http://statekm.wordpress.com/2010/01/20/i-see-you/Zapachy unoszą się w powietrzu, prawię widzę ich strużki, lecące od okna do drzwi. Ten jest niebieski, tamten fioletowy, a ten najdalej – czerwony. Za oknem mróz, wrona przysiadła na moim parapecie, patrzy na mnie swoimi mądrymi ślepkami. Kaloryfer słodko mruczy, a ja jestem owinięty w kokon koców i pledów.
***
Chattycki piach z plaż wdziera mi się między powieki, czuję go. Jesteś szpiegiem, skończ wreszcie z tym, mam już ich dość, tylko oni i oni; jesteś oderwany od rzeczywistości i nie wiesz sam co mówisz. - .Tak mi powiedział. – Spalę Twoją redakcję, przestań krytykować nas. – .ciągnął dalej. – Przestań, nie boję się Ciebie, co mi zrobisz? Nakrzyczysz na mnie, zdejmiesz gazetę z kiosku i słupów z ogłoszeniami, pokiwasz mi palcem? To jest bardziej śmieszne, niż prawdziwe. – .powiedziałem. -Idę stąd, cześć. -dokończyłem.
Zrobiłem krok naprzód, ale okazało się, że coś mnie zatrzymuje. Nie mogłem zrobić kroku. To Ty? Nie wiem czy ja.
****
“Czekam przyleć i mnie weź”