„Takie miasta”
Są takie miasta: niemałe, niewielkie,
Pachnące jeszcze Stalinem i Gierkiem;
Są takie miasta okropnie przeciętne,
Niezadbane i zupełnie niepiękne.
Bez restauracji, muzeów, neonów;
Bez rewii mody, teatrów, aktorów;
Bez akademii, uniwersytetów;
Bez elektrowni i fabryk pasztetów;
Bez dyrektorów i inteligentów;
Bez polityki, jej ciemnych zakrętów;
Bez cudów,
Bez trudów,
Bez jesieni ludów;
Bez akcji,
Lustracji,
Frustracji,
Pulsacji nerwowej;
Bez haków,
Bez maków,
Polaków,
Jutrzenki majowej
Są takie miasta, niemałe, niewielkie,
Gdzie wiatr niesie ciągle jedną piosenkę;
Piosenkę niepiękną, bo z baru za rogiem,
Gdzie przekleństw gwar wita cię tuż za progiem.
Gdzie nie masz poezji, szklaneczkę jedynie,
Bimbru, z którego dane miasto słynie.
Gdzie oddech zepsuty od drzwi cię wita,
I dźwięk rechotów, miejscowa muzyka.
Są takie miasta, niemałe, niewielkie,
Pachnące bardziej niż Stalinem- Gierkiem.
„Dziwna Requiem”
Pisanie Requiem
dla przyjemności-
to patologia.
Pan nie rozumie,
Monsieur Fauré?!
Czy Pan pomyślał,
rozmuzyczony,
co po tym Requiem,
niezrozpaczonym
stać może sié?
Gniew boski jest tu
nieunikniony.
(wiem, bo za oknem
kraczą już wrony,
Pan wie:
„Krâ, krâ, cré, cré,”)
Ach, cóż to jest za
rekfijem nowa?
Wszędzie pododa-
wane są słowa,
z liturgii nie
zaczerpnięté!
Poza tym, niczym
łania tak hoża,
zgubiła się gdzieś
oh-Lacrimosa
Wraz z Di-
es iraé !
Tylko dlaczego,
cholera jasna!
(Ręczę ja za to
mym słowem piasta)
-po prostu
kurczé bladé!
Mimo trosk wronich
I gróźb herezji,
Mimo próśb moich,
Całej poezji
To Requiem wyszło
Takié piękné!


