Marcina Komosińskiego
Ekatona
Polanda
i wszystkich popierających federację w v-świecie (w RSIT)
Dodatkowa zasada: brak przykładów świata realnego.
Jako wyzywający pozwolę sobie napisać wstęp do debaty, a Wy się na nim oprzyjcie w dyskusji na początek
Ostatnio wiele się mówi o podziale Rzeczpospolitej wg. uprawnień jednostek terytorialnych. Jak wiemy są dwa główne nurty tych dyskusji: unitaryzm i federalizm. Obecnie moim zdaniem Rzeczpospolita jest państwem zbyt mało licznym aby można tu było wprowadzić pełną federację. Zastanówmy się ile osób by trzeba do samej administracji....
1. Sam aparat centralny obecnie przewiduje 9 stanowisk (bez miast). Teraz zakładając, że każdy będzie pełnił tyle funkcji ile potrafi (bez miast) to minimum należy przyjąć 7 osób. To już jest połowa aktywnych obywateli Rzeczpospolitej, a tylko oni mogliby pełnić funkcję (zgodnie z traktatem unii). Teraz ile zajmie aparat administracji łącznej dwóch regionów autonomicznych? 2 zarządców i jeszcze zarządcy miejscy więc 2+5 = 7, a nawet ograniczając to, to 4, bo trudno aby jednostka autonomiczna miała tylko jeden organ władzy! Ktoś chciał jeszcze parlamentów..... I teraz zastanówmy się: Prezydent może być tylko Prezydentem (1 osoba) + rząd (3/2 osoby) + parlament (5 osób) + administracja autonomiczna (min.4 osoby) + inne stanowiska dochodzące (12-13 osób). A najwięcej aktywnych obywateli wzięło udział w wyborach, w liczbie 16 osób - są to liczby nierealne na nasze możliwości.... Już obecnie krzyczy się, że administracja jest przerośnięta.
2. Druga sprawa to kwestia sensu istnienia regionów autonomicznych i dublowania aparatu władzy. Obecnie Narody Rzeczpospolitej mają ogromną niezależność w swoich prawach i przywilejach, której nie ma w żadnym innym v-państwie. Jak wiadomo autonomiczność regionu ma wskazywać na odrębność Narodów od siebie. Jednak, nie ma obecnie osoby w RSiT, która tej odrębności nie widzi. Z drugiej zaś strony Sclavińczyków jest 4, Trizondalczyków 2 więc to tak trochę naciągane by było. Jest jeszcze jedna sprawa. Otóż wszyscy jakiś czas temu wypowiadali się za zjednoczeniem Narodów w jeden. A z wprowadzeniem autonomii już nie będzie ani to łatwe ani to szybkie. Kwestia dublowania aparatu władzy także jest istotna. Nie chodzi mi już o masę ludzką, która będzie potrzebna. A o sens tworzenia podwójnych stanowisk, a dwa parlamenty plus trzeci wspólny to jest jak na razie dla mnie niepotrzebna zabawa, która potrwa chwilę, aż się zorientują ludzie, że to nie ma sensu.
3. Kwestia sprawiedliwości i równości Narodów to kwestia bardziej istotna. Nawołuje się wprost do utworzenia dwóch regionów autonomicznych:
- Kraju Trizondal
- Kraju Sclavinia
i przyznam szczerze taki podział na pewno odpowiada Trizondalczykom i Sclavińczykom - to chyba jasne. Ale jeszcze nie dawno byliśmy bliscy zmiany nazwy na Rzeczpospolita Wszystkich Narodów (lub jeszcze innej). A jakby taki podział miał się do zmiany nazwy? Z resztą nie czarujmy się, ale obecnie w Rzeczpospolitej mieszka spora liczba osób, które nie są ani Sclavińczykami ani Trizondalczykami. Co z nimi? Dlaczego państwo ma nie przestrzegać zasady równości Narodów?
4. Problem nowych mieszkańców. Jeśli byśmy wprowadzili autonomię terytorialną to dam sobie głowę obciąć, że po 5 tygodniach (gdyby system wytrzymał inne obciążenia) do każdego nowego obywatela podleci jakiś stary i zada pytanie "kim jesteś? Trizondalczykiem czy Sclavińczykiem?", a ten nie będzie wiedział o co chodzi. Bo tak czują się nowi mieszkańcy w Księstwie Sarmacji..... Mało tego. Po owych 35 dniach połowa naszych mieszkańców nie będzie wiedziała, że w Trizondal to też kiedyś było osobne państwo. Na czym opieram swoją tezę? Skoro w obecnym systemie sam Poland pogubił się i odmówił nam Trizondalczykom prawa do części własnej nazwy, a robił to kilkukrotnie to mam prawo się spodziewać tego pomnożonego razy 10 niestety. Nie czynię tu zarzutów ad persona, jednak opieram się na doświadczeniach. Obecnie już wiemy, że Poland wiem czym był Trizondal...
Czekam na merytoryczną debatę.



