Socjalistyczny punkt widzenia - administracja

Socjalistyczny punkt widzenia - administracja

Postby Marcel Hans » 12 Oct 2009 21:22

Ostatnio dział mojej, a przede wszystkim Ludu Pracującego Miast i Wsi lekko został zakurzony. Minister Komosiński nie odpowiedział na prezent ode mnie. Pewnie mu się nie podoba, pewnie nie przyjął. A może Liberałowie (ależ to wielkie słowo!) mają coś do ukrycia i nie chcą prześwietlenia budżetu? Nie, tak by mógł pomyśleć tylko ktoś mało aktywny w obecnej Rzeczpospolitej. Liberałowie nie mają już ludzi, nie mają czasu na działalność. No cóż może jeszcze ja i Pan Minister Kowalewski doczekamy się wykorzystania świetnego skryptu. Jednakże dziś chciałbym napisać o moim, socjalistycznym punkcie spojrzenia na problemy obecnej administracji w Rzeczpospolitej oraz na rynek pracy. Nie jest to oczywiście stanowisko wszystkich Socjalistów, ani całej naszej partii, natomiast tutaj powinno się znaleźć.

Zastanówmy się na początku, czym jest administracja państwowa. Administrację można traktować w ujęciu organizacyjnym (podmiotowym), materialnym (przedmiotowym i formalnym. Czyli innymi słowami: kto, co i jak (w wielkim skrócie). Jest to jednak ogólny podział definicji administracji. Ktoś kiedyś powiedział, że administracja to tak szerokie pojęcie, że nie można go zdefiniować. Natomiast my przyjmijmy, że administracja państwowa to nic innego jak zbiór urzędów i urzędników oraz ich funkcje. A myli się ten kto sądzi, że to tylko władza wykonawcza. W wielu prawach obecnej Rzeczpospolitej administracja posiada zawężone kompetencje władzy sądowniczej, a więc może nałożyć karę za złe pełnienie obowiązków (ustawa o obowiązkach i karach). Także administracja ma pewne prawa co do prawodawstwa, jednak także w ograniczonej formie. Administracją niech będą więc wszystkie urzędy w Rzeczpospolitej poza wybieralnymi, ale także wszystkie w samorządach bez względu na pochodzenie mandatu funkcjonariusza.

Skoro już ustaliliśmy czym będzie administracja to zastanówmy się jakie główne problemy mamy z nią związane. Największym chyba problemem jest jej przerost i wykształcenie się biurokraci w negatywnym znaczeniu tego słowa. Jak wykazałem w Urzędzie Pracy jest tylko 12 pracowników i aż 20 funkcji. Jednak zawężając niech będzie 8 pracowników (bez Prezydenta i osób niedziałających na urzędach) oraz 14 funkcji (zmiennych). Czyli wychodzi ok. 1,75 stanowiska na osobę. Powinniśmy raczej zmierzać do modelu przynajmniej 1,25 stanowiska na osobę czyli zlikwidować 4 stanowiska lub dać możliwość kolegialności, ale o tym dalej.

Dlaczego 1,75 jest złe? Bo 7 urzędników w takim systemie ma dwa zajęcia, a jeden jedno bardziej zajmujące. Trudno jest działać na dwóch frontach. Wówczas nasze możliwość są ograniczone, a my zmęczeni wiecznym wyścigiem szczurów o "dobrą opinię w zakładzie pracy (państwie)". Powiedzmy sobie szczerze, że taki system prowadzi wprost do wyczerpania ludzkiego potencjału, czego dowodem jest stan obecny w Rzeczpospolitej. Musicie bowiem wiedzieć, że ludzki potencjał jak lasy kiedyś się skończy jeśli nie będziemy sadzić nowych drzew. Jednak 1,75 to proporcja równie zła jak 1,0. Dlaczego? Na pozór wydawać się może to świetnym rozwiązaniem. Każdy wykonuje jedno zadanie, najlepiej jak umie. Jednak, gdy trafi się nam nowy obywatel to co mu zapewnimy? Niestety nic. A przecież młode krzaczki trzeba przycinać, żeby wyrosły piękne i zdrowe! Takim przycinaniem będzie dopuszczenie do pierwszych obowiązków przed nadaniem obywatelstwa. Chociaż obecnie państwo mimo współczynnika ponad półtorej funkcji na osobę nie potrafi przydzielić nowym mieszkańcom ciekawych zadań i to też choroba administracji.

