Co nas łączy - niespełnione marzenia cz. II

Co nas łączy - niespełnione marzenia cz. II

Postby Marcel Hans » 15 Jul 2009 23:03

Ostatnio pisałem o sztuce JKM Daniela Łukasza dotyczącej Trizondalu i Trizondalczyków, teraz pora na kolejną część "niespełnionych marzeń". Tym razem zajmiemy się pierwszym i ostatnim fragmentem książki Mateusza Morawca, która powstał 16 czerwca 2008 roku. Miała to być praca konkursowa na konkurs organizowany przez Baridas - "Co nas łączy". Niestety nigdy nie doszło do jej ukończenia ani publikacji, co zapewne zostało spowodowane brakiem czasu przez autora. Mateusz Morawiec - to osoba słynna i wielce zasłużona dla Trizondalu, a szczególnie dla Dalmencji.
OTO FRAGMENT KSIĄŻKI PANA MORAWCA:

OD AUTORA:

Książka powstawała w dość sporym pośpiechu, nie brak w niej więc z pewnością wątków, które można by rozwinąć dokładniej. Starałem się jednak stworzyć utwór, który pomimo przyjaznego dla czytelnika języka oraz interesującej fabuły niósł ze sobą niebanalne przesłanie, pojawiające się dopiero po zastanowieniu się nad treścią.
Niech nie zwiodą was pozory. To nie jest płytki romans nastolatków rodem z Amerykańskiego komercyjnego harlequeena dla młodych. Przekonacie się o tym dopiero po kilkunastu rozdziałach. Żeby móc odnaleźć wszystkie wartości w „Książce” należy ją przeczytać do samego końca.
Dopiero wtedy zmagazynowanie negatywnych wątków i obciążeń psychicznych bohaterów nabiera wartości, dopiero wtedy zauważamy nawiązania do tematu „co nas łączy”. Poddając bowiem utwór interpretacji każdy z łatwością dojdzie do wniosku, iż ta grupka zupełnie obcych sobie ludzi z różnych zakątków Sarmacji utworzyła pomiędzy sobą więzy o jakie trudno w świecie realnym. Napotkali na swojej drodze wiele przeszkód, trudno im było głównie poprzez różnice jakie między nimi tkwiły. Utworzenie się wspólnego pomostu porozumienia, przyjaźni i wzajemnego wsparcia było najlepszą rzeczą jaka im się w życiu przytrafiła. Mając świadomość możliwości zwrócenia się ze swymi problemami do drugiej osoby, z większa łatwością brnęli przez nieprzychylnie nastawiony do nich świat.
Na pytanie – co nas łączy? Nas, Sarmatów, prawidłowa odpowiedź jest tylko jedna: specyficzny rodzaj przyjaźni utworzony przez poczucie wspólnoty i chęć niesienia sobie wzajemnej pomocy.


Życzę miłej lektury!

