Wszystko zaczęło się od niewinnego pomysłu rzuconego jakiś czas temu przeze mnie na forum Rzeczpospolitej. Otóż wykorzystując patową sytuację polityczną zaproponowałem przy zmianie konstytucji stworzenie dodatkowej opcji nazwy Rzeczpospolitej, tak aby odpowiednio uhonorować Pięciopolan, o których przecież sam JKW Piotr Mikołaj przychodząc na to forum zapomniał. Wówczas na forum Rzeczpospolitej były 4 osoby czujące się Pięciopolanami, więc konkretnie już, a dziś jest jedna. Oczywiście zauważyłem tą tendencję proponując nazwę uniwersalną: Rzeczpospolita Wszystkich Narodów plus pozostałe dwie nazwy.
Jednak to nie tutaj rozpoczął się problem. Nowy Prezydent Rzeczpospolitej napisał:
Obecnie w użyciu są dwie nazwy, obie legalne, czyli Rzeczpospolita Sclavinii i Trizondalu, lub, jak kto woli, Rzeczpospolita Trizondalu i Sclavinii. Są wśród nas jednak Pięciopolanie, i, jak sądzę, dla nich żadna z tych nazw nie jest w pełni satysfakcjonująca.
To zdanie oczywiście zawiera w sobie przekłamanie, bo dopuszcza się na poziomie niższym (wewnętrznym) stosowanie nazwy: Rzeczpospolita. Pan Prezydent sądzi, że żadna z tych nazw nie jest dla niech odpowiednia i pewnie ma rację. Tak samo dokładnie jak ja i wielu innych obywateli RSiT. Najistotniejsze jest jednak kolejne jego zdanie:
Dlatego chciałem zaproponować legalizację trzeciej nazwy, choćby takiej jak Rzeczpospolita Narodów, lub pójście o krok dalej i całkowitą zmianę nazwy, z RSiT/RTiS na inną.
Tutaj właśnie narodził się konflikt, a właściwie stworzona została szansa dla nacjonalistów i kosmopolitańczyków. Otóż trzecia nazwa z założenia miałaby zerwać ze Sclavinią i Trizondalem. Sprawny czytelnik zauważy, że to tylko propozycja. Faktycznie, jednak Pan Prezydent stworzył niefortunną ankietę, w której skupił się (już sam temat o tym mówi) właściwie na drugiej części cytowanego zdania. No cóż, Pan Prezydent to polityk i ma prawo do różnych propozycji, dlatego nie można mu z tego czynić zarzutu.
Natomiast pojawiła się w Rzeczpospolitej, w debacie o zmianie nazwy strasznie niezdrowa tendencje właściwie nacjonalistyczna, o to ona:
Sclavina lub Sclavska. Możemy się też pozbyć Rzeczpospolitej i nazywać się Sclavinia & Trizonal tak jak w realu Bośnia i Hercegowina. Możemy również pozbyć się nazwy Trizondal i nazywać się po prostu Sclavinia.
Słowa Polanda zabolały mnie jako Trizondalczyka bardzo mocno. Bo o to ktoś kto Sclavinię zna od niedawna i to nie całkiem dobrze chce się przypodobać Sclavińczykom (tak to postrzegam) i na siłę proponuje likwidacje członu "Trizondal" z nazwy. Ba używa on zbrodniczego słowa "pozbyć się". Podobnych słów już kiedyś w świecie realnym używano, ba używano ich na ziemi Rzeczpospolitej i doprowadziły one do podziału Sclavińczyków i emigracji. Natomiast Poland to nowy mieszkaniec, dlatego można przymknąć oko na takie propozycje, bo oczywiście aby je wprowadzić trzeba by było "pozbyć się" wielu mieszkańców po raz kolejny.