Ostatnie Wasze pytanie na pewno zabrzmi: "dlaczego 1,25 jest najlepszy?". Jest to rozwiązanie optymalne. Jeśli mamy 8 osób to przy 10 stanowiskach, dwie osoby pełnią dwie funkcje. Czyli mniejszość obywateli jest podwójnie obarczona. Oczywiście będą to funkcje mniej ważne, a osoby je pełniące zawsze gotowe do ich przekazania nowych mieszkańcom. Więc jeśli przybyłoby dwóch nowych obywateli to mogą oni już od razu zacząć pracować na rzecz państwa. Obecnie zajętych (prawnie) jest 20 stanowisk ile jest faktycznie trudno powiedzieć. Powinniśmy zejść więc do około 10 stanowisk i rozszerzać ich listę oraz zawężać zgodnie ze współczynnikiem: liczba stanowisk:liczbę obywateli chętnych do pracy = 1,25. Nie jest to zadanie łatwe, zwłaszcza dziś gdy jeszcze tak wiele sfer administracji jest w budowie i dopiero w przyszłości faktycznie będą powstawały nowe stanowiska.

Ktoś rzekomo sprytny zapyta "to jak zapewnić taki współczynnik? To głupota!". Otóż powinniśmy stworzyć tzw. "przejściowe miejsca pracy", czyli nic innego jak urzędy, których kompetencje mogą przejmować wyżsi urzędnicy, wprawdzie w tym przypadku współczynnik oszukamy i wyjdzie dobrze to potencjał ludzki będzie się szybciej zmniejszał. Dlatego jest też możliwość wprowadzenia organów kolegialnych. Chodzi tutaj o takie rozwiązanie jak np przyjął Powiat Triland, gdzie jest Rada Lokalna, do której zapisać się może każdy mieszkaniec, ta Rada ma pewne kompetencje i rozdzielone one na wszystkich członków Rady są niemal nieodczuwalne. Chociaż Izba Narodów jest czymś podobny do Rady, to jednak mieliśmy jej nie zaliczać do administracji. Czyż jednak problemem dla Przedstawicieli będzie gdy np powołają burmistrza? Na pewno żaden z przedstawicieli tego nie odczuje (poza osobą pracującą nad DP i Przewodniczącą).

Do czego zmierzam? Zmierzam do zaproponowania Wam samorządu gospodarczo-administracyjnego w Rzeczpospolitej. Innymi słowy stworzyć system gdzie dobrowolne Rady będą mogły przejmować kompetencje organów jednostkowych. Zaraz ktoś pewnie krzyknie, że to jakieś komunistyczne hasła i pomysły, dlatego podam przykładową sytuację: mamy stanowisko burmistrza Nowego Kotwicza, które jest nieobsadzone (nie ma chętnych) jednak z czasem kilka osób zajmuje się różnymi rzeczami w mieście, ustanawiają oni radę (kolegium) i wspólnymi siłami zarządzają miastem wydając nawet akty prawne. Gdy nie ma nikogo chętnego to przechodzi to na radę wyższego stopnia (w tym przypadku np rząd lub IN). Ustanowienie takiej rady powinno odbywać się jedynie przez proklamacje powstania wygłoszoną, przez obywateli chętnych.