Mateusz Morawiec

ROZDZIAŁ I



Kasieńka miała powody do radości. Ledwie zdołała rozedrzeć kopertę wyciągniętą ze skrzynki pocztowej, ledwie rzuciła swym młodym ciemnozielonym okiem na zawarty w niej kawałek papieru z pieczęcią uczelni, a już okrzyk radości wyrwał się z jej wąskich różowych ust.
Podskoczyła z emocji, zwracając tym samym na siebie uwagę ferowskich sąsiadów i wbiegła do domu uradowana:
- babciu! – rzuciła się na krzepką staruszkę siedzącą w kącie pokoju – babciu, mam dofinansowanie!
- spokojnie dziecko – kobieta odpowiedziała uśmiechając się przy tym
Lecz o spokoju nie było już mowy. O wyszywaniu również. Minęło sporo czasu nim starszej pani udało się wyzwolić z uścisków i całusów wnuczki.
- nawet nie wiesz jak się cieszę, że dożyłam tej chwili.
W tym momencie do jej pogodnego uśmiechu dołączyły chochliki w oczach. Gdyby nie pomarszczone ciało, siwe włosy i załamujący się momentami głos zmęczony życiem, można by uznać ją za rówieśniczkę Kasi.
- mam coś specjalnie na tą okazję – rzekła wstając z krzesła i oddaliła się w stronę kuchni.
Dziewczyna wzięła do swej delikatnej, niemal jedwabnej ręki list i raz jeszcze przeczytała: Zważywszy na stan majątkowy ... wyniki w nauce ... sytuację rodzinną ... Katarzyna Dąbrowska zostaje zwolniona ze wszystkich uczelnianych opłat ... ponadto Uniwersytet w Grodzisku postanowił ...
Weszła babcia z winem domowej roboty w ręku.
Usiadły razem na starej, brązowej kanapie, nieco twardawej i pamiętającej zapewne jeszcze czasy w których Gellonia nie należała nawet do Sarmacji. Rozpoczęła się rozmowa, żarty, upusty radości objawiające się jako spontaniczne okrzyki u Kasi lub uściski wnuczki przez babcię.
Ta radosna wiadomość sprawiła, iż dziewczyna momentalnie jeszcze bardziej wyładniała i emanowała wręcz pozytywną energią zalewając nią cały niewielki, szary, drewniany domek.
Tej nocy nie mogła zasnąć. Upojona swym szczęściem bardziej niż przyniesionym przez opiekunkę alkoholem leżała na materacu spoglądając na sufit przykryty ciemnościami nocy. Myślała o szansie jaką dostała, o możliwości rozpoczęcia nowego, lepszego życia, o nowych perspektywach, znajomościach, miejscach. Jak wygląda ten Grodzisk? W życiu nie była w stolicy. Widziała go jedynie czasem na TVT u Koleżanki. Teraz pewnie wszystko się zmieni! Jej życie, życie babci... jakże rodzice byliby z niej dumni!
Dałaby wiele, żeby usłyszeć to z ich ust. Nie było takiej możliwości. Rodzice Kasieńki zmarli gdy ta miała lat kilka. Nawet nie pamięta całego zdarzenia, wie tyle ile opowiadała jej babcia i ile udało się jej wynieść z własnego śledztwa które przeprowadziła będąc w szkole średniej.
Zginęli w wypadku samochodowym. Mężczyzna przewoził towar ciężarówką gdzieś na południe Gelloni. Pracował dla dużej sarmackiej firmy, której nazwy Kasia nigdy nie mogła zapamiętać. Spieszył się i.. nagle chwilowo stracił przytomność. Co się stało? Nie wiadomo. Policja wykluczyła alkohol, może był niewyspany?
Kierowca odwiedził kiedyś ich dom. Gdy zobaczył maleńkie dziecko, rozpłakał się. Przepraszał, ale czy jakiekolwiek słowa przywrócą życie dwóm osobom?
Kasię wychowywała babcia. To ona wpoiła jej podstawowe zasady życiowe panujące na tym świecie, ona pokazała jej co to kino, nauczyła szacunku do chleba o który niejednokrotnie było ciężko i to ona uspokajała ją nocami, gdy dziecku śniły się koszmary. Kasia była jej za to wszystko bardzo wdzięczna dlatego teraz spłacała swój dług utrzymując siebie i babcię.
Cena jaką przyszło jej płacić niejednokrotnie była bardzo wysoka.


ROZDZIAŁ II



Było dość pochmurno, zimny wiatr z północy zalewał całą Rotterę. Słońce chowało się już powoli za szare bloki, tworząc na niebie pomarańczową poświatę. Paula siedziała z Danielem przy osiedlowym trzepaku. Aż dziw bierze, że nie marzła w tej swojej szarej, zwiewnej bluzeczce i przetartych jeansach. Dla Daniela to intrygująca stałocieplność przyjaciółki z dzieciństwa zawsze była wielką tajemnicą. Ilekroć ich wieczorne pogawędki przedłużały się do ciemnej nocy i oferował jej swą kurtkę – ona odmawiała. „Ciepło mi”, mawiała zawsze:
- chcesz kurtkę – zapytał niemal automatycznie
- Eee tam, ciepło mi – wiedział! Wiedział, że tak będzie.
Siedzieli więc dalej i wspominali stare, dobre dzieje wspólnie razem spędzone. A wspomnień mieli wiele. Gdy byli w wieku przedszkolnym sąsiadowali ze sobą, więc nawiązała się między nimi typowa przyjaźń podwórkowa, którą potem utrwaliła jeszcze podstawówka. Po szkole rodzice Daniela przeprowadzili się do nieco lepszej dzielnicy, ale chłopak nie zapomniał o swojej przyjaciółce. Spotykali się często, a ich najlepszym zajęciem było wspominanie lat poprzednich.
Dla Pauli wspomnienia miały magiczną leczniczą moc. Jako dziecko łatwiej było jakoś przetrwać biedę. Zabawki zastępowała ciekawość świata, jak na przykład wtedy kiedy z Danielem dorwali tego biednego ślimaka i postanowili zgłębić jego anatomię poprzez pozbawienie nieszczęśnika muszli. Albo gdy biegali nad zalew i pływali na starych napompowanych dętkach od traktora.
Aż dziw bierze, ale niemal wszystkie ich wspomnienia były wspólne. W podstawówce było wspólne odrabianie lekcji, często „spanie” nawzajem u siebie w domach.. spaniem to się tylko nazywało, bo po opowiedzeniu sobie szeregu mrożących krew w żyłach historii o wilkołakach, potworach i duchach nikt z nich nie mógł zasnąć do bardzo późnych godzin. Nawet jak rozdzielili się idąc do różnych szkół średnich, spotykali się popołudniami, zwierzali się nawzajem i praktycznie nie mieli przed sobą tajemnic. Tak przynajmniej zdawało się Danielowi, który Pauli zwierzał się nawet ze swych dość licznych romansów.
Zainteresowanie jego osobą u płci przeciwnej było spore. I trudno stwierdzić czy była to zasługa wspaniałego poczucia humoru, zestawu cech charakteru, dzięki którym potrafił sobie zbratać nawet największych introwertyków, czy też urody.
Daniel był bowiem odbierany przez rówieśniczki jako niezmiernie przystojny. Lekka "miśkowatość", krągła twarz, wieczny uśmiech na twarzy, krótkie, czarne kędziory i głębia brązu w oku czasem zachwycały nawet Paulę, choć ta naturalnie traktowała go jedynie jako przyjaciela, bo i jakże miałaby traktować kogoś z kim się wychowywała przez całe życie.

