http://statekm.wordpress.com/2010/01/05/i-zrobili-ze-mnie-papier/Cześć,
Mam na imię…, a właściwie nie mam imienia. Jestem po prostu małym drzewkiem rosnącym w tym gaju, ja akurat wybrałem stanowisko cieniste. Świetnie, że starsze drzewa się mną opiekują, chronią przed deszczem i skwarem, oddają wody trochę i próchnicy. Kiedy jest wesoło to tańczę, a kiedy smuto to uginam się pod ciężarem własnych liści.
Muszę wam też powiedzieć, że nie jestem zwykłym drzewem, tak to prawda. Na moich gałązeczkach rosną róże listeczki, z różnokolorowe. To takie wspaniałe, że mój pień rządzi wieloma innymi, obcymi organkami. Jak chcę im dać pić to daję, a jak nie to umierają z pragnienia. Wiecie, jaka ta władza jest wciągająca, to wspaniałe uczucie, takiej wewnętrznej satysfakcji . Moc rozpiera mnie i dodaje sił. Listeczki muszą na mnie pracować, bo to ich obowiązek. Ja im każę, a one to robią. Nie robią nie ma wody, proste.
****
Jestem dużym drzewem, mam na imię <szum wiatru>. Byłem zły dla liści, odmówiły mi posłuszeństwa kiedyś. Poświęciły swoje życie dla dobra sprawy. Bez nich i ja umieram, kiedyś było ich wiele i różnorakie, a teraz został spróchniały goły pień, niedługo zrobią ze mnie papier na brudnopisy.
****