http://statekm.wordpress.com/2010/01/19/resztki-swiatla/ Wczorajsza noc była decydująca, może dziwnie to brzmi, ale wiele zmieniła w moim vżyciu i uświadomiła kilka ważnych zjawisk. Właściwie to tutaj powinienem nakreślić swój portret psychologiczny, ale to bez sensu. Dlaczego? Bo to syzyfowa praca, nie da się zdefiniować tego co robię.
Rozmowa trwała długo, ale nie dłużej niż pranie mojej czarno-białej pościeli. Rozmówca był tajemniczy, niedostępny. Cały czas powtarzał “nie patrz tak na mnie, to nie ja”. Tylko, że ja może nie umiem patrzeć inaczej, może to jakaś kombinacja ciał niebieskich. Za oknem szalały planety, świat wydawał się taki nierzeczywisty, odległy. Łacińskie paremie na podłodze zaczęły same się czytać, secesyjne reprodukcje obrazów na żółtych ścianach zaczęły wydymać wargi, a flaga amerykańska fruwała w próżni.
Czasem trzeba powiedzieć to co się czuje i wie. “Rozumiem Cię, ale zdecyduj się i nie mów nigdy do mnie <<chodź>>”, przecież doskonale Rozmówco wiesz, że nigdy bym tego nie zrobił. Wiesz, chyba czas na grę solo, face to face z przerażającym światem. Tylko czy znajdę materiał zastępczy, kogoś takiego samego?
Może nadszedł czas wypuszczenia Meduzy tam, gdzie jej dom i miejsce, bezkres oceanu i zejść na ziemię suchą stopą. Może czas odłożyć na bok wszystkie zabawki i powiedzieć sobie “słuchaj, jesteś na nie za stary”, może czas iść wreszcie spać.
” To nie będzie dobre” rzekł Rozmówca.
“Zawsze Cię obronimy” doszły mnie słuchy z przeciwnych drzwi.
Nie chcę stać już w korytarzu, mam dwa wyjścia:
1. albo wyjdę z niego,
2. albo wejdę w któreś drzwi, tylko gdzie one mnie zaprowadzą?