Na początku maja 2008 roku, gdy w Księstwie Sarmacji trwała moda na różne seriale i opowiadania Trizondalczycy zamarzyli mieć coś swojego. Wiadomo miało to przynieść ogromną promocję dla Trizondalu. Było to swoistym marzeniem wielu z nas... Niestety nikt nie potrafił dobrze pisać seriali, dlatego pomógł nam Daniel Chojnacki - dzisiaj JKM Daniel Łukasz. Napisał on pierwszy odcinek "Monarcha Patrzy", niestety nigdy nie doszło do kontynuacji serii. Dzisiejszy Świat Niepewny to jedynie coś dla ogółu czytelników RSiT, raczej nie ma co oczekiwać na coś pisanego jedynie pod kontem Trizondalu i tylko o Trizondalu.
„MONARCHA PATRZY”
Autor: Daniel Chojnacki-Kaczyński
XVII wiek, Trizopolis, Księstwo Trizondalu
Henryk – Książę,
Marcellino – Regent,
Poseł pierwszy,
Żołnierz.
Akt I
Scena pierwsza
Rzecz dzieje się w Pałacu Książęcym w Trizpolis.
Sala tronowa. Henryk wchodzi z czaszką w ręce.
Henryk:
„Być, albo nie... być, albo... być... skleroza”
Wchodzi Marcellino
Henryk:
„Marcellino, Druhu mój Czcigodny! Jam głupi! Jam idiota!”
Marcellino:
„Nihil novi, Panie. Nihil novi.”
Henryk:
„Co tam ślinisz po łacinie, Regencie? Ratuj, ratuj!”
Henryk wypuszcza czaszkę z rąk. Czaszka rozbija się o podłogę.
Marcellino:
„Czego się drze... cóż się Jego Książęcej Mości przydarzyło? Czort opętał,
egzorcystę wzywać?”
Henryk:
„Czas umierać, Regencie, czas umierać.”
Marcellino:
„Stultus est stultus*, o Panie.”
*Stultus est stultus – łac. głupi jest głupi.
Henryk:
„To znaczy <<Niezwykłyś Ty, o Panie>>. Twój Władca, gdy był ino do kolan
sięgał swemu ojcu, łaciną władał niczym bronią Laurtes. Ale czyż łacina już
podwórkowym językiem się nie stała? Czy jej plebs już tylko nie używa?”
Henrykowi zwisa z nosa gil.
Marcellino:
„Zaprawdę, niezwykłyś Ty, Panie. Król zawsze ma rację”.
Henryk:
„Mój syn, moim imieniem zwany, na moją cześć wyróżniony, łacinę studiuje.
Czy to dobrze, czy to źle?”
Marcellino patrzy wymownie w niebo.
Marcellino:
„Król zawsze ma rację.”
Wbiega poseł. Przy drzwiach staje i myśli, do kogo podejść.
Poseł pierwszy:
„Który Książę? Który Regent?
Czy ten śliniak, czy ten silny?
Który, który, mówicie prędko,
bom ja posłanie mam dać tęgo.”
Poseł pierwszy podbiega do Regenta.
Poseł pierwszy:
„Panie, jam jest sługa Twój usłużny,
jam jest wieśniak absolutny!
Zezwól mi, o Panie, wręczyć Tobie kartę małą,
przez Twych ludzi napisaną.
Zezwól mi, o Książę, oddalić się czym prędzej.”
Regent:
„Jam nie Książę, jam jest Regent.”
Henrykowi z drugiej dziurki nosa zaczyna zwisać gil. Henryk szybko się
czerwieni, odwraca i podchodzi do tronu.
Henryk:
„My, Henryk, z bożej łaski książę,
przemówić chcemy do naszego ludu.
My, wierząc w mądrość naszą,
chcemy kartkę przeczytać. Dawaj, dawaj to Regencie,
a posłańca na wisielce.”
Posła pierwszego wyprowadza Żołnierz. Marcellino patrzy wymownie w niebo i
zaciska pięści. Czerwieni się. Wychodzi.
Scena druga
Komnata Regenta. Marcellino trzyma fragmenty trupiej czaszki rozbitej przez
Henryka. List od Posła pierwszego leży na drewnianym, okrągłym stole.
Marcellino:
„Być, albo nie być, oto jest pytanie.
Po co jest tu moje bytowanie?
Czy ten Śliniak, czy ja lepszy?
On Książę, a ja Regent.
Aby przetrwać, dobrym być mu muszę.
On jest głupim, jam był żakiem.
Jam za niego wszystko robię,
ja decyzję podejmuję.
On – rozrywki.
Ja – harówki.
Chwila, moment, Drodzy Państwo!
Toć ten Poseł, tak ten sam!
Toć on Henryk drugi! Toć to moja szansa!
Kres Twój nadszedł, Mocium Panie!
Marcellino dzierżyć będzie władzę!
Wchodzi Henryk.
KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