Jako że Marcel chciał, abym coś opowiedział (tyle, ile pamiętam), więc opowiem

A więc słuchajcie gawędziarza wszechczasów

Dalmencja miała początkowo powstać jako niewielkie księstwo na Konstynencie Wschodnim. Zakładając ją nie miałem właściwie pojęcia, jak to się robi

Jakiś tydzień wcześniej znalazłem w sieci Wilkinię, potem kilka innych mikronacji i zapragnąłem stworzyć własną. Nie było to łatwe, biorąc pod uwagę fakt, że nie potrafiłem zrobić strony internetowej

Ściągałem z sieci szablony stron i edytowałem je w notatniku – tak, metodą prób i błędów poznałem podstawy HTML-a i założyłem pierwszą stronę Dalmencji, wyglądającą odpychająco, co stwierdzili ludzie z forum mikronacji

. Potem jednak usłyszałem o PHP Fusion i kolejna strona Dalmencji miała już shoutbox, forum przy stronie, panel rejestracji (na poprzedniej stronie rejestracja polegała na wysłaniu e-maila do mnie

). Zaczęli przybywać pierwsi mieszkańcy.
To tyle jeśli chodzi o stronę techniczną przedsięwzięcia. Sam pomysł był dość spontaniczny. Dalmencja powstawała jakiś tydzień, gdzieś w okolicach wigilii i Bożego Narodzenia 2006 roku. Była państwem podzielonym na pięć hrabstw: Ulsanię, Roterrę (pierwsza wersja nazwy Rottera), Cerwanę, Lestan i Wyspy Sereckie. W każdym z nich było jedno miasto. Każdym z hrabstw zarządzać miał hrabia. Tytuł hrabiego Ulsanii przypadał mnie jako księciu, hrabim Cerwany miał zostać mój realny brat, a Lestan miał otrzymać mój przyjaciel, także z reala – okazali się oni jednak niezainteresowani mikronacjami, więc pierwszym hrabią z prawdziwego zdarzenia, jakiego miała Dalmencja był Marcel Hans, hrabia Roterry. To właśnie dzięki niemu uległa zmianie nazwa miasta i całego hrabstwa na Rottera. Utworzył pierwsze mapy hrabstwa. Miał swój udział w zwiększeniu liczby miast Dalmencji. Wkrótce potem Dalmencja stałą się królestwem.
Jeżeli chodzi o prawo Dalmencji, to w zasadzie nie istniało – Konstytucji nie było, zresztą kraj nie zdążył rozwinąć skrzydeł a już był częścią Trizondalu

Oczywiście, wszystko stało się za moją wolą i zgodą i bardzo cieszyłem się z połączenia trzech krajów w Trizondal.
Jak wyglądały władze? Na czele kraju stał książę, potem król, z rodu de Warnac. Władzę wykonawczą sprawował rząd z premierem na czele, ale tego rządu nie udało się nigdy w pełni powołać. Władza ustawodawcza miała należeć do Senatu, w którym miało zasiadać chyba trzech obywateli. Tak miały wyglądać władzę, ale z powodu braku ludzi nie udało się ich powołać.
W pewnym momencie ta struktura władz uległa zmianie, władzę ustawodawczą i wykonawczą miała sprawować Rada złożona z hrabiów, na czele której stał książę/król.
Interesujące również są początki Trizondalu. Po jego utworzeniu powstała koncepcja, aby krajem rządziła Rada Królów – rada złożona z władców trzech państw składowych. Ta koncepcja jednak wkrótce upadła i władcą został Marcin Komosiński, jako że Zongyia miała największy dorobek jako v-państwo.
Z Dalmencji wyszło kilku ważnych w dziejach Trizondalu ludzi. Wszyscy wiedzą o Marcelu Hansie – jego wkład w połączenie trzech państw był równy wkładom poszczególnych władców, wywodził się właśnie z Dalmencji. Pochodził stąd również późniejszy premier Trizondalu, Michael von Liechtenstein, obecnie MSZ Sarmacji

Co do moich losów, po połączeniu zostałem Gubernatorem Dalmencji i Ministrem Promocji w Trizondalu. Wkrótce potem padła propozycja unii z Księstwem Sarmacji, której przez długi czas sprzeciwiałem się arówno ja, jak i Marcel Hans

W końcu jednak ulegliśmy i do unii doszło. Jako że dla samej Dalmencji nic się nie zmieniło i nadal była martwa, zniechęciłem się do mikronacji i odszedłem.
To było nieodpowiedzialne, ale gdyby nie epizod z Dalmencją nie byłoby mnie teraz w v-świecie, a Trizondal by nie powstał. Może doszłoby do jakiejś unii, ale na pewno ten kraj nie wyglądałby tak, jak wygląda.