Oboje dziś mieli dobre nastroje. Niedawno dowiedzieli się, że najbliższą przyszłość również spędzą wspólnie, bowiem dostali się oboje na uczelnię w Grodzisku. Paula, jako jedna z dziesięciu w Księstwie Sarmacji, została objęta programem dofinansowania dla najzdolniejszych uczniów z biednych rodzin. Uczelnia zwolniła ją z opłat, zapewniła akademik i darmowe wypożyczenie podręczników. Rodzice dziewczyny bardzo się ucieszyli, że ich zdolna córeczka będzie miała okazję kształcić się dalej i rozwijać swój talent.
Rodzice Daniela mieli wystarczająco dużo libertów na koncie, by posłać syna na studia, a chłopak miał wystarczająco dużo wiedzy w głowie by przodować swymi wynikami na listach rekrutacyjnych.
Spakowani, przygotowani do wyjazdu do stolicy, przybyli razem ten ostatni raz na wspólny trzepak przesiąknięty wspomnieniami.


ROZDZIAŁ III


„Boże! Ile tu ludzi! W całej mojej Gelloni bym tyle nie znalazła!” Kasieńka chłonęła nowe doświadczenia po przybyciu do stolicy niczym niemowlę tuż po przyjściu na świat. Na ulicach niezmiernie tłoczno, mieszkańcy różnorodni – gdzieś tam przewinął się ktoś z Samundy w tradycyjnym stroju, gdzie indziej grupa turystów z Rotrii, a po drugiej stronie ulicy gwiazda z telewizji! Do tego wszystkiego tyle nowoczesnych budynków, piękna architektura! Cóż za klimat posiada to miejsce.. wydawało się jej, że śni.
Uczelnia również byłą piękna, a wewnątrz duch studencki wydawał się niemal namacalny. I jak się w tym wszystkim połapać? Znalazła wreszcie rozkład zajęć. Dopiero poszukiwanie odpowiedniej sali uzmysłowiło jej jak wielkim budynkiem jest Uniwersytet w Grodzisku i jak niewiele potrzeba by zgubić się w gąszczu jego korytarzy.
Usiadła na swoim miejscu i pozwoliła sobie na rozejrzenie się po twarzach osób z którymi przyjdzie jej pracować przez najbliższe kilka lat. „Oho, tamta dwójka się zna. To widać od razu. Są jakby pewniejsi siebie. Tu też chyba grupa starych znajomych” Brakowało jej bratniej duszy w nowym miejscu, brakowało kogoś przy kim całkowicie nowa sytuacja nie wydawała by się taka krępująca. Nie chodziło jej o przyjaciela. Przyjaźń trzeba pielęgnować, a na pielęgnację czegokolwiek w natłoku pracy w celach zarobkowych, Kasia nie miała więc i przyjaciół nie posiadała. Wystarczyła by jej znajoma twarz ze szkoły czy dzielnicy.. niestety takiej w tłumie nie znajdywała.
„Nie jestem sama, jemu też trudno się tu zaklimatyzować” pomyślała, gdy podczas przyglądania się ludziom natrafiła na opalonego chłopaka w czarnej bluzie. Jego niepewność zdradzało lekkie zgarbienie i oczy sprawiające pozory zakłopotania nową sytuacją. Fakt ten niejako dodał otuchy Katarzynie.
- ... od czego będzie zależało zaliczenie semestru. Czytam składy grup...
„Zaraz, zaraz. O co chodzi?” Uzmysłowiła sobie, że jest przecież na zajęciach! No tak, po wyjściu na korytarz trzeba będzie się dowiedzieć jakie informacje ją ominęły. Wygląda na to, że to coś ważnego.
- ... Czarnecki, Dąbrowska, Doris, Hvar, grupa trzecia...
Tak więc jest w grupie drugiej. Dobrze. Co dalej dowie się wieczorem.

