"Tabletki i przykrótki sen"Tanga, salsy, rumby, swingi rozgorzały na Sclavińsko-Trizondlaskim parkiecie. Muzyka mimo, że jest kiepska, a parkiet jeszcze gorszy, to tancerze dają z siebie wszystko.
Krzysztof Poland, jak ważka płaskobrzucha potrafi w dziesięć sekund zrobić dziesięć piruetów na swoim mokasynie koloru beżu. To smutne, ale z Polandem nikt nie chce tańczyć. Biedna ważka, dopiero ją eksmitowali z pałacowego jeziorka.

Paulina Ivetta, chciałoby się powiedzieć, że "Dominika w tańcu bryka", ale nie można, bowiem Paulina jest kimś innym. Stojąc nieruchomo na środku parkietu w wiktoriańskiej sukni, czeka na swojego partnera, niczym modliszka, Janie? Na kogo skinie Paulina, kto chce być motylkiem?

Marcel Hans, w swoim garniturze wykonuje tysiące podskoków w rytm grania bębnów afrykańskich, dzierżonych przez mistrza i wirtuoza ksylofonu. Taniec pełen energii przypomina postać rozpoznawalnego w całym świecie perkoza dwuczubego. Zatańczcie z Marcelem, a przekonacie się, że nikt mu nie jest w stanie dorównać!

Andrzej Andrzejewski w tańcu świętego Wita opuścił parkiet na rzecz zabawy w piaskownicy, to smutne, ale nieskrępowana swoboda otoczenia i przyrody pozwala mu wykonywać plastyczne i dynamiczne wznoszenia się i opadania. Istny głuszec!
