsze, we wszystkich czasach i we wszystkich krajach zdarza się, że skrzywdzony biedak pozostaje skrzywdzony, albowiem nawet sąd nie może mu pomóc. Każdy człowiek religijny natychmiast zadaje sobie wtedy pytanie: "gdzie był wtedy Bóg?" Często odpowiedź jest trudna i do końca nigdy nie zadowala ludzi myślących. Niesprawiedliwość istnieje i jej przyczyny na zawsze pozostaną poza naszym rozumieniem. Enigmatyczna wypowiedź Koheleta: "nie zdziwisz się z powodu sprzyjania temu" oznacza tyle tylko, że Kohelet zdaje sobie sprawę z problemu każdej teodycei - z problemu odpowiedzialności Boga za cierpienie niewinnych. Kohelet niemal wprost mówi o tym, że Bóg widzi i niejako "sprzyja" tej sytuacji (charakterystyczne jest to, że ten fragment o "sprzyjaniu" jest opuszczony we wszystkich niemal współczesnych tłumaczeniach). Kohelet w swoim nauczaniu nie tłumaczy jednak problemu przyzwolenia Boga na niesprawiedliwość, on jedynie zastanawia się nad społecznymi przyczynami takiej sytuacji. Jego zdaniem źródłem zła jest pragnienie władzy, które nieuchronnie demoralizuje każdego człowieka, który znalazł się w hierarchii, w której jeden jest wyższy od drugiego. Władca pastwi się nad poddanymi, którzy intrygują, aby samim sięgnąć do władzy. Taka niezdrowa sytuacja zdaniem Koheleta prowadzi do powszechnego cierpienia i niesprawiedliwości. On nie odpowiada na pytanie o ontologicznych przyczynach zła na świecie. Jest to problem nie do rozwiązania i Mędrzec zdaje sobie z tego sprawę. Podobnie jak w całej Biblii Mędrca Koheleta interesuje człowiek z jego problemami i z możliwościami ich rozwiązywania. Wszystko się zaczyna od człowieka i nim się kończy. 

Od nas, od ludzi jednak zależy, czy pozwolimy na sytuację, o której pisze Kohelet. Nie musimy przecież tworzyć tej wadliwej hierarchii "wyższych" i "niższych". Wiemy przecież, że wszyscy jesteśmy braćmi i każdy z nas jest unikatem, niezastąpionym w społeczeństwie. Każdy z nas posiada swoją wartość, nie możemy nawzajem sie porównywać, szukając "lepszych" i "gorszych". Taki podział rodzi jedynie zawiść, strach i okrucieństwo. Naszym zadaniem jest spojrzeć głębiej, niż tylko na nasze czyny. Wewnętrzny świat każdego człowieka jest tak piękny i pełny znaczenia, że jedynie wszyscy razem jesteśmy w stanie stworzyć harmonijne społeczeństwo - bez ostrych podziałów i bez sztywnej hierarchii, społeczeństwo, w którym każdy robi to, do czego jest powołany, społeczeństwo wzajemnego szacunku i miłości.

Hinne ma-tow uma-naim szewet 'achim gam-jachad

"Popatrz, jakże dobre i jakże przyjemne (jest) zamieszkiwanie braci [przecież] (w) jedności" (Ps 133, 1)