ROZDZIAŁ IV



- Szczęście nam dopisuje, co mała? – pieszczotliwie zawsze nazywał ją „małą” ze względu na jej niski wzrost
- znowu razem... Nie dość że na studiach to i w grupie – uśmiechnęła się dziewczyna.
- trzeba znaleźć jeszcze tą dwójkę. Jak im tam było? Dąbrowska i...
- Hvar, jak wyspa w Chorwacji – odpowiedziała w momencie w którym podeszła do nich jakaś ładna blondynka i chłopak sprawiający wrażenie zawstydzonego
- cześć, jestem Kasia Dąbrowska, usłyszałam swoje nazwisko i... – odezwała się nowo przybyła
- Paula – przywitała się
- Daniel. A Ty to pewnie...
- Michał. Michał Hvar. – odpowiedział cichy jak dotąd chłopak, po czym uśmiechnął się nieśmiało.
- No to wychodzi na to, że grupę mamy w komplecie
Kasia w końcu wszystkiego się dowiedziała. Czekała ich ważna praca, która zadecyduje w dużym stopniu czy semestr zostanie zaliczony. Czeka ich wiele wieczorów przy książkach... Umówili się na jutro by omówić zakres obowiązków każdego członka grupy.
Mili ludzie. Ta dwójka faktycznie się znała wcześniej, Kasia miała dobre przeczucia. Bardzo sympatyczni. Nawet Michał, „cichy chłopak”, poczuł się w końcu nieco pewniej. Dość atrakcyjny. Zaimponował jej swoim rozbudowanym ciałem i ciekawą, złożoną, jak jej się zdawało, osobowością.
Różnica między początkiem a końcem pierwszego dnia w stolicy wydawała się diametralna. Wewnętrzny niepokój i zmieszanie przykryte powierzchowną warstwą zafascynowania stanowczo zniknął zwalniając miejsce na przyjemniejsze uczucia. Kasia poczuła, że proces zadomawiania się w nowym mieście już się rozpoczął

***

„Za godzinę się spotykamy w mieszkaniu u Daniela. Gdzie ten cholerny tusz do rzęs?! O nie, nie! Nie ma mowy! Bez niego nigdzie się nie ruszam!”

***

- Jest i Kasia! – krzyknął do grupy w pokoju Damian po otwarciu drzwi. – możemy więc zaczynać
- cześć – dosiadła się do nich do stołu
Obowiązki zostały rozdzielone stosunkowo szybko. Kasi i Michałowi przypadło przesiadywanie w bibliotekach. Zajęcie morderczo nudne w ich mniemaniu. Tydzień ciężkiej pracy miał zostać uwieńczony wspólną imprezą u Damiana, na którą zaproszono dość liczną gromadę studentów. „Zrobimy wieczorek integracyjny suto zakrapiany Sarmackim Fullem” mawiał.
Ta perspektywa miała motywować do pracy ekipę, która z dnia na dzień stawała się coraz bardziej zgrana. Dla Kasi jednak wystarczającą motywacją była możliwość przebywania z Michałem, który po bardziej wnikliwym poznaniu swoją sympatycznością przerósł nawet najśmielsze oczekiwania dziewczyny.
Marcel v-hr. Hans
- I Prezydent Rzeczpospolitej!

Śmierć jest życiem, a życie śmiercią......
User avatar
Marcel Hans
Członek SPP
 
Posts: 8061
Joined: 23 Feb 2009 14:28
Location: Rottera/ Śląsk

Re: Co nas łączy - niespełnione marzenia cz. II

Postby Jan Dmowski y Potocki » 16 Jul 2009 09:28

Przyjemnie się czyta :)
Pozdrawiam, Jan Dmowski y Potocki,
Prezydent RSiT
User avatar
Jan Dmowski y Potocki
Prezydent
 
Posts: 3184
Joined: 30 Mar 2009 20:48
Location: Kraków/Warszawa

Re: Co nas łączy - niespełnione marzenia cz. II

Postby Cysosz Zenek » 16 Jul 2009 19:26

Ładnie książka, autor się postarał. 8-)
mar. Cysosz kaw. Zenek
16 IV 2006 - 25 V 2010
Cysosz Zenek
Obywatel
 
Posts: 4581
Joined: 17 Feb 2009 18:16

Re: Co nas łączy - niespełnione marzenia cz. II

Postby Marcel Hans » 16 Jul 2009 19:38

Szkoda, że bez kontynuacji.
Marcel v-hr. Hans
- I Prezydent Rzeczpospolitej!

Śmierć jest życiem, a życie śmiercią......
User avatar
Marcel Hans
Członek SPP
 
Posts: 8061
Joined: 23 Feb 2009 14:28
Location: Rottera/ Śląsk


Return to Trizondalski Dom Kultury i Tradycji

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest

cron