http://gornicza.wordpress.com/2009/10/31/rsit-pokonalo-mistrzow/
Przy ulicy Związku Sportowego nr. 4 dzisiaj tłumy ludzi. Oczywiście kibice RSiT stanowią tutaj potęgę, lecz Natańczyków również jest sporo. Dzisiaj na tym stadionie rozgrywał się mecz reprezentacji RSiT oraz Królestwa Natanii - mistrza v-świata w piłce nożnej. Mecz znowu rozpoczął się o 2o jednak już 30 minut wcześniej obie reprezentacje trenowały na swoich połowach strzelanie goli.
Przejdźmy do składu reprezentacji, najpierw nasza jedenastka: w bramce prześwietny Zemlijc. Obrońcy to: Schulten, Barth, Grundman i Wicke orac Cemer - poprzednio nie grał. Na pomocy byli: Henrikson, Hennenmann, Steinhauser. Na ataku byli: Braune i Hoshi. Widać trener postawił na sprawdzoną już kadrę.
Teraz Natańczycy: w bramce Drumlak. Obrońcy to: Farkho, Jozwiak, Vicente, Beekink. A atakowali nas i im pomagali: Lato, Sierota, Duncan, Malinowski, Polanski.
Mecz rozpoczął się punktualnie o 8 gwizdkiem sędziego Rinna. Nasi przejęli piłkę spod nóg Natańczyków i starali się atakować na bramkę przeciwnika. W 23 minucie Steinhauser oddał świetny strzał w światło bramki, niestety ich bramkarz Drumlak obronił go, chociaż nie można powiedzieć, że bez problemów. Rozglądałem się po stadionie i muszę przyznać, że Natańczycy mocno dopingowali swoich i wierzyli w zwycięstwo. Nasi kibice ciągle starali się im dorównać. Przyznam szczerze, że sam powątpiewałem w naszą wygraną. 45 minuta i gwizdek Rinna, koniec pierwszej połowy, wyniki 0:0.
58 minuta Vicente wybijał na róg. Wykonuje go nasz napastnik Hoshi. Piłka trafia do Henriksona, który jednak nie jest w stanie strzelić bramki. Podaje ją szybko do Hennemanna, a ten nie przymierzając się zbytnio oddaje strzał. Pada gwizdek sędziego i już wszystko jasne, nasi prowadzą 1:0! Na trybunach szaleństwo, wszyscy myślą "utrzymać tylko!". Podchodzi do naszego stanowiska obserwator MUP i przekazuje wiadomość, że bramka padła w 59 minucie, aby nie wprowadzać ludzi w błąd - ach ta dokładność.
Zaledwie 7 minut później, w 66 minucie wykonuje rzut rożny Steinhauser podając prosto na główkę do Hoshiego i gol! Hoshi mierzy prawie 2 metry wzrostu więc nie musiał nawet wysoko skakać. Bramkarz Natańczyków nie był w stanie nic zauważyć i rozłożył po bramce bezradnie ręce. Trybuny ogarnia wręcz euforia, a Natańczycy są już wściekli.
Niestety znowu po 7 minutach pada bramka. W 73 minucie meczu Malinowski podaje piłkę Duncanowi, a ten będąc na wysokości 30 metra strzela w stronę bramki. Nasz bramkarz chyba lekko rozkojarzony nie potrafił piłki zatrzymać, a ta go przelobowała i trafiła do bramki. Natańczycy cieszyli się jak dzieci. Nasz trener - Komosiński aż ze złości sobie splunął. I padł w 93 minucie ostatni gwizdek sędziego, gwizdek obwieszczający całemu v-światu, że RSiT pokonało Natanię 2:1!
Na koniec jeszcze krótkie statystki. Posiadanie piłki było bardzo zbliżone do siebie, nasi mieli jedną niewielką przewagę: 51 - 49 dla RSiT. Szanse wyniosły 7-3. Obiektywnie mówiąc to Rzeczpospolita grała bardziej ofensywnie, jednak bramkarz musi poćwiczyć trochę. Hennemanna okrzyknięto bohaterem meczu po stronie organizatorów, a po stronie gości został nim Jozwiak.
Dziękuję i do usłyszenia znowu!


