"Kolos na glinianych nogach" - to częsta nazwa państw w historii rzekomo silnych, które szybko i gwałtownie upadały bądź przegrywały wojny. Chyba nie muszę wyjaśniać tego określenia. Dziś użyję go politycznie, bo cudownie wpisuje się w to co się stało ze Sclavińską Partia Patriotyczną -> Partią Liberałów Rzeczpospolitej -> Stronnictwem Prawicy Narodowej (-> oznacza zmianę nazwy). Przedwczoraj partia została wreszcie rozwiązana. Ulżyło chyba wielu osobom w Rzeczpospolitej. Jednak także wielu dostrzegło pewne zagrożenie wynikające z braku partii politycznych.
Stronnictwo Prawicy Narodowej powstało w wyniku przekształceń niezbędnych dla poprawy sytuacji w Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu.
- ze strony SPN
Tak na prawdę pomysły na tą partię skończyły się jakoś w październiku i nic to wspólnego z dobrem Rzeczpospolitej nie miało, bo to właśnie SPN firmowało obecne rządy tak ostro krytykowane przez wielu, nawet przez członków gabinetu. Z chwilą rozwiązania partia liczyła (bez Komosińskiego już) - 7 osób (jeśli przyjmiemy liczbę 10 aktywnych mieszkańców to aż 70%!). Jak więc widzimy było faktycznie sporo członków, jednak wielu z nich miało po trzy, sześć postów na forum i już było przyjmowanych. Świetnym przykładem jest Emil Polak, który został przyjęty po napisaniu swojego 2 posta i od tej pory zniknął. Chociaż nie do końca, zdążył jeszcze poprzeć konstytucję PLR wówczas.
Poparcie dla, no właśnie dla kogo? Ich program mało miał wspólnego z liberalizmem, a liberalizm z prawicą, nazwijmy ich umownie Liberałami jednak. A więc na początku istnienia Liberałów ich poparcie było ogromne. Później powstała Socjalistyczna Partia Pracy wiele razy dochodziło do konfliktów. SPP mimo chamskiej nieraz kampanii odebrała wielu wyborców Liberałom. Jeszcze istniał Blok Michała, który chyba też coś wziął dla siebie. Jednak to wszystko minęło (SPP zawiesiło działalność) i rząd pozytywnie oceniły 2 oceny, a był to rząd Liberałów, natomiast Jan dostał na razie 3 głosy na Prezydenta (na 10). A w ostatnich wyborach do IN 8 głosów przypadło na 3 kandydatów Liberałów natomiast głosowało 17 osób. Jak widać poparcie skakało, aż spadło do granicy bliskiej zera.
Dlaczego? W odróżnieniu od SPP albo Bloku Demokratyczno-Konserwatywnego Liberałowie nigdy nie mieli jakiejś jednej idei, jednego programu. Socjaliści wiadomo popierali Socjalizm Mikronacyjny, zaś Blok był monarchistyczny. A Liberałowie? Byli tacy nijacy. Dziś, dawniej ich czołowi działacze przyznają, że ich wizja państwa to nie wypał i wielu twierdzi, że idee Socjalizmu Mikronacyjnego są im bliskie. A jak skończyli Liberałowie? Stali się Prawicą Narodową (chociaż popierali federację to są za jednym narodem - tak wnioskować można z nazwy). Po odejściu Marcina Komosińskiego rozwiązano 2 grudnia partię Liberałów ostatecznie.
Co dobrego zrobili Liberałowie dla Rzeczpospolitej? Wytypowali człowieka, który został Prezydentem RSiT i nie zniknął jak to miało miejsce poprzednio. Prowadzili walkę polityczną co oczywiście na poziomie partii w demokracji jest jak najbardziej wskazane i potrzebne. Nie dziwi więc stanowisko, że potrzeba w RSiT jakiś partii. Jednak czy potrzeba wskrzeszania Liberałów? Nie! Dlaczego? Liberałowie zagarnęli większość stanowisk w Rzeczpospolitej, a i tak są one nieaktywne. Poza tym chociaż z jednej strony wspierali demokrację to z drugiej ją hamowali. Bo w końcu jeśli ponad połowa społeczeństwa jest w jednej partii (trochę jak PZPR) to trudno stworzyć nową i aktywną partię, chociaż się udawało to nigdy nie był to sukces całkowity.
Czy Liberałowie byli tak doskonałą partią i to właśnie dlatego 70% społeczeństwa była członkami partii? Nie. Weszli na scenę polityczną gdy nie mieli żadnej konkurencji, wówczas byli Patriotami. Każdy chciał coś robić dla kraju, najłatwiejsza droga prowadziła przez partię i politykę, to gdyby wszystkich członków podliczyć byłoby ich ponad 13. Później powstały konkurencyjne partie, jednak nowi mieszkańcy ciągnęli do partii gdzie było więcej ludzi, albo tam gdzie ludzie mieli jakieś narzędzia władzy. Tylko z tego to wynika. Czy to oznacza, że jeśli teraz powstanie jakaś partia to znowu powstanie coś na miarę Liberałów? Wątpię, obywatele chyba już nie dadzą się tak podejść.
Z chwilą rozwiązania SPN - Liberałów skończyła się pewna epoka polityczna, zaczęła się nowa epoka. Jednak mam wrażenie, że Rzeczpospolita się cofa. Nasz ustrój pisany jest pod demokrację parlamentarną, a więc z partiami politycznymi, my natomiast wracamy do tego co było przed prezydenturą Onufrego. Chociaż nie wiemy jak potoczą się nasze i naszej ojczyzny losy to ufam, że więcej partii kolosów nie będzie (walka polityczna musi być ciekawa i żywa!), a przyszli przywódcy partyjni będą roztropnie przyjmować nowych członków, bo np. Krzysztof Poland dalej popiera tylko to co popierała SPN, dlatego iż w tej partii był.



