Dzisiaj trochę nietypowo, bo o kulturze, lecz w aspekcie politycznym i socjalistycznym. Po całym tygodniu nauki, a właściwie pisania jakiś głupot w ćwiczeniach do różnych przedmiotów postanowiłem sobie za cel napisać kolejną część Socjalistycznego punktu widzenia. O ile omówiłem już administrację, a także pracę i chociaż nie wszyscy to zrozumieli to dziś chciałbym o kulturze, może o sporcie, ale nie wiem jak mi pójdzie naciskanie klawiszy, bo z zasady nigdy nie robię planu. Oczywiście kultura to nie jest ostatnio temat top trendy, dlatego dorzucę kilka pobocznych tematów. Podejrzewam, że przeciwnicy to zlekceważą, no ale to ich już będzie problem, nie mój.
Pisałem już o kulturze w Gazecie Górniczej, ale dziś chciałbym trochę bardziej subiektywnie... Czym jest kultura w mikronacji? Kultura to zbiór wszelkiej aktywności poza politycznej, ale z wyłączeniem sportu i offtopicu. Jest to w zasadzie taki drugi plan w v-świecie, dla wielu jednak bardzo istotny. Są ludzie, którzy budowali swoją karierę polityczną tylko przez kulturę, są też ludzie, którzy przez politykę chcieli budować kulturę. Oczywiście nigdy nie zabraknie ludzi, którzy nic wspólnego nigdy z kulturą mieć nie chcieli. O ile w świecie realnym wszystkie te postawy są nieco dyskusyjne, to w mikronacjach pierwsza i druga są raczej pozytywne. Bo czyż przez aktywność w sferze kultury nie można pokazać, że zna się świat bardzo dobrze (czasami niestety można zademonstrować także odwrotność tego)? Obecnie jednak w Rzeczpospolitej kultura to taki temat typu "gorący kartofel" wszyscy o nim mówią, ale każdy przekazuje dalej.
Główna funkcja kultury w v-świecie to promocja państwa oraz zajęcie dla obywateli wirtualnych państw. Innymi słowy ma to być oderwanie się Ludu Pracującego Miast od ciągłej polityki. Dla mnie większą przyjemnością jest bowiem czytanie tematów kulturalnych (rozsądnych) niż kolejnych kłamstw politycznych. Jednak ostatnio pojawiły się tendencje do bojkotu kultury przez naszych obywateli. I mam tu na myśli bojkot przez odbiorców. Bo twórcy różnych pomysłów w Rzeczpospolitej oczywiście są, natomiast odzew na nie zawsze jest niewielki co jest żenujące i smutne. Wiadomo, że trudno rozwodzić się w 100 postach nad koncertami, ja rozumiem, że nie każdemu chce się tego wszystkiego słuchać, oglądać. Natomiast czasem warto nawet bez oglądania coś odpisać jedynie wzorując się na tekście.
Jak już mówiłem kultura to "gorący kartofel", ale trzeba dodać, że jest to także polityczny kartofel. Bo nie znajdzie się w Rzeczpospolitej siła polityczna, która by o kulturze nie mówiła. Wszystko zaczęło się oficjalnie z powstaniem Ministerstwa Kultury i Sportu. Był to twór taki niby dziwny, ale cele miał bardzo konkretne. Oczywiście kultura budowana przez akty prawne to istny debilizm. Natomiast kultura WSPOMAGANA przez prawo i władze to istny geniusz. I faktycznie na początku trwania Rzeczpospolitej kultura była trendy. Później nie było aktywnej, władzy. Dziś natomiast zlikwidowano taki urząd, ale nic nie przeniesiono na barki Ministra Promocji i Rozwoju. Jako twórca tego ministerstwa z czystym sercem mogę powiedzieć, że było to taki twór właściwie na jedną kadencję. Nie spełnił on swoich oczekiwań co widać po liczbie mieszkańców. Na pewno nigdy nie miał on stanowić podpory pod kulturę. Prezydent Potocki złożył kulturę na barki Krzysztofa Polanda, który jednak mimo wszystko jest monotematyczny. Zdecydowanie faworyzuje Nowy Kotwicz, co mnie nie dziwi, ja faworyzuję Rotterę. Jednak z założenia MKiS nie miało faworyzować nikogo.
A więc gdy kultura miała spocząć na barkach mieszkańców to wszystko się zmieniło. Powstała masa różnych pomysłów i przedsięwzięć, jednak za nimi nie szła masa aktywności, nie szła wielka lista zgłoszeń i postów. Dlaczego? Bo brakuje w Rzeczpospolitej rozwiązań MOTYWUJĄCYCH do rozwoju kultury. Państwo płaci za aktywne gazety, ale państwo nie motywuje do prowadzenia i brania udziału w przedsięwzięciach kulturalnych. O ile w tematach o pracy i administracji posiadałem gotowe rozwiązania, to tutaj chciałbym zmusić Was do ich wymyślenia. Bo tutaj na prawdę trzeba inwencji twórczej. Podejrzewam prywatnie, że kultura pójdzie za rozwiązaniem spraw, o których mowa była w poprzednich "socjalistycznych punktach widzenia". Jednak najlepiej zawsze prowadzić działania na dwa fronty.
Już mówiłem o kulturze, to teraz trochę o promocji. Promują kraj działające media i wielkie przedsięwzięcia, ale także reprezentacja piłkarska i aktywność na innych forach mikronacji. Bo my chcemy nowych mieszkańców, a de facto co 3 mieszkaniec v-świata nigdy o nas nie słyszał. Trudno więc, że gdy pojawi się ktoś nowy to do nas trafi, zwłaszcza, że musi trafić najpierw do KS. Państwowa Agencja Informacyjna to znacznie za mało. Z resztą jak pokazała historia w Rzeczpospolitej poza spotkaniem na czacie trudno coś zorganizować, ale to już problem mentalny. Ostatnio ktoś mi powiedział, że za niedopełnienie obowiązków nie ma co karać, bo tylko zniechęcimy ludzi. Natomiast jeśli zachęty i pensje nie pomagają to co innego robić? Koń nie chce marchewki, to koń dostanie bata... Oczywiście najlepszy rozwiązaniem byłoby znalezienie ludzi odpowiedzialnych i ustalenie z nimi jasnych zasad, ale do tego jeszcze potrzeba czasu.
Kiedyś proponowałem stworzenie prostego planu i wypełnianie go krok po kroku, jednak wielu uznało, że trzymanie się planów jest niemożliwe. Oczywiście, że jest możliwe czego wielokrotnie dowodziłem sam. Plan musi być jedynie konkretny i prosty oraz musi mieć wyznaczonego wykonawce, bez podtekstów politycznych. Miejmy nadzieje, że coś się zmieni w Rzeczpospolitej ws. kultury!


