Już po 11, właśnie skończyłem różne zadania (nigdy ich nie robię w sobotę, ale do licha nie było mnie 3 tydnie i nadrabiam) wchodzę na forum, a tu oczywiście pustka. Zaraz napiszę jeszcze kilka postów. Natomiast chciałbym się zająć modnym tematem, tematem pracy. Chciałbym to zrobić w dziale SPP, bo SPP jest aktywna, jednak nie machamy w każdym miejscu naszymi symbolami, żeby tylko się pokazać. Oczywiście ten artykuł jest jedynie MOIM punktem widzenia i stanowisko całej SPP może być z goła odmienne.
Na początek zastanówmy się nad samym pojęciem pracy. Praca jak utrzymuje religia katolicka to jedno z najwyższych dóbr, które dał nam Bóg abyśmy mogli pracować w imię Boże i na chwałę Boga. Ogólnie więc należy przyjąć, że religia realna popiera pracę. Rotrio-katolicyzm chyba nie traktuje o pracy inaczej. Doktryna kapitalistyczna zakłada, że praca to jedyny środek na zdobycie majątku materialnego i wyróżnienie się stanem posiadania z pośród innych ludzi. Doktryna socjalistyczna, którą ja wyznaję traktuje pracę jako środek na zapewnienie ładu i doprowadzenie do powstania społeczeństwa, gdzie każda jednostka będzie sobie równa. Zasadnicza różnica więc polega na tym, że celem pracy jednostki jest dobro ogółu, a więc nie tylko samej jednostki, kapitalizm zakłada tylko dobro jednej jednostki. W świecie wirtualnym te granice wyglądają troszkę inaczej, jednak dziś nie o tym.
W świecie realnym problemem jest bezrobocie. Co to oznacza? Że ludzie chcą pracować, ale nie mogą. W świecie wirtualnym sprawa jest znacznie trudniejsza. Po pierwsze w naszej sytuacji nie ma zbyt wielu ludzi, co już zmienia całkowicie dalsze rozumowanie pojęcia pracy przez pryzmat mikronacji. Po drugie trudno mówić o bezrobociu w sensie realnym w mikronacjach. Bo o ile w realnym świecie ktoś niepracujący żyje dalej, to w mikronacjach jeśli ktoś nie pracuje to tak jakby go nie było. Jednak nie mówię tu tylko o pracy na umowę, o pracy państwowej. Taką pracą jest udzielanie się na forum w sposób merytoryczny, tworzenie własnych tematów, własnych instytucji. Natomiast praca postrzegana przez pryzmat pieniądza nie istnieje.
No to jakie problem panują na rynku pracy? Zapytacie zapewne. Po pierwsze skostniały system. Czyli praca jest, ale nie jest podzielona na kategorie i nie daje możliwości awansu, a więc jest jednopoziomowa. Co to oznacza? Że nowy mieszkaniec musi udzielać się na forum bez konkretnych zadań zanim dostanie pierwszą pracę przez ok 2 tygodni, bo mentalnie i prawnie na większość stanowisk oczekuje się ludzi z obywatelstwem. Jest to straszne zniechęcenie ludzi. Co jest potem? Ano nowy mieszkaniec dostaje jakąś posadę i nie ma możliwości awansu, czyli de facto albo pracuje tu albo w całkiem innym zawodzie. Nie ma możliwości awansowania np ze stanowiska burmistrza, a przecież awans to chyba największa mobilizacja! Powinniśmy wprowadzić system trzy-poziomowy:
1. Poziom najniższy - praca w samorządzie niżej niż burmistrz.
2. Poziom średni - praca jako burmistrz lub w urzędzie centralnym II stopnia (np UKOR).
3. Poziom najwyższy - praca w urzędach centralnych I stopnia (np PAI).
Oczywiście nie będzie to łatwe, ale nikt nie mówi, że życie jest łatwe. Jednak aby wprowadzić taki system trzeba się zastanowić na i zsynchronizować z innymi reformami. Bo przecież system trzy-poziomy musi np. zgrać się z reformą kolegialności. Trzeba by było więc zacząć tworzyć system przez podział nie tylko w materii tak prostej i oczywistej jak samorząd, ale także w każdej innej, która dopiero zostanie uregulowana. Innym problemem jest sprawa mobilizacji do pracy. Obecnie leżą oferty w Urzędzie Pracy i nikt się nie zgłasza. Dlaczego? Bo nie ma nowych obywateli, nowi mieszkańcy nie mają co robić i sobie idą, a starzy mają masę innych obowiązków. Poza tym trudno zachęcić kogoś w miarę obeznanego do pełnienia takiej funkcji za liberty. Libert jest obecnie tyle wart co niemiecka marka w 1945, czyli jak to się mówi "gówno wort". Powinniśmy (My, nie tylko rząd!) znaleźć jakieś dodatkowe możliwości wynagrodzenia.
Zupełnie inną kwestią jest sprawa podziału rynku pracy na: pracę państwową i pracę prywatną. Jako Pierwszy Prezydent Rzeczpospolitej dążyłem do zmiany proporcji. Musiałem rozpocząć z proporcją 50:0:50. Co to znaczy? Że 50 % wszystkich chętnych było zatrudnionych w administracji państwowej, nikt nie pracował prywatnie i 50% chętnych nie miało pracy. Z czasem proporcje zmieniły się na 100%:0:0, a obecnie wynoszą w przybliżeniu 95:4:1. Oczywiście te procenty oderwane są od liczby obywateli i piszę o nich opierając się na tym co wiedziałem wówczas i wiem dziś. Praca państwowa to jest jasne zawsze będzie miała większość nad pracą prywatną, jednak ta druga musi także istnieć! Nie można także dopuścić aby ktoś chętny pozostał bez pracy, ale o tym problemie traktowałem wyżej.
Jako Pierwszy Prezydent Rzeczpospolitej poza mowami musiałem także wziąć się do pracy, a więc powstały szybko Trzy Filary Prywatnego Rynku Pracy. Czyli nic innego jak przepisy umożliwiające i wspomagające powstawanie prywatnych przedsiębiorstw http://federacja.sarmacja.org/forum/viewtopic.php?f=20&t=454. I nie była to żadna zdrada socjalizmu. Bo w moim mniemaniu państwo socjalistyczne ma pomagać obywatelom, a założenie własnej firmy poza syriuszowej aktywnej wymaga pomocy. Szkoda, że obywatele nie chcą albo nie wiedzą, że mogą sięgnąć po te Trzy Filary przy tworzeniu własnej firmy. Może z czasem to się zmieni. Bo pomoc państwa w Syriuszu jest niemożliwa, bo owy nie działa.
Podsumowując pomoże nam system trzy-poziomowy, atrakcyjniejsze niż libert wynagrodzenia oraz prywatny rynek pracy. Bo trzeba zaznaczyć, że gospodarkę stanowią także obywatele pracujący na forum, a nie tylko wyimaginowane fabryki w Syriuszu!