Przedstawiłem powyżej trzy pomysły rozwiązania kwestii przerostu administracji oraz bezrobocia ukrytego (bo niby praca jest, ale nie dla nowych), z którymi możecie się zgodzić bądź nie. Jeśli się zgadzacie to liczę, że wspólnymi siłami uchwalimy odpowiednie prawo, aby nikt nam nie stał nad głową z toporem. Jeśli jesteście przeciw tym pomysłom to słucham własnych, ale nie typu "ograniczmy administracje", bo to guzik, a nie pomysł.

Pozdrawiam Towarzyszy i Obywateli Rzeczpospolitej!


P.S
Jak ktoś nie wyłapał to podkreślę jeszcze raz:
liczba miejsc pracy: liczba obywateli chętnych do pracy = 1,25
Inaczej na jednego obywatela chętnego 1,25 stanowiska.
Marcel v-hr. Hans
- I Prezydent Rzeczpospolitej!

Śmierć jest życiem, a życie śmiercią......
User avatar
Marcel Hans
Członek SPP
 
Posts: 8061
Joined: 23 Feb 2009 14:28
Location: Rottera/ Śląsk

Re: Socjalistyczny punkt widzenia - administracja

Postby Cysosz Zenek » 12 Oct 2009 21:41

W skrócie - Kto nie pracuje, ten nie je?
mar. Cysosz kaw. Zenek
16 IV 2006 - 25 V 2010
Cysosz Zenek
Obywatel
 
Posts: 4581
Joined: 17 Feb 2009 18:16

Re: Socjalistyczny punkt widzenia - administracja

Postby Marcel Hans » 12 Oct 2009 21:44

Cysosz Zenek wrote:W skrócie - Kto nie pracuje, ten nie je?

E? Czytałeś?

W skrócie kto chce coś zrobić w jakimś miejscu pracy, ale nie ma czasu ani sił na wszystkie zadania to działa z kimś jeszcze w organie kolegialnym i tyle. Jak się ktoś znajdzie gotowy na całkowite przejęcie obowiązków to zostaje tylko on.

LUB

Obowiązki niższego organu idą na wyższy.
Marcel v-hr. Hans
- I Prezydent Rzeczpospolitej!

Śmierć jest życiem, a życie śmiercią......
User avatar
Marcel Hans
Członek SPP
 
Posts: 8061
Joined: 23 Feb 2009 14:28
Location: Rottera/ Śląsk

Re: Socjalistyczny punkt widzenia - administracja

Postby Michal » 13 Oct 2009 14:55

Gdzies tam bym sie nawet zgodzil, ale mi sie wydaje ze trzeba mniej urzedow, a wiecej inicjatyw obywatelskich, z wylaczeniem dziedzin ktore powinny byc zarezerwowane jedynie dla Panstwa.
(----) szer. rez Michał August baron Staropodlaski
zakonnik Zakonu Strażników Jednorożca
były Prezydent Rzeczypospolitej Sclavinskiej
Image
User avatar
Michal
Obywatel
 
Posts: 616
Joined: 13 Feb 2009 21:11

Re: Socjalistyczny punkt widzenia - administracja

Postby Marcel Hans » 13 Oct 2009 19:04

Michal wrote:Gdzies tam bym sie nawet zgodzil, ale mi sie wydaje ze trzeba mniej urzedow

No przecież tak napisałem.

Michal wrote:a wiecej inicjatyw obywatelskich

To raczej od obywateli zależy ;)

Michal wrote:z wylaczeniem dziedzin ktore powinny byc zarezerwowane jedynie dla Panstwa.

No wiesz Michał to co proponuje ma być oparte właściwie na inicjatywach własnych, a administracja to obszar stricte państwowy.
Marcel v-hr. Hans
- I Prezydent Rzeczpospolitej!

Śmierć jest życiem, a życie śmiercią......
User avatar
Marcel Hans
Członek SPP
 
Posts: 8061
Joined: 23 Feb 2009 14:28
Location: Rottera/ Śląsk


Return to Socjalistyczna Partia Pracy

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest

cron