http://statekm.wordpress.com/2010/01/21/czy-to-tu/ Odstawiłem talerz z resztami płatków na stół. Wyszedłem z kuchni na korytarz. Teraz albo nigdy więcej i nigdzie. Po cichutku, na paluszkach podbiegłem pod drzwi. Uchyliłem je i zapytałem:
- Co robicie?
- Nic, chlejemy.
- Okej, idę stąd.
Podbiegłem pod drugie drzwi, koloru żółci i różu.
- Co robicie?
- Nie musimy nic robić, jesteśmy cudni.
- Okej, idę dalej.
Drzwi koloru zielono-biało-czarnego.
- Co robicie?
- Wszystko.
- Okej, papa.
Kolejne wrota, ale koloru żółtego z klamką w kształcie delfinów.
- Hej, co robicie?
- Wiesz doskonale co robimy, ale nie będziemy Cię zmuszać, żebyś to też robił.
- Wiem, dobrze, że jesteście. Idę chyba dalej.
Kolejne drzwiczki niebiesko – czerwone.
- Co robicie?
- A co chciałbyś robić?
Uchyliłem drzwi bardziej, a ogrom ścian i ich kolory mnie oślepiły, przy stołach, na ławach i sofach siedzieli roześmiani ludzie i zachęcająco machali rękoma. Może to tutaj, a może nie. To będą już moje trzecie drzwi w życiu, może jest ich za wiele. A może czas zrzucić z siebie brudne ubrania i wejść do przejrzystego świata w czystym ubraniu, a może będzie to zbyt trudne?
- Chyba dobrze robisz – znów pojawił się Pan H.
- Dawno Cię nie widziałem, ale zawsze mi pomagałeś, teraz też potrzebuję twojej pomocy.