Ostatnio zewsząd padają głosy oburzenia na postępowanie ws. drugiej tury wyborów w Rzeczpospolitej. Właściwie to wszystko nie dziwiłoby autora gdyby nie fakt, że jeszcze nigdy (od roku prawie) nie widziałem artykułu opisującego coś dobrego co ma miejsce w RSiT, a który to artykuł byłby w Bramie Sarmackiej albo innej "nielokalnej" gazecie podpiętej pod agregat. Oczywiście mogę nie być subiektywny, przecież to tylko zbieg okoliczności... Pozwolę sobie odpowiedzieć na poszczególne komentarze oraz opiszę jak ja widzę całą sprawę.
Po pierwsze co się stało? 5 lutego zebrali się wszyscy na IRC-u, na kanale RSiT w związku z ogłoszeniem wyników wyborów na Prezydenta RSiT. Wiceprezydent Komosiński odczytał wyniki po czym stwierdził (słusznie), że ordynacja takiego wypadku nie przewiduje i mamy problem. Wszyscy byli zaskoczeni obrotem spraw. Stanęła nam przed oczami wizja długiego okresu czekania na rozwiązanie sytuacji, a przecież RSiT od 2 mc nie ma Prezydenta jako takiego, nie ma rządu (w praktyce mówię), a więc to byłoby jak wyrok śmierci.
Co mogliśmy zrobić? Mogliśmy iść do Sądu Najwyższego i poczekać (ile? np. sprawy NOT sąd nie rozważy nigdy do końca...), a więc byłoby jak za stanu wyjątkowego - bieda z nędzą. Mogliśmy także zmienić prawo w sposób naciągany, a w sposób, który każdego zadowoli. Wspólnie kolegialnie wybraliśmy (jako społeczeństwo) sposób drugi, bo mamy dość użerania się z prawem i chcielibyśmy doczekać się jednej porządnej kadencji prezydenckiej. A więc razem zaczęliśmy tworzyć przepisy, których brakowało w ordynacji. W końcu padł ostateczny projekt. Teraz należałoby jeszcze zastanowić się nad całkowitą legalnością, bo w końcu w trakcie gry nie zmienia się zasad, ale z drugiej strony jeśli wszyscy uczestnicy gry się na to zgadzają?
Tak czy inaczej wg. słów Euskadiego działaliśmy całkowicie niedemokratycznie:
Bo póki co, v-hr. Nowak obronił jakieś resztki demokracji w waszym kraiku.
No tak, skoro wspólnie potrafiliśmy podjąć decyzję na czasie, wspólnie ustaliliśmy przepisy aktu prawnego i zgodziliśmy się na nagięcie prawa dla zabawy, ale najważniejsze dla naszej zabawy, w której to raczej Wielce Czcigodny Pan Euskadi nogi nie postawi, bo jesteśmy tylko nędznym kraikie to to jest zachowanie niedemokratyczne racja.
Wróćmy jednak do sedna sprawy. Wiceprezydent Komosiński miał dylemat jak to rozwiązać, żeby Sarmaci się nie pluli. Doradziłem mu antydatowanie właśnie dlatego aby nikt się nie czepiał. Chcieliśmy pozornie zadowolić Wielce Zasłużonego Michaela von Lichtensteina, który mówi:
Ja rozumiem że mikronacje to rozrywka, ale w takim razie po co prawo, skoro się je łamie i wymyśla miliony sposobów jak je obejść ?
Tak więc zabawa mogłaby trwać dalej, a prawo jako tako byłoby spełnione. Bo faktycznie prawo to spisanie zasad obowiązujących w danym społeczeństwie. Pytanie jest jednak następujące, czy aby nie stajemy się zakładnikami własnego prawa? A jeśli my wolimy się bawić na własnych zasadach, to w takim razie czy Wielce Zasłużony Markiz ma dalej rację nie mieszkając przecież u nas (zawsze może się wprowadzić!)?
Jednak i tak daliśmy "zwieracza" - tego żądają niemal wszyscy, którzy skomentowali artykuł w Bramie Sarmackiej. Faktycznie popełniliśmy błąd. Tym błędem był fakt wyboru mniejszego zła i dalsza chęć kontynuowania budowy Rzeczpospolitej aktywniejszej nieraz od LDKS. Tym błędem było, że wspólnie tak niedemokratycznie postanowiliśmy ustalić co zrobimy. Faktycznie jeśli błędem jest dbanie o własny interes, o własny byt, o własną aktywność kosztem paru zdań z Dziennika Praw to daliśmy "zwieracza".
Jest jeszcze sprawa Wicehrabiego Nowaka. Ogólnie nie lubię opisywać osób niepublicznych na łamach Górniczej, ani też ich sytuacji, jednak złamię tą regułę (no teraz można mówić, że łamanie reguł mamy we krwi). Wspólnie ustaliliśmy na czacie, że ogłosimy prawnie wyniki gdy zmienimy ordynację, aby się to trzymało kupy (brzydko mówiąc). Jednak Wicehrabia Nowak nie wiedział tego czy też zignorował (egal), a więc w RSiT uznaliśmy, że powinniśmy wskazać mu co było nie tak. Fakt, faktem większość przeholowała z tymi komentarzami jednak one nie były tworzone na tej podstawie, a na podstawie długich relacji międzyludzkich. Sam Wicehrabia Nowak wie doskonale, że od dawna nie cieszył się sympatią wśród pewnej grupy ludzi za swoje zachowanie.
Jeszcze korzystając z okazji pozwolę sobie skomentować niesamowicie mądre słowa Wielce Zasłużonego Pana Euskadiego.
określacie się jako członkowie odrębnego narodu, notabene powstałego w ramach zadekretowania - wasza broszka.
Ubolewam tutaj nad faktem, że Pan Euskadii nie potrafi pojąć (czy też nie wie), że w RSiT żyją 3 narody, a nie 1. Pan Euskadi dodał jeszcze niejako nas wszystkich oceniając (on ma do tego prawo, on obserwuje życie RSiT na bieżąco!):
Tyle, że zanim zaczniecie coś chlapać o obywatelstwach, oprócz zapoznania się z obowiązującym porządkiem prawnym - zgodnie z którym również jesteście Sarmatami, dobrze byłoby włączyć myślenie. Ponoć ma kolosalną przyszłość. Ale jak widzę, głupota ma tradycję.
Tak jest najpierw zacznijmy myśleć, potem czytać prawo, a potem mówmy. Jak ktoś nie wie, to w RSiT trwa dyskusja nad równością obywatelstw, w której poparł nas też częściowo poseł NOT. Ja jednak chciałbym skomentować słowa Pana Euskadiego. Tak głupota ma tradycję i wie Pan co głupota niestety (dla Pana?) jest nieuleczalna. Natomiast niewiedza chociaż jest oznaką głupoty jest możliwa do pokonania. A więc radzę Panu nadrobić zaległości w wiedzy nt. RSiT, a później możemy rozmawiać.