Podczas dyskusji pojawił się ważniejszy problem, problem poglądów ani to nie nacjonalistycznych, ani nie internacjonalistycznych trudno określić jakich. Sami właściwie to musicie ustalić, bo mimo mojego długiego v-życia nie potrafię tego:
To jest cios w historię, kulturę oraz tradycję Sclavinii. Zmiana nazwy państwa na taki syf jak "Sclavska" czy inne "Sclavindale" to skandal i definitywne zerwanie z przeszłością, bo ja sobie nie wyobrażam, by założyciele Rzeczpospolitej Sclavińskiej byli dumnie ze zmieniania nazwy z tak dużą historią na jakąś sztuczną nazwę.
O ile co do drugiego zdania, do przecinka popieram Guedesa, to pierwsze zdanie raczej jest wypatrzeniem struktury społecznej w RSiT. Natomiast treść po przecinku trochę mnie dziwi... Bo ja wiem doskonale, że założyciele RS w dużej większości nie interesują się już jej dziejami.
Gdy zmienicie nazwę nie zapomnijcie oficjalnie dodać, że zrywacie z tradycją Sclavińską, bo o ile Trizondal to nigdy nie respektował takich wartości jak tradycja i dawał się pomiatać po całej Sarmacji, to na Sclavinii istniało takie coś jak szacunek do tradycji. WSTYD!
Dla mnie osobiście wstydem i hańbą jest to zdanie o Trizondalu. Nie jestem nacjonalistą, ale gdybym był to bym powiesił autora zdania za (wiecie) i wisiałby on tak długo ażby nie przeprosił na kolanach, no ale to mikroświat, dlatego chętnie zapytam co autor może powiedzieć o Trizondalu i o Trizondalczykach. Bo mikronacje inaczej niż państwa realne są tworzone przez wszystkich mieszkańców, a więc mówiąc Trizondal mamy na myśli Trizondalczycy. W tej chwili nie boję się użyć, że Guedes daje sobą pomiatać własnym bzdurnym przekonaniom.
Oczywiście to nie problem takich nacjonalistycznych i chamskich twierdzeń mnie poruszył, a skleroza (podobną mają moi koledzy jak za dużo wypiją, albo jak nie chcą pamiętać czegoś głupiego). Otóż jak wiemy Gudes de Lima od jakiegoś czasu atakuje porządek i ład w Rzeczpospolitej. Twierdzi, że Sclavinii i Sclavińczyków już nie ma. Mówi on, że jesteśmy neokidami (nie wprost). No dobra, ale skupmy się na tym co sam autor słów sądzi o swoich słowach:
Nie spodziewałem się jednak, że koniec będzie tak haniebny, by wprost usłyszeć "Sclavinii już nie ma"
No ok, bo jakby tak ktoś powiedział o Trizondalu to oczywiście bym go potępił. Natomiast jak wszyscy wiedzą, sam wcześniej dokładnie tak powiedział twierdząc, że dzisiejsza RSiT nie ma nic ze Sclavinii.
Na prawdę nie warto tworzyć podziałów nacjonalistycznych, lepiej samemu tworzyć to co chce się zobaczyć! W Rzeczpospolitej doszło już do wybuchu animozji nacjonalistycznych i nic z tego dobrego nie wynikło. Dlatego w sprawach dot. narodów i ich uprawnień należy zachować umiar i zastanowić się co się pisze. Bo wydaje mi się, że pewne osoby bronią czegoś co jak sami mówili już nie ma.
W formie dydaktycznej artykułu to jeśli ktoś jest taki internacjonalistą to po pierwsze musi wiedzieć, że RSiT to obecnie najbardziej internacjonalistyczny kraj w regionie i chyba w v-świecie. Po drugie raz nadanego przywileju nigdy nie należy odbierać jeśli jest ją słuszny, dlatego wycofanie nazw narodowych (o które sam walczyłem) byłoby błędem. Dziś może nikt tego nie używa, natomiast nie wiadomo co będzie po jutrze. Jeśli większość uzyskają Federaliści to wówczas przy federacji kilka wariantów nazwy to najlepsze co może być.Na marginesie podoba mi się postawa Jana Dmowskiego y Potockiego, który jest Prezydentem nad podziałami narodowymi, chociaż czasem troszkę aż za nadto.